Filozoficzne trendy

John Martin Fischer: Problem teraźniejszości

Założenie o jedyności teraźniejszości podkreśla wielu wpływowych nauczycieli duchowych i wydaje się początkowo, że jest ono głęboką prawdą. Prawda ta okazuje się jednak powierzchowna i za mało treściwa, aby uzasadnić zanurzenie się w „teraz”.

Down­lo­ad (PDF, 1.35MB)


Wie­lu nauczy­cie­li ducho­wych pod­kre­śla ideę bycia w peł­ni obec­nym „w teraź­niej­szo­ści”. Zwo­len­ni­cy roz­ma­itych tech­nik medy­ta­cyj­nych zachwa­la­ją swo­ją meto­dę jako rodzaj cał­ko­wi­te­go zanu­rze­nia się w bie­żą­cej chwi­li, bez ucie­ka­nia myśla­mi w prze­szłość lub przy­szłość. Ducho­wi nauczy­cie­le (w tym zna­ni i cenie­ni auto­rzy) oraz pro­pa­ga­to­rzy medy­ta­cji zazwy­czaj wska­zu­ją na licz­ne zale­ty bycia w peł­ni obec­nym w teraź­niej­szo­ści. Jak pisze wpły­wo­wy współ­cze­sny autor Eckhart Tol­le w swo­jej książ­ce The Power of Now (1997) [wyd. pol­skie Potę­ga teraź­niej­szo­ści, 2010 – przyp. tłum.]:

Od nie­pa­mięt­nych cza­sów mistrzo­wie ducho­wi wszyst­kich tra­dy­cji wska­zu­ją Teraź­niej­szość jako klucz do wymia­ru duchowego.

Nie­któ­rzy posu­wa­ją się jesz­cze dalej. Nie poprze­sta­ją na wyli­cze­niu psy­cho­lo­gicz­nych czy innych prak­tycz­nych zalet bycia obec­nym tu i teraz. Wska­zu­ją raczej na „jedy­ność” (sin­gu­la­ri­ty) chwi­li obec­nej, mając na myśli to, że dany moment jest wszyst­kim, co (chwi­lo­wo) mamy. Mówiąc „Chwi­la obec­na jest jedy­na” będę rozu­mieć sło­wo jedy­na jako „jedy­na w swo­im rodzaju”.

Teza o jedyności i teza o łączności

Teza o jedy­no­ści” gło­si, że teraź­niej­szość to wszyst­ko, co mamy – jeden jedy­ny czas. Zespół The Fla­ming Lips przy­po­mi­na nam o tym w pio­sen­ce All We Have Is Now [Mamy tyl­ko teraź­niej­szość] (2002). Z kolei teza, któ­rą nazwę „tezą o łącz­no­ści”, sta­no­wi naczel­ne twier­dze­nie wie­lu ducho­wych prak­ty­ków, auto­rów, wykła­dow­ców i pro­wa­dzą­cych warsz­ta­ty. Zgod­nie z tą tezą powin­ni­śmy sku­pić całą naszą uwa­gę na chwi­li obec­nej wła­śnie dla­te­go, że jest jedyna.

Roz­pa­try­wa­ny pogląd gło­si, że cho­ciaż mogło­by się wyda­wać, iż inne chwi­le – prze­szłe i przy­szłe – są odpo­wied­nim obiek­tem uwa­gi, potra­fi­my zro­zu­mieć (inte­lek­tu­al­nie i emo­cjo­nal­nie), że w fun­da­men­tal­nym sen­sie (być może trud­nym do spre­cy­zo­wa­nia) ist­nie­je wyłącz­nie teraź­niej­szość i dla­te­go to na niej powin­na skon­cen­tro­wać się nasza uwa­ga. Wła­ści­wy obiekt naszej uwa­gi zale­ży więc od jedy­no­ści i z niej się wywodzi.

Tolle o teraźniejszości

Donio­słość teraź­niej­szo­ści odgry­wa, jak się zda­je, klu­czo­wą rolę w wie­lu reli­gij­nych tra­dy­cjach mistycz­nych. Pod­kre­śla ją wie­lu nauczy­cie­li ducho­wych, w tym Ram Dass, Jid­du Kri­sh­na­mur­ti, Jon Kabat-Zinn i Alan Watts. Nie­któ­rzy z nich sfor­mu­ło­wa­li nawet tezę o jedy­no­ści. Być może naj­słyn­niej­szym współ­cze­snym nauczy­cie­lem ducho­wym, któ­ry pod­kre­śla zarów­no onto­lo­gicz­ną uni­kal­ność teraź­niej­szo­ści, jak i tezę o łącz­no­ści, jest Tol­le, któ­ry zesta­wia i for­mu­łu­je na nowo wie­le intu­icji roz­ma­itych myśli­cie­li. Nie tyl­ko pod­kre­śla jedy­ność teraź­niej­szo­ści, ale tak­że wprost stwier­dza, że powin­ni­śmy całą naszą uwa­gę skon­cen­tro­wać na tu i teraz wła­śnie ze wzglę­du na tę jedyność.

Za pośred­nic­twem róż­nych środ­ków prze­ka­zu, w tym wie­le poczyt­nych ksią­żek, Tol­le zazna­ja­mia milio­ny ludzi z ide­ami ducho­wo­ści, uważ­no­ści i medy­ta­cji. Naj­wię­cej uwa­gi poświę­ca tezie o łączności.

Na przy­kład w Potę­dze teraź­niej­szo­ści Tol­le pisze:

Głę­bo­ko sobie uświa­dom, że obec­na chwi­la jest wszyst­kim, co kie­dy­kol­wiek będzie ci dane. Skup całe swo­je życie w Teraź­niej­szo­ści. […] Zawsze mów „tak” bie­żą­cej chwi­li. Cóż może być bar­dziej darem­ne, bar­dziej sza­lo­ne niż stwa­rza­nie w sobie wewnętrz­ne­go opo­ru wobec cze­goś, co i tak już jest? Czyż może ist­nieć gor­szy obłęd niż prze­ciw­sta­wia­nie się same­mu życiu, któ­re teraz i zawsze trwa teraz? Pod­daj się temu, co jest. Powiedz życiu „tak” – a zoba­czysz, że nagle zacznie ono dzia­łać na two­ją korzyść, zamiast prze­ciw­ko tobie.

I dalej:

Teraź­niej­szość jest ze wszyst­kie­go naj­cen­niej­sza. Dla­cze­go? Po pierw­sze dla­te­go, że nic oprócz niej nie ist­nie­je. Jest tyl­ko teraź­niej­szość. […] Życie trwa wła­śnie teraz. Nigdy jesz­cze się nie zda­rzy­ło, żeby two­je Życie toczy­ło się kie­dy indziej niż teraz i nigdy tak się nie zdarzy.

Inte­re­su­ją mnie idee wyraź­nie zasu­ge­ro­wa­ne w przy­to­czo­nych uwa­gach Tol­le­go, nie chcę jed­nak zaj­mo­wać się egze­ge­zą jego tek­stów. Twier­dze­nia te są nie­zwy­kle roz­po­wszech­nio­ne i wpły­wo­we, bez wzglę­du na to, czy w peł­ni traf­nie odzwier­cie­dla­ją cało­kształt poglą­dów Tol­le­go po ich ana­li­tycz­nej rekon­struk­cji. Taka rekon­struk­cja dąży­ła­by do uspój­nie­nia wszyst­kich jego poglą­dów – a to nie­ła­twe zadanie.

Teza o jedyności a filozofia języka

Zacznij­my od roz­wa­że­nia twier­dze­nia, iż chwi­la teraź­niej­sza jest onto­lo­gicz­nie wyjąt­ko­wa – że jest to jeden jedy­ny czas, jaki mamy. Tezę o jedy­no­ści teraź­niej­szo­ści moż­na wyra­zić na wie­le spo­so­bów, mię­dzy inny­mi mówiąc „zawsze jest teraz”. Cho­dzi o to, że sko­ro zawsze jest ta sama chwi­la, mia­no­wi­cie teraź­niej­sza, to ist­nie­je tyl­ko jed­na jedy­na chwi­la – ta teraz. Ta sama chwi­la była wczo­raj, jest w bie­żą­cej chwi­li i będzie jutro: nigdy nie mie­li­śmy ani nie będzie­my mieć innej chwi­li niż teraź­niej­sza.

Jedy­ność teraź­niej­szo­ści może wyda­wać się waż­ną i głę­bo­ką intu­icją. Sta­no­wi ona punkt wyj­ścia dla wie­lu bar­dziej prak­tycz­nych stra­te­gii osią­ga­nia oświe­ce­nia i dosko­na­le­nia sie­bie. Jed­nak twier­dze­nie, iż zawsze jest teraź­niej­szość, jest tak banal­ne, że nie może być pod­sta­wą żad­nych cie­ka­wych wywo­dów, a poza tym są inne spo­so­by uza­sad­nie­nia wspo­mnia­nych stra­te­gii i praktyk.

Cóż to dokład­nie zna­czy, że zawsze jest teraz? Myślę, iż naj­lep­szym spo­so­bem odczy­ta­nia tego twier­dze­nia jest zwró­ce­nie naj­pierw uwa­gi, że sło­wo teraz to wyra­że­nie oka­zjo­nal­ne. Ina­czej mówiąc, jest ono sto­so­wa­ne ela­stycz­nie, aby wska­zać na kon­kret­ną chwi­lę, w któ­rej zosta­je uży­te, nie za każ­dym razem tę samą. Takim wyra­że­niem oka­zjo­nal­nym jest rów­nież tutaj, sto­so­wa­ne ela­stycz­nie, by wska­zać na miej­sce, w któ­rym zosta­je wypo­wie­dzia­ne, a nie by wska­zać zawsze na to samo miej­sce. Bez wzglę­du na to, gdzie ter­min ten został wypo­wie­dzia­ny. Teraz jest wyra­że­niem oka­zjo­nal­nym doty­czą­cym cza­su, a tutaj – doty­czą­cym przestrzeni.

Jest więc nie­wąt­pli­wie praw­dą, że gdy­by ktoś pomy­ślał lub powie­dział „Jest teraz”, wyra­żo­ny w ten spo­sób sąd logicz­ny był­by praw­dzi­wy. Fakt, że teraz jest wyra­że­niem oka­zjo­nal­nym doty­czą­cym cza­su, tłu­ma­czy, dla­cze­go zda­nie „Jest teraz” zawsze jest praw­dzi­we i w tym sen­sie zawsze jest teraz. Gdy­bym powie­dział lub pomy­ślał „Teraz jest ponie­dzia­łek” w ponie­dzia­łek, teraz odno­si­ło­by się do jakiejś chwi­li w ponie­dzia­łek. Gdy­bym powie­dział lub pomy­ślał „Teraz jest wto­rek” we wto­rek, teraz odno­si­ło­by się do jakiejś chwi­li we wto­rek. I tak dalej, dla każ­de­go stwier­dze­nia lub myśli, że „Teraz jest…” w kolej­nych dniach.

Zgod­nie z języ­ko­wy­mi regu­ła­mi uży­cia sło­wa, teraz poma­ga spre­cy­zo­wać sąd logicz­ny wyra­żo­ny w zda­niu, w któ­rym się poja­wia, wska­zu­jąc na róż­ne chwi­le w róż­nych przy­pad­kach jego uży­cia. Wpraw­dzie „Jest teraz” zawsze jest praw­dzi­we, ale nie wyni­ka z tego, ani nie jest praw­dą, że zda­nie to zawsze wyra­ża ten sam sąd logicz­ny. Nie jest więc praw­dą, że zawsze jest teraz w tym zna­cze­niu, że zawsze jest ta sama chwi­la – jedy­na chwi­la, jaką mamy.

A zatem wyj­ścio­wa intu­icja, praw­dzi­wa za spra­wą reguł seman­tycz­nych rzą­dzą­cych wyra­że­niem oka­zjo­nal­nym teraz, jest zbyt banal­na, by wyni­ka­ło z niej tre­ści­we i waż­ne twier­dze­nie: teza o łącz­no­ści. W inter­pre­ta­cji, w któ­rej intu­icyj­na idea, iż zawsze jest teraz, oka­zu­je się popraw­na, nie wspie­ra ona klu­czo­we­go wnio­sku, że powin­ni­śmy sku­pić się na teraź­niej­szo­ści ze wzglę­du na jej jedy­ność – ze wzglę­du na to, że jest ona wszyst­kim, co mamy.

Czy twier­dze­nie o jedy­no­ści teraź­niej­szo­ści jest praw­dą dostęp­ną na dro­dze doświad­cze­nia mistycz­ne­go lub medy­ta­cji? Sko­ro medy­ta­cja zazwy­czaj wyma­ga peł­ne­go zanu­rze­nia się w tu i teraz, zapro­po­no­wa­na inter­pre­ta­cja wyszła­by od peł­ne­go sku­pie­nia na chwi­li obec­nej, docho­dząc do intu­icji jedy­no­ści. To jed­nak sta­wia logi­kę oma­wia­ne­go poglą­du na gło­wie, ponie­waż głów­na idea jest taka, że zaczy­na­my od jedy­no­ści, a następ­nie docho­dzi­my do wnio­sku o ade­kwat­no­ści cał­ko­wi­te­go zanu­rze­nia w teraźniejszości.

Zazna­czy­li­śmy wyżej, że tutaj jest wyra­że­niem oka­zjo­nal­nym doty­czą­cym miej­sca, tak jak teraz jest wyra­że­niem oka­zjo­nal­nym doty­czą­cym cza­su. Za każ­dym razem, gdy myśli się lub stwier­dza „Jestem teraz tutaj”, jest to praw­dą. Podob­nie w wypad­ku „Jestem tutaj”. Nie ozna­cza to jed­nak, że jest tyl­ko jed­no miej­sce lub że miej­sce, w któ­rym obec­nie jeste­śmy, jest wyjąt­ko­wym miej­scem – jedy­nym, jakie mamy. Było­by to bez­praw­ne przej­ście, błęd­ne wnio­sko­wa­nie, podob­ne do tego, na któ­re wska­za­li­śmy wyżej w odnie­sie­niu do teraz.

Teza o jedyności a filozofia czasu

W filo­zo­fii cza­su wyróż­nia się dwa głów­ne sta­no­wi­ska: pre­zen­tyzm i eter­na­lizm. Pre­zen­ty­sta twier­dzi, że jedy­nie chwi­la obec­na jest rze­czy­wi­sta i ist­nie­je, eter­na­li­sta nato­miast uwa­ża, że każ­da chwi­la jest rów­nie rze­czy­wi­sta czy ist­nie­ją­ca. Rzecz jasna, nie da się bro­nić tezy o jedy­no­ści (ani tezy o łącz­no­ści) przy zało­że­niu eter­na­li­zmu, któ­ry gło­si, że wszyst­kie chwi­le są rów­nie rzeczywiste.

Być może zwo­len­nik tezy o łącz­no­ści przyj­mu­je dok­try­nę pre­zen­ty­zmu, by następ­nie argu­men­to­wać, że całą naszą uwa­gę powin­ni­śmy sku­pić na jedy­nej ist­nie­ją­cej chwi­li – na teraz. Zauważ­my jed­nak, że pre­zen­tyzm nie impli­ku­je, iż nale­ży ogra­ni­czyć się wyłącz­nie do chwi­li obec­nej. Może­my zwró­cić się ku nie­ist­nie­ją­cym bytom, takim jak posta­ci fik­cyj­ne; mogę na przy­kład sku­pić uwa­gę na Mak­be­cie. Może­my też sku­pić uwa­gę na two­rach wyobraź­ni, takich jak jed­no­roż­ce lub hob­bi­ci, a tak­że na bytach ist­nie­ją­cych w innych chwi­lach niż teraź­niej­sza, takich jak Ary­sto­te­les czy Kant (uczęsz­cza­łem na wykła­dy z filo­zo­fii!). Może­my rów­nież roz­wa­żać moż­li­wo­ści doty­czą­ce naszej przy­szło­ści – róż­ne dro­gi, jaki­mi mogło­by poto­czyć się w przy­szło­ści nasze życie. Eter­na­lizm i pre­zen­tyzm są sta­no­wi­ska­mi meta­fi­zycz­ny­mi, a nie poglą­da­mi na temat psy­cho­lo­gii czy rozu­mo­wa­nia prak­tycz­ne­go. Wtó­ru­jąc tej myśli, zespół Fle­etwo­od Mac pole­mi­zu­je z The Fla­ming Lips w tek­ście swo­jej pio­sen­ki z 1977 roku: „Nie prze­sta­waj myśleć o dniu jutrzejszym”.

Nie cho­dzi mi o to, że sam fakt ist­nie­nia tych moż­li­wo­ści impli­ku­je, iż powin­ni­śmy sku­pić się na któ­rejś z nich cał­ko­wi­cie i wyłącz­nie. Cho­dzi raczej o to, że nie ma koniecz­no­ści sku­pia­nia się wyłącz­nie na obec­nej chwi­li tyl­ko dla­te­go, że jest ona jedy­ną, któ­ra ist­nie­je czy jest rze­czy­wi­sta (zakła­da­jąc, że tak istot­nie jest).

Oto jeden ze spo­so­bów, w jaki moż­na by bro­nić tezy o łącz­no­ści, odwo­łu­jąc się do pre­zen­ty­zmu (lub przy­naj­mniej go zakła­da­jąc). Zgod­nie z tym poglą­dem chwi­la obec­na jest wszyst­kim, co mamy, ponie­waż tyl­ko teraź­niej­szość ist­nie­je bądź jest rze­czy­wi­sta; dla­te­go nasze dzia­ła­nia mogą dziać się tyl­ko w teraź­niej­szo­ści. Przy­po­mnij­my, że Tol­le zauwa­żył (w cyta­cie przy­to­czo­nym powy­żej), iż nic nie może być lub zda­rzyć się poza teraz. I podob­nie, dzia­łać moż­na tyl­ko w teraz, gdyż teraź­niej­szość jest wszyst­kim, co mamy. Teraz to jedy­na prze­strzeń działania.

Działania podstawowe i niepodstawowe

Trud­no się z tym jed­nak zgo­dzić. Aby się o tym prze­ko­nać, nale­ży odróż­nić dzia­ła­nia „pod­sta­wo­we” od „nie­pod­sta­wo­wych”. Naj­ogól­niej mówiąc, dzia­ła­nie pod­sta­wo­we to takie, któ­re wyko­nu­je się, nie wyko­nu­jąc żad­ne­go inne­go dzia­ła­nia. Nie­któ­rzy za pod­sta­wo­we uwa­ża­ją dzia­ła­nia umy­sło­we – na przy­kład akty woli, wybo­ry lub decy­zje. Inni zali­cza­ją do nich ruchy cia­ła (do któ­rych może nale­żeć rów­nież brak ruchu). Na przy­kład pocią­gnię­cie za spust (lub może decy­zja, aby za spust pocią­gnąć) było­by dzia­ła­niem pod­sta­wo­wym. Moż­na powie­dzieć, że spraw­ca wyko­nu­je dzia­ła­nie pod­sta­wo­we „bez­po­śred­nio”: nie decy­du­jesz, by pocią­gnąć za spust, poprzez wyko­na­nie jakiejś innej czyn­no­ści. Nato­miast dzia­ła­nia nie­pod­sta­wo­we wyko­ny­wa­ne są poprzez wyko­na­nia innej czyn­no­ści. Na przy­kład zakła­da­jąc, że zabi­jasz panią bur­mistrz, strze­la­jąc do niej, zabi­cie jej jest dzia­ła­niem niepodstawowym.

Dzia­ła­nia pod­sta­wo­we może­my wyko­ny­wać tyl­ko w chwi­li teraź­niej­szej – inne chwi­le nie są bez­po­śred­nio dostęp­ne. Pocią­gasz za spust teraz. Co jed­nak waż­ne, dzia­ła­nia pod­sta­wo­we mogą mieć kon­se­kwen­cje w innych chwi­lach, a wyko­nu­jąc takie dzia­ła­nie, może­my rów­nież być spraw­ca­mi dzia­ła­nia nie­pod­sta­wo­we­go. Zabi­cie przez cie­bie pani bur­mistrz jest pro­ce­sem (dzia­ła­niem nie­pod­sta­wo­wym), któ­ry roz­cią­ga się w cza­sie. Wybie­ra­jąc swo­je dzia­ła­nie w chwi­li bie­żą­cej, powi­nie­nem (a przy­naj­mniej mogę) roz­wa­żyć kon­se­kwen­cje róż­nych dzia­łań dla przy­szłych chwil (któ­re jesz­cze nie ist­nie­ją) oraz kon­se­kwen­cje moich dzia­łań. Teraz jest jedy­ną prze­strze­nią, w któ­rej zacho­dzą dzia­ła­nia podstawowe.

Ani pre­zen­tyzm, ani eter­na­lizm nie jest przy­dat­ny dla zwo­len­ni­ka tezy o łącz­no­ści. Nawet jeśli teraź­niej­szość jest wyjąt­ko­wa – jest jed­ną jedy­ną ist­nie­ją­cą chwi­lą – nie zna­czy to, że powin­na ona być wyłącz­nym obiek­tem całej naszej uwa­gi. Ponad­to, zwo­len­nik tezy o łącz­no­ści nie może zaak­cep­to­wać eter­na­li­zmu, któ­ry wprost negu­je jedy­ność teraźniejszości.

Teza o jedyności a psychologia i fenomenologia

Nie jest nawet jasne, czy w ogó­le może­my mieć czy­ste doświad­cze­nie teraz. W powie­ści Jame­sa Joyce’a Ulis­ses (1922) Ste­phen Deda­lus ubo­le­wa, że prze­szłość jest „kosz­ma­rem, z któ­re­go pró­bu­je się obu­dzić”. Wąt­pli­we jest, czy on – lub kto­kol­wiek inny – może tego doko­nać. To wła­śnie pod­kre­śla psy­cho­ana­li­za, a tak­że wie­le psy­cho­te­ra­pii, szcze­gól­nie te, któ­re mają cha­rak­ter psy­cho­dy­na­micz­ny, to zna­czy odwo­łu­ją się do rela­cji rodzin­nych pacjen­ta – zwłasz­cza, choć nie jedy­nie, w naj­młod­szych latach.

Rów­nież tra­dy­cja feno­me­no­lo­gicz­na (roz­wi­nię­ta w dzie­łach Edmun­da Hus­ser­la, Mar­ti­na Heideg­ge­ra i Maurice’a Merleau-Ponty’ego) gło­si, iż teraź­niej­szość jest z koniecz­no­ści okre­śla­na przez hory­zont prze­szło­ści i przy­szło­ści. Każ­dy spo­sób prze­by­wa­nia w teraź­niej­szo­ści (w tym „bycie tu i teraz”) jest więc zara­zem spo­so­bem mie­rze­nia się z prze­szło­ścią i orien­to­wa­nia się ku przyszłości.

Trzy rodzaje medytacji

Bądź tu i teraz”. Argu­men­to­wa­łem, że to zale­ce­nie nie może być wspar­te przez jedy­ność teraz. Dwa naj­bar­dziej zna­ne kon­ku­ren­cyj­ne spo­so­by jej uza­sad­nie­nia odwo­łu­ją się do zdro­wia psy­chicz­ne­go i oświe­ce­nia. Mówiąc ogól­nie i w przy­bli­że­niu, moż­na roz­róż­nić mię­dzy medy­ta­cją dla spo­ko­ju ducha (Sama­tha) i medy­ta­cją dla wglą­du (Vipas­sa­na). Są to podej­ścia kom­ple­men­tar­ne – moż­na, rzecz jasna, mieć wię­cej niż jeden powód do medytacji.

Oświe­ce­nie moż­na osią­gnąć przez medy­ta­cję Vipas­sa­na. Zgod­nie z bud­dy­zmem pole­ga ono na urze­czy­wist­nie­niu pew­nej wer­sji dok­try­ny „nie-ja”. Dokąd zapro­wa­dzi­ło­by nas tego rodza­ju oświe­ce­nie pozo­sta­je spra­wą nie­wia­do­mą. Nie­któ­rym przy­nie­sie to pocie­chę, szcze­gól­nie w kon­tek­ście wła­snej śmier­ci, któ­ra tra­ci tutaj swój cha­rak­ter fun­da­men­tal­nej i nie­po­ko­ją­cej zmia­ny w sta­tu­sie meta­fi­zycz­nym. Nie jestem tym, czym myśla­łem, że jestem – trwa­łym, sub­stan­cjal­nym „ja” – a więc nie mam powo­du mar­twić się swo­ją śmier­cią. Dla innych taki wgląd będzie egzy­sten­cjal­nie dez­orien­tu­ją­cy: przy­ję­cie dok­try­ny „nie-ja” może pro­wa­dzić do poważ­ne­go zabu­rze­nia naszej meta­fi­zycz­nej pro­prio­cep­cji. Nawet nie­któ­rzy mni­si zen oba­wia­ją się wła­snej śmierci.

Cho­ciaż medy­ta­cja wglą­du nie­ko­niecz­nie sta­no­wi mile widzia­ne narzę­dzie tera­peu­tycz­ne, pew­ne prak­ty­ki medy­ta­cyj­ne mogą wywo­łać spo­kój ducha. Wie­le osób, szcze­gól­nie we współ­cze­snej lite­ra­tu­rze porad­ni­ko­wej, w tym zwo­len­ni­cy medy­ta­cji uważ­no­ści (mind­ful­ness), wska­zu­ją na zna­czą­ce korzy­ści tera­peu­tycz­ne pew­nych typów medy­ta­cji. W tra­dy­cji bud­dyj­skiej spo­ty­ka się spe­cy­ficz­ne rodza­je medy­ta­cji słu­żą­ce uwol­nie­niu się od stra­chu i sta­nów lękowych.

Wgląd i spo­kój ducha to moc­ne racje na rzecz medy­ta­cji, ale jest jesz­cze jed­na, któ­rą łatwo prze­oczyć. Jest nią pie­lę­gno­wa­nie okre­ślo­ne­go rodza­ju uważ­no­ści (atten­ti­ve­ness). Cho­dzi tu o uspo­ko­je­nie umy­słu i uwol­nie­nie go od prze­sad­nej iden­ty­fi­ka­cji z nie­któ­ry­mi myśla­mi i uczu­cia­mi. Prze­sta­je on być wów­czas roz­pro­szo­ny i znie­wo­lo­ny, a zysku­je swo­bo­dę, by w peł­ni obco­wać z rze­czy­wi­sto­ścią, któ­rą ma przed sobą. (Idee te moż­na zna­leźć w dzie­le filo­zo­fa i nauczy­cie­la ducho­we­go Geo­r­gi­ja Gur­dżi­je­wa i jego zwo­len­ni­ków, w tym Jeana Vaysse’a). Nie cho­dzi przy tym o pasyw­ny odbiór oto­cze­nia ani o coś, co ma cha­rak­ter czy­sto poznaw­czy. Uwa­ga, któ­ra jest aktyw­na i otwar­ta na to, co roz­po­ście­ra się przed nią, jest czymś rzad­ko spo­ty­ka­nym, ale da się ją wypra­co­wać i pie­lę­gno­wać. Zgod­nie z tym poglą­dem, gdy mówi się „Bądź tu i teraz”, nacisk kła­dzio­ny jest na „bądź”. „Bądź tu i teraz”, a nie „Bądź tu i teraz”. Zale­ce­nie to zachę­ca do roz­wi­ja­nia takie­go spo­so­bu bycia, któ­ry cechu­je nie­za­po­śred­ni­czo­na otwar­tość na uka­zu­ją­cy się świat. To jest wła­śnie potę­ga bycia.

W odróż­nie­niu od typo­lo­gii roz­wa­ża­nej powy­żej (zawie­ra­ją­cej dwie opcje), może­my zatem roz­róż­niać mię­dzy (co naj­mniej) trze­ma rodza­ja­mi medy­ta­cji: spo­ko­ju ducha, wglą­du i, jak będę ją nazy­wać, „świa­do­mo­ści” (awa­re­ness). Medy­ta­cja wglą­du może pro­wa­dzić do oświe­ce­nia, tj. roz­po­zna­nia (poznaw­czo i emo­cjo­nal­nie) pew­nych pod­sta­wo­wych prawd o nas samych i naszej rela­cji do szer­szej rze­czy­wi­sto­ści. Medy­ta­cja spo­ko­ju ducha zmie­rza do peł­nej spo­ko­ju rów­no­wa­gi emo­cjo­nal­nej. Głów­nym celem medy­ta­cji świa­do­mo­ści nie jest zdo­by­cie wie­dzy ani nawet spo­ko­ju ducha, lecz aktyw­nej i trzeź­wej uwa­gi skie­ro­wa­nej na to (ale nie pogrą­żo­nej w tym), co dzie­je się tu i teraz. Stąd „Bądź tu i teraz” moż­na inter­pre­to­wać jako pochwa­łę pew­nej jako­ści uważ­no­ści – pew­ne­go spo­so­bu bycia.

Bądź tu i teraz

Naszą codzien­ną świa­do­mość cechu­je uwa­ga mar­nej jako­ści. Nasza uwa­ga jest albo (1) znie­wo­lo­na, cał­ko­wi­cie pochło­nię­ta tym, co się wyda­rza, pod­czas gdy poczu­cie „ja” jest nie­obec­ne, a my utoż­sa­mia­my się z naszy­mi myśla­mi i uczu­cia­mi, nie zacho­wu­jąc żad­ne­go dystan­su wobec nich; albo jest (2) roz­pro­szo­na, prze­śli­zgu­jąc się po powierzch­ni dzię­ki luź­nym sko­ja­rze­niom. Bycie tu i teraz wyma­ga (3) otwar­tej, aktyw­nej uwagi.

Klu­czo­wa idea, zawar­ta wła­śnie w dzie­le Tol­le­go, jest taka, że nie jeste­śmy toż­sa­mi z naszy­mi myśla­mi, lecz może­my zdy­stan­so­wać się wobec nasze­go umy­słu i uczy­nić go przed­mio­tem namy­słu. Jeste­śmy obser­wa­to­ra­mi, a nie umy­sła­mi. Uprzy­tom­nie­nie sobie tego może nam pomóc w wyzwo­le­niu się z cał­ko­wi­te­go zaab­sor­bo­wa­nia prze­mi­ja­ją­cy­mi obra­za­mi i z zatra­ce­nia „ja”, a tak­że w zacho­wa­niu uwa­gi i koncentracji.

Model poddania się a model wyboru

Nie zakwe­stio­no­wa­łem ani nie pod­wa­ży­łem war­to­ści dąże­nia do wzmo­żo­nej obec­no­ści w teraź­niej­szo­ści. Uwa­żam taką obec­ność za potrzeb­ną i waż­ną. Sta­wiam jed­nak pod zna­kiem zapy­ta­nia tezę o łącz­no­ści – twier­dze­nie, że może­my prze­ko­ny­wać do zanu­rze­nia się w teraź­niej­szo­ści, wska­zu­jąc po pro­stu, iż teraź­niej­szość jest jedy­ną chwi­lą, jaką mamy.

Zało­że­nie o jedy­no­ści teraź­niej­szo­ści pod­kre­śla wie­lu wpły­wo­wych nauczy­cie­li ducho­wych i wyda­je się począt­ko­wo, że jest ono głę­bo­ką praw­dą. Praw­da ta oka­zu­je się jed­nak powierz­chow­na i za mało tre­ści­wa, aby uza­sad­nić zanu­rze­nie się w „teraz”. Z per­spek­ty­wy filo­zo­fii języ­ka może­my dostrzec bez­sil­ność teraź­niej­szo­ści. Z kolei z per­spek­ty­wy filo­zo­fii cza­su widzi­my, że pre­zen­tyzm nie prze­kła­da się w żaden spo­sób na psy­cho­lo­gię, a eter­na­lizm jest cał­ko­wi­cie nie­przy­dat­ny. Tezę o łącz­no­ści moż­na rozu­mieć jako powią­za­nie sku­pie­nia na teraź­niej­szo­ści z pew­nym rodza­jem koniecz­no­ści: teraź­niej­szość to jedy­ne, co ist­nie­je. Nic więc dziw­ne­go, że Tol­le mówi tu o swo­istym „pod­da­niu się” – ule­gnię­ciu teraź­niej­szo­ści.

Sed­no moje­go argu­men­tu moż­na odczy­tać jako odrzu­ce­nie mode­lu pod­da­nia się i opo­wie­dze­nie się za mode­lem „wybo­ru”. Mamy wybór w kwe­stii tego, na co kie­ru­je­my swo­ją uwa­gę, wybór, któ­re­go nie deter­mi­nu­je uni­ka­to­wa teraź­niej­szość, jeśli w ogó­le moż­na o takiej mówić. Może­my w spo­sób wol­ny wybie­rać, jak chce­my być. Powin­ni­śmy, w rze­czy samej, być tu i teraz, ale nie dla­te­go, że teraz jest wszyst­kim, co mamy.

Tłu­ma­cze­nie: Kata­rzy­na Kowalczyk


The Pro­blem of Now, „Aeon” 8 stycz­nia 2021. Prze­kład za zgo­dą Auto­ra i Wydaw­cy. Śród­ty­tu­ły od Tłumaczki.


John Mar­tin Fischer – pro­fe­sor filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu Kali­for­nij­skie­go w River­si­de, autor m.in. Deep Con­trol: Essays on Free Will and Value (2011), Near-Death Expe­rien­ces: Under­stan­ding Visions of the After­li­fe (2016) oraz Death, Immor­ta­li­ty, and Meaning in Life (2019). Stro­na inter­ne­to­wa:  https://alaw003.wixsite.com/johnmartinfischer

Ilu­stra­cja: Wiki­me­dia Com­mons, CC BY 3.0

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy