Artykuł Historia filozofii średniowiecznej Lekcja filozofii

Jacek Wojtysiak: # 10. Wywiad ze św. Augustynem

Fragment podstawy programowej do filozofii: Uczeń przedstawia główne starożytne koncepcje absolutu (Boga): demiurg oraz idea dobra (Platon), nieporuszony poruszyciel (Arystoteles), rozumna natura świata (stoicyzm), prajednia (Plotyn); wyjaśnia wpływ filozofii starożytnej na formowanie się teologii i filozofii chrześcijańskiej; rekonstruuje filozoficzno-duchowe poszukiwania św. Augustyna: manicheizm, sceptycyzm, neoplatonizm, chrześcijaństwo.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2019 nr 5 (29), s. 48–50. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

Zob. tak­że pozo­sta­łe odcin­ki cyklu „Lek­cja filo­zo­fii”, oma­wia­ją­ce­go pod­sta­wę pro­gra­mo­wą naucza­nia filo­zo­fii, oraz wybór tek­stów źró­dło­wych do pod­sta­wy pro­gra­mo­wej pro­gra­mo­wej pt. Sokra­tes i syre­ny. 55 podró­ży filo­zo­ficz­nych po świe­ce pod­księ­ży­co­wym i nad­księ­ży­co­wym.


Czci­god­ny Ojcze, oko­ło 400 r. po Chr., gdy mia­łeś 46 lat, napi­sa­łeś w swych Wyzna­niach: „Stwo­rzy­łeś nas, Boże, jako skie­ro­wa­nych ku Tobie. I nie­spo­koj­ne jest ser­ce nasze, dopó­ki w Tobie nie spo­cznie”. Jak nale­ży rozu­mieć te sło­wa?

Po pierw­sze sło­wa te wyra­ża­ją moje oso­bi­ste doświad­cze­nie życio­we i – jak sądzę – doświad­cze­nie każ­de­go czło­wie­ka. Otóż ludzie dążą do szczę­ścia, zdo­by­wa­jąc róż­ne dobra i delek­tu­jąc się nimi. Jed­nak każ­de dobro stwo­rzo­ne jest prze­mi­ja­ją­ce i ogra­ni­czo­ne. Dla­te­go peł­ne szczę­ście może­my osią­gnąć dopie­ro po śmier­ci, spo­czy­wa­jąc w Bogu. Kto zaś pozo­sta­je w rela­cji z Bogiem, już teraz posia­da zada­tek praw­dzi­we­go szczę­ścia. Po dru­gie sło­wa te stresz­cza­ją tak­że moje poszu­ki­wa­nia inte­lek­tu­al­ne. Przez wie­le lat mego życia znaj­do­wa­łem się w sta­nie umy­sło­we­go nie­po­ko­ju, mio­ta­jąc się mię­dzy róż­ny­mi szko­ła­mi filo­zo­ficz­ny­mi i dok­try­na­mi reli­gij­no-świa­to­po­glą­do­wy­mi. Pokój nastą­pił dopie­ro wte­dy, gdy świa­do­mie przy­ją­łem chrze­ści­jań­stwo. A zgłę­bia­nie jego prawd za pomo­cą pojęć filo­zo­ficz­nych (zwłasz­cza tych pocho­dzą­cych od Pla­to­na) dało mi inte­lek­tu­al­ną satys­fak­cję. Zary­zy­ko­wał­bym nawet hipo­te­zę, że dzie­je myśli filo­zo­ficz­nej to dzie­je poszu­ki­wań Boga, a filo­zo­fia i teo­lo­gia chrze­ści­jań­ska to zwień­cze­nie sta­ro­żyt­nej filo­zo­fii grec­ko-rzym­skiej.

Zacznij­my od tej ostat­niej kwe­stii. Czy nie jest nad­in­ter­pre­ta­cją twier­dzić, że tacy myśli­cie­le jak Tales z Mile­tu byli poszu­ki­wa­cza­mi Boga?

Tales i jego kon­ty­nu­ato­rzy byli poszu­ki­wa­cza­mi Boga w tym sen­sie, że sta­ra­li się zna­leźć archē – źró­dło i zasa­dę świa­ta fizycz­ne­go. Z bie­giem cza­su coraz lepiej uświa­da­mia­li sobie, że owa zasa­da świa­ta jakoś góru­je nad samym świa­tem, a nawet że ma nie­któ­re cechy, któ­re przy­pi­su­je­my Bogu. Nale­żą do nich: wiecz­ność, wewnętrz­na nie­zmien­ność lub nie­roz­kła­dal­ność, nie­za­leż­ność od cze­go­kol­wiek, nie­pod­le­ga­nie jakim­kol­wiek przy­czy­nom. Filo­zo­fo­wie nazwa­li póź­niej taki byt-zasa­dę abso­lu­tem. Dla więk­szo­ści z nich głów­nym pro­ble­mem było nie to, czy abso­lut ist­nie­je, lecz to, jaką ma natu­rę i w jakiej rela­cji pozo­sta­je do świa­ta.

Rozu­miem, że Tales i jego następ­cy weszli na filo­zo­ficz­ną dro­gę w stro­nę abso­lu­tu. Jed­nak dro­ga ta ma wie­le odnóg. Kto wybrał naj­lep­szą z nich?

Naj­lep­szą ścież­kę dla ludzi, któ­rzy nie zna­li Pisma Świę­te­go, obrał Pla­ton. W swym naucza­niu zbli­żył się do biblij­ne­go obra­zu Boga w co naj­mniej trzech spra­wach. Po pierw­sze Pla­ton uświa­do­mił sobie, że byt abso­lut­ny i Boski nie może być ani czę­ścią świa­ta, ani jego two­rzy­wem (jak woda Tale­sa). Wszyst­ko bowiem, co świat sta­no­wi, jest nie­do­sko­na­łe. Bosko­ści trze­ba więc upa­try­wać w czymś nie­ma­te­rial­nym. Po dru­gie w swej teo­rii idei Pla­ton suge­ro­wał ist­nie­nie naj­wyż­szej idei Dobra – idei naj­do­sko­nal­szej, od któ­rej wszyst­kie pozo­sta­łe idee i rze­czy czer­pią swój blask i war­tość. Może­my dopo­wie­dzieć jego myśl: sko­ro w świe­cie ist­nie­je tyle rze­czy dobrych i pięk­nych, któ­re Bóg uczy­nił, to jest On po pro­stu samym dobrem i pięk­nem. No wła­śnie, po trze­cie Pla­ton trak­to­wał idee bez­oso­bo­wo, dla­te­go aby wyja­śnić ufor­mo­wa­nie świa­ta, przy­jął ist­nie­nie Demiur­ga – wiel­kie­go twór­cy, któ­ry ukształ­to­wał rze­czy wedle ide­al­nych wzo­rów. W ten spo­sób Pla­ton zbli­żył się do biblij­ne­go poję­cia stwo­rze­nia świa­ta z nicze­go przez Boga.

Pla­ton odróż­niał abso­lut jako peł­nię i wzo­rzec dosko­na­ło­ści oraz abso­lut jako potęż­ne­go – czy wręcz wszech­moc­ne­go – spraw­cę. Kto pierw­szy uznał, że sta­no­wią one jeden byt?

Plo­tyn, któ­ry w III wie­ku po Chr. odno­wił myśl Pla­to­na. To lek­tu­ra pism Plo­ty­na i jego uczniów, tzw. neo­pla­toń­czy­ków, spra­wi­ła, że przed moim inte­lek­tem odsło­ni­ła się wspa­nia­łość Boga. Otóż Plo­tyn nauczał, że abso­lut-Bóg to zara­zem peł­nia dosko­na­ło­ści, jak i źró­dło wszyst­kie­go, co ist­nie­je. Nazy­wał Go Jed­nym lub pra-jed­nią i zabra­niał mówić o Nim cokol­wiek wię­cej, gdyż prze­ra­sta wszel­kie nasze poję­cia. Z owej pra-jed­ni, mocą samej jej peł­ni i dobro­ci, wyła­nia się Boski umysł (po grec­ku nous lub logos) zawie­ra­ją­cy wszyst­kie idee, a z nie­go dusza świa­ta – z niej zaś mate­rial­ny świat. Plo­tyn jesz­cze nie rozu­miał poję­cia stwo­rze­nia z nicze­go, ale był bli­sko nie­go, mówiąc, że wszyst­kie byty są z Jed­ne­go, ale żaden byt z Nim się nie utoż­sa­mia. Zna­ne nam byty to jak­by więk­sze lub mniej­sze kro­ple, któ­re wyla­ły się z nie­skoń­czo­ne­go oce­anu Boskiej dobro­ci.

Przed neo­pla­toń­czy­ka­mi był Ary­sto­te­les i sto­icy.

Tak. Ary­sto­te­les sfor­mu­ło­wał w filo­zo­fii pierw­szy wyraź­ny argu­ment za ist­nie­niem Boga. Stwier­dził on, że nie moż­na wyja­śnić wystę­po­wa­nia w świe­cie ruchu, jeśli nie przyj­mie się ist­nie­nia Pierw­sze­go Poru­szy­cie­la. Ów poru­szy­ciel musi być nie­ru­cho­my, gdyż w prze­ciw­nym wypad­ku jego ruch wyma­gał­by zewnętrz­nej przy­czy­ny. Pierw­szy Poru­szy­ciel odwiecz­nie poru­sza więc wszyst­ko jako dosko­na­ły, atrak­cyj­ny cel, któ­ry nie­ja­ko pocią­ga rze­czy ku sobie. Z pew­no­ścią moż­na przy­pi­sać mu wie­le cech boskich, jed­nak nie spo­sób nazwać go miłu­ją­cym stwór­cą. Podob­nie jest z abso­lu­tem sto­ików, któ­ry sta­no­wił dla nich rozum­ną i czyn­ną zasa­dę lub natu­rę świa­ta. Pomi­mo to nie­któ­rzy sto­icy czci­li ją nie­mal tak, jak chrze­ści­ja­nie oso­bo­we­go Boga.

Eks­ce­len­cjo, a czym róż­ni się filo­zo­fia od reli­gii?

Filo­zo­fia jest namy­słem nad pod­sta­wa­mi rze­czy­wi­sto­ści, umy­słu, pozna­nia i dobra. Teo­lo­gia natu­ral­na (filo­zo­ficz­na) to część filo­zo­fii, któ­ra te pod­sta­wy iden­ty­fi­ku­je z abso­lu­tem oraz roz­pa­tru­je jego ist­nie­nie i cechy. Nato­miast reli­gia jest prze­ży­wa­niem rela­cji z Bogiem lub z oso­ba­mi czy rze­cza­mi, któ­re ludzie uzna­ją za Boskie. Sta­ro­żyt­ni Gre­cy mie­li i reli­gię, i filo­zo­fię. W filo­zo­fii odkry­li abso­lut – Boską pod­sta­wę rze­czy­wi­sto­ści. A w reli­gii nie­świa­do­mie czci­li ją pod posta­cia­mi bogów, któ­rych wyobra­ża­li sobie jako nie­śmier­tel­nych, potęż­nych i kapry­śnych ludzi. Reli­gia grec­ka nie dora­sta­ła do grec­kiej filo­zo­fii. Jak o twór­cy tej pierw­szej pisał Cyce­ron, „Homer to zmy­ślał; ludz­kie spra­wy do świa­ta bogów prze­no­sił; o cze­muż nie boskie do nas…”. Co inne­go chrze­ści­jań­stwo. Począt­ko­wo chrze­ści­ja­nie nie posia­da­li filo­zo­fii, ale mie­li reli­gię. Nie wyobra­ża­li sobie w niej bogów, lecz uwie­rzy­li, że Bóg w Jezu­sie Chry­stu­sie przy­szedł do nas, wszedł w ludz­kie spra­wy. Ja też uwie­rzy­łem, gdy porów­na­łem począ­tek Ewan­ge­lii św. Jana z książ­ką jed­ne­go z pla­to­ni­ków lub neo­pla­toń­czy­ków. Oba pisma w róż­ny spo­sób mówi­ły o Bogu nie­mal to samo, z wyjąt­kiem jed­ne­go – tego, że Boski Logos stał się czło­wie­kiem oraz cie­le­śnie miesz­kał, cier­piał i oka­zał swą chwa­łę wśród nas.
Do tej praw­dy nie da się dojść na dro­dze filo­zo­ficz­nej spe­ku­la­cji, a tyl­ko na dro­dze wyjąt­ko­we­go doświad­cze­nia (jak w przy­pad­ku apo­sto­łów) lub wia­ry (jak w przy­pad­ku pozo­sta­łych chrze­ści­jan). Jej teo­re­tycz­nym opra­co­wa­niem zaj­mu­je się chrze­ści­jań­ska teo­lo­gia obja­wio­na, któ­ra współ­pra­cu­je z filo­zo­fią.

Czci­god­ny Ojcze, a jak wyglą­da­ła two­ja przy­go­da z filo­zo­fią?

Począt­ko­wo kształ­ci­łem się na reto­ra. Pod­czas mych stu­diów spo­tka­łem się z pisma­mi Cyce­ro­na, któ­re zachę­ci­ły mnie do filo­zo­ficz­nych poszu­ki­wań. Cyce­ron był eklek­ty­kiem, mie­sza­ją­cym myśli epi­ku­rej­czy­ków, sto­ików i scep­ty­ków. Od pierw­szych nauczy­łem się żar­li­we­go poszu­ki­wa­nia szczę­ścia, od dru­gich – wznio­słe­go spoj­rze­nia na świat w per­spek­ty­wie cało­ści, a od trze­cich – dystan­su do ludz­kich dok­tryn i sku­pie­nia się na wła­snym wnę­trzu. Jed­nak jak już powie­dzia­łem, naj­więk­szym odkry­ciem był dla mnie neo­pla­to­nizm. On skło­nił mnie do chrze­ści­jań­stwa. Wcze­śniej otar­łem się o mani­che­izm – syn­kre­tycz­ną reli­gię zało­żo­ną przez Mane­sa, któ­ry gło­sił odwiecz­ną wal­kę i pomie­sza­nie w świe­cie dwóch boskich sił – dobra i zła. Pro­blem zła nur­to­wał mnie przez całe życie…

Eks­ce­len­cjo, a jaka jest wasza odpo­wiedź na pro­blem zła?

Ist­nie­je abso­lut­ne dobro – Bóg, ale (wbrew mani­chej­czy­kom) nie ist­nie­je abso­lut­ne zło. Każ­de zło jest prze­cież znie­kształ­ce­niem, umniej­sze­niem lub bra­kiem jakie­goś dobra. Abso­lut­ne zło było­by więc abso­lut­nym bra­kiem, czy­li nico­ścią. A ona nie ist­nie­je. Nato­miast moż­na pytać, dla­cze­go świat i ludz­kie życie zawie­ra tak wie­le lokal­nych i dole­gli­wych bra­ków. Sto­icy traf­nie powia­da­li, że nie­któ­re z nich są koniecz­ne dla pięk­na cało­ści. A Biblia uczy, że zło jest skut­kiem grze­chu, czy­li przed­kła­da­nia dóbr niż­szych nad wyż­sze, a zwłasz­cza dóbr stwo­rzo­nych nad Boskie. Wiem, że nie są to odpo­wie­dzi wyczer­pu­ją­ce. Jed­nak lepiej zna­leźć Boga, choć­by nie zna­la­zło się odpo­wie­dzi, niż zna­leźć odpo­wiedź, nie znaj­du­jąc Boga.

A sko­ro mówi­my o złu – pozwo­lę sobie zauwa­żyć – że wasze życie nie zawsze było dosko­na­łe.

Tak, tak. Zanim przy­ją­łem chrzest, a potem zosta­łem mni­chem i bisku­pem, wio­dłem życie bar­dzo grzesz­ne. Nie ukry­wam. Wszyst­kie moje nie­cne czy­ny i posta­wy opi­sa­łem w Wyzna­niach. Poczy­taj­cie. Są one świa­dec­twem tego, że nawet naj­więk­szy grzesz­nik może zostać świę­tym. A tak­że tego, że kto w filo­zo­fii kon­se­kwent­nie szu­ka praw­dy, znaj­dzie ją. A sko­ro praw­da jest iden­tycz­na z Bogiem, to znaj­dzie on Boga. A zna­la­zł­szy Boga, będzie Go sła­wić.

Pozwól, Świą­to­bli­wy Filo­zo­fie i Teo­lo­gu, że zapy­tam na koniec, co się z tobą teraz dzie­je?

Nasze cia­ło jest kru­che i umie­ra, gdy opusz­cza je dusza. Tak się sta­ło i ze mną. Jed­nak moja dusza nie umar­ła, bo nie opu­ścił jej Bóg. Ponie­waż chcia­łem poznać tyl­ko Boga i duszę oraz sta­ra­łem się, by była ona Jego wier­nym obra­zem, moja dusza teraz żyje i syci się Bogiem.


Jacek Woj­ty­siak – Pro­fe­sor filo­zo­fii, kie­row­nik Kate­dry Teo­rii Pozna­nia Katolic­kiego Uni­wer­sy­te­tu Lubel­skie­go Jana Paw­ła II. Autor pod­ręcz­ni­ków do filo­zo­fii: Pochwa­ła cie­ka­wo­ści oraz Filo­zo­fia i życie. W pra­cy nauko­wej tro­pi dwa sło­wa: być i dla­cze­go. Poza tym lubi leniu­cho­wać na łonie rodzi­ny, czy­tać Biblię, słu­chać muzy­ki baro­ko­wej i kon­tem­plo­wać przy­ro­dę. Uza­leż­nio­ny od sło­wa dru­ko­wa­ne­go i od dys­ku­to­wa­nia ze wszyst­ki­mi o wszyst­kim. Hob­by: zbie­ra­nie cza­pek z róż­nych ­moż­li­wych świa­tów.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Ilu­stra­cja: Han­na Urban­kow­ska

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

4 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Boga nie moż­na usły­szeć, bo mówi cicho i do tego po łaci­nie.” /za­sły­sza­ne-prze­czy­ta­ne/

  • Postu­lat naj­waż­niej­szy! Nie mie­szać filo­zo­fii z teo­lo­gią i na odwrót! I z pozo­sta­ły­mi odno­ga­mi wie­dzy nauki myśle­nia! Tak jak to sie dzie­je wspol­cze­snie i obled­nie. Aby nie powsta­wa­ły hybry­dy pseu­do­in­te­lek­tu­al­ne, dzi­wac­twa i zwy­kłe głu­po­ty marxi­stow­skie post post­mo­der­ni­zmu, Lewi­cy. Tyl­ko czy­ste żywe pod­sta­wo­we poję­cia i defi­ni­cje, na jakich moż­na dalej budo­wać odpo­wied­nie myśli/np. Ojco­wie Kościo­ła to OK a nie filozofowie/. Amen
    Pozdro­wie­nia!

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy