Antropologia Artykuł

Kamil Szymański: Czy od transhumanizmu można uciec?

W najbliższym czasie transhumanizm zaoferuje ci dłuższe życie, ulepszy twoje zdolności poznawcze, poprawi zdrowie, da możliwości kontrolowania emocji, a nawet wyposaży w dodatkowe zmysły. Brzmi interesująco? Niewątpliwie. Czy ludzie przyjmą owe dary oferowane przez technikę? A może inaczej… czy mają oni w ogóle jakiś wybór?

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 6 (18), s. 13–15. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku  PDF.


DARPA pracu­je nad urządze­niem, które uczyni z nas cyborgów; BCI pozwala spar­al­iżowane­mu ruszać ręką; Mary­nar­ka Stanów Zjed­noc­zonych opra­cowu­je sztuczne, inteligentne kończyny; Przeszczep skóry zami­ast zas­trzyku – to nowa meto­da leczenia cukrzy­cy. To tylko kil­ka z wielu tytułów artykułów, które może­my znaleźć na setkach pop­u­larnych por­tali inter­ne­towych zaj­mu­ją­cych się tem­atyką współczes­nych osiąg­nięć naukowo-tech­nicznych, które mają w założe­niu zmienić nasz świat „na lep­sze”. Postęp daje nam coraz więk­sze możli­woś­ci mody­fikacji świa­ta, a także zaspoka­ja­nia naszych włas­nych ludz­kich potrzeb. Choć jeszcze do połowy XX wieku tech­ni­ka ingerowała głównie w świat zewnętrzny, obec­nie odczuwa coraz więk­szą pokusę znacznej ingerencji również w samego człowieka.

Słów parę o trashumanizmie

Tran­shu­man­izm (określany także jako H+ – Human­i­ty plus) jest intelek­tu­al­nym ruchem (lub wedle kry­tyków – ide­ologią) zakłada­ją­cym, że doty­chcza­sową, bio­log­iczną ewolucję gatunku ludzkiego należy zastąpić ewolucją naukowo-tech­no­log­iczną. Dlaczego? Ponieważ nie dość, że będzie ona dzię­ki temu prze­b­ie­gać znacznie szy­b­ciej (wszak postęp naukowo-tech­niczny stale przyspiesza), to jeszcze ewoluc­ja ta będzie możli­wa do kon­trolowa­nia – będzie mogła być sterowana przez człowieka. Kto z nas nie chci­ał­by, jak za dotknię­ciem czar­o­dziejskiej różdż­ki, pozbyć się swoich bio­log­icznych manka­men­tów, zaś to, co w nas samych pozy­ty­wne, jeszcze bardziej ulep­szyć? Nowa, tech­nicz­na ewoluc­ja według tran­shu­man­istów ma przek­sz­tał­cić człowieka w postczłowieka – „doskon­al­szą” wer­sję jego samego. Hipote­ty­cznie postczłowieka ma cechować znacznie dłuższe życie (nawet do nieskońc­zonoś­ci), odporność na więk­szość chorób, wyjątkowo wyższa inteligenc­ja czy nawet więk­sza ilość zmysłów. By to osiągnąć, musimy wyko­rzys­tać możli­woś­ci, jakie ofer­u­ją nam nau­ki takie jak m.in. bioinżynieria, nan­otech­nolo­gia czy medy­cy­na. Tran­shu­man­izm zakła­da, że istot­na jest jedynie mate­ri­al­na strona ludzkiej egzys­tencji i to jej musimy poświę­cić całą naszą uwagę. Ulep­sza­jąc ludzkie ciało, ulep­sza­my całego człowieka. Jest to kon­cepc­ja nad wyraz optymisty­cz­na (według niek­tórych jej kry­tyków, jak np. Dona Ihde’a, wręcz utopi­j­na), zakłada­ją­ca, że zmi­any pos­tu­lowane w owym nur­cie, po pier­wsze, mogą zostać zre­al­i­zowane, a po drugie, są pożą­dane przez nas samych.

Czy to bezpieczne?

Tran­shu­man­izm spo­ty­ka się z kry­tyką niek­tórych filo­zofów oraz środowisk religi­jnych. Wyni­ka to z tego, że wiele z pos­tu­latów, jak i założeń H+, jeśli zostanie zre­al­i­zowanych, może nosić cechy „zabawy w Boga”. Fran­cis Fukuya­ma uznał tran­shu­man­izm za jed­ną z najbardziej niebez­piecznych idei. Teza ta została przez niego sfor­mułowana w artykule zaty­tułowanym Tran­shu­man­ism, który ukazał się w cza­sopiśmie „For­eign Pol­i­cy” w 2004 roku. Pisał on tam: „Jest bard­zo praw­dopodob­ne, że pod­gryza­my kuszące kąs­ki biotech­nologii, nie zda­jąc sobie sprawy z ich przyszłych, moral­nych kosztów”. Już dziś wiele ekspery­men­tów medy­cznych budzi mnóst­wo kon­trow­er­sji i jest przed­miotem dyskusji filo­zofów, szczegól­nie etyków, jak np. klonowanie człowieka, mody­fikowanie zar­o­d­ków na poziomie gene­ty­cznym czy wszczepi­anie implan­tów pod­skórnych, które mogą mieć wiele zas­tosowań (np. jako służbowa kar­ta iden­ty­fika­cyj­na w kor­po­racji lub środek płat­niczy).

Mimo iż obec­nie zaawan­sowane bada­nia naukowe mają miejsce głównie w lab­o­ra­to­ri­ach, warto zdać sobie sprawę, że gdy zostaną z nich uwol­nione, mogą spotkać się z ogrom­nym sprze­ci­wem społecznym czy nasile­niem się dystopi­jnych wiz­ji przyszłoś­ci. Nawet dziś kwest­ie takie jak eutanaz­ja czy abor­c­ja budzą ogromne emoc­je w deba­cie pub­licznej pomiędzy ich zwolen­nika­mi i prze­ci­wnika­mi.

Tran­shu­maniś­ci tacy jak Nick Bostrom czy Mark Walk­er sugeru­ją jed­nak, że powin­niśmy zgodz­ić się na ewen­tu­alne ryzyko ze wzglę­du na potenc­jalne korzyś­ci, które może przynieść nam nowa ewoluc­ja tech­no­log­icz­na. Walk­er sugeru­je nawet, że przemi­ana w postludzi zapewni nam więk­sze bez­pieczeńst­wo niż pozostanie na obec­nym poziomie roz­wo­ju gatunkowego. Choć tran­shu­maniś­ci pos­tu­lu­ją wyko­rzys­tanie osiąg­nięć tech­ni­ki i nau­ki w dobrym celu, to należy pamię­tać, że „życiowa prak­ty­ka” częs­to niesie ze sobą niespodziewane skut­ki. Przykład­owo Richard Gatling, wynalaz­ca i twór­ca kar­tac­zown­i­cy Gatlin­ga, jed­nej z najbardziej śmier­cionośnych broni okre­su wojny secesyjnej, paradok­sal­nie stworzył ją z pobudek human­isty­cznych. Liczył na to, że zwięk­sze­nie siły ognia na polu wal­ki sprawi, że na wojnie potrze­ba będzie mniej żołnierzy naraża­ją­cych swo­je życie w walce. Wynalazek nie przyniósł jed­nak spodziewanego przez Gatlin­ga zmniejszenia wielkoś­ci armii. Musimy pamię­tać, że wiele z przyszłych wynalazków, również tych „tran­shu­man­isty­cznych”, może zostać wyko­rzys­tanych do złych celów.

Czy możemy uciec od transhumanizmu?

Pomi­mo wielu obaw i dylematów, które rodzi i zapewne będzie w dal­szym ciągu rodz­ić przyśpiesza­ją­cy rozwój naukowo-tech­niczny, bylibyśmy nai­wni, gdy­byśmy uznali, że nie będzie on nas doty­czyć. Nawet gdy­byśmy uznali rozwój „tech­nik tran­shu­man­isty­cznych” za niezwyk­le niebez­pieczny i zde­cy­dowal­ibyśmy się na pod­danie go glob­al­nej kon­troli, to jest wąt­pli­we, by udało się nam utrzy­mać te zasady i obostrzenia dla całego świa­ta. Przykład­owo, nawet jeśli przed­staw­iciele Zachodu zgodzili­by się na zwięk­sze­nie kon­troli we włas­nych ośrod­kach badaw­czych, to praw­dopodob­nie inne kra­je, jak np. Ros­ja czy Chiny, widząc w tran­shu­man­izmie ogromne możli­woś­ci ulep­szenia ludzi, a zarazem szan­sę stworzenia potenc­jal­nych „nadżołnierzy”, mogły­by nie mieć moral­nych oporów co do prowadzenia tego typu ekspery­men­tów. Fukuya­ma przekonu­je nas jed­nak, że uznanie, iż tech­ni­ki i nau­ki nie da się kon­trolować, jest błędne. Jeśli założymy, że tech­ni­ki nie da się kon­trolować – mówi Fukuya­ma – to stworzymy samo­speł­ni­a­jącą się przepowied­nię. Według niego tech­nikę, w szczegól­noś­ci tę niosącą ze sobą zagroże­nie dla ist­nienia ludzi, należy kon­trolować. Jako przykład poda­je broń masowego raże­nia, która podle­ga między­nar­o­dowym reg­u­lacjom. Jed­nak by zbu­dować bom­bę ato­m­ową trze­ba ogrom­nego zaplecza eko­nom­icznego. Aczkol­wiek ostat­nie testy broni ato­m­owej przeprowadzane przez Koreę Północ­ną świad­czą o tym, że nawet tak kosz­tow­na eko­nom­icznie i śmier­cionoś­na broń może wpaść w niepowołane ręce. Sądzę, że stanowiska zarówno Bostro­ma, jak i Fukuyamy należy wypośrod­kować. Z jed­nej strony lekkomyśl­nym było­by całkowite zlekce­waże­nie potenc­jal­nych zagrożeń i zrezyg­nowanie z jakiejkol­wiek kon­troli. Z drugiej strony uznanie, że moż­na w pełni nad­zorować rozwój tego typu badań, było­by utopi­jne, czego przykła­dem jest prob­lem z kon­trolowaniem rozprowadza­nia narko­tyków czy między­nar­o­dowego hand­lu bronią.

Nieza­leżnie od tego, czy postrzegamy rozwój tran­shu­man­iz­mu jako nadzieję na nowe, lep­sze i szczęśli­wsze życie, czy też jako nad­chodzącą dystopi­jną wiz­ję przyszłoś­ci rodem z Nowego wspani­ałego świa­ta Aldousa Hux­leya, powin­niśmy przy­go­tować się na nad­chodzącą przemi­anę. Dlat­ego wyda­je się rozsądne zapoc­zątkowanie debaty wśród społecznoś­ci między­nar­o­dowej, by być gotowym na nad­chodzącą erę postludzi. Dzię­ki temu będziemy w stanie uświadomić sobie potenc­jalne zagroże­nia, które wiążą się z roz­wo­jem tran­shu­man­iz­mu, przez co zyskamy w przyszłoś­ci szan­sę na wye­lim­i­nowanie lub cho­ci­aż­by ogranicze­nie ich skutków.


Kamil Szy­mańs­ki – Dok­torant nauk o poz­na­niu i komu­nikacji społecznej UMCS oraz dok­torant filo­zofii KUL. Zaj­mu­je się sze­roko pojętą filo­zofią tech­ni­ki (w tym tran­shu­man­izmem), a od niedaw­na również zagad­nie­niem kreaty­wnoś­ci. Zain­tere­sowa­nia: gry kom­put­erowe oraz piwowarst­wo domowe.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: okalinichenko

Najnowszy numer można nabyć od 3 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Oso­biś­cie życzę sobie aby tran­shu­man­izm był nie­u­nikniony ale jak wielu ludzi podziela to zdanie? Ide­al­ny, czysty świat bez cier­pi­enia, biedy i prob­lemów. Pozby­cie się negaty­wnych emocji, chorób i wad jak za dotknię­ciem czar­o­dziejskiej różdż­ki. Nieogranic­zony rozwój możli­wy dla wszys­t­kich, każdy dla każdego inspiracją, gwiazdą, każdy każdego olśniewa swoim pięknem i ideałem. Prag­nę życia w rados­nej, pastelowej bańce jak niczego innego.

  • To intere­su­jące spo­jrze­nie na kog­ni­ty­wistykę. Ale ROZUM człowieka powinien pode­j­mować decyz­je o strate­gii ekspery­men­tal­nej urządzeń. Człowiek np ma nowoczes­ny samochód, który ma fan­tasty­czne narzędzia pozwala­jące pod­nieść na wyso­ki poziom jego jazdę w samo­chodzie. Ostat­nio jest wiele wypad­ków i katas­trof samo­chodowych z powodu braku rozum­nej kon­troli zain­stalowanych urządzeń w samo­chodzie. Zewnętrzny świat wyma­ga pod­miotowej kon­troli przez jego ludz­ki ROZUM: wyboru pręd­koś­ci jazdy, wyboru strate­gii omi­ja­nia w sytu­acji gdy dro­ga jest zatkana albo śliska.O tym decy­du­je tylko rozum pod­mio­tu prowadzącego samochód a nie urządzenia zain­stalowane w samo­chodzie.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy