Filozoficzne miejsca Fragment z klasyka Popularyzacja

Karl Jaspers: Świątynia Borobudur

Zapisz się do naszego newslettera

Źródło: K. Jaspers, Wiara filo­zoficz­na wobec objaw­ienia, przeł. G. Sow­ińs­ki, Kraków: Znak 1999, s. 514–518.


W rozległym pejza­żu pod gołym niebem wznosi się tara­sowa pirami­da. Piel­grzym wchodzi do góry schoda­mi i kruż­ganka­mi. W dol­nej częś­ci świą­tyni nie­zlic­zone płasko­rzeź­by przed­staw­ia­ją sce­ny z życia ziem­skiego. Wędru­jąc przez sank­tu­ar­i­um, piel­grzym widzi wokół siebie mnóst­wo posągów Bud­dy, ujętego w pozy­cji, która zawsze coś znaczy. U szczy­tu piramidy nie widać żad­nych wiz­erunk­ów. Pozosta­ją tylko kop­uły i formy geom­e­tryczne. Ostat­nia z kop­uł wznosi się w puste  niebo.

Wszys­tko ma charak­ter sym­bolu. Na dole piel­grzym widzi uszczęśli­wia­jące wiz­erun­ki, idąc wąski­mi gale­ri­a­mi, których balustra­da zewnętrz­na zamy­ka widok na rozległą okolicę. Nato­mi­ast u góry ukazu­je się już pust­ka błęk­it­nego nie­ba.

Dopiero na najwyższym z wielokąt­nych tarasów male­je licz­ba wiz­erunk­ów, a przestrzeń sta­je się rozle­gle­jsza. Doty­chczas wąskie galerie tracą ścianę zewnętrzną. Przek­sz­tał­ca się ona w zwieńc­zony kolum­na­mi mur, pozbaw­iony wszel­kich wiz­erunk­ów, nad którym rośnie bez­forem­ny nie­boskłon.

Górne, kwadra­towe galerie nie przy­należą już bowiem do świa­ta zmysłów, wypełnionego for­ma­mi, lecz do płaszczyzn oglą­du, który wypeł­ni­a­ją formy. Treść reliefowej kro­ni­ki doty­czy Bud­dy-Majtrei, którego blasku jeszcze nigdy nie widzi­ało ludzkie oko, gdyż może go dojrzeć jedynie wiz­ja wewnętrz­na.

Na najwyżej położonych tarasach o kolistym ksz­tał­cie znika­ją wszelkie formy obra­zowoś­ci i orna­men­ty­ki. Siedemdziesiąt dwie mniejsze stupy z ażurową cza­szą kami­en­ną otacza­ją wielką, zamkniętą stupę, która stoi w środ­ku na pod­wyższe­niu jako wierz­chołek całej budowli. Wszys­tkie kop­uły jako las sym­bol­ów nir­wany ster­czą w czys­tą pustkę nie­ba. Ich szczy­ty są czys­tą, stere­om­e­tryczną for­mą o matem­aty­cznym  charak­terze.

Ażurowe stupy jeszcze nie sym­bol­izu­ją najwyższego stanu poza wszelki­mi wiz­erunk­a­mi. W swym wnętrzu kryją bowiem postać Bud­dy, której for­ma wprawdzie nieo­mal ginie z oczu dzię­ki ażurowej przesłonie, ale jed­nak jest jeszcze widocz­na. Stupy stanow­ią sym­bol wyższego oglą­du, który wykracza poza wszelką for­mę – sym­bol przed­sion­ka nir­wany. Nad wszys­tki­mi góru­je jedy­na peł­na stu­pa, w której kry­je się posąg Bud­dy, zupełnie niewidoczny dzię­ki zwartej kon­strukcji tej najwięk­szej kop­uły.

[Hein­rich] Zim­mer tak poj­mu­je sens wstępu­jącej wędrów­ki: W umyśle piel­grzy­ma zachodzi rozwój wewnętrzny, który najpierw eksp­liku­je wiz­erun­ki, a potem je prze­tapia. Po rozwinię­ciu szyfrów następu­je przekrocze­nie wszys­t­kich szyfrów.

Bud­da sam musi, jako szyfr, zniknąć. Na dol­nych tarasach świą­tyni jego postać jest widocz­na w niszach. W ażurowych stu­pach Bud­da zaczy­na się odsuwać. W cen­tral­nej stupie jest już całkowicie niewidoczny. To znaczy: po sym­bo­l­ach form oglą­danych dzię­ki wiz­jom wewnętrznym następu­ją odw­zorowa­nia sta­di­um prze­jś­ciowego, które sta­je się bez­foremne (okra­towane stupy), wresz­cie po nich następu­ją sym­bole bycia, które usuwa się sprzed oczu. Czy też: ze sfer wewnętrznego oglą­du, wypełnionego for­ma­mi, wędrówka wiedzie do wiekuis­tej nir­wany.

Rzeźbiarsko-architek­ton­icz­na prezen­tac­ja stanowi metaforę dro­gi wiodącej do rzeczy­wis­toś­ci, która nie daje się przed­staw­iać. Celem jest czys­ta pust­ka wiecznoś­ci, która w ludzkiej świado­moś­ci roz­pa­da się na Ja i na przed­mio­ty świa­ta form. Dro­ga wznosi się ze świa­ta ksz­tałtów dostęp­nych dzię­ki zmysłom i wiz­jom, ze świa­ta różnorod­noś­ci życia, pełnej cier­pień i uciech, przez królest­wo bez­forem­nego oglą­du ku bezpoczątkowej nir­wanie. Piel­grzym widzi, jak pęta niewiedzy, która przesła­nia mu jego włas­ną istotę, odpada­ją w zma­gani­ach, których sym­bol­em są pozosta­jące za nim tarasy świą­tyni.

Sym­bol­iczny wiz­erunek Bud­dy pojaw­ia się wszędzie, na najniższych i na najwyższych tarasach: w przed­staw­ieni­ach leg­en­darnych his­torii o Bud­dzie, które ukazu­ją go wprzęg­niętego w ludz­ki żywot i w świat przy­rody, w niszach, gdzie Bud­da jawi się w swej samot­noś­ci, nie uwikłanej już w ist­nie­nie, ale wyraźnie jeszcze widocznej, w zakra­towanych stu­pach, w których postać Bud­dy zaczy­na się usuwać sprzed oczu, by na szczy­cie świą­tyni całkowicie zniknąć przed ludzkim wzrok­iem.

Żaden przekaz nie dostar­cza wiado­moś­ci o zlece­nio­daw­cach i budown­iczych tego cud­ownego, ogrom­nego dzieła, żaden doku­ment nie infor­mu­je o ich zami­arach. Jedynie dzię­ki trwałoś­ci kami­en­nego budul­ca zachowały się, mimo zniszczeń i erozji, te olbrzymie pozostałoś­ci, które ani nie odpowiada­ją, ani nie przeczą woli budown­iczych. Nie myśleli oni o przyszłoś­ci, trwa­niu i pom­niku, lecz o wieczys­tej nir­wanie. Nie myśleli his­to­rycznie o przyszłych pokole­ni­ach, lecz ahis­to­rycznie o bezświa­towoś­ci. Inter­pre­tac­ja, którą przed­staw­ia Zim­mer, jest dlań możli­wa tylko na grun­cie indyjs­kich tek­stów bud­dyjs­kich. Ale nie mogą nam one dostar­czyć infor­ma­cji ani na tem­at nie­zlic­zonych szczegółów, ani na tem­at sym­bol­icznego sen­su poszczegól­nych tarasów, schodów i bram. Tylko całość wyda­je się jas­na.


Pobierz tekst w PDF.

Najnowszy numer można nabyć od 10 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy