Fragment z klasyka

Józef Maria Bocheński: Mit i zabobon

Zapisz się do naszego newslettera

Źró­dło: ten­że, Sto zabo­bo­nów. Krót­ki filo­zo­ficz­ny słow­nik zabo­bo­nów, Wydaw­nic­two PHILED, Kra­ków 1994, s. 84–85 i 136–137.


MIT. Opo­wia­da­nie, o któ­rym wie­my, że jest fał­szy­we, a jed­nak trzy­ma­my się go, jak gdy­by było praw­dzi­we. Ist­nie­ją dwa rodza­je mitów. Pierw­szy to mit sym­bo­licz­ny, któ­ry jest fał­szy­wy, o ile się go rozu­mie dosłow­nie, ale może być praw­dzi­wy w rozu­mie­niu sym­bo­licz­nym. Przy­kła­dem takie­go mitu jest staro­egipskie opo­wia­da­nie o Ozy­ry­sie, któ­ry miał być zabi­ty przez Seta, pocię­ty na czter­na­ście kawał­ków, a mimo to, po zło­że­niu tych kawał­ków, spło­dził Horu­sa. To opo­wia­da­nie, wzię­te dosłow­nie, jest oczy­wi­ście fał­szy­we – bo nie tyl­ko nie było nigdy żad­ne­go Ozy­ry­sa ani Horu­sa, ale tak­że nie jest moż­li­we, aby czło­wiek pocię­ty na czter­na­ście kawał­ków mógł spło­dzić kogo­kol­wiek. Ale w rozu­mie­niu sym­bo­licz­nym spra­wa przed­sta­wia się ina­czej. Sym­bo­licz­nie mit o Ozy­ry­sie wyra­ża mia­no­wi­cie wia­rę Egip­cjan w nie­śmier­tel­ność duszy, któ­ra nie­ko­niecz­nie jest fał­szy­wa. Z tymi sym­bo­licz­ny­mi mita­mi zwią­za­ne są dwa zabo­bo­ny. Pierw­szy, roz­po­wszech­nio­ny wśród wyznaw­ców wie­lu reli­gii, pole­ga na dosłow­nym rozu­mie­niu mitów i twier­dze­niu, że są one w tym rozu­mie­niu praw­dzi­we. Dru­gi to tzw. ent­mi­to­lo­gi­za­cja, spo­pu­la­ry­zo­wa­na przez pro­te­stanc­kie­go teo­lo­ga Bult­man­na. Według nie­go nale­ży reli­gię oczy­ścić z mitów tak, aby zosta­ły z niej tyl­ko zda­nia praw­dzi­we w dosłow­nym rozu­mie­niu. Ta ent­mi­to­lo­gi­za­cja jest oczy­wi­stym zabo­bo­nem, jako że do isto­ty reli­gii nale­ży mowa o przed­mio­cie prze­kra­cza­ją­cym moż­li­wo­ści potocz­ne­go języ­ka, a mia­no­wi­cie o Bogu, i dla­te­go każ­da reli­gia posłu­gu­je się i musi posłu­gi­wać mita­mi w sym­bo­licz­nym zna­cze­niu. Reli­gia bez mitów podob­na jest do kwa­dra­to­we­go koła albo czer­wo­nej zie­le­ni – wyglą­da na sprzecz­ność. Stąd dok­try­na ent­mi­to­lo­gi­za­cji jest zabobonem.
Inny rodzaj mitów nie posia­da sym­bo­licz­ne­go zna­cze­nia, ale wzię­ty w dosłow­nym rozu­mie­niu słu­ży jako zachę­ta do czy­nu. Kla­sycz­nym przy­kła­dem takie­go mitu jest mit straj­ku powszech­ne­go, w któ­re­go moż­li­wość wie­lu socja­li­stów wąt­pi­ło, a mimo to trzy­ma­li się go, bo dawał im zapał do wal­ki o socja­lizm. Rosen­berg, teo­re­tyk hitle­ry­zmu, wyna­lazł swój „mit dwu­dzie­ste­go wie­ku”, mit rasi­stow­ski, o roli naro­du nie­miec­kie­go itd., w takim wła­śnie celu. Ten ostat­ni przy­kład świad­czy o zabo­bon­no­ści mitów dru­gie­go rodza­ju: są one, w prze­ci­wień­stwie do mitów pierw­sze­go rodza­ju, pro­stym fał­szem i zale­ca­nie ich ludziom przy­tom­nym jest oczy­wi­stym absur­dem, tym bar­dziej że wia­do­mo, jak zło­wro­gie skut­ki pocią­ga­ło nie­raz w dzie­jach wie­rze­nie mitom tego rodzaju.
Wyda­je się, że mity powsta­ją prze­waż­nie w ramach nacjo­na­li­zmów. Przy­czy­ną sze­rze­nia się ich jest wąt­pie­nie w rozum, nie­uf­ność do pro­ste­go roz­sąd­ku, któ­ry pro­wa­dzi łatwo do łata­nia dziur w naszej wie­dzy za pomo­cą kłam­li­wych histo­ry­jek, któ­re się potem nazy­wa ele­ganc­ko mitami.

ZABOBON. Patrz przed­mo­wa. Moż­na odróż­nić dwa rodza­je zabo­bo­nów, względ­ne i bez­względ­ne. Zabo­bo­nem względ­nym jest wie­rze­nie sprzecz­ne z wyzna­wa­nym przez nas świa­to­po­glą­dem. Tak np. reli­gia grec­ko-rzym­ska była zabo­bo­nem dla chrze­ści­jan, a chrze­ści­jań­stwo zabo­bo­nem dla ludzi oświe­ce­nia. Zabo­bo­nem bez­względ­nym nato­miast jest twier­dze­nie oczy­wi­ście nie­praw­dzi­we, to jest bądź bez­sen­sow­ne, bądź sprzecz­ne z fak­ta­mi, pra­wa­mi logi­ki, względ­nie z przy­ję­ty­mi zasa­da­mi wnio­sko­wa­nia. Niniej­szy słow­nik zawie­ra wybór takich wła­śnie bez­względ­nych zabo­bo­nów. Na przy­kład dia­lek­ty­ka jest zabo­bo­nem bez­względ­nym, bo jest sprzecz­na z oczy­wi­sty­mi faktami.
Ist­nie­je zabo­bon doty­czą­cy same­go zabo­bo­nu. Pole­ga on mia­no­wi­cie na pomie­sza­niu obu rodza­jów zabo­bo­nów i uwa­ża­niu za zabo­bon bez­względ­ny wie­rze­nia, któ­re jest tyl­ko zabo­bo­nem względ­nym. Jaskra­wym przy­kła­dem takie­go zabo­bo­nu było wie­rze­nie przed­sta­wi­cie­li oświe­ce­nia, że reli­gie są zabo­bo­na­mi. Reli­gie są istot­nie sprzecz­ne ze świa­to­po­glą­dem oświe­ce­nia i jako takie są z jego sta­no­wi­ska zabo­bo­na­mi, ale zabo­bo­na­mi względ­ny­mi. Nie są nato­miast zabo­bo­na­mi bez­względ­ny­mi, bo nie są sprzecz­ne ani z fak­ta­mi stwier­dzo­ny­mi przez naukę (auten­tycz­na reli­gia nie doty­czy fak­tów nauko­wo spraw­dzal­nych), ani z pra­wa­mi logi­ki. Gdy więc ci przed­sta­wi­cie­le oświe­ce­nia twier­dzi­li, że reli­gie są zabo­bo­na­mi bez­względ­ny­mi, pada­li ofia­rą zabo­bo­nu o zabobonie.


Pobierz tekst w PDF.


Najnowszy numer można nabyć od 4 stycznia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy