Artykuł

Jacek Wojtysiak: #8. Wywiad z Epikurem

Fragment podstawy programowej do filozofii: Uczeń porównuje epikurejski hedonizm i stoicki perfekcjonizm jako zalążki (odpowiednio) konsekwencjalizmu i deontologizmu; rekonstruuje spór o kryterium moralnej oceny czynu: skutki dokonanego czynu (np. osiągnięcie stanu braku cierpienia i lęku) vs. wewnętrzna charakterystyka czynu (np. stan harmonii z rozumną naturą); rozpatruje wybrane problemy etyczne na tle współczesnego sporu między konsekwencjalizmem (np. utylitaryzm) a deontologizmem (np. etyka kantowska).

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2019 nr 3 (27), s. 52–54. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Urodz­ił się Pan w 341 r. przed Chr. w greck­iej kolonii na wyspie Samos. Wkrótce potem rozpoczęły się pod­bo­je Alek­san­dra Mace­dońskiego. W 323 r. Alek­sander umarł, a Arys­tote­les opuś­cił Ate­ny (zaraz także kończąc swo­je życie). Mias­to to wtedy straciło już nie tylko swe poli­ty­czne, ale i kul­tur­owo-intelek­tu­alne znacze­nie. A jed­nak pod koniec IV wieku przy­był Pan do Aten, by na ich przed­mieś­ci­ach założyć nową szkołę filo­zoficzną – szkołę w ogrodzie. Dlaczego?

W cza­sach niepewnoś­ci i zamę­tu chci­ałem nauczyć ludzi tego, co najważniejsze – szczęś­cia. Zna­j­du­je się ono bowiem w naszych rękach, nieza­leżnie od zewnętrznych warunk­ów i kaprysów his­torii. Ate­ny zaś wciąż były miastem szkół filo­zoficznych, przy­jeżdżali więc tam ludzie poszuku­ją­cy życiowej mądroś­ci. W podob­nym cza­sie przy­był też mój późniejszy główny konkurent – Zenon z Kition. On jed­nak jako cud­zoziemiec nie mógł kupić budynku, dlat­ego jego zwolen­ni­cy zbier­ali się w powszech­nie dostęp­nym Mal­owanym Portyku (ἡ ποικίλη στοά, Poik­ile Stoa). Moi uczniowie z Ogro­du i jego uczniowie z Bramy czy Portyku (ze Stoi) zapoc­zątkowali dwie wielkie starożytne szkoły ety­czne – epikure­jską i zenon­icką lub sto­icką. Później przeniosły się one do Rzy­mu, gdzie w takiej lub innej postaci przetr­wały kilka­set lat.

Jaka jest pod­sta­wowa różni­ca między waszy­mi szkoła­mi?

Z pewnym uproszcze­niem moż­na powiedzieć, że według stoików najwyższym dobrem i celem człowieka jest cno­ta, a ona daje szczęś­cie. Ja zaś twierdzę odwrot­nie: celem jest szczęś­cie, choć narzędziem do jego osiąg­nię­cia jest cno­ta. Być może w prak­tyce zewnętrzny obser­wa­tor nie odróżni stoi­ka od epikure­jczy­ka. Jed­nak punkt wyjś­cia naszych rozważań i recep­ta na życie oraz sposób jego przeży­wa­nia są kom­plet­nie różne. Dla mnie najważniejsze jest szczęś­cie.

A na czym pole­ga szczęś­cie?

Na doz­nawa­niu przy­jem­noś­ci. Naszy­mi ele­men­tarny­mi odczu­ci­a­mi są przy­jem­ność i ból. Pier­wszego prag­niemy, a drugiego unikamy. Chodzi więc o to, by zapewnić w życiu mak­si­mum przy­jem­noś­ci oraz zmin­i­mal­i­zować lub zneu­tral­i­zować cier­pi­enia. Nasza natu­ra dąży do przy­jem­noś­ci. Filo­zofia ma jej tylko pomóc w ich osią­ga­niu.

Czy dla tak mało wzniosłego celu potrze­ba aż filo­zofii?

Tak, gdyż prze­cięt­ny człowiek dowol­nej epo­ki nie potrafi żyć przy­jem­nie. Do tego potrze­ba sztu­ki. Podam przykład: wielu ludzi goni za przy­jem­noś­ci­a­mi nien­at­u­ral­ny­mi, taki­mi jak poczu­cie euforii spraw­ianej przez roz­maite środ­ki odurza­jące. Poczu­cie to jed­nak szy­bko się kończy i przy­chodzi ból głowy, zmęcze­nie czy przygnę­bi­e­nie. Podob­nie bywa z przy­jem­noś­ci­a­mi niekonieczny­mi. Jedze­nie jest nat­u­ralne i konieczne – dlat­ego daje nam przy­jem­ność. Jed­nak zakupi­e­nie, przy­go­towanie i straw­ie­nie wyk­wint­nego posiłku częs­to przynosi więcej strat niż zysków. Nie mówię już o uza­leżnie­niu od niezdrowej żywnoś­ci lub od słody­czy. Nie dają one w danej chwili więcej przy­jem­noś­ci niż zwykły zdrowy posiłek. W dłuższej per­spek­ty­wie przynoszą zaś fizy­czne dolegli­woś­ci.

Czy filo­zofia sprowadza się do diete­ty­ki?

Nie. To był tylko przykład. Chodzi mi po pros­tu o to, że recep­ta na szczęś­cie sprowadza się do tego, by skupić się na przy­jem­noś­ci­ach nat­u­ral­nych i koniecznych, zdys­tan­sować się do przy­jem­noś­ci niekoniecznych oraz odrzu­cić przy­jem­noś­ci nien­at­u­ralne. Szczęś­cie nie pole­ga na nagro­madze­niu chwilowych pozy­ty­wnych doz­nań zmysłowych, lecz na pewnym trwałym stanie lub sposo­bie życia – na życiu bez cier­pi­enia: bez cier­pi­enia fizy­cznego (czyli bez bólu) oraz bez cier­pi­enia psy­chicznego (czyli bez lęku). Jestem
hedo­nistą, ale propagowana przeze mnie przy­jem­ność jest rozum­na, a przez to głęb­sza. Moją dewizą jest nie gonie­nie za uciecha­mi, lecz życie spoko­jne, ciche, w gronie przy­jaciół, na łonie natu­ry, z dala od zgiełku, splen­doru i atrakcji wiel­kich miast.

Ale takie życie nie jest możli­we! Prze­cież cier­pi­e­nie jest niezmi­en­ną skład­ową naszego losu.

Co do cier­pi­enia fizy­cznego to wystar­czy powiedzieć, że ból sil­ny jest krót­ki, a ból dłu­gi jest sła­by. Oba więc bóle dadzą się znieść. Trze­ba tylko, zami­ast kon­cen­trować się na nich, skupić się na samej radoś­ci życia. Ona przy­chodzi nat­u­ral­nie. A zakłó­ca ją przede wszys­tkim nie ból, lecz (rozwiany właśnie) lęk przed nim. A jeszcze bardziej: lęk przed stratą, lęk przed śmier­cią oraz lęk przed boga­mi. Tych ostat­nich nie ma się co bać – oni się nami nie intere­su­ją, mogą zaś być dla nas wzorcem szczęśli­woś­ci. Co do śmier­ci: gdy nas­tanie, nas już nie będzie i nic złego nie będziemy odczuwać, a póki co – śmier­ci jeszcze nie ma. A stra­ta? Sko­ro prawdzi­wa przy­jem­ność pole­ga na braku cier­pień, żad­na stra­ta nie może nam jej zabrać. Kto ją osiąg­nie w sposób doskon­ały, ten nic już nie potrze­bu­je i bez wielu rzeczy może się obyć. Prawdzi­wa przy­jem­ność jest stanem naszego umysłu i w zasadzie nie moż­na jej ani zwięk­szyć, ani zmniejszyć. Przeży­wanie tego stanu zależy tylko od nas.

Mam dwie wąt­pli­woś­ci wobec pańskiej nau­ki. Po pier­wsze, czy jest ona real­isty­cz­na? Czy cier­pi­e­nie rzeczy­wiś­cie da się oszukać filo­zoficzny­mi dywa­gac­ja­mi? Po drugie, czy pańs­ki wzniosły hedo­nizm nie jest ukry­tym egoizmem?

Nie odpowiem na pier­wsze pytanie. Aby sprawdz­ić, czy moja recep­ta na szczęś­cie jest real­isty­cz­na, trze­ba wypróbować ją w prak­tyce. Ogrom­na licz­ba ludzi poszła za moim przykła­dem i udało im się: umieli tak zdys­tan­sować się wobec cier­pi­enia, że umier­ali w radoś­ci. Co do drugiej sprawy – nie boję się oskarżeń o egoizm. Jeśli każdy z nas będzie mądrym i szczęśli­wym ego­istą, wszyscy na tym sko­rzys­tamy. Taki ego­ista nie spraw­ia bólu innym. Co więcej, we włas­nym intere­sie tworzy przy­ja­ciel­skie krę­gi szczęś­cia. W ten sposób pom­naża szczęś­cie w świecie.

A jaki jest Pana sto­sunek do nowożyt­nych etyków, takich jak Immanuel Kant czy John Stu­art Mill?

Pier­wszego nie lubię – to pią­ta woda po Zenon­ie. Drugiego zaś uzna­ję za swego dalekiego krewnego. Zresztą w całych dzie­jach ety­ki toczy się wiel­ki spór o to, czy teorię i prak­tykę moral­noś­ci oprzeć na intelek­tu­al­nych ideałach, czy na zwykłym doświad­cze­niu; czy ludzkie czyny oce­ni­ać według bezwzględ­nych nakazów lub powin­noś­ci (które wyz­nacza­ją ich wewnętrzną wartość lub jej brak), czy według konkret­nych skutków lub kon­sek­wencji czynów; czy w naszym życiu moral­nym chodzi o doskon­ałość lub cnotę, czy po pros­tu o szczęś­cie, przy­jem­ność lub korzyść. Być może oba uję­cia w teorii się uzu­peł­ni­a­ją, a w prak­tyce zbie­ga­ją, jed­nak w isto­cie swej są różne. Pier­wszy sposób myśle­nia nazy­wa się dziś deon­tol­o­gizmem (od gr. δέον, deon – obow­iązek oraz λόγος, logos – nau­ka) lub kan­tyzmem (od nazwiska wspom­ni­anego filo­zo­fa), a dru­gi – kon­sek­wenc­jal­izmem lub utyl­i­taryzmem (od łac. utilis – użyteczny). Ja wraz z Millem opowiadam się za tą drugą stroną; Zenon i Kant – za pier­wszą.

Na końcu chci­ałem zapy­tać, co się ter­az z Panem dzieje. Umarł Pan w 270 r. przed Chr., 8 lat przed śmier­cią Zenona. A co jest z Panem dzisi­aj?

Ato­my, które tworzyły moją duszę i ciało, rozeszły się i tworzą obec­nie różne inne byty. W tym sen­sie więc mnie nie ma, choć budu­jące mnie niegdyś skład­ni­ki ist­nieją nadal. Jed­nak z drugiej strony trwam, bo w ziem­skim życiu osiągnąłem stan doskon­ałego szczęś­cia, a on nie różni się istot­nie od stanu doz­nawanego przez bogów. Bóst­wo jest wieczne i szczęśli­we. Ktokol­wiek jed­nak doz­na­je prawdzi­wego szczęś­cia, upod­ab­nia się do boskiej oso­by i czas się dla niego nie liczy. Wyni­ka stąd, że w pewnym sen­sie żyję nadal – szczęśli­wy – w boskim wymi­arze. Podob­nie jest z moim konkurentem, Zenonem. Przy czym, jak mówią sto­icy, osiągnął on stan wewnętrznej doskon­ałoś­ci przez wyrzecze­nie się wszel­kich prag­nień, pod­porząd­kowanie się boskiemu prawu natu­ry oraz dos­tosowanie rozu­mu i życia do koniecznych powin­noś­ci Opa­trznoś­ci lub Przez­naczenia. Dzię­ki temu jego rozum jakoś zjed­noczył się z Boskim Rozumem przenika­ją­cym świat. A po każdym końcu-pożarze świa­ta będzie się indy­wid­u­al­nie odradzał, uczest­nicząc w kole­jnym cyk­lu wiecznie pow­tarza­ją­cych się czy powraca­ją­cych dziejów Kos­mo­su.


Jacek Woj­tysi­ak – Pro­fe­sor filo­zofii, kierown­ik Kat­edry Teorii Poz­na­nia Katolick­iego Uni­w­er­syte­tu Lubel­skiego Jana Pawła II. Autor podręczników do filo­zofii: Pochwała cieka­woś­ci oraz Filo­zofia i życie. W pra­cy naukowej tropi dwa słowa: byćdlaczego. Poza tym lubi leni­u­chować na łonie rodziny, czy­tać Bib­lię, słuchać muzy­ki barokowej i kon­tem­plować przy­rodę. Uza­leżniony od słowa drukowanego i od dysku­towa­nia ze wszys­tki­mi o wszys­tkim. Hob­by: zbieranie cza­pek z różnych możli­wych światów.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: commons.wikimedia.org,  CCo

Najnowszy numer można nabyć od 10 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy