Artykuł

Jerzy W. Gałkowski: Może spróbować?

galkowski-ilustrv
W filozofii nie chodzi o to, by koniecznie coś nowego wymyślić. Filozofia to umiłowanie mądrości, a mądrości nie ma bez dążenia do prawdy. Chodzi o takie nastawienie poznawcze, by ująć całość rzeczywistości, oraz o to, by przeniknąć ją „na wylot”, do końca. Wybierając studia filozoficzne, trafiłem w „10”. Można więc za naszym znakomitym artystą i filozofem, Witkacym, zachęcić do filozofii – „spróbuj raz, koteczku”. Ja spróbowałem. I próbuję do dzisiaj.

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2015 nr 1, s. 24–28. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Prawda, a nie nowość

W młodości otaczające nas konkrety i możliwości łączą się z marzeniami tak mocno, że trudno je rozróżnić. Tyle ciekawych rzeczy jest w świecie przyrody, tyle w nim tajemnic do odkrycia. Tak bliski a nieznany jest człowiek. Tak wiele piękna zawiera świat kultury – literatura, teatr, muzyka. Co tu wybrać do poznawania? Zawsze byłem molem książkowym, a w czasie bardzo długiej choroby ciągoty książkowe jeszcze się rozwinęły. W którymś momencie wpadł mi w ręce artykuł Maritaina, czy też o nim. Zachwycił mnie ten francuski filozof. I tak się zaczęła moja przygoda z Panią Filozofią, jak mawiał Profesor Stefan Swieżawski. Postanowiłem pójść na studia filozoficzne, a w tym czasie – w głębokim PRL‑u – jedynym możliwym miejscem studiów dla mnie stał się KUL (do czego przyczynił się też Maritain), chociaż był na drugim końcu Polski. Trafiłem w „10”, byłem zachwycony. Środowisko wspaniałe, a na dodatek Październik 1956 otworzył – dosłownie i w przenośni – bramy więzień, więc kolegów niezwykłych, ale bardzo ciekawych było wielu. Z profesorami także utrwalały się stosunki przyjacielskie. Dzięki temu powszechny niedostatek, a prawdę powiedziawszy po prostu bieda naszego życia uniwersyteckiego była mniej zauważalna.

Na samym początku oczywiście miałem bardzo mgliste pojęcie o filozofii, więc postanowiłem poświęcić się historii tej doktryny, by zobaczyć, co już wymyślono, a czego jeszcze nie, by to właśnie znaleźć i zabłysnąć czymś własnym, a dotąd niespotykanym. Trochę tak na wzór zmieniającej się mody w sztuce: ktoś jeszcze czegoś nie wymyślił, może więc będzie jakaś dziura w filozofii, a ja ją wypełnię. Szybko to się rozwiało. Przede wszystkim przekonałem się, że w filozofii wcale nie chodzi o to, by koniecznie coś nowego wymyślić. Jak sama nazwa wskazuje filozofia to umiłowanie mądrości, a mądrości nie ma bez nastawienia, bez dążenia do prawdy. Owszem, można poszukiwać prawdy w jakiś nowy, jeszcze nieznany sposób, i w tym sensie coś wymyślić, ale przecież to prawda jest celem, jest kierunkowskazem działania poznawczego, a nie poszukiwanie nowości. Droga do prawdy może być nowa, ale nowość niekoniecznie prowadzi do prawdy. To po pierwsze.

Filozofia – poznanie na maxa

A po drugie wszystkie inne dyscypliny poznawcze, inne nauki ujmują rzeczywistość pod jakimś kątem, w jakimś aspekcie, a więc nie całość, oraz do pewnego tylko jej „miejsca” czy momentu. Powstrzymanie ciekawości poznawczej w którymś czasie, uzasadniane strukturą tej nauki lub doświadczeniem („tak jest i już, nie ma sensu pytać dlaczego”), nie zawsze i nie wszystkim daje pełne zaspokojenie ciekawości, jest jakby zatrzymaniem się przed ostatecznym rozwiązaniem. W filozofii, a przynajmniej w pewnego rodzaju filozofii, którą można nazwać klasyczną, chodzi o takie nastawienie poznawcze, by ująć całość rzeczywistości, oraz o to, by przeniknąć ją „na wylot”, do końca. W tym pierwszym poszukuje się takiego ujęcia, czyli aspektu rzeczywistości, które łączy wszystko. Jak powiedział Whitehead, filozofia ma odpowiedzieć na pytanie, co to jest to wszystko.

Czy jest taki aspekt? Czy jest coś, co łączy wszystko w rzeczywistości? Jest. To istnienie. Rzeczywistość i wszystko w niej dlatego jest rzeczywiste, bo istnieje. Czymże by była bez tego – tylko nicością, pustką, złudzeniem. Więc to główne pytanie brzmi: co to jest istnienie? Już samo takie postawienie zagadnienia (i to kiedy – w XIII w.!) stało się  kluczem otwierającym nowe horyzonty myślenia, stało się nową filozofią. Jednakże jak dotąd nikt jeszcze nie znalazł odpowiednich słów dla dania zadowalającej wszystkich odpowiedzi na to pytanie, być może słowa nigdy nie będą tu wystarczające. Pewnie wielu zrozumiało sens rzeczywistości, sens istnienia, tylko myśl nasza nie może nadążyć za rzeczywistością, a słowo za myślą. „Zrozumieć” nie zawsze znaczy „wyrazić”. Mamy więc tutaj szansę poszukiwań dobrej odpowiedzi.

Ale Whitehead pytał właściwie nie o to, czyli nie o istnienie, ale o to, jaka ta rzeczywistość jest, jakie ma właściwości, cechy, znamiona. Tymczasem istnienie nie jest taką samą cechą, jak inne (jeśli w ogóle jest cechą), bo coś w obrębie rzeczywistości może być ciężkie lub nie, kolorowe, gorące, twarde itp., ale nie może być nieistniejące. Czy może być rzeczywistość nierzeczywista, nieistniejąca? Jest to pytanie o elementarne składowe bytu (od być, czyli tego, co istnieje), a taką składową częścią bytu jest istnienie, drugą są właściwości istotne (istota). Za tym pytaniem stoi już drugie: czy te składniki mogą egzystować samoistnie, czy też tylko myśl poznawcza rozróżnia je we wnętrzu rzeczywistości? Czy istnienie i właściwości, każde z osobna są samodzielne w bytowaniu, czy też nie? Jeśli nie, to ich wyróżnienie należy do porządku myśli. Za nim idzie następne: czy wszystko istnieje tak samo – rzecz, myśl, działanie, dzieło sztuki? Właśnie wskazuje się tutaj na podstawowe pytanie filozofii, które niejako buduje jej sens – pytanie „dlaczego”? „Dlaczego jest tak?” Stawia się je pod adresem rzeczywistości tak długo (i poszukuje na nie odpowiedzi), aż niejako ta rzeczywistość „skończy się”, to znaczy kiedy dojdzie się do jej krańca. Dalej jest pustka, nic. To pytanie i odpowiedzi na nie, jeśli się je znajduje, budują filozofię.

Pytanie „dlaczego?”

Pytanie „dlaczego” ma dziwną właściwość – odpowiedź na nie odsłania dalsze takie pytania, czyli zarazem i zaspokaja ciekawość poznawczą, i ją powiększa. Po prostu wskazuje na bogactwo rzeczywistości, na wielkie jej złożenie, które może nie być odsłonięte przez inne dyscypliny. Z punktu widzenia filozofii nawet nie może być przez nie odsłonięte. Ludzie jednak odczuwają potrzebę odsłonięcia tego bogactwa rzeczywistości i sposób jej zaspokojenia z wielu powodów – temperamentu poznawczego, założonego celu, życiowych potrzeb czy też po prostu ciekawości nieodłącznej od człowieka – mogą się różnie kształtować. Tak się budują inne nauki, które nie są ani gorsze, ani niższe, ale po prostu inne, zaś życiowo uzasadnione.

Te poszukiwania poznawcze podstawowej struktury rzeczywistości, jej elementów i następstw, uporządkowane i metodycznie prowadzone, dają rezultaty zwane ontologią lub metafizyką (na ogół nie utożsamia się ich, wskazując pewne między nimi różnice). Ta część filozofii tworzy jej kościec, który utrzymuje całość i jedność filozofii. Jednakże – biorąc przykład z anatomii, a jednocześnie pamiętając, że każdy przykład kuleje, jak mówi przysłowie łacińskie, więc nie należy go brać dosłownie, lecz obchodzić się z nim roztropnie – kościec jest istotny i wiele mówi o człowieku, ale przecież nie wszystko. Pozostaje jeszcze tak wiele do odkrycia i pokazania. Mając ukazaną już podstawę i głębię rzeczywistości, dalsze pytania „dlaczego” można kierować w nieco inną stronę. Wyprowadzają wówczas na wierzch właściwości danego bytu, ukazują możliwie wszystkie jego zasoby. Może to dziać się zarówno na przyjętej płaszczyźnie filozoficznej, jak i na płaszczyźnie innych nauk.

Filozoficzne dyscypliny

Tak dochodzi się do rozmaitych „części”, czyli dyscyplin filozoficznych. Badając byt w jego podstawowym aspekcie, rozkładając go na elementarne składniki, wyciągając z tego istotne wnioski, buduje się właśnie podstawową dyscyplinę – ontologię czy metafizykę. Można wszakże jako główny przedmiot swoich zainteresowań przyjąć świat materialny, przyrodę lub kosmos. Mamy wówczas kosmologię filozoficzną, która graniczy z najbardziej wyszukaną formą fizyki. Jeśli jesteśmy przy fizyce, to trudno nie mówić o matematyce, wskazującej właściwości materii, i jej powiązania z logiką, z dziedziną ukazującą właściwości poznania, działania rozumu. Blisko już do zajęcia się samym poznaniem, jego właściwościami, możliwościami, prawami i wartościami, z podstawowym pytaniem o prawdę. I już tworzy się teoria poznania.

Ale człowiek nie tylko poznaje, także działa, tworzy swój świat wewnętrzny i świat zewnętrzny. Istnieje i działa jednostkowo, osobiście oraz w społeczności. Otwierają się olbrzymie przestrzenie do poznawczego przeniknięcia. Działa dobrze lub źle (tu podstawowe pytania o dobro i zło), a więc poznajemy wartości i to rozmaitego rodzaju: moralne, związane z rozumnością, wolnością (i niekończącą się dyskusją nad jej możliwościami i charakterem), cielesnością (stanowiącą właściwie całościowe, osobne, ważne zagadnienia), z fundamentalnymi, czyli istotnymi właściwościami, jak godność, niepowtarzalność itp., z podstawowymi możliwościami i prawami człowieka tworzącymi pewien porządkujący układ. Wszystko to składa się na etykę. Można po prostu badać człowieka w jego wewnętrznych właściwościach i zewnętrznych powiązaniach: z drugim człowiekiem, społeczeństwem, przyrodą, Bogiem – tworzy się wówczas antropologię filozoficzną, a także filozofię społeczeństwa. Problem Boga jest tak ważny, bez względu na odniesienia do wiary, że stanowi odrębną dziedzinę badań.

Człowiek nie może nie działać, więc oprócz etyki mamy do czynienia z całym zespołem czynności wytwórczych i wytworów – z pracą, techniką, ze sztuką, a właściwie sztukami. Ukazują się wówczas rozmaite wartości, które także trzeba zbadać – podstawową dla ich wszystkich wartość ludzkiej sprawczości, a oprócz niej takie wartości, jak wartość godziwą (która godzi się człowiekowi), skuteczność, użyteczność, przyjemność, piękno i inne. Badanie całościowe tych wszystkich wartości także tworzy osobną dziedzinę, zaś każdą z osobna można odnieść do wszelkiego rodzaju działania albo do osobnych jego kategorii, jak polityka, przemysł, sztuka, które zresztą także kształtują osobne działy filozofii – polityki, prawa, techniki, sztuki itp. itd. Rzeczywistość jest bardzo złożona, a te wszystkie przedmioty poznawania różnią się między sobą. Trzeba więc znaleźć dodatkowe sposoby ich badania, metody poznawcze dostosowane do tego szczególnego przedmiotu.

Przez kilka tysięcy lat trwania przygody poznawczej proponowano wiele różnych sposobów uprawiania filozofii. Te nowe miały unieważnić sposoby poprzednie i stać się jedyną poprawną filozofią. Jednakże z czasem ich jedyność okazywała się wątpliwa, choć zostawiała po sobie jakieś bardziej lub mniej ważne osiągnięcia. Historia filozofii stała się więc nie tylko rejestrem błędów i prawd, ale jednym z ważnych sposobów namysłu nad filozofią. Drugim takim jest metodologiczny namysł nad logiczną i poznawczą prawomocnością stawianych tez. Jest więc bardzo wiele zadań filozoficznych przed człowiekiem, tym bardziej że trudno przypuścić, aby kiedykolwiek zabrakło materiału do odpowiedzi na to podstawowe pytanie „dlaczego”, a dążność poznawcza, bezinteresowna, kierująca się tylko pragnieniem dojścia do  prawdy, co jest fundamentem filozofii i wszelkiej nauki, jest niegasnąca.

Można więc za naszym znakomitym artystą i filozofem, Witkacym, zachęcić do filozofii – „spróbuj raz, koteczku”. Ja spróbowałem. I próbuję do dzisiaj…


Jerzy W. Gałkowski – emerytowany profesor filozofii, wieloletni pracownik Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.
Zajmuje się etyką i filozofią człowieka. Jego hobby to literatura, muzyka i (kiedyś) turystyka, szczególnie żeglarstwo.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska. W pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści.

Najnowszy numer można nabyć od 4 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować