Artykuł Filozofia filozofii Filozofia współczesna

Karl Jaspers: Źródła filozofii

Dzieje filozofii myślanej metodycznie rozpoczęły się dwa i pół tysiąca lat temu, początki filozofii jako myślenia mitycznego są o wiele dawniejsze. Ale początek to nie to samo, co źródło. Początek jest czymś historycznym. Dla potomnych wynika z niego stale rosnąca liczba uwarunkowań, jakie stwarza dokonana już praca myślowa. Ze źródła natomiast stale od nowa wypływa impuls pobudzający do filozofowania. Dopiero dzięki niemu współczesna filozofia staje się istotna, dawniejsza zaś – zrozumiała.

Zapisz się do naszego newslettera

Źró­dło­wość ta jest wie­lo­ra­ka. Ze zdu­mie­nia rodzi się pyta­nie i pozna­nie, z wąt­pie­nia o wyni­kach pozna­nia – kry­tycz­na pró­ba i jasna pew­ność, z dogłęb­ne­go wstrzą­su i świa­do­mo­ści zagu­bie­nia – pyta­nie o same­go sie­bie. Uobec­ni­my sobie naj­pierw te trzy moty­wy.

Po pierw­sze – Pla­ton powia­da, że źró­dłem filo­zo­fii jest zdu­mie­nie. Nasz wzrok pozwa­la nam oglą­dać gwiaz­dy, słoń­ce i nie­bo. Widok ten roz­bu­dził w czło­wie­ku pęd do bada­nia wszech­świa­ta. „Stąd doszli­śmy do filo­zo­fii, a więk­sze­go dobra ród śmier­tel­nych nie dostał, ani nie dosta­nie nigdy w darze od bogów” (Tima­ios 47 A, przeł. W. Witwic­ki). Zaś u Ary­sto­te­le­sa czy­ta­my: „Dzię­ki bowiem dzi­wie­niu się ludzie (…) zaczę­li filo­zo­fo­wać; dzi­wi­ły ich począt­ko­wo nie­zwy­kłe zja­wi­ska spo­ty­ka­ne codzien­nie, póź­niej z wol­na sta­wa­li wobec trud­niej­szych zagad­nień, jak na przy­kład wobec zja­wisk zwią­za­nych z księ­ży­cem, słoń­cem i gwiaz­da­mi, i wobec powsta­nia wszech­świa­ta” (Meta­fi­zy­ka I, 2 (982 b), przeł. K. Leśniak).

Zdzi­wie­nie jest bodź­cem pozna­nia. Dzi­wiąc się uświa­da­miam sobie swo­ją nie­wie­dzę. Zaczy­nam szu­kać wie­dzy, ale takiej, któ­ra była­by „wie­dzą dla wie­dzy”, nie „wie­dzą prze­zna­czo­ną do jakie­goś pospo­li­te­go użyt­ku”.

Filo­zo­fu­jąc budzę się jak­by z uza­leż­nie­nia od potrzeb życio­wych. Doko­nu­je się to prze­bu­dze­nie w wol­nym od celo­wo­ści spoj­rze­niu na rze­czy, nie­bo i świat, w pyta­niach: czym to wszyst­ko jest i skąd się wzię­ło? Odpo­wie­dzi na te pyta­nia nie słu­żą żad­nym poży­tecz­nym celom, lecz same w sobie dają satys­fak­cję.

Po dru­gie – gdy już zaspo­ko­ję zdu­mie­nie i podziw, pozna­jąc to, co jest, rychło daje o sobie znać wąt­pie­nie. Przy­by­wa wpraw­dzie rezul­ta­tów pozna­nia, ale gdy pod­dać je kry­tycz­nej pró­bie, wszyst­kie oka­zu­ją się nie­pew­ne. Dozna­nia zmy­sło­we są uwa­run­ko­wa­ne moimi narzą­da­mi zmy­słów i oka­zu­ją się złud­ne, a w każ­dym razie nie­zgod­ne z tym, co ist­nie­je poza mną samo w sobie, nie­za­leż­nie od mego postrze­ga­nia. For­my nasze­go myśle­nia to for­my nasze­go ludz­kie­go inte­lek­tu uwi­kła­ne w nie­roz­wią­zy­wal­ne sprzecz­no­ści; każ­de­mu twier­dze­niu prze­ciw­sta­wia się inne twier­dze­nie. Filo­zo­fu­jąc trak­tu­ję wąt­pie­nie serio, sta­ram się wąt­pić rady­kal­nie. Albo przy tym roz­ko­szu­ję się wąt­pią­cą nega­cją, któ­ra nicze­go nie oszczę­dza, ale ze swej stro­ny nie posu­wa się ani o krok naprzód, albo też pytam: gdzie jest pew­ność, któ­ra się oprze każ­dej wąt­pli­wo­ści, wytrzy­ma uczci­wie każ­dą kry­ty­kę?

Kar­te­zjusz pew­ny był swe­go myślę, więc jestem ponad wszel­ką wąt­pli­wość, cho­ciaż wąt­pił o wszyst­kim innym. Nawet jeśli moje pozna­nie jest dosko­na­łym złu­dze­niem, któ­re­go być może nie potra­fię przej­rzeć, to prze­cież nie może być złu­dze­niem to, że jestem, sko­ro to ja myśląc ule­gam złu­dze­niu.

Wąt­pie­nie upra­wia­ne meto­dycz­nie wszel­ki rezul­tat pozna­nia każe pod­dać kry­tycz­nej pró­bie. Nie ma prze­to dążą­ce­go do praw­dy filo­zo­fo­wa­nia bez rady­kal­ne­go wąt­pie­nia. Decy­du­ją­ce jest jed­nak to, co i jak – dzię­ki wąt­pie­niu – sta­je się pod­sta­wą pew­no­ści.

Wresz­cie po trze­cie – odda­jąc się pozna­wa­niu przed­mio­tów w świe­cie, wąt­piąc, a tym samym szu­ka­jąc pew­no­ści, zaj­mu­ję się rze­cza­mi i nie myślę o sobie ani o swo­ich celach, o swo­im szczę­ściu czy zba­wie­niu. Prze­ciw­nie: zado­wo­lo­ny z tego, co pozna­ję, zapo­mi­nam o sobie.

Co inne­go, gdy sta­ję się świa­dom sie­bie w swo­jej sytu­acji. Sto­ik Epik­te­ta, powia­da, że źró­dłem filo­zo­fii jest spo­strze­że­nie wła­snej sła­bo­ści i nie­mo­cy. Cóż mam począć, by pora­dzić sobie z nie­mo­cą? Odpo­wiedź Epik­tet brzmi: to, na co i tak nie mam wpły­wu, trak­to­wać z obo­jęt­no­ścią, jako nie­unik­nio­ne; to nato­miast, co ode mnie zale­ży, a więc rodzaj i treść moich wyobra­żeń, myśląc dopro­wa­dzać do jasno­ści i wol­no­ści.

Upew­nij­my się teraz co do nasze­go poło­że­nia jako ludzi. Ist­nie­je­my zawsze w sytu­acjach. Sytu­acje się zmie­nia­ją, poja­wia­ją się róż­ne oka­zje. Stra­co­na oka­zja nigdy wię­cej nie wra­ca. Ja sam mogę się przy­czy­nić do zmia­ny sytu­acji. Ale są sytu­acje nie zmie­nia­ją­ce swej isto­ty, nawet gdy zmie­nia­ją się ich chwi­lo­we prze­ja­wy, a ich prze­moż­ną siłę spo­wi­ja­ją róż­ne zasło­ny: muszę umrzeć, muszę cier­pieć, muszę wal­czyć, pod­le­gam wła­dzy przy­pad­ku, nie­uchron­nie wikłam się w winę. Te pod­sta­wo­we sytu­acje nasze­go ist­nie­nia nazy­wam sytu­acja­mi gra­nicz­ny­mi. To zna­czy: nie może­my wyjść poza te sytu­acje, nie może­my ich zmie­nić. Uświa­do­mie­nie sobie tych sytu­acji jest, po zdu­mie­niu i wąt­pie­niu, kolej­nym, głęb­szym źró­dłem filo­zo­fii. W ist­nie­niu potocz­nym czę­sto sta­ra­my się od nich uchy­lać, przy­my­ka­my oczy i żyje­my tak, jak­by ich nie było. Zapo­mi­na­my o tym, że musi­my umrzeć, zapo­mi­na­my o naszej winie i naszym uza­leż­nie­niu od przy­pad­ku. Mamy wów­czas do czy­nie­nia wyłącz­nie z kon­kret­ny­mi sytu­acja­mi, któ­re usi­łu­je­my roz­strzy­gać na naszą korzyść, na któ­re reagu­je­my pla­no­wym dzia­ła­niem w świe­cie, pobu­dza­ni przez nasz życio­we inte­re­sy. Nato­miast nasza reak­cja na sytu­acje gra­nicz­ne spro­wa­dza się bądź do ich masko­wa­nia, bądź też, jeśli poję­li­śmy je napraw­dę, do roz­pa­czy i odro­dze­nia: sta­je­my się sobą dzię­ki prze­mia­nie naszej świa­do­mo­ści
bytu.

Wpro­wa­dze­nie do filo­zo­fii. Dwa­na­ście odczy­tów radio­wych, przeł. A. Woł­ko­wicz, Wro­cław: Sied­mio­róg 1998, s. 11–13


Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy