Artykuł Filozofia kultury

John Haldane: Kultura tworzy wrażliwe środowisko, w którym żyjemy

Wywiad z profesorem Johnem Haldane’em, jednym z najbardziej wpływowych obecnie filozofów.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2016 nr 5 (11), s. 22–24. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Czym jest kultura?

Ter­min „kul­tu­ra” jest cza­sa­mi uży­wa­ny tak sze­ro­ko, że wła­ści­wie nic nie może uciec poza jego zakres. Powie­dział­bym jed­nak, że nale­ży odróż­nić kul­tu­rę jako zbiór powią­za­nych ze sobą postaw, prak­tyk i war­to­ści od szer­sze­go „mate­rial­ne­go uwa­run­ko­wa­nia” dane­go spo­łe­czeń­stwa, o któ­rych powiem wię­cej za chwilę.

Dla­cze­go kul­tu­ra jest tak ważna?

Waga kul­tu­ry w obu zna­cze­niach pole­ga na tym, że two­rzy ona śro­do­wi­sko, w któ­rym żyją ludzie, z któ­rym oddzia­łu­ją, czy to pozy­tyw­nie, czy nega­tyw­nie, poprzez któ­re kształ­tu­ją swo­je wła­sne myśli i cele swych dążeń. Pod tym wzglę­dem kul­tu­ra przy­po­mi­na śro­do­wi­sko natu­ral­ne: może być zdro­wa lub szko­dli­wa, na róż­ny spo­sób zanie­czysz­czo­na lub oczysz­czo­na. Małe spo­łecz­no­ści, szcze­gól­nie te z dłu­gą histo­rią, mają ten­den­cje, aby posia­dać jed­ną domi­nu­ją­cą, czę­sto bar­dzo ujed­no­li­co­ną kul­tu­rę, choć zapew­ne taka kul­tu­ra może cha­rak­te­ry­zo­wać się jakąś stra­ty­fi­ka­cją, posia­dać „wyż­sze” i „niż­sze” ele­men­ty. Nie­mniej, w mia­rę jak spo­łe­czeń­stwa sta­ją się coraz więk­sze i bar­dziej zróż­ni­co­wa­ne, idea wspól­nej i odwiecz­nej kul­tu­ry znaj­du­je coraz mniej­sze zastosowanie.

Ten rodzaj „plu­ra­li­zmu” czę­sto pro­wa­dzi do zde­rze­nia kul­tur, choć cza­sa­mi taki plu­ra­lizm sam może ukształ­to­wać wła­sną toż­sa­mość kul­tu­ro­wą. Jed­nak nawet jeśli taki plu­ra­lizm ma miej­sce, to i wów­czas moż­na dostrzec pew­ną ten­den­cję do wystę­po­wa­nia domi­nu­ją­cej kul­tu­ry elit. Auten­tycz­nie plu­ra­li­stycz­ne kul­tu­ry są rzad­kie, ponie­waż czę­sto docho­dzi w nich do kon­flik­tów doty­czą­cych zaso­bów natu­ral­nych oraz wpływów.

Czy kul­tu­ra two­rzy war­to­ści, czy też raczej poma­ga nam je odkrywać?

Jest taka ten­den­cja wśród ludzi, aby uwa­żać, że war­to­ści są albo subiek­tyw­ne, albo obiek­tyw­ne, ale takie prze­ciw­sta­wie­nie było­by zbyt­nim uprosz­cze­niem. Przede wszyst­kim musi­my dostrzec róż­no­rod­ność dzie­dzin war­to­ści: este­tycz­na, edu­ka­cyj­na, inte­lek­tu­al­na, nauko­wa, reli­gij­na, spo­łecz­na, poli­tycz­na itd. Następ­nie powin­ni­śmy roz­róż­nić war­to­ści ogól­ne, takie jak praw­da, spra­wie­dli­wość, i róż­ne kon­cep­cje tych­że war­to­ści, róż­ne spo­so­by myśle­nia o nich i o tym, cze­go się one doma­ga­ją. To mogą być kon­cep­cje podzie­la­ne zarów­no przez duże, jak i małe gru­py ludzi.

Następ­nie nale­ży zapy­tać, czy dana war­tość jest subiek­tyw­na, tzn. wyra­ża jedy­nie inte­re­sy lub pra­gnie­nia poszcze­gól­nych jed­no­stek i nic ponad­to, czy jest inter­su­biek­tyw­na, zako­rze­nio­na we wspól­nie podzie­la­nych inte­re­sach, czy też może obiek­tyw­na, wycho­dzą­ca naprze­ciw inte­re­som lub potrze­bom, ale ist­nie­ją­ca nie­za­leż­nie od nich.

Pew­ne rze­czy są war­to­ścio­we jedy­nie dla nie­któ­rych ludzi, ponie­waż tyl­ko oni ich pra­gną, inne nato­miast są war­to­ścio­we, ponie­waż pra­gną ich wszy­scy. Są też jed­nak rze­czy war­to­ścio­we, god­ne pra­gnie­nia nie­za­leż­nie od tego, czy ludzie fak­tycz­nie ich pra­gną – choć jest praw­dą, że wła­śnie dla­te­go, że są war­to­ścio­we same w sobie, czę­sto sta­ją się przed­mio­tem naszych pra­gnień. Tak więc, odpo­wia­da­jąc na pyta­nie, kul­tu­ra zarów­no kreu­je (subiek­tyw­ne i inter­su­biek­tyw­ne) war­to­ści, jak i umoż­li­wia nam odkry­wa­nie tych war­to­ści, któ­re są obiektywne.

Co sta­no­wi naj­więk­sze zagro­że­nie dla kultury?

Zagro­że­niem, takim bez­po­śred­nim, może być inna, kon­ku­ren­cyj­na kul­tu­ra. Kon­flikt może poja­wić się mię­dzy dwie­ma zewnętrz­ny­mi wzglę­dem sie­bie kul­tu­ra­mi, ale może też zro­dzić się we wnę­trzu jed­nej kul­tu­ry, kie­dy róż­ne ruchy kontr­kul­tu­ro­we dążą do kon­fron­ta­cji z kul­tu­rą dominującą.

Ist­nie­je jed­nak inne jesz­cze, bar­dziej sub­tel­ne zagro­że­nie dla kul­tu­ry. Kul­tu­ry opie­ra­ją się i do pew­ne­go stop­nia wyra­ża­ją i odzwier­cie­dla­ją leżą­ce u ich pod­staw struk­tu­ry oraz pro­ce­sy spo­łecz­no-eko­no­micz­ne, prak­tycz­ne i tech­no­lo­gicz­ne. Jed­nym z takich zagro­żeń dla kul­tu­ry może być groź­ba jej oba­le­nia, czy to w wyni­ku świa­do­mych dzia­łań, czy nie­za­mie­rzo­nych zmian w ramach tych bazo­wych struktur.

Na przy­kład moral­na kul­tu­ra dane­go spo­łe­czeń­stwa może ulec dia­me­tral­nej zmia­nie w wyni­ku poja­wie­nia się sze­ro­ko dostęp­nych efek­tyw­nych tech­nik anty­kon­cep­cyj­nych lub abor­cji. Podob­nie może dojść do zmia­ny moral­no­ści, gdy moż­li­we sta­ją się roz­wo­dy bez orze­cze­nia o winie któ­rej­kol­wiek ze stron albo gdy tech­nicz­ne i eko­no­micz­ne warun­ki dają więk­szą szan­sę na zatrud­nie­nie i pogo­dze­nie pra­cy z „pro­wa­dze­niem domu”. Nawet jeśli ludzie nie decy­du­ją się w świa­do­my spo­sób na odrzu­ce­nie tra­dy­cyj­nych war­to­ści oraz zastą­pie­nie ich nowy­mi, bar­dziej libe­ral­ny­mi war­to­ścia­mi, to taka trans­for­ma­cja może zacho­dzić poprzez zmia­ny na pozio­mie pod­struk­tu­ral­nym. To z kolei może pro­wa­dzić do jaw­ne­go odrzu­ce­nia „sta­re­go porządku”.

Kolej­ny przy­kład to zmia­ny, jakim pod­le­ga kul­tu­ra życia rodzin­ne­go, będą­ce skut­kiem sze­ro­kie­go dostę­pu do tanich kom­pu­te­rów i smart­fo­nów. W erze przed­te­le­wi­zyj­nej życie rodzin­ne prze­bie­ga­ło według jed­ne­go wzor­ca. Zaczę­ło ono się zaś zmie­niać po poja­wie­niu się poje­dyn­czych odbior­ni­ków w domo­wych jadal­niach czy salo­nach. Potem licz­ba tele­wi­zo­rów w każ­dym domu zaczę­ła rosnąć, co znów zmie­ni­ło tryb życia rodzin. Ludzie zaczę­li jeść o róż­nych porach w róż­nych pomiesz­cze­niach itd.

Czy moż­na porów­ny­wać i oce­niać kultury?

Oczy­wi­ście, kul­tu­ry moż­na porów­ny­wać tam, gdzie w grę wcho­dzą wspól­ne płasz­czy­zny życia. Tak więc moż­na porów­ny­wać kul­tu­ry na przy­kład pod kątem ich nauko­we­go lub tech­nicz­ne­go roz­wo­ju. Czy­niąc tego rodza­ju porów­na­nia, przyj­mu­je­my pew­ne jaw­nie wyra­żo­ne lub ukry­te kry­te­ria powią­za­ne z ideą wspól­ne­go celu. Moż­na powie­dzieć, że media w danej kul­tu­rze są bar­dziej roz­wi­nię­te niż w innej, mie­rząc efek­tyw­ność środ­ków komu­ni­ka­cji. Moż­na też jed­nak mie­rzyć według innych kry­te­riów, np. oce­nia­jąc komu­ni­ko­wa­ne tre­ści. Chcąc głę­biej i w spo­sób bar­dziej zna­czą­cy porów­ny­wać kul­tu­ry, nale­ży mieć na uwa­dze, jaka jest waga danej dzie­dzi­ny bądź danych spo­so­bów życia.

To pro­wa­dzi do kwe­stii ogól­ne­go spoj­rze­nia na to, co ma wkład w ludz­ki roz­wój – a spoj­rze­nie to zale­ży od nasze­go poglą­du na ludz­ką natu­rę. Dzi­siaj ludzie nie­chęt­nie pod­cho­dzą do mię­dzy­kul­tu­ro­wych porów­nań i ocen – z trzech powo­dów. Po pierw­sze, w tle nie­któ­rych takich porów­nań pobrzmie­wa echo kolo­nial­ne­go (i nie tyl­ko kolo­nial­ne­go) wyzy­sku, a ludzie wyczu­wa­ją, że taka kry­ty­ka kul­tu­ry, któ­rą się wyzy­ski­wa­ło, jest nie fair i sta­no­wi jedy­nie dole­wa­nie oli­wy do ognia. Po dru­gie, mamy taką intu­icję, że cho­ciaż dane spo­łe­czeń­stwo jest gorzej roz­wi­nię­te pod jakimś wzglę­dem, może być lepiej roz­wi­nię­te pod innym. W takich przy­pad­kach może­my odczu­wać, że nasza prze­wa­ga w jakimś aspek­cie, na przy­kład sza­cun­ku dla wol­no­ści oso­bi­stych, może zacho­dzić kosz­tem głę­bo­kich wię­zi mię­dzy­oso­bo­wych, któ­ry­mi cie­szą się człon­ko­wie kul­tur bar­dziej komu­ni­ta­ry­stycz­nych (sku­pio­nych wokół życia wspól­no­to­we­go). Po trze­cie, obec­nie panu­je scep­ty­cyzm co do samej idei natu­ry ludz­kiej i ludz­kie­go roz­wo­ju wyni­ka­ją­cy z pre­fe­ro­wa­nia zre­la­ty­wi­zo­wa­ne­go plu­ra­li­zmu. On tak­że unie­moż­li­wia ocen­ne porównania.

Czy rze­czy­wi­ście prze­cho­dzi­my kry­zys kul­tu­ro­wy? Prze­cież moż­na by pomy­śleć, że nigdy nie żyło się nam tak dobrze, jak współcześnie?

Zasta­nów­my się naj­pierw, do kogo odno­si się owo „my” zawar­te w pyta­niu. My Bry­tyj­czy­cy? Pola­cy? Euro­pej­czy­cy, a może Ame­ry­ka­nie albo ludzie Zacho­du. Nie da się ukryć, że Zachód prze­szedł potęż­ne zmia­ny eko­no­micz­ne, nauko­we, tech­no­lo­gicz­ne, a tak­że moral­ne i spo­łecz­ne. Część z nich przy­nio­sła nie­wąt­pli­wą korzyść, ale część sta­no­wi poważ­ne wyzwa­nie i nie­sie za sobą utra­tę tra­dy­cyj­nych spo­so­bów myśle­nia i życia.

Moż­na też mówić o pew­nej ten­den­cji do prze­ce­nia­nia teraź­niej­szo­ści oraz myśle­nia, że się żyje w szcze­gól­nie zna­czą­cym momen­cie trans­for­ma­cji kul­tu­ro­wej. Sądzę jed­nak, że zmia­na kul­tu­ro­wa jest pro­ce­sem, a nie jakimś wyszcze­gól­nio­nym wyda­rze­niem, zaś siły, któ­re ukształ­to­wa­ły „kul­tu­ro­wą rewo­lu­cję”, jaka zaczę­ła się w latach sześć­dzie­sią­tych poprzed­nie­go wie­ku, poja­wi­ły się już sto lat wcze­śniej. Nato­miast to, cze­go jeste­śmy obec­nie świad­ka­mi, to jedy­nie inten­sy­fi­ka­cja tych­że sił.

Przy zało­że­niu, że jeste­śmy w kry­zy­sie, jak może­my go pokonać?

Tak jak „kry­zy­sy” są bar­dziej mani­fe­sta­cja­mi zacho­dzą­cych pro­ce­sów niż zda­rze­nia­mi, tak też wła­ści­wa odpo­wiedź na „kry­zy­sy” powin­na pole­gać na for­mo­wa­niu cze­goś w rodza­ju kontr­pro­ce­su. Wcze­śniej mówi­łem o mate­rial­nych uwa­run­ko­wa­niach kul­tu­ry. Poważ­na odpo­wiedź na zacho­dzą­ce w ostat­nich deka­dach zmia­ny pole­ga­ła­by na zro­zu­mie­niu tych uwa­run­ko­wań i odpo­wied­nim reago­wa­niu na nie. Głów­ne przy­czy­ny zmia­ny spo­łecz­nej to nie samo­świa­do­me kam­pa­nie, ale te zda­rze­nia i pro­ce­sy, któ­re prze­kształ­ca­ją mate­rial­ny wymiar nasze­go ludz­kie­go życia, a przez to i ludz­kie zacho­wa­nia. To, cze­go potrze­bu­je­my, to czuj­ność wobec leżą­cych u pod­staw kul­tu­ry uwa­run­ko­wań i goto­wość reago­wa­nia na ich zmiany.

Struk­tu­ry eko­no­micz­ne i poli­tycz­ne Zacho­du cechu­ją się poważ­ną nie­sta­bil­no­ścią. Nie wcho­dząc w szcze­gó­ły z tym zwią­za­ne, uwa­żam, że mniej wię­cej naj­bliż­sza deka­da będzie świad­kiem poważ­nych, zwią­za­nych z popa­da­niem w dłu­gi, upad­ków pry­wat­nych i publicz­nych insty­tu­cji, tak­że dal­sze­go roz­wo­ju ruchów anty­glo­ba­li­stycz­nych, zarów­no tych rady­kal­nych, jak i kon­ser­wa­tyw­nych. To dopro­wa­dzi do znacz­ne­go prze­su­nię­cia usług z sek­to­ra publicz­ne­go w stro­nę sek­to­ra pry­wat­ne­go oraz sek­to­rów trze­cich, być może tak­że do rezy­gna­cji państw ze spła­ca­nia zadłu­że­nia (tzw. sove­re­ign defaults) oraz upad­ku Unii Euro­pej­skiej jako pro­jek­tu. Oczy­wi­ście pew­ne zagro­że­nie sta­no­wią tak­że cho­ro­by i infek­cje, na któ­re nie mamy efek­tyw­nych metod leczenia.

Takie zmia­ny mogły­by zna­czą­co wpły­nąć na mate­rial­ne warun­ki ludz­kie­go życia i posta­wić pod zna­kiem zapy­ta­nia zdol­ność obec­nych form kul­tu­ro­wych do satys­fak­cjo­nu­ją­ce­go orga­ni­zo­wa­nia życia w tych
warunkach.

Jaka jest rela­cja mię­dzy filo­zo­fią a kulturą?

Filo­zo­fii pra­wa (wyda­nej w 1820 roku) Hegel pisał, że „[k]iedy filo­zo­fia o sza­rej godzi­nie malu­je swój świt, wte­dy pew­ne ukształ­to­wa­nie życia już się zesta­rza­ło, a sza­ro­ścią o zmro­ku nie moż­na nicze­go odmło­dzić; moż­na tyl­ko coś poznać”. Marks odpo­wie­dział w swo­ich Tezach o Feu­er­ba­chu, że „[f]ilozofowie tyl­ko inter­pre­to­wa­li świat; idzie jed­nak o to, aby go zmie­nić”. Praw­da jest taka, że zarów­no idee, jak i pro­ce­sy histo­rycz­ne wza­jem­nie na sie­bie oddzia­łu­ją. Wie­le z tego, co myśli­my, to w zasa­dzie reka­pi­tu­la­cja na pozio­mie świa­do­mo­ści rze­czy, któ­re od dłuż­sze­go już cza­su robi­li­śmy pod wpły­wem zda­rzeń i pro­ce­sów. Same idee też mogą odmie­niać prak­ty­ki. Tak więc rela­cja mię­dzy filo­zo­fią i kul­tu­rą jest taka, że z jed­nej stro­ny sama filo­zo­fia jest mani­fe­sta­cją i czę­ścią kul­tu­ry, z dru­giej zaś stro­ny filo­zo­fia dostar­cza metod na zro­zu­mie­nie sił, któ­re kul­tu­rę kształ­tu­ją. Dzię­ki temu, pod­wa­ża­jąc war­tość nie­któ­rych domi­nu­ją­cych idei, filo­zo­fia umoż­li­wia rów­nież doko­ny­wa­nie zmian kontrkulturowych.

Tłu­ma­czy­li Nata­lia Mar­ci­now­ska i Artur Szutta


haldaneJohn Hal­da­ne – Pro­fe­sor filo­zo­fii na Uni­wer­sy­te­cie Bay­lor w Tek­sa­sie, Uni­wer­sy­te­cie w St. Andrews oraz prze­wod­ni­czą­cy Kró­lew­skie­go Insty­tu­tu Filo­zo­fii w Lon­dy­nie. Ostat­nio uzna­ny za jed­ne­go z naj­bar­dziej wpły­wo­wych żyją­cych obec­nie filo­zo­fów. Autor wie­lu ksią­żek, m.in. Prac­ti­cal Phi­lo­so­phy: Ethics, Socie­ty, and Cul­tu­re (Imprint Aca­de­mic 2009), Seeking Meaning and Making Sen­se (Imprint Aca­de­mic 2008).

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Najnowszy numer można nabyć od 1 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy