Etyka Refleksje

Jan Kłos: Wczorajsza zasługa, dzisiejsza wina

Czy dobry uczynek spełniony w przeszłości jest jak dozgonne świadectwo moralności? Czy zło popełnione w przeszłości przekreśla człowieka na całe życie? Odpowiedź na oba pytania typu rozstrzygnięcia, bo tak metodologia nazywa pytania rozpoczynające się partykułą „czy”, jest jedna: nie.

Zapisz się do naszego newslettera

Ani prze­szła zasłu­ga nie uspra­wie­dli­wia póź­niej­szej pod­ło­ści, ani też daw­ne zło nie prze­kre­śla przy­szłej chwa­ły. Czło­wiek jest bytem dyna­micz­nym, nie­zmien­nie sta­ją­cym przed nowy­mi wyzwa­nia­mi. Ma szan­sę odku­pić swo­ją winę, ale może też zni­we­czyć swo­je zasłu­gi. Dopó­ki żyje żad­ne złe dzia­ła­nie go osta­tecz­nie nie prze­kre­śla, jed­no­cze­śnie jed­nak dopó­ki żyje żad­ne dobre dzia­ła­nie go nie uspra­wie­dli­wia do koń­ca. Nie­ustan­nie sta­je przed szan­są: sta­wać się jesz­cze lep­szym czło­wie­kiem albo zagma­twać to, co jesz­cze wczo­raj było pro­ste. Czło­wiek nie jest jak spi­żo­wy pomnik, któ­ry inni czysz­czą z bru­du, a on sam pozo­sta­je nie­ska­la­ny – bo już sam zbru­dzić się nie może.

Sko­ro tak się rze­czy mają, dopraw­dy zdu­mie­wa­ją sło­wa obu­rze­nia tych, któ­rych wymiar spra­wie­dli­wo­ści sta­wia wobec oskar­żeń. Zewsząd odzy­wa­ją się gło­sy ich obroń­ców: prze­cież my pamię­ta­my – powia­da­ją – jakie ma zasłu­gi ten czło­wiek. Pamię­ta­my jego boha­ter­skie czy­ny. Rozu­miem przy­wo­ły­wa­nie histo­rycz­nie udo­ku­men­to­wa­nych doko­nań, nie potę­piam chwa­leb­nych czy­nów. Czy jed­nak w związ­ku z tak dum­ną prze­szło­ścią oskar­żo­ne­go, mam obwi­niać kogoś inne­go, kogoś, kto na pew­no jest nie­win­ny, ale też nie dane mu było w prze­szło­ści doko­nać wiel­kich rze­czy? Jeśli nato­miast obwi­niam wczo­raj­sze­go boha­te­ra o dzi­siej­sze prze­stęp­stwa, to czy mówię o dwóch róż­nych oso­bach? Czło­wiek jest wpraw­dzie bytem roz­wi­ja­ją­cym się w cza­sie i ule­ga zmia­nom, nie­mniej nadal prze­cież zacho­wu­je swo­ją toż­sa­mość. W prze­ciw­nym razie, patrząc na zdję­cie Jasia Kowal­skie­go, gdy miał pięć lat, i sto­ją­ce­go obok mnie sie­dem­dzie­się­cio­let­nie­go Jana Kowal­skie­go, musiał­bym powie­dzieć, że to nie ta sama oso­ba. Toż to była­by istot­na sprzecz­ność. Jaś Kowal­ski to ten sam Jan Kowal­ski, choć nie taki sam. Tak czę­sto przy­wo­ły­wa­ne powie­dze­nie Hera­kli­ta o tym, że nie moż­na dwa razy wejść do tej samej rze­ki, oka­zu­je się z grun­tu błęd­nym tłu­ma­cze­niem grec­kie­go ory­gi­na­łu. Trze­ba by raczej powie­dzieć: nie moż­na dwa razy wejść do takiej samej rze­ki. Wyda­je mi się to oczy­wi­ste. Jeśli o godzi­nie 11.00 zanu­rzy­łem sto­pę w Wiśle, to prze­cież dwie godzi­ny póź­niej zno­wu mogę zanu­rzyć ją w Wiśle. I będzie to ta sama rze­ka Wisła, choć nie taka sama. Nie taka sama, bo już tro­chę zmie­ni swój nurt, ziar­na pia­sku zosta­ną prze­miesz­czo­ne i patyk, któ­ry woda uno­si­ła, znik­nął w zaroślach.

Mamy zatem roz­strzy­gnię­tą kwe­stię toż­sa­mo­ści. Czło­wiek, któ­ry w prze­szło­ści odzna­czył się wiel­ki­mi czy­na­mi, np. był człon­kiem demo­kra­tycz­nej opo­zy­cji, a dzi­siaj poła­ko­mił się na łapów­kę – to ten sam czło­wiek. Ten sam, choć – kon­sta­tu­je­my ze smut­kiem – już nie taki sam, już zapo­mniał o poświę­ce­niu, o hono­rze i bez­in­te­re­sow­no­ści. Być może nawet nie zapo­mniał, ale pod napo­rem pokus uległ. Istot­nie może nawet zacho­wał w sobie ową czy­stą prze­strzeń ide­ałów i war­to­ści god­nych poświę­ce­nia. Zatem nie stał się wyra­cho­wa­nym gra­czem w nowych oko­licz­no­ściach poli­tycz­nych. Taka wie­dza powin­na być dla nas pokrze­pia­ją­ca, taka infor­ma­cja win­na utwier­dzać wia­rę w zwy­cię­stwo dobra – i osta­tecz­nie wia­rę w zwy­cię­stwo dobra w człowieku.

Nie­mniej jed­nak, nie­za­leż­nie od prze­szłych zasług spra­wie­dli­wość musi być wymie­rzo­na, bo to ten sam czło­wiek się poświę­cał i ten sam czło­wiek wziął łapów­kę, oszu­kał skarb pań­stwa lub doko­nał mal­wer­sa­cji. Nie powin­no nas to prze­ra­żać, raczej zupeł­nie reali­stycz­nie uświa­do­mić nam sła­bość ludz­kiej natu­ry. Niko­go dobry uczy­nek nie uod­par­nia na całe życie – co przy­kre; niko­go też zły uczy­nek zupeł­nie nie prze­kre­śla – co jest pocie­sza­ją­ce. W Księ­dze Eze­chie­la Sta­re­go Testa­men­tu znaj­du­je­my ostrze­że­nie: „Jeśli spra­wie­dli­wy odstą­pił od spra­wie­dli­wo­ści, dopusz­czał się grze­chu i umarł, to umarł z powo­du grze­chów, któ­re popeł­nił. A jeśli bez­boż­ny odstą­pił od bez­boż­no­ści, któ­rej się odda­wał, i postę­pu­je według pra­wa i spra­wie­dli­wo­ści, to zacho­wa duszę swo­ją przy życiu” (Ez, 18, 26–27). Oto mamy kwin­te­sen­cję wie­dzy o war­to­ścio­wa­niu kon­se­kwen­cji czy­nów czło­wie­ka. Spra­wie­dli­wy dopu­ścił się grze­chu, więc został uka­ra­ny pomi­mo swej pier­wot­nej spra­wie­dli­wo­ści; bez­boż­ny zmie­nił swo­je postę­po­wa­nie i został nagro­dzo­ny, choć wcze­śniej był nie­spra­wie­dli­wy. Biblia nie uspra­wie­dli­wia złych czy­nów ze wzglę­du na to, że ktoś na począt­ku był spra­wie­dli­wy; Biblia nie potę­pia pra­wo­ści nawró­co­ne­go, choć wcze­śniej dopu­ścił się nieprawości.

Salo­mon był wiel­kim kró­lem Izra­eli­tów, wybu­do­wał pięk­ną świą­ty­nię, spra­wo­wał mądre i roz­trop­ne rzą­dy, bo też i został przez Boga obda­rzo­ny wiel­ką mądro­ścią, tak że jego oso­ba sta­ła się typem ide­al­nym i wzor­cem mądre­go postę­po­wa­nia w kul­tu­rze zachod­niej. Bóg bło­go­sła­wił Salo­mo­no­wi, a jed­nak „jego ser­ce odwró­ci­ło się od Pana, Boga izra­el­skie­go […]” i zwró­cił się ku obcym bogom, łamiąc pierw­sze przy­ka­za­nie (1 Krl 11, 9). Ten sam Salo­mon, któ­ry tak roz­waż­nie spra­wo­wał rzą­dy, upadł i został uka­ra­ny. Jed­nak nie za to, że postę­po­wał dobrze, ale za to, że zszedł na złą dro­gę; nie dostą­pił też uspra­wie­dli­wie­nia za to, że kie­dyś był mężem mądrym i spra­wie­dli­wym. Sko­ro łamią się wiel­cy, prze­wyż­sza­ją­cy nas zwy­kłych zja­da­czy chle­ba mądro­ścią i wie­dzą, nie pozo­sta­je nam nic inne­go, jak w spo­ko­ju roz­wa­żyć te spra­wy i nie obu­rzać się, jeśli spiż, na któ­rym usta­wi­li­śmy nasze­go współ­cze­sne­go boha­te­ra, ule­gnie skru­sze­niu. Zawsze może­my się pocie­szyć tym, że dopó­ki trwa życie, ist­nie­je szan­sa prze­mia­ny; trze­ba jed­no­cze­śnie pamię­tać, że jest to szan­sa albo na powsta­nie, albo na upadek.


Jan Kłos – pra­cow­nik Katolic­kiego Uni­wer­sy­te­tu Lubel­skie­go Jana Paw­ła II, inte­re­su­je się dok­try­na­mi spo­łecz­no-poli­tycz­ny­mi, środ­ka­mi maso­we­go prze­ka­zu, sys­te­mem poli­tycz­nym Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Lau­re­at Nagro­dy im. Micha­ela Nova­ka za rok 2006.

Fot.: Some right rese­rved by Juer­genPM, CC0

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy