Artykuł

Jarosław Jakubowski: Hermeneutyka Paula Ricoeura, hermeneutyka istnienia

W dzisiejszych czasach często słyszymy opinię: „Wszystko jest interpretacją”. Na ile zasadne jest bronić takiego stwierdzenia? Odpowiedź na to pytanie okazuje się wielopoziomowa.

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2024 nr 2 (56), s. 17–20. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Zdaniem Paula Ricoeura kwestia interpretacji nie sprowadza się jedynie do pytania o znaczenie i metodę odczytywania wytworów kultury, lecz dotyczy w ostatecznym rozrachunku sposobu, w jaki człowiek istnieje w świecie. Francuski myśliciel, podobnie jak Martin Heidegger (zob. więcej na s. 9–11 tego numeru) oraz jego uczeń Hans-Georg Gadamer (zob. więcej na s. 13–16 tego numeru), wskazuje, że człowiek to byt egzystujący, czyli taki byt, jaki ma zdolność odnoszenia się nie tylko do istnienia tego wszystkiego, co stanowi napotykane składniki świata zewnętrznego, lecz również do istnienia swego własnego. A skoro odnosić się do istnienia świata lub też do swego własnego istnienia oznacza tyle, co urzeczywistniać najbardziej pierwotną interpretację poprzedzającą odczytywanie wytworów kulturowych, to nie ma przeciwwskazań, by określać ją mianem hermeneutyki istnienia bądź też mianem hermeneutyki bycia.

Interpretacja jako sposób bycia – Ricoeur wobec Heideggera i Gadamera

Tego rodzaju pierwotna hermeneutyka nie polega jednak tylko na zdobywaniu wiedzy o świecie lub też o sobie samym, lecz także na realizowaniu własnych możliwości bycia, już na poziomie przedrefleksyjnym. Zamieszkiwanie domu to coś więcej niż nabywanie wiedzy o nim, a chodzenie w butach to coś więcej niż zyskiwanie wiedzy na ich temat. „Wiem” okazuje się zaledwie jednym z wariantów „jestem”. Dlatego też Ricoeur, tak jak Heidegger oraz Gadamer, sprzeciwia się ujmowaniu relacji człowiek – świat przede wszystkim jako relacji poznawczej, prezentowanej od czasów Kartezjusza jako relacja podmiotowo-przedmiotowa.

Sprzeciw ten nie jest jednak równoznaczny z całkowitą akceptacją koncepcji hermeneutycznej w wydaniu Heideggerowskim bądź też Gadamerowskim. Ricoeur zarzuca Heideggerowi, że zwróciwszy uwagę na pierwszorzędne znaczenie hermeneutyki bycia, zaniedbuje on zarazem kwestię jej powiązania z hermeneutyką wytworów kulturowych. Nie wystarczy bowiem kierować się w stronę najgłębszych warstw interpretacji, pozostających z istoty swej w domenie hermeneutyki bycia, trzeba jeszcze pokazać, jak przemierzać „drogę powrotną”, tę, która prowadzi od hermeneutyki bycia do hermeneutyki tworów kulturowych. W ocenie Ricoeura Gadamer, dokładający starań, by ugruntować w hermeneutyce bycia nauki humanistyczne, stawia wprawdzie czoła wyzwaniu przechodzenia od hermeneutyki bycia do hermeneutyki wytworów kulturowych, niemniej czyni to w sposób zbyt mało krytyczny, nie poświęca bowiem dostatecznej uwagi kwestiom metodologicznym. Ricoeur uważa mianowicie, że Gadamer, ukazując proces przyswajania wytworów kulturowych, pomija w istocie możliwość krzyżowania metod ich interpretowania. O ile zatem Gadamer słusznie podkreśla, że przyswajanie sobie wytworów kulturowych, zwłaszcza tak szczególnych jak dzieła pisane, dokonuje się przez stapianie się odsłanianych przez nie wstępnie horyzontów poznawczych z horyzontami wyznaczającymi dotychczasowy świat odbiorcy, o tyle jednak nie docenia wagi pogłębionego badania treści i przekazu owych wytworów za pomocą wielostronnych technik, dostarczanych przez różnorakie orientacje filo­zoficzne, a także subdyscypliny naukowe. Zdaniem Ricoeura bogactwo znaczeniowe mego spotkania z dziełem ujawnia się tym pełniej, im bardziej wnikliwie i na większą skalę użyję tego rodzaju technik.

Ricoeur zastrzega jednak, że wysuwany przezeń postulat wielości interpretacji, czy wręcz „konfliktu interpretacji” (warto pamiętać, że jedno z najbardziej reprezentatywnych dzieł Ricoeura z zakresu hermeneutyki nosi taki właśnie tytuł: Le conflit des interprétations), wymierzony przeciwko całkowicie dogmatycznej tezie głoszącej, że istnieje tylko jedno optymalne odczytanie danego dzieła, nie oznacza bynajmniej usankcjonowania jakiegoś rodzaju dowolności interpretacyjnej. Nie jest tak, że wszystkie interpretacje są równie dobre; lepsze spośród nich to takie, które są bardziej spójne, a także uwzględniające więcej komponentów odczytywanego dzieła.

Rozumieć siebie samego przez odczytywane dzieło

Zalecając krytyczne odczytywanie dzieła polegające na krzyżowaniu metod interpretacyjnych, Ricoeur dystansuje się tym samym całkowicie od wszelkich koncepcji uznających interpretację za projekcję świata interpretatora na świat odsłaniany przez dzieło. Jakiekolwiek próby takiej projekcji byłyby, jak twierdzi Ricoeur, nieefektywne, stanowiłyby co najwyżej wyraz iluzorycznego dążenia do subiektywizacji dzieła. Zgodnie z koncepcją Ri­coeurowską interpretator nie jest w stanie zawłaszczyć wszystkich horyzontów, jakie rozpościera przed nim napotykane dzieło; dzieje się raczej odwrotnie: to ono, wywierając nieuchronnie wpływ na interpretatora, modyfikuje w jakimś stopniu, niezależnie od jego woli, horyzonty stanowiące jego świat.

Powyższa zależność ujawnia się szczególnie dobitnie w przypadku dzieła pisanego, a zwłaszcza tego o charakterze literackim. Ricoeur zaznacza, że jestem nie „panem tekstu”, lecz raczej „uczniem tekstu”. Co więcej, podkreśla on, że nasza relacja zarówno z sobą samym, jak i z otoczeniem jest zapośredniczona (nawet wtedy, gdy słabo zdajemy sobie z tego sprawę) przez sferę językową, a także w ogóle przez sferę kulturową. Jako członkowie społeczności ludzkiej, a tym samym jako uczestnicy sfery kulturowej, jesteśmy od dzieciństwa wplątani w rozmaite opowieści porządkujące i wyrażające na różne sposoby zastawane kody kulturowe. Z opowieściami kształtującymi nasze życie mielibyśmy do czynienia nawet w przypadku tak skrajnym jak bycie analfabetami, a skoro nimi nie jesteśmy, to oddziałują one na nas w przeważającej mierze jako utrwalone w wersji tekstualnej.

Opowieść o sobie samym

Czy zatem, zdaniem Ricoeura, jest uprawnione twierdzenie, że cechujące naszą relację z sobą samym zapośredniczenie przez sferę kulturową polega przede wszystkim na tym, że jesteśmy „wplątani w opowieści”? Francuski myśliciel, zwłaszcza w późnym okresie swojej twórczości (czyli począwszy od lat 80. XX w.), jest coraz bardziej skłonny odpowiadać na to pytanie twierdząco. Przyjmując takie stanowisko, Ricoeur inspiruje się ustaleniami poczynionymi przez Hannah Arendt. Zwraca uwagę, że bez uwzględniania roli wymiaru narracyjnego istoty ludzkiej nie sposób rozstrzygnąć zadowalająco kwestii tożsamości osobowej. Aby bowiem określić tożsamość osobową danego człowieka, nie wystarczy wskazać na jego cechy fizyczne (wygląd zewnętrzny, DNA itp.), trzeba jeszcze zaprezentować zdarzenia wyznaczające jego losy, czyli opowiedzieć historię jego życia.

W jakim jednak sensie relacja z samym sobą jest warunkowana przez bycie wplątanym w opowieści? Chodzi o to, że odnosząc się do siebie samych, mamy nieustannie na podorędziu pewnego rodzaju opowieść o sobie samych przejmowaną w dużej mierze od innych osób, ale również współtworzoną od pewnego momentu przez nas. Opowieść ta ma charakter dynamiczny, ulega ona modyfikacji zwłaszcza z tego względu, że jest od samego początku konfrontowana z coraz to nowymi niedotyczącymi nas bezpośrednio opowieściami, których bohaterowie (nawet jeżeli jest to opowieść z dziedziny fantastyki) są, podobnie jak my, kimś, kto działa oraz doznaje. A w tej mierze, w jakiej są istotami działającymi oraz doznającymi, urzeczywistniają pewne możliwości bycia, które w jakimś stopniu mają związek z naszymi własnymi możliwościami bycia. Uchwytując ten związek, doświadczamy tego, że pula możliwości naszego bycia poszerza się, co z kolei oznacza, że nasz sposób bycia obejmujący relację zarówno z sobą samym, jak i ze światem modyfikuje się.

Czy powyższa zmiana stanowi pogłębienie samorozumienia? Zdaniem Ricoeura nie zawsze tak się dzieje; myśliciele tacy jak Fryderyk Nietzsche,
Martin Heidegger, a przede wszystkim Zygmunt Freud, podważający wywodzącą się od Kartezjusza koncepcję świadomości jako samoprzejrzystości, wskazują dostatecznie przekonująco, że każdy spośród nas może ulegać daleko idącym złudzeniom odnośnie do tego, kim jest. Mieć pewność co do realności swego istnienia to nie to samo, co uchwycić prawdę dotyczącą siebie samego. Prawda ta nie jest nam dana w punkcie wyjścia, możemy ją co najwyżej zdobywać stopniowo, krytycznie porównując formułowaną przez nas opowieść z opowieścią na nasz temat stworzoną przez inne osoby. Pogłębianie samorozumienia to mozolne przemierzanie niekończącej się drogi autointerpretacji.


Warto doczytać:

  • P. Ricoeur, Egzystencja i hermeneutyka. Rozprawy o metodzie, tłum. E. Bieńkowska, H. Bortnowska, S. Cichowicz, Warszawa 1985.
  • P. Ricoeur, Język, tekst, interpretacja, tłum. P. Graff, K. Rosner, Warszawa 1989.
  • P. Ricoeur, Fenomenologia i hermeneutyka. Wychodząc od Husserla…, tłum. M. Drwięga, [w:] Fenomenologia francuska. Rozpoznania/interpretacje/rozwinięcia, J. Migasiński, I. Lorenc (red.), Warszawa 2006.
  • A. Warmbier, Tożsamość, narracja i hermeneutyka siebie. Paula Ricoeura filozofia człowieka, Kraków 2018.

Jarosław Jakubowski – prof. uczelni na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. Zajmuje się fenomenologią egzystencjalną oraz hermeneutyką. Szachista, wieloletni zawodnik klubowy. Miłośnik kultury francuskiej. Pasjonat historii, a także literatury.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku  PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Agnieszka Zaniewska

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Ślepa uliczka istnienia jak/o bycia oraz /dla/ samego dzieła!?
    Vide: XXXXI wiek tworzenia, nauki, edukacji, wiedzy, wychowania…
    AD 2025

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy