Edukacja filozoficzna Filozofia dla dzieci Filozofia w szkole Wywiady

Jeżeli chcemy uczyć filozofowania, żaden temat nie jest zbyt trudny. Wywiad z Milošem Jeremićem

filozofowanie z dziećmi
Z Milošem Jeremićem, inicjatorem programu filozofowania z dziećmi w Serbii, rozmawia Aleksandra Miloradović-Tabak.

Zapisz się do naszego newslettera

Prowadzi Pan m.in. takie warsz­taty jak  Hermeneu­ty­ka z dzieć­mi. Czy takie i podob­ne filo­zoficzne zagad­nienia nie są zbyt trudne dla najmłod­szych?

Hermeneu­ty­ka mogła­by być trud­nym tem­atem nie tylko dla dzieci. Tak naprawdę nie ma w filo­zofii  zagad­nienia, którego nie dało­by się zaprezen­tować jako trudne. Żadne zagad­nie­nie nie jest samo w sobie ani trudne ani łatwe, ale metody­ka pra­cy z wybranym tem­atem może okazać się jałowa albo owoc­na. W szczegól­noś­ci, jeśli chodzi o hermeneu­tykę, gdy­bym uży­wał abstrak­cyjnych pojęć, takich jak „koło hermeneu­ty­czne” czy „dekon­strukc­ja”, to z pewnoś­cią dzieci usyp­i­ały­by na moich lekc­jach. Cho­ci­aż przy anal­izie tek­stów dzieci w więk­szoś­ci spotkały się już z pytaniem: „Co autor chci­ał powiedzieć?”. Jeżeli naprowadz­imy je na zas­tanaw­ian­ie się nad taki­mi pyta­ni­a­mi, hermeneu­ty­ka stanie się dla nich zabawą. Na każdych z warsz­tatów pod­czas samej inter­pre­tacji spon­tan­icznie dochodz­imy do co najm­niej trzech hermeneu­ty­cznych ujęć, co stanowi doskon­ałą pod­stawę do dal­szych dociekań. Takie pode­jś­cie, podob­nie jak więk­szość metod stosowanych w filo­zo­fowa­niu z dzieć­mi, nie jest nowe. W ostat­nich dziesię­ci­ole­ci­ach dos­tosowal­iśmy je tylko do warunk­ów, w jakich pracu­je­my. Jeżeli chce­my, jak mówił Kant, uczyć filo­zo­fowa­nia a nie filo­zofii, żaden tem­at nie jest zbyt trud­ny.

Jed­na z uczest­niczek warsz­tatów zadała Panu pytanie, czy sposób, w jaki wykon­ała zadanie jest „w porząd­ku”? W odpowiedzi zapy­tał ją Pan o to, dlaczego szu­ka Pańskiej opinii, by potwierdz­ić, że sposób, który uznała za właś­ci­wy do wyko­na­nia zada­nia, jest rzeczy­wiś­cie właś­ci­wy. Czy prowadząc zaję­cia z dzieć­mi, również zachę­ca je Pan, żeby poszuki­wały włas­nych metod pra­cy?

Tak, zawsze tak robię. Moje pode­jś­cie na więk­szoś­ci lekcji bazu­je na sokrate­jskiej metodzie zadawa­nia pytań, a to obe­j­mu­je również postawę, zgod­nie z którą prowadzą­cy warsz­taty „wie, że nic nie wie”. Próbu­ję zadawać jak najwięcej pytań, tak, aby zachę­cić dzieci do pode­j­mowa­nia prób rozwiąza­nia prob­le­mu na jak najwięcej możli­wych sposobów, ale także, aby powoli zaczęły rozu­mieć i przyj­mować fakt, że nie ma wiecznych odpowiedzi, z których dog­maty­cznie moglibyśmy korzys­tać. Jest dla mnie bard­zo ważne, żeby dzieci rozmyślały o sobie, nie tylko ze wzglę­du na słynne mot­to ze świą­tyni Apol­li­na w Delfach, ale bardziej dlat­ego, że oso­by, które nie rozmyśla­ją o sobie i uważa­ją to za nieis­totne, wykazu­ją skłon­noś­ci ku auto­ry­taryz­mowi i umysłowej pły­ciźnie, która częs­to wiedzie ich do poważnych zbrod­ni, jak pokazu­ją prace Han­ny Arendt. Nie chci­ałbym, żeby z mojej klasy wyszedł Eich­mann. Już ten pier­wszy nie był światu potrzeb­ny, o drugim nie chci­ałbym nawet myśleć.

Pod­czas wspom­ni­anych warsz­tatów opowiadał Pan także o sytu­acji, kiedy pewnego razu jed­na z uczen­nic zapro­ponowała zami­anę ról: Pan miał zostać uczniem, a ona nauczy­cielką. Jak prze­b­ie­gała ta lekc­ja? Czy nauczy­ciel prowadzą­cy zaję­cia metodą Lip­mana powinien się liczyć z częsty­mi  niespodziewany­mi zmi­ana­mi sce­nar­iusza? Czy nie przeszkadza to w real­iza­cji celów zaplanowanych przez nauczy­ciela?

Nauczy­ciel powinien być otwarty na nowe, niespodziewane możli­woś­ci, bez wzglę­du na to, jakiej uży­wa metody, ponieważ jeśli będzie ignorował okaz­je do nau­ki, które ofer­u­ją dzieci, a te są bez­cenne, będzie zachowywał się jak Buster Keaton, puka­ją­cy do drzwi zbur­zonego domu. Cho­ci­aż nie jestem ściśle związany z metodą Lip­mana (lit­er­atu­ra Lip­mana była dla mnie jedynie punk­tem wyjś­cia, więcej nauczyłem się od Oscara Breni­fiera), myślę, że jest to całkowicie zgodne z duchem filo­zofii dla dzieci Lip­mana. Obok ele­men­tów metody Lip­mana, które są wszys­tkim znane, takie jak myśl, że dzieci są urod­zony­mi filo­zo­fa­mi, że potrzeb­ny im jest bodziec do myśle­nia (Piaget nazy­wał to kon­flik­tem poz­naw­czym), ist­nieje ważne poję­cie „wspól­no­ty docieka­jącej” (com­mu­ni­ty of inquiry), którą Lip­man zacz­erp­nął od Johna Deweya. Wspól­no­ta docieka­ją­ca decen­tral­izu­je nauczanie, uwal­nia nauczy­ciela od obow­iązku omnipo­tencji i jed­nos­tron­nego pode­j­mowa­nia decyzji. Dlat­ego inic­jaty­wa wychodzą­ca ze strony uczniów jest najlep­szą rzeczą, jaka może się zdarzyć. Co do prze­biegu samej lekcji, o którą pyta­cie, uczen­ni­ca, podąża­jąc tok­iem sokrate­jskiego dia­logu, znakomi­cie prowadz­iła docieka­nia, pod­czas gdy ja siedzi­ałem w kręgu obok resz­ty uczniów i byłem wyjątkowo szczęśli­wy.

Prowadząc warsz­taty w różnych częś­ci­ach świa­ta, sto­su­je Pan różne mod­ele kul­tur­owe, w zależnoś­ci od miejs­ca ich real­iza­cji. Czy mógł­by Pan powiedzieć coś więcej o różni­cach w stosowanych meto­dach?

W swo­jej pra­cy jestem całkowicie otwarty i elasty­czny, ponieważ cza­sem nie trze­ba nawet wybier­ać się na dru­gi koniec świa­ta, żeby spotkać inny mod­el kul­tur­owy. Cza­sem spo­ty­ka się go w pob­liskiej wiosce, albo w sąsied­nim mieś­cie. W myśl tego meto­da zawsze się przys­tosowu­je, ale w swo­jej isto­cie się nie zmienia, rzecz tkwi jedynie w szczegółach. W Niem­czech uczniowie szkół śred­nich mogą być, powiedzmy, sprowokowani pod­czas poszuki­wań tożsamoś­ci ze wzglę­du na szczególne rozu­mie­nie tej kon­cepcji, w Rosji, dzieci w tzw. aha moments [chwilach olśnienia — red.] będą wypowiadać słowa, które wyda­ją się emanować bezpośred­nio z ich serc, w Iranie po warsz­tat­ach każdy będzie chci­ał z wami poroz­maw­iać, zadać jakieś pytanie i z pewnoś­cią poprosi was o dal­szą współpracę. Zauważyliśmy z Oscarem, że tam (w Iranie), uczniowie i nauczy­ciele drżą, zada­jąc pyta­nia, nie w sen­sie drże­nia ze stra­chu, ale raczej jak­by ciało wskazy­wało na oży­wiony stan ducha. Na koniec, po warsz­tat­ach w różnych miejs­cach świa­ta, z różny­mi ludź­mi, z dzieć­mi w różnym wieku, nauczy­cielka­mi i nauczy­ciela­mi, człowiek pojmie, że wszyscy jesteśmy różni, ale jed­nocześnie i tacy sami – jesteśmy isto­ta­mi ludzki­mi, które, jak dawno napisał Arys­tote­les, z natu­ry dążą do zdoby­wa­nia wiedzy.

Jakie najwięk­sze trud­noś­ci napo­ty­ka Pan, prowadząc zaję­cia metodą Lip­mana i jak sobie Pan z nimi radzi?

Określe­nie „meto­da Lip­mana” nie jest naj­trafniejsze w odniesie­niu do tego, co duża gru­pa nauczy­cieli i dorad­ców filo­zoficznych na całym świecie fak­ty­cznie robi. Wierzę, że i sam Lip­man nie był­by zad­owolony, gdy­by zaczę­to otaczać jego osobę kul­tem. Nie miałem przy­jem­noś­ci go poz­nać, ale roz­maw­iałem kilka­krot­nie z jego najbliższą współpra­cown­iczką, Ann Sharp. Tak też spotkałem się z duchem otwartoś­ci w filo­zofii dla dzieci. Częs­to spo­ty­ka się z myśle­niem, że filo­zofia dla dzieci ma tylko jed­ną metodę, a jest wręcz prze­ci­wnie, mamy tutaj sze­roką gamę prz­eróżnych pode­jść opar­tych na pod­sta­wowej idei Lip­mana. Każdy prak­tyk podąża swo­ją drogą, tak, aby filo­zofia dla dzieci rzeczy­wiś­cie pozostała filo­zofią.

Istotne jest o tym wspom­nieć, aby móc odpowiedzieć na pytanie o trud­noś­ci­ach. Nigdy nie miałem prob­lemów, prowadząc lekc­je filo­zofii dla dzieci, ale reg­u­larnie miewam prob­le­my z kolega­mi z pra­cy. Dzieci częs­to tracą motywację do roz­mowy o prob­lemach filo­zoficznych, ponieważ przepy­tu­ją się z następ­nych lekcji, na których oczeku­je się od nich jedynie pow­tarza­nia wyuc­zonych infor­ma­cji. Zdarza się też, że zaczy­na­ją wypy­ty­wać swoich nauczy­cieli w myśl sokrate­jskiej metody, co tam­ci nie zawsze najlepiej przyj­mu­ją, więc przech­wytu­ją mnie na kory­tarzu i pyta­ją, co takiego wypraw­iam z dzieć­mi. To wcale nie jest bła­ha sprawa, za podob­ne rzeczy zabito Sokrate­sa.

Jest Pan autorem podręczni­ka do filo­zofii dla szkół śred­nich (Filo­zofi­ja: udžbenik za četvr­ti razred gim­naz­i­je i sred­nje stručne škole). W jego opisie zna­j­du­je się infor­ma­c­ja, że jest to pier­wszy taki podręcznik (w Ser­bii), w którym pojaw­ia­ją się ele­men­ty filo­zofii arab­skiej i dalekowschod­niej. Jak Pan myśli, dlaczego w stan­dar­d­owych pro­gra­mach filo­zofii w europe­js­kich szkołach i uczel­ni­ach wyższych nie ma wielu, bądź częs­to żad­nych ele­men­tów filo­zofii wschod­niej? 

Myślę, że jest to kon­sek­wenc­ja his­to­rycyz­mu Hegla i Mark­sa, który został narzu­cony  jako obow­iązu­ją­cy mod­el na stu­di­ach filo­zoficznych w Europie. Czy­ta­jąc filo­zofię Hegla, albo obserwac­je Engel­sa doty­czące Słowian, zauważyć moż­na, że Słowian­ie nie są nar­o­dem, który mógł­by się pochwal­ić filo­zoficznym duchem. Postawy wobec Dalekiego Wschodu są jeszcze bardziej ekstremalne, a o świecie isla­mu praw­ie w ogóle się nie wspom­i­na.

Miałem szczęś­cie przy okazji Targów Książ­ki w Bel­gradzie znaleźć się obok stoiska muzuł­mańskiego cen­trum kul­tu­ry i zain­tere­sowałem się ich kul­turą. Zacząłem wtedy stu­diować muzuł­mańską trady­cję filo­zoficzną, próbowałem nauczyć się per­skiego, opanowałem alfa­bet. Rozpocząłem od Bliskiego Wschodu, ponieważ tamte­jszy filo­zoficzny paradyg­mat, przy­na­jm­niej do cza­su rene­san­su, ale też i później, nie różni się znacznie od zachod­niego filo­zoficznego paradyg­matu. Co więcej, obie trady­c­je pozostawały w bezpośred­nim kon­tak­cie w śred­niowieczu, Tomasz z Akwinu w swoich pis­mach słowo „tłu­macz” pisze z wielkiej litery, mając na myśli Ibn Sinę (Awicen­nę). Ibn Ruszd (Awer­roes) wykładał w Paryżu. Tek­sty Arys­tote­le­sa i Pla­tona są przetłu­mac­zone z języ­ka arab­skiego na łacińs­ki. W tym sen­sie, moim zdaniem, brak per­s­kich, arab­s­kich i turec­kich myśli­cieli w his­torii filo­zofii jest skan­dalem.

Kiedy mowa zaś o filo­zofii Dalekiego Wschodu, sprawa jest znacznie prost­sza. Najważniejsze źródła dalekowschod­niej filo­zofii były niez­nane w Europie, nawet i główny „adwokat” wschod­niej filo­zofii z tamtego okre­su, Artur Schopen­hauer, z ważniejszych tek­stów miał do dys­pozy­cji tylko Upaniszady. Dzię­ki pra­cy filo­zofów w pier­wszej połowie XX wieku, przede wszys­tkim Jasper­sa, Hei­deg­gera i Suzukiego, dowiedzieliśmy się, że na Dalekim Wschodzie filo­zofia opiera się na zupełnie innym paradyg­ma­cie niż europe­js­ka. Ten, który pre­tendu­je do miana kom­pe­tent­nego znaw­cy filo­zofii, musi też zrozu­mieć i umieć zdefin­iować pod­sta­wowe idee filo­zofii Wschodu.

 

Wywiad przeprowadz­iła i przetłu­maczyła Alek­san­dra Milo­radović-Tabak


Miloš Jere­mić – nauczy­ciel filo­zofii w Požarevskim liceum (Ser­bia), gdzie wprowadz­ił metodę holisty­cznego naucza­nia filo­zofii opartą na ideach Pao­la Freire i Ivana Illicha; metodyk naucza­nia filo­zofii; autor podręczni­ka do filo­zofii; współpra­cown­ik Oscara Breni­fiera. W lat­ach 2014–2017 pra­cow­ał jako mod­er­a­tor i tren­er nauczy­cieli w pro­gramie Pestalozzi Rady Europy. Poza edukacją filo­zoficzną intere­su­je się filo­zofią świa­ta isla­mu (wspólne bada­nia z pro­fe­sorem Mihailem Đurićem z Serb­skiej Akademii Nauk i Umiejęt­noś­ci).

 

Alek­san­dra Milo­radović-Tabak – absol­wen­t­ka filo­zofii UMK w Toruniu, szczęśli­wa żona i (od niedaw­na) ogrod­nicz­ka; moje zain­tere­sowa­nia to przede wszys­tkim teolo­gia i his­to­ria isla­mu, a ostat­nio także poz­nawanie wątków edukacji filo­zoficznej najmłod­szych.

 

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

Po więcej infor­ma­cji na tem­at edukacji filo­zoficznej zajrzyj do naszego dzi­ału Edukac­ja filo­zoficz­na.

Najnowszy numer można nabyć od 2 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Sklep

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy