Filozoficzne trendy

John Martin Fischer: Problem teraźniejszości

Fisher czarne l
Założenie o jedyności teraźniejszości podkreśla wielu wpływowych nauczycieli duchowych i wydaje się początkowo, że jest ono głęboką prawdą. Prawda ta okazuje się jednak powierzchowna i za mało treściwa, aby uzasadnić zanurzenie się w „teraz”.

Download (PDF, 1.35MB)


Wielu nauczycieli duchowych podkreśla ideę bycia w pełni obecnym „w teraźniejszości”. Zwolennicy rozmaitych technik medytacyjnych zachwalają swoją metodę jako rodzaj całkowitego zanurzenia się w bieżącej chwili, bez uciekania myślami w przeszłość lub przyszłość. Duchowi nauczyciele (w tym znani i cenieni autorzy) oraz propagatorzy medytacji zazwyczaj wskazują na liczne zalety bycia w pełni obecnym w teraźniejszości. Jak pisze wpływowy współczesny autor Eckhart Tolle w swojej książce The Power of Now (1997) [wyd. polskie Potęga teraźniejszości, 2010 – przyp. tłum.]:

Od niepamiętnych czasów mistrzowie duchowi wszystkich tradycji wskazują Teraźniejszość jako klucz do wymiaru duchowego.

Niektórzy posuwają się jeszcze dalej. Nie poprzestają na wyliczeniu psychologicznych czy innych praktycznych zalet bycia obecnym tu i teraz. Wskazują raczej na „jedyność” (singularity) chwili obecnej, mając na myśli to, że dany moment jest wszystkim, co (chwilowo) mamy. Mówiąc „Chwila obecna jest jedyna” będę rozumieć słowo jedyna jako „jedyna w swoim rodzaju”.

Teza o jedyności i teza o łączności

Teza o jedyności” głosi, że teraźniejszość to wszystko, co mamy – jeden jedyny czas. Zespół The Flaming Lips przypomina nam o tym w piosence All We Have Is Now [Mamy tylko teraźniejszość] (2002). Z kolei teza, którą nazwę „tezą o łączności”, stanowi naczelne twierdzenie wielu duchowych praktyków, autorów, wykładowców i prowadzących warsztaty. Zgodnie z tą tezą powinniśmy skupić całą naszą uwagę na chwili obecnej właśnie dlatego, że jest jedyna.

Rozpatrywany pogląd głosi, że chociaż mogłoby się wydawać, iż inne chwile – przeszłe i przyszłe – są odpowiednim obiektem uwagi, potrafimy zrozumieć (intelektualnie i emocjonalnie), że w fundamentalnym sensie (być może trudnym do sprecyzowania) istnieje wyłącznie teraźniejszość i dlatego to na niej powinna skoncentrować się nasza uwaga. Właściwy obiekt naszej uwagi zależy więc od jedyności i z niej się wywodzi.

Tolle o teraźniejszości

Doniosłość teraźniejszości odgrywa, jak się zdaje, kluczową rolę w wielu religijnych tradycjach mistycznych. Podkreśla ją wielu nauczycieli duchowych, w tym Ram Dass, Jiddu Krishnamurti, Jon Kabat-Zinn i Alan Watts. Niektórzy z nich sformułowali nawet tezę o jedyności. Być może najsłynniejszym współczesnym nauczycielem duchowym, który podkreśla zarówno ontologiczną unikalność teraźniejszości, jak i tezę o łączności, jest Tolle, który zestawia i formułuje na nowo wiele intuicji rozmaitych myślicieli. Nie tylko podkreśla jedyność teraźniejszości, ale także wprost stwierdza, że powinniśmy całą naszą uwagę skoncentrować na tu i teraz właśnie ze względu na tę jedyność.

Za pośrednictwem różnych środków przekazu, w tym wiele poczytnych książek, Tolle zaznajamia miliony ludzi z ideami duchowości, uważności i medytacji. Najwięcej uwagi poświęca tezie o łączności.

Na przykład w Potędze teraźniejszości Tolle pisze:

Głęboko sobie uświadom, że obecna chwila jest wszystkim, co kiedykolwiek będzie ci dane. Skup całe swoje życie w Teraźniejszości. […] Zawsze mów „tak” bieżącej chwili. Cóż może być bardziej daremne, bardziej szalone niż stwarzanie w sobie wewnętrznego oporu wobec czegoś, co i tak już jest? Czyż może istnieć gorszy obłęd niż przeciwstawianie się samemu życiu, które teraz i zawsze trwa teraz? Poddaj się temu, co jest. Powiedz życiu „tak” – a zobaczysz, że nagle zacznie ono działać na twoją korzyść, zamiast przeciwko tobie.

I dalej:

Teraźniejszość jest ze wszystkiego najcenniejsza. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że nic oprócz niej nie istnieje. Jest tylko teraźniejszość. […] Życie trwa właśnie teraz. Nigdy jeszcze się nie zdarzyło, żeby twoje Życie toczyło się kiedy indziej niż teraz i nigdy tak się nie zdarzy.

Interesują mnie idee wyraźnie zasugerowane w przytoczonych uwagach Tollego, nie chcę jednak zajmować się egzegezą jego tekstów. Twierdzenia te są niezwykle rozpowszechnione i wpływowe, bez względu na to, czy w pełni trafnie odzwierciedlają całokształt poglądów Tollego po ich analitycznej rekonstrukcji. Taka rekonstrukcja dążyłaby do uspójnienia wszystkich jego poglądów – a to niełatwe zadanie.

Teza o jedyności a filozofia języka

Zacznijmy od rozważenia twierdzenia, iż chwila teraźniejsza jest ontologicznie wyjątkowa – że jest to jeden jedyny czas, jaki mamy. Tezę o jedyności teraźniejszości można wyrazić na wiele sposobów, między innymi mówiąc „zawsze jest teraz”. Chodzi o to, że skoro zawsze jest ta sama chwila, mianowicie teraźniejsza, to istnieje tylko jedna jedyna chwila – ta teraz. Ta sama chwila była wczoraj, jest w bieżącej chwili i będzie jutro: nigdy nie mieliśmy ani nie będziemy mieć innej chwili niż teraźniejsza.

Jedyność teraźniejszości może wydawać się ważną i głęboką intuicją. Stanowi ona punkt wyjścia dla wielu bardziej praktycznych strategii osiągania oświecenia i doskonalenia siebie. Jednak twierdzenie, iż zawsze jest teraźniejszość, jest tak banalne, że nie może być podstawą żadnych ciekawych wywodów, a poza tym są inne sposoby uzasadnienia wspomnianych strategii i praktyk.

Cóż to dokładnie znaczy, że zawsze jest teraz? Myślę, iż najlepszym sposobem odczytania tego twierdzenia jest zwrócenie najpierw uwagi, że słowo teraz to wyrażenie okazjonalne. Inaczej mówiąc, jest ono stosowane elastycznie, aby wskazać na konkretną chwilę, w której zostaje użyte, nie za każdym razem tę samą. Takim wyrażeniem okazjonalnym jest również tutaj, stosowane elastycznie, by wskazać na miejsce, w którym zostaje wypowiedziane, a nie by wskazać zawsze na to samo miejsce. Bez względu na to, gdzie termin ten został wypowiedziany. Teraz jest wyrażeniem okazjonalnym dotyczącym czasu, a tutaj – dotyczącym przestrzeni.

Jest więc niewątpliwie prawdą, że gdyby ktoś pomyślał lub powiedział „Jest teraz”, wyrażony w ten sposób sąd logiczny byłby prawdziwy. Fakt, że teraz jest wyrażeniem okazjonalnym dotyczącym czasu, tłumaczy, dlaczego zdanie „Jest teraz” zawsze jest prawdziwe i w tym sensie zawsze jest teraz. Gdybym powiedział lub pomyślał „Teraz jest poniedziałek” w poniedziałek, teraz odnosiłoby się do jakiejś chwili w poniedziałek. Gdybym powiedział lub pomyślał „Teraz jest wtorek” we wtorek, teraz odnosiłoby się do jakiejś chwili we wtorek. I tak dalej, dla każdego stwierdzenia lub myśli, że „Teraz jest…” w kolejnych dniach.

Zgodnie z językowymi regułami użycia słowa, teraz pomaga sprecyzować sąd logiczny wyrażony w zdaniu, w którym się pojawia, wskazując na różne chwile w różnych przypadkach jego użycia. Wprawdzie „Jest teraz” zawsze jest prawdziwe, ale nie wynika z tego, ani nie jest prawdą, że zdanie to zawsze wyraża ten sam sąd logiczny. Nie jest więc prawdą, że zawsze jest teraz w tym znaczeniu, że zawsze jest ta sama chwila – jedyna chwila, jaką mamy.

A zatem wyjściowa intuicja, prawdziwa za sprawą reguł semantycznych rządzących wyrażeniem okazjonalnym teraz, jest zbyt banalna, by wynikało z niej treściwe i ważne twierdzenie: teza o łączności. W interpretacji, w której intuicyjna idea, iż zawsze jest teraz, okazuje się poprawna, nie wspiera ona kluczowego wniosku, że powinniśmy skupić się na teraźniejszości ze względu na jej jedyność – ze względu na to, że jest ona wszystkim, co mamy.

Czy twierdzenie o jedyności teraźniejszości jest prawdą dostępną na drodze doświadczenia mistycznego lub medytacji? Skoro medytacja zazwyczaj wymaga pełnego zanurzenia się w tu i teraz, zaproponowana interpretacja wyszłaby od pełnego skupienia na chwili obecnej, dochodząc do intuicji jedyności. To jednak stawia logikę omawianego poglądu na głowie, ponieważ główna idea jest taka, że zaczynamy od jedyności, a następnie dochodzimy do wniosku o adekwatności całkowitego zanurzenia w teraźniejszości.

Zaznaczyliśmy wyżej, że tutaj jest wyrażeniem okazjonalnym dotyczącym miejsca, tak jak teraz jest wyrażeniem okazjonalnym dotyczącym czasu. Za każdym razem, gdy myśli się lub stwierdza „Jestem teraz tutaj”, jest to prawdą. Podobnie w wypadku „Jestem tutaj”. Nie oznacza to jednak, że jest tylko jedno miejsce lub że miejsce, w którym obecnie jesteśmy, jest wyjątkowym miejscem – jedynym, jakie mamy. Byłoby to bezprawne przejście, błędne wnioskowanie, podobne do tego, na które wskazaliśmy wyżej w odniesieniu do teraz.

Teza o jedyności a filozofia czasu

W filozofii czasu wyróżnia się dwa główne stanowiska: prezentyzm i eternalizm. Prezentysta twierdzi, że jedynie chwila obecna jest rzeczywista i istnieje, eternalista natomiast uważa, że każda chwila jest równie rzeczywista czy istniejąca. Rzecz jasna, nie da się bronić tezy o jedyności (ani tezy o łączności) przy założeniu eternalizmu, który głosi, że wszystkie chwile są równie rzeczywiste.

Być może zwolennik tezy o łączności przyjmuje doktrynę prezentyzmu, by następnie argumentować, że całą naszą uwagę powinniśmy skupić na jedynej istniejącej chwili – na teraz. Zauważmy jednak, że prezentyzm nie implikuje, iż należy ograniczyć się wyłącznie do chwili obecnej. Możemy zwrócić się ku nieistniejącym bytom, takim jak postaci fikcyjne; mogę na przykład skupić uwagę na Makbecie. Możemy też skupić uwagę na tworach wyobraźni, takich jak jednorożce lub hobbici, a także na bytach istniejących w innych chwilach niż teraźniejsza, takich jak Arystoteles czy Kant (uczęszczałem na wykłady z filozofii!). Możemy również rozważać możliwości dotyczące naszej przyszłości – różne drogi, jakimi mogłoby potoczyć się w przyszłości nasze życie. Eternalizm i prezentyzm są stanowiskami metafizycznymi, a nie poglądami na temat psychologii czy rozumowania praktycznego. Wtórując tej myśli, zespół Fleetwood Mac polemizuje z The Flaming Lips w tekście swojej piosenki z 1977 roku: „Nie przestawaj myśleć o dniu jutrzejszym”.

Nie chodzi mi o to, że sam fakt istnienia tych możliwości implikuje, iż powinniśmy skupić się na którejś z nich całkowicie i wyłącznie. Chodzi raczej o to, że nie ma konieczności skupiania się wyłącznie na obecnej chwili tylko dlatego, że jest ona jedyną, która istnieje czy jest rzeczywista (zakładając, że tak istotnie jest).

Oto jeden ze sposobów, w jaki można by bronić tezy o łączności, odwołując się do prezentyzmu (lub przynajmniej go zakładając). Zgodnie z tym poglądem chwila obecna jest wszystkim, co mamy, ponieważ tylko teraźniejszość istnieje bądź jest rzeczywista; dlatego nasze działania mogą dziać się tylko w teraźniejszości. Przypomnijmy, że Tolle zauważył (w cytacie przytoczonym powyżej), iż nic nie może być lub zdarzyć się poza teraz. I podobnie, działać można tylko w teraz, gdyż teraźniejszość jest wszystkim, co mamy. Teraz to jedyna przestrzeń działania.

Działania podstawowe i niepodstawowe

Trudno się z tym jednak zgodzić. Aby się o tym przekonać, należy odróżnić działania „podstawowe” od „niepodstawowych”. Najogólniej mówiąc, działanie podstawowe to takie, które wykonuje się, nie wykonując żadnego innego działania. Niektórzy za podstawowe uważają działania umysłowe – na przykład akty woli, wybory lub decyzje. Inni zaliczają do nich ruchy ciała (do których może należeć również brak ruchu). Na przykład pociągnięcie za spust (lub może decyzja, aby za spust pociągnąć) byłoby działaniem podstawowym. Można powiedzieć, że sprawca wykonuje działanie podstawowe „bezpośrednio”: nie decydujesz, by pociągnąć za spust, poprzez wykonanie jakiejś innej czynności. Natomiast działania niepodstawowe wykonywane są poprzez wykonania innej czynności. Na przykład zakładając, że zabijasz panią burmistrz, strzelając do niej, zabicie jej jest działaniem niepodstawowym.

Działania podstawowe możemy wykonywać tylko w chwili teraźniejszej – inne chwile nie są bezpośrednio dostępne. Pociągasz za spust teraz. Co jednak ważne, działania podstawowe mogą mieć konsekwencje w innych chwilach, a wykonując takie działanie, możemy również być sprawcami działania niepodstawowego. Zabicie przez ciebie pani burmistrz jest procesem (działaniem niepodstawowym), który rozciąga się w czasie. Wybierając swoje działanie w chwili bieżącej, powinienem (a przynajmniej mogę) rozważyć konsekwencje różnych działań dla przyszłych chwil (które jeszcze nie istnieją) oraz konsekwencje moich działań. Teraz jest jedyną przestrzenią, w której zachodzą działania podstawowe.

Ani prezentyzm, ani eternalizm nie jest przydatny dla zwolennika tezy o łączności. Nawet jeśli teraźniejszość jest wyjątkowa – jest jedną jedyną istniejącą chwilą – nie znaczy to, że powinna ona być wyłącznym obiektem całej naszej uwagi. Ponadto, zwolennik tezy o łączności nie może zaakceptować eternalizmu, który wprost neguje jedyność teraźniejszości.

Teza o jedyności a psychologia i fenomenologia

Nie jest nawet jasne, czy w ogóle możemy mieć czyste doświadczenie teraz. W powieści Jamesa Joyce’a Ulisses (1922) Stephen Dedalus ubolewa, że przeszłość jest „koszmarem, z którego próbuje się obudzić”. Wątpliwe jest, czy on – lub ktokolwiek inny – może tego dokonać. To właśnie podkreśla psychoanaliza, a także wiele psychoterapii, szczególnie te, które mają charakter psychodynamiczny, to znaczy odwołują się do relacji rodzinnych pacjenta – zwłaszcza, choć nie jedynie, w najmłodszych latach.

Również tradycja fenomenologiczna (rozwinięta w dziełach Edmunda Husserla, Martina Heideggera i Maurice’a Merleau-Ponty’ego) głosi, iż teraźniejszość jest z konieczności określana przez horyzont przeszłości i przyszłości. Każdy sposób przebywania w teraźniejszości (w tym „bycie tu i teraz”) jest więc zarazem sposobem mierzenia się z przeszłością i orientowania się ku przyszłości.

Trzy rodzaje medytacji

Bądź tu i teraz”. Argumentowałem, że to zalecenie nie może być wsparte przez jedyność teraz. Dwa najbardziej znane konkurencyjne sposoby jej uzasadnienia odwołują się do zdrowia psychicznego i oświecenia. Mówiąc ogólnie i w przybliżeniu, można rozróżnić między medytacją dla spokoju ducha (Samatha) i medytacją dla wglądu (Vipassana). Są to podejścia komplementarne – można, rzecz jasna, mieć więcej niż jeden powód do medytacji.

Oświecenie można osiągnąć przez medytację Vipassana. Zgodnie z buddyzmem polega ono na urzeczywistnieniu pewnej wersji doktryny „nie-ja”. Dokąd zaprowadziłoby nas tego rodzaju oświecenie pozostaje sprawą niewiadomą. Niektórym przyniesie to pociechę, szczególnie w kontekście własnej śmierci, która traci tutaj swój charakter fundamentalnej i niepokojącej zmiany w statusie metafizycznym. Nie jestem tym, czym myślałem, że jestem – trwałym, substancjalnym „ja” – a więc nie mam powodu martwić się swoją śmiercią. Dla innych taki wgląd będzie egzystencjalnie dezorientujący: przyjęcie doktryny „nie-ja” może prowadzić do poważnego zaburzenia naszej metafizycznej propriocepcji. Nawet niektórzy mnisi zen obawiają się własnej śmierci.

Chociaż medytacja wglądu niekoniecznie stanowi mile widziane narzędzie terapeutyczne, pewne praktyki medytacyjne mogą wywołać spokój ducha. Wiele osób, szczególnie we współczesnej literaturze poradnikowej, w tym zwolennicy medytacji uważności (mindfulness), wskazują na znaczące korzyści terapeutyczne pewnych typów medytacji. W tradycji buddyjskiej spotyka się specyficzne rodzaje medytacji służące uwolnieniu się od strachu i stanów lękowych.

Wgląd i spokój ducha to mocne racje na rzecz medytacji, ale jest jeszcze jedna, którą łatwo przeoczyć. Jest nią pielęgnowanie określonego rodzaju uważności (attentiveness). Chodzi tu o uspokojenie umysłu i uwolnienie go od przesadnej identyfikacji z niektórymi myślami i uczuciami. Przestaje on być wówczas rozproszony i zniewolony, a zyskuje swobodę, by w pełni obcować z rzeczywistością, którą ma przed sobą. (Idee te można znaleźć w dziele filozofa i nauczyciela duchowego Georgija Gurdżijewa i jego zwolenników, w tym Jeana Vaysse’a). Nie chodzi przy tym o pasywny odbiór otoczenia ani o coś, co ma charakter czysto poznawczy. Uwaga, która jest aktywna i otwarta na to, co rozpościera się przed nią, jest czymś rzadko spotykanym, ale da się ją wypracować i pielęgnować. Zgodnie z tym poglądem, gdy mówi się „Bądź tu i teraz”, nacisk kładziony jest na „bądź”. „Bądź tu i teraz”, a nie „Bądź tu i teraz”. Zalecenie to zachęca do rozwijania takiego sposobu bycia, który cechuje niezapośredniczona otwartość na ukazujący się świat. To jest właśnie potęga bycia.

W odróżnieniu od typologii rozważanej powyżej (zawierającej dwie opcje), możemy zatem rozróżniać między (co najmniej) trzema rodzajami medytacji: spokoju ducha, wglądu i, jak będę ją nazywać, „świadomości” (awareness). Medytacja wglądu może prowadzić do oświecenia, tj. rozpoznania (poznawczo i emocjonalnie) pewnych podstawowych prawd o nas samych i naszej relacji do szerszej rzeczywistości. Medytacja spokoju ducha zmierza do pełnej spokoju równowagi emocjonalnej. Głównym celem medytacji świadomości nie jest zdobycie wiedzy ani nawet spokoju ducha, lecz aktywnej i trzeźwej uwagi skierowanej na to (ale nie pogrążonej w tym), co dzieje się tu i teraz. Stąd „Bądź tu i teraz” można interpretować jako pochwałę pewnej jakości uważności – pewnego sposobu bycia.

Bądź tu i teraz

Naszą codzienną świadomość cechuje uwaga marnej jakości. Nasza uwaga jest albo (1) zniewolona, całkowicie pochłonięta tym, co się wydarza, podczas gdy poczucie „ja” jest nieobecne, a my utożsamiamy się z naszymi myślami i uczuciami, nie zachowując żadnego dystansu wobec nich; albo jest (2) rozproszona, prześlizgując się po powierzchni dzięki luźnym skojarzeniom. Bycie tu i teraz wymaga (3) otwartej, aktywnej uwagi.

Kluczowa idea, zawarta właśnie w dziele Tollego, jest taka, że nie jesteśmy tożsami z naszymi myślami, lecz możemy zdystansować się wobec naszego umysłu i uczynić go przedmiotem namysłu. Jesteśmy obserwatorami, a nie umysłami. Uprzytomnienie sobie tego może nam pomóc w wyzwoleniu się z całkowitego zaabsorbowania przemijającymi obrazami i z zatracenia „ja”, a także w zachowaniu uwagi i koncentracji.

Model poddania się a model wyboru

Nie zakwestionowałem ani nie podważyłem wartości dążenia do wzmożonej obecności w teraźniejszości. Uważam taką obecność za potrzebną i ważną. Stawiam jednak pod znakiem zapytania tezę o łączności – twierdzenie, że możemy przekonywać do zanurzenia się w teraźniejszości, wskazując po prostu, iż teraźniejszość jest jedyną chwilą, jaką mamy.

Założenie o jedyności teraźniejszości podkreśla wielu wpływowych nauczycieli duchowych i wydaje się początkowo, że jest ono głęboką prawdą. Prawda ta okazuje się jednak powierzchowna i za mało treściwa, aby uzasadnić zanurzenie się w „teraz”. Z perspektywy filozofii języka możemy dostrzec bezsilność teraźniejszości. Z kolei z perspektywy filozofii czasu widzimy, że prezentyzm nie przekłada się w żaden sposób na psychologię, a eternalizm jest całkowicie nieprzydatny. Tezę o łączności można rozumieć jako powiązanie skupienia na teraźniejszości z pewnym rodzajem konieczności: teraźniejszość to jedyne, co istnieje. Nic więc dziwnego, że Tolle mówi tu o swoistym „poddaniu się” – ulegnięciu teraźniejszości.

Sedno mojego argumentu można odczytać jako odrzucenie modelu poddania się i opowiedzenie się za modelem „wyboru”. Mamy wybór w kwestii tego, na co kierujemy swoją uwagę, wybór, którego nie determinuje unikatowa teraźniejszość, jeśli w ogóle można o takiej mówić. Możemy w sposób wolny wybierać, jak chcemy być. Powinniśmy, w rzeczy samej, być tu i teraz, ale nie dlatego, że teraz jest wszystkim, co mamy.

Tłumaczenie: Katarzyna Kowalczyk


The Problem of Now, „Aeon” 8 stycznia 2021. Przekład za zgodą Autora i Wydawcy. Śródtytuły od Tłumaczki.


John Martin Fischer – profesor filozofii Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside, autor m.in. Deep Control: Essays on Free Will and Value (2011), Near-Death Experiences: Understanding Visions of the Afterlife (2016) oraz Death, Immortality, and Meaning in Life (2019). Strona internetowa:  https://alaw003.wixsite.com/johnmartinfischer

Ilustracja: Wikimedia Commons, CC BY 3.0

Najnowszy numer można nabyć od 1 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy