Felieton

Jan Woleński: Intuicja i aprioryzm

człowiek z załoniętymi oczami, a za nim wzory i liczby, co ma symbolizować wiedzę a priori
Czy można ufać intuicji? Od Platona po Husserla filozofowie próbowali określić jej rolę w zdobywaniu wiedzy. Jedni widzieli w niej niezawodny fundament poznania, inni wskazywali na jej niepewność. Czy intuicja może być gwarantem prawdy, czy jest raczej złudzeniem prowadzącym do subiektywizmu? Oto analiza różnych ujęć intuicji w filozofii.

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2025 nr 3 (63), s. 37–38. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Słowo „intuicja” ma związek z łacińskim czasownikiem intueri, znaczącym tyle co przyglądać się lub obserwować. W łacinie średniowiecznej słowo intuitio (wprowadzone przez Wilhelma z Moerbeke w XIII w., który tak przetłumaczył używany przez Proklosa termin epibolé) odnosiło się do niezwerbalizowanego przeczucia, a obecnie jest również stosowane w znaczeniu zdolności przewidywania lub twórczej wy­obraźni. W tym sensie bramkarz piłkarski intuicyjnie przewiduje, w który róg zostanie oddany strzał z rzutu karnego, a matematyk ma twórczą intuicję dotyczącą trafności wyniku matematycznego.

W obu przykładach intuicja jest czymś bezpośrednim, niepolegającym na rozumowaniu i – chociaż bywa poprawna – może być zawodna. W filo­zofii intuicjonizm to pogląd, który uważa intuicję za źródło poznania. Wszelako to określenie jest koliste, dopóki nie wyjaśni się intuicji z filozoficznego punktu widzenia, co wcale nie stanowi rzeczy prostej.

Na pierwszy rzut oka doświadczenie zmysłowe czy nawet introspekcyjne może być traktowane jako intuicja z uwagi na bezpośredniość lub udział wyobraźni. Napotka to jednak uzasadniony sprzeciw, ponieważ doświadczenie jest powtarzalne, inter­subiektywne (nawet jeśli jego fundament stanowi eksperiencja indywidualna) i kontrolowane przez rozumowanie, podczas gdy intuicja nie ma tych znamion. Zauważyli to już filozofowie antyczni, którzy przeciwstawiali intuicję rozumowaniu. W szczególności Platon uważał, że idee poznaje się intuicyjnie, a nie dyskursywnie, jak ma to miejsce w matematyce. Poznanie intuicyjne to najdoskonalszy rodzaj noezy, czyli poznawczej aktywności rozumu, całościowo wnikającej w istotę rzeczy. To ujęcie charakterystyczne dla racjonalizmu, ponieważ intuicja funkcjonuje jako „oko” rozumu, generujące episteme, tj. wiedzę ostateczną i niepodważalną.

Pogląd Platona można rozmaicie interpretować, np. że poznanie dyskursywne nie opiera się na intuicji. Niemniej jednak możliwa jest i taka wykładnia, że noeza matematyczna ma swoją genezę w jakimś rodzaju poznania intuicyjnego. Takie rozwiązanie przyjmują przedstawiciele intuicjonizmu w filozofii matematyki, uważający, że prawomocność operacji matematycznych jest ugruntowana w intuicji czasu. Inne rozwiązanie przyjął Plotyn. Wprawdzie nawiązywał do Platona, w szczególności odróżniając idee i rzeczy, ale noezę rozumiał jako kontemplację Jedni, czyli Absolutu. Poznanie to jest intuicyjne, nie ma nic wspólnego z dyskursywnością i wiedzą empiryczną opartą na doświadczeniu zmysłowym. Plotyn niejako zapoczątkował (czy też tylko ugruntował) rozumienie intuicji jako kontemplacyjnego wglądu w istotę rzeczy. Taki intuicjonizm nie wyklucza mistycyzmu np. w filozofii religii. H. Bergson przeciwstawiał poznanie intuicyjne poznaniu naukowemu. Pierwsze jest syntetyczne i bezpośrednie, a drugie – nawet to empiryczne – analityczne i pośrednie. Bergson nie kwestionował nauki, ale uważał ją za niewystarczającą dla uchwycenia najważniejszego aspektu ludzkiej egzystencji, tj. élan vital, twórczej energii, odpowiedzialnej za rozwój świata istot żywych. Obraz intuicjonizmu w filozofii musi być uzupełniony przez jego wersję aksjologiczną (np. G. E. ­Moore), wedle której ujmujemy wartości nie przez doświadczenie w tradycyjnym rozumieniu, ale przez swoistą intuicję moralną, dzięki której rozumiemy predykaty „jest dobry” czy „jest piękny”. Ich redukcja do orzeczników empirycznych jest tzw. błędem naturalistycznym.

Tezą niniejszej krótkiej rozprawki jest przypuszczenie, że aprioryzm (racjonalizm metodologiczny) wymaga intuicjonizmu jako wyjaśnienia genezy wartościowego (prawdziwego) poznania. Weźmy pod uwagę przykłady nowożytne. Kartezjusz zalecał sceptycyzm metodologiczny jako drogę dotarcia do idei jasnych i wyraźnych. Jak jednak uznać, że cel został osiągnięty, bez uznania, że dysponujemy intuicją jako gwarantem jasności i prostoty? Podobnie jest w przypadku Spinozy i Leibniza, filozofów podejmujących problem fundamentu poznania rozumowego. Kant uważał, że mamy intuicję czasu i przestrzeni, co kształtuje formy naoczności i umożliwia poznanie empiryczne. Wszyscy ci filozofowie (i wielu innych) traktowali intuicję jako źródło sądów syntetycznych a priori, by użyć języka Kanta. Związek intuicji i aprioryzmu występuje szczególnie wyraźnie w przypadku fenomenologii E. Husserla. Epoché, czyli redukcja fenomenologiczna, stanowi odpowiednik sceptycyzmu metodologicznego. Husserl otwarcie uznawał, że rezultat owej redukcji jako ważnej (uniwersalnie prawdziwej) jest kwalifikowany dzięki naszej zdolności do aktywacji apriorycznej intuicji.

Powyższe nie znaczy, że mamy do czynienia z jednym rozumieniem intuicji w aprioryzmie. Tak naprawdę mamy intuicję kartezjańską, spinozjańską, leibnicjańską, kantowską i fenomenologiczną (lista jest zapewne szersza). Rodzą się dwa ważne pytania, jedno historyczne, a drugie – systematyczne. Po pierwsze, czy coś spaja te ujęcia? Na pewno intuicja jest a priori i zapewnia konieczność i ogólność twierdzeń. Czy to wystarcza? Po drugie, czy intuicja gwarantuje intersubiektywną sprawdzalność i komunikowalność, tj. warunki racjonalności twierdzeń sformułowane przez K. Ajdukiewicza? I w tym punkcie powstaje zasadnicza wątpliwość dyktowana przez odmienność obrazów świata generowanych przez poszczególne wersje aprioryzmu. Trudno przyjąć, że tak różnorodne i wzajemnie niezgodne zapewnienia o fundamentalnej ważności rezultatów apriorycznej intuicji mogą być równocześnie obowiązujące. To skłania do wniosku, że aprioryzm to w gruncie rzeczy irracjonalizm epistemo­logiczny, przynajmniej w dużej mierze. Husserl uważał, że potrzebne jest nowe pojęcie doświadczenia, szersze od proponowanego przez empiryzm, ale różnica pomiędzy jego wczesną i późną fenomenologią nie uzasadnia poglądu, że wyniki poznawcze osiągnięte drogą redukcji fenomenologicznej są konieczne w absolutnym sensie.


Jan Woleński – emerytowany profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, profesor Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Członek PAN, PAU i Międzynarodowego Instytutu Filozofii. Interesuje się wszystkimi działami filozofii, jego hobby to opera i piłka nożna.

 

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0.

W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Lubomira Platta


Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy