Opracowania

Jesteśmy z(a)gubieni. Co teraz?

Przyszło nam żyć w szczególnej epoce. Świat ugina się pod ciężarem siedmiu miliardów ludzi, przemiany w układzie sił politycznych, masowe wymieranie gatunków, początek końca cywilizacji, do której przywykliśmy. Co jest przyczyną tego, że jesteśmy z(a)gubieni? Jak możemy odnaleźć się w tak wrogiej i obcej rzeczywistości? – Zastanawiał się Roy Scranton na łamach serwisu „The New York Times”.

Zapisz się do naszego newslettera

Numer 1/2016: Uchodź­cy

Numer jest dostęp­ny online > tutaj.


Nagłów­ki gazet alar­mu­ją nas każdego dnia o nie­zlic­zonych zagroże­ni­ach. Nie daje­my im wiary. A nawet jeśli, to wolimy je ignorować. Wolimy żyć przesą­da­mi, wolimy mieć łatwe odpowiedzi na wszys­tko, kierować się wyuc­zony­mi zachowa­ni­a­mi, instynk­tem.

W między­cza­sie przepaść między przyszłoś­cią, do jakiej zmierza­my, a przyszłoś­cią, o jakiej marzymy, rozras­ta się coraz bardziej. Nihilizm zapuszcza korze­nie głęboko w naszym lęku: jeśli wszys­tko jest stra­cone, to i tak nic nie ma już sen­su.

Zachod­nia kul­tura zma­gała się z radykalnym nihilizmem co najm­niej od XVII wieku, kiedy to świato­pogląd naukowy zaczął pod­ważać wartość religi­jnych przekon­ań. Filo­zo­fowie starali się od tej pory wypełnić lukę między fak­tem a sensem. Naukowy mate­ri­al­izm, doprowad­zony do swych granic, grozi zupełną bezsen­sownoś­cią naszego życia: jeśli nasze dzi­ała­nia są zde­ter­mi­nowane w całoś­ci przez zewnętrzne wobec nas przy­czyny, to nasze wartoś­ci i przeko­na­nia są zaled­wie uza­sad­nie­niem dla dzi­ałań, które byśmy i tak pod­jęli.

Ale nasze dąże­nie do posi­ada­nia znaczenia jest dostate­cznie potężne, by obró­cić nihilizm prze­ci­wko samemu sobie. Wolelibyśmy pełną znaczenia śmierć, niż bezsen­sowny żywot. Jak pisał Fry­deryk Niet­zsche (jeden z najbardziej nieprze­jed­nanych badaczy nihiliz­mu): „Człowiek woli raczej chcieć nicoś­ci, niż nie chcieć niczego”. Aforyzm ten opar­ty jest na jed­nej z fun­da­men­tal­nych myśli niemieck­iego samot­ni­ka: że ludzie sami nada­ją sens swo­je­mu życiu.

Sam Niet­zsche nie był nihilistą – przekonu­je Scran­ton – zasad­nic­zo był on empirys­tą, który wierzył, że pon­ad wszys­tki­mi naszy­mi inter­pre­tac­ja­mi rzeczy­wis­toś­ci jest coś, co moglibyśmy nazwać światem – nawet jeśli nie moglibyśmy go nigdy obiek­ty­wnie pojąć. Jego filo­zoficznym pro­jek­tem była, jak ją nazy­wał, „wiedza rados­na”. Miała ona stworzyć warun­ki, które umożli­wiły­by pojaw­ie­nie się człowieka zdol­nego pojąć bezsens naszego prag­nienia sen­su, a mimo to zdol­nego afir­mować ludzką egzys­tencję; człowieka zdol­nego do amor fati, umiłowa­nia włas­nego losu. Na tym pole­gała – tak słabo zrozu­mi­ana – idea „nad­człowieka”.

Niet­zsche trudz­ił się, by stworzyć nowy ideał człowieka, ponieważ sam bard­zo go potrze­bował. Ten posęp­ny, wrażli­wy pesymista i dekadent, który ostate­cznie postradał zmysły, przez całe życie próbował przekon­ać siebie, że jego życie było warte przeży­cia.

Pogodze­nie się ze swo­ją sytu­acją może być łat­wo pomy­lone z nihilizmem. Dla amerykańskiego nar­o­du, dla którego najwięk­szą wartoś­cią jest nadzie­ja i wytr­wałość, a który zaśle­pi­ony jest przez swo­je tech­no­log­iczne czary-mary, sama idea, że coś może być pon­ad nasze siły lub że ludzie posi­ada­ją wewnętrzne ograniczenia, zakrawa na bluźnierst­wo.

A jed­nak wyda­je się ona naszą jedyną szan­są na ocale­nie. Ponieważ jeśli jest prawdą, że sami nada­je­my swo­je­mu życiu sens, a nie odkry­wamy go jako nadanego przez Boga, Han­del lub His­torię, to jest także prawdą, że może­my zupełnie odmienić nasze życie poprzez zmi­anę jego sen­su.

Dlat­ego od nas zależy zabez­piecze­nie przyszłoś­ci rodza­ju ludzkiego przed bezosobowy­mi siła­mi, których się lękamy. Nie może­my jed­nak tego zro­bić poprzez uczepi­e­nie się jakiejś ide­ologii pt. „tech­nolo­gia to wszys­tko naprawi”. Musimy poz­wolić naszej obec­nej cywiliza­cji umrzeć, zaak­cep­tować jej śmiertel­ność – musimy nauczyć się poko­ry.

Urodzil­iśmy się w przed­ed­niu tego, co może być najwięk­szą świa­tową katas­trofą – pod­sumowu­je Scran­ton – i nikt z nas tego nie chci­ał. Nikt z nas nie może tego uniknąć. To, co przekaże­my przyszłym pokole­niom, zależeć będzie od naszego sto­sunku do przeszłoś­ci; od tego, czy będziemy w stanie wyrzec się tego, co doprowadz­iło nas do ruiny. A także od tego, czy będziemy zdol­ni do świadomego przyję­cia swo­jej roli – twór­ców pisanej nam przyszłoś­ci.

Opra­cow­ał Antoni Śmist

Źródło: The New York Times

Najnowszy numer można nabyć od 2 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Sklep

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy