Epistemologia Fragment z klasyka

John Locke: W umyśle nie ma idei wrodzonych

Kolejny odcinek „Fragmentu z Klasyka”. Tym razem John Locke argumentuje przeciwko ideom wrodzonym.

Zapisz się do naszego newslettera

Źró­dło: Roz­wa­ża­nia doty­czą­ce rozu­mu ludz­kie­go, t. I, ks. II, rozdz. I, par. 1–6, przeł. B. Gawec­ki, War­sza­wa 1955, s. 119–123.


1. Ponie­waż każ­dy czło­wiek jest świa­do­my tego, że myśli, oraz że tym, czym jego umysł myśląc się zaj­mu­je, są znaj­du­ją­ce się w umy­śle idee, nie ule­ga więc wąt­pli­wo­ści, że ludzie mają w swych umy­słach idee, takie jak wyra­żo­ne sło­wa­mi: „bia­łość”, „twar­dość”, „sło­dycz”, „myśle­nie”, „ruch”, „czło­wiek”, „słoń”, „woj­sko”, „nie­trzeź­wość” i inne. Przede wszyst­kim nale­ży zba­dać, jak czło­wiek do tych idei docho­dzi. Wiem, że tra­dy­cyj­ną nauką jest, iż ludzie mają idee wro­dzo­ne i wyry­te od uro­dze­nia w umy­śle. Pogląd ten pod­da­łem obszer­ne­mu roz­bio­ro­wi i myślę, że to, co powie­dzia­łem, w poprzed­niej księ­dze, zosta­nie przy­ję­te o wie­le łatwiej, gdy oka­żę, skąd umysł może otrzy­mać wszyst­kie idee, jakie posia­da, i jaki­mi dro­ga­mi i przez jakie stop­nie mogą się one zja­wiać w umy­śle. W tej spra­wie będę się odwo­ły­wał do wła­snej obser­wa­cji i doświad­cze­nia każ­de­go człowieka.

2. Załóż­my zatem, że umysł jest, jak się to mówi, czy­stą kar­tą, nie zapi­sa­ną żad­ny­mi zna­ka­mi, że nie ma on idei; jak się docho­dzi do tego, że je zdo­by­wa? Skąd ten ogrom­ny zapas obra­zów, nie­mal nie­skoń­cze­nie róż­no­rod­nych, któ­ry­mi nie­ustan­nie czyn­na, nie­ogra­ni­czo­na wyobraź­nia ludz­ka zapeł­ni­ła umysł. Skąd bie­rze się w umy­śle cały mate­riał dla rozu­mu i wie­dzy. Odpo­wia­dam na to jed­nym sło­wem: z doświad­cze­nia; na nim opar­ta jest cała nasza wie­dza i z nie­go osta­tecz­nie się wypro­wa­dza. Nasze obser­wa­cje zwró­co­ne ku zmy­sło­wym rze­czom zewnętrz­nym czy też ku wewnętrz­nym czyn­no­ściom ducho­wym, któ­re postrze­ga­my i któ­re są przed­mio­tem naszej reflek­sji – oto, co zaopa­tru­je umysł w cały mate­riał myśle­nia. Takie są dwa źró­dła pozna­nia, z któ­rych pocho­dzą wszyst­kie idee, jakie zna­my lub może­my mieć natu­ral­nym sposobem.

3. Po pierw­sze, zmy­sły nasze, zwró­co­ne ku poszcze­gól­nym przed­mio­tom zmy­sło­wym, dostar­cza­ją umy­sło­wi róż­no­ra­kich postrze­żeń rze­czy, zależ­nie od tego, jak te rze­czy na róż­ne spo­so­by dzia­ła­ją na nie; tak docho­dzi­my do idei żół­to­ści i bia­ło­ści, tego, co gorą­ce i zim­ne, co mięk­ki i twar­de, co gorz­kie i słod­kie, oraz do wszyst­kich tych, któ­re nazy­wa­my jako­ścia­mi zmy­sło­wy­mi. Gdy mówię, że zmy­sły dostar­cza­ją ich umy­sło­wi, to mam na myśli, iż z rze­czy zewnętrz­nych prze­no­szą one to, co wytwa­rza w umy­śle te per­cep­cje. To boga­te źró­dło więk­szo­ści posia­da­nych przez nas idei, któ­re zale­żą cał­ko­wi­cie od naszych zmy­słów i przez nie docho­dzą do umy­słu, nazy­wam wra­że­niem zmysłowym.

4. Po wtó­re, innym źró­dłem, z któ­re­go doświad­cze­nie zasi­la umysł ide­ami, jest postrze­ga­nie czyn­no­ści wła­sne­go umy­słu, gdy jest zaję­ty otrzy­ma­ny­mi ide­ami; czyn­no­ści te, kie­dy umysł zasta­na­wia się nad nimi i roz­wa­ża je, dostar­cza­ją mu idei odmien­ne­go rodza­ju, któ­rych by mu nie dały rze­czy zewnętrz­ne. Taki­mi ide­ami są idee postrze­ga­nia, myśle­nia, wąt­pie­nia, wie­rze­nia, rozu­mo­wa­nia, pozna­wa­nia, chce­nia i wszyst­kich innych róż­no­rod­nych czyn­no­ści nasze­go umy­słu; tych czyn­no­ści jeste­śmy świa­do­mi i obser­wu­je­my je w sobie i dzię­ki temu dają nam one idee rów­nie wyraź­ne jak te, któ­re nam dają cia­ła dzia­ła­ją­ce na nasze zmy­sły. To źró­dło idei każ­dy ma cał­ko­wi­cie w sobie samym; a cho­ciaż nie jest to zmysł, jako że nie ma do czy­nie­nia z rze­cza­mi zewnętrz­ny­mi, to prze­cież do zmy­słów jest bar­dzo podob­ne i mogło­by być słusz­nie nazwa­ne „zmy­słem wewnętrz­nym”. Ale ponie­waż źró­dło pierw­sze nazwa­łem wra­że­niem zmy­sło­wym, to nazy­wam reflek­sją, bo idee, jakie wywo­łu­je, mogą być otrzy­ma­ne tyl­ko dzię­ki temu, że umysł zwra­ca się ku sobie same­mu przez reflek­sję nad wła­sny­mi czyn­no­ścia­mi, Gdy zatem w dal­szym cią­gu roz­pra­wy będę uży­wał tego ter­mi­nu, to chciał­bym być rozu­mia­ny w ten spo­sób, że mam na myśli to, iż umysł dostrze­ga swe czyn­no­ści i ich cha­rak­ter; dzię­ki cze­mu zja­wia­ją się w umy­śle idee tych czyn­no­ści. Powta­rzam więc: zewnętrz­ne rze­czy mate­rial­ne, jako przed­mio­ty zmy­sło­we­go wra­że­nia lub czu­cia, oraz czyn­no­ści w obrę­bie naszych umy­słów, jako przed­mio­ty reflek­sji, to w moim rozu­mie­niu jedy­ne dwa źró­dła, z któ­rych bio­rą począ­tek wszyst­kie nasze idee. Wyra­że­nia „czyn­no­ści” uży­wam tu w zna­cze­niu sze­ro­kim, obej­mu­ją­cym nie tyl­ko dzia­ła­nia nad ide­ami, ale tak­że pewien rodzaj wzru­szeń, jakie powsta­ją nie­kie­dy łącz­nie z tymi dzia­ła­nia­mi, takich, jak zado­wo­le­nie lub nie­po­kój, zwią­za­ne z jakąś myślą.

5. Rozum zda­je się nie posia­dać naj­słab­sze­go prze­bły­sku jakiej­kol­wiek idei, któ­rej by nie otrzy­my­wał z któ­re­goś z tych dwu źró­deł. Rze­czy zewnętrz­ne zaopa­tru­ją umysł w idee jako­ści zmy­sło­wych, czy­li w te wszyst­kie róż­no­rod­ne per­cep­cje, jakie w nas wywo­łu­ją; umysł daje rozu­mo­wi idee wła­snych swych czynności.

Gdy doko­na­my cał­ko­wi­te­go prze­glą­du tych idei, ich odmian, kom­bi­na­cji i zacho­dzą­cych pomię­dzy nimi zależ­no­ści, to prze­ko­na­my się, że obej­mie­my cał­ko­wi­ty ich zasób oraz że w naszych umy­słach nie ma nic, co by się do nich nie dosta­ło jed­ną z tych dróg. Nie­chaj każ­dy zba­da swe myśli i grun­to­wa­nie prze­szu­ka swój rozum, a następ­nie niech mi powie, czy któ­ra­kol­wiek z jego idei pier­wiast­ko­wych nie jest albo ideą rze­czy dostęp­nych jego zmy­słom, albo ideą czyn­no­ści jego umy­słu, trak­to­wa­nych jako przed­mio­ty jego reflek­sji. Bez wzglę­du na to, jak wiel­kie zaso­by pozna­nia mogły się tam w jego rozu­mie­niu nagro­ma­dzić, po dokład­niej­szym rozej­rze­niu się doj­dzie do prze­ko­na­nia, że nie ma ani jed­nej idei w umy­śle poza tymi, któ­re w nim wyry­ło dozna­nie zmy­sło­we bądź reflek­sja, cho­ciaż być może – jak to póź­niej zoba­czy­my – rozum je łączy i roz­sze­rza na nie­skoń­cze­nie róż­ne sposoby.

6. Kto uważ­nie zasta­no­wi się nad sta­nem, w jakim znaj­du­je się dziec­ko zaraz po przyj­ściu na świat, ten nie będzie miał bynaj­mniej powo­du, by myśleć, że jest zaopa­trzo­ne w znacz­ny zasób idei, któ­re mają sta­no­wić mate­riał jego przy­szłej wie­dzy: dopie­ro stop­nio­wo je zdo­by­wa. I cho­ciaż idee jako­ści naj­bar­dziej widocz­nych i pospo­li­tych zosta­wia­ją w umy­śle ślad, zanim pamięć roz­po­czy­na noto­wać, w jakim cza­sie i porząd­ku się zja­wia­ją, to jed­nak nie­raz upły­wa tyle cza­su, nim jakieś oso­bliw­sze jako­ści zja­wią się w umy­śle tą dro­gą, że nie­wie­lu jest ludzi, któ­rzy nie mogli­by sobie przy­po­mnieć, kie­dy się z nimi zazna­jo­mi­li. Gdy­by war­to było to zro­bić, moż­na by bez wąt­pie­nia tak pokie­ro­wać dziec­kiem, żeby nim doro­śnie mia­ło bar­dzo nie­wie­le nawet idei potocz­nych. Że jed­nak każ­dy, kto się rodzi, jest oto­czo­ny cia­ła­mi, któ­re dzia­ła­ją nań nie­ustan­nie i róż­no­ra­ko, prze­to w dusze dzie­cię­ce wra­ża­ją się licz­ne idee, bez wzglę­du na to, czy się dba o to, czy nie dba. Świa­tła i bar­wy zja­wia­ją się natych­miast, gdy tyl­ko dziec­ko otwo­rzy oczy; gło­sy i nie­któ­re jako­ści zmy­sło­we nie­chyb­nie dzia­ła­ją na wła­ści­we zmy­sły, toru­jąc sobie dro­gę do umy­słu. Myślę wszak­że, iż łatwo zgo­dzi­my się na to, że gdy­by dziec­ko trzy­mać w miej­scu, gdzie nie widzia­ło­by nic prócz czer­ni i bie­li do cza­su, kie­dy sta­nie się doro­słym czło­wie­kiem, to tak samo nie mia­ło­by idei szkar­ła­tu czy zie­le­ni, jak ten, kto od uro­dze­nia nie pró­bu­jąc ani razu ostry­gi czy ana­na­sa, nie ma idei sma­ków tych specjałów.


Pobierz tekst w PDF.

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy