Felieton Filozofia kultury

Katarzyna Olak: Czy ludzie rodzą się przeklęci? Koncepcja tożsamości narracyjnej w musicalu Wicked

kadr z filmu Wicked
„That's a good question
Are people born wicked?
Or do they have wickedness thrust upon them?”
(Stephen Schwartz, No one mourns the Wicked)

Musical Wicked opowiada dotąd nieznaną perspektywę Złej Czarownicy z Zachodu i Dobrej Czarownicy z Północy, łamiąc przy tym typowe dla baśni archetypy walki dobra ze złem. Poprzez złożone portrety Elphaby i Glindy – dwóch głównych bohaterek – spektakl kwestionuje bierne pozycje moralne, zmuszając widza do reinterpretacji pojęcia zarówno dobra, jak i pojęcia zła. Moralność w tej historii nie jest czarno–biała, a przedstawiana w różnych odcieniach szarości już od pierwszej sceny, zależna jest od perspektywy, kontekstu, doświadczeń i sytuacji społeczno-politycznej. No one mourns the Wicked przedstawia widzom wesołe miasteczko Ozjanów, którzy świętują śmierć Złej Czarownicy, bo jak mówi tekst piosenki otwierającej cały musical – nikt nie żałuje podłych. Glinda przedstawia dobrą nowinę – sami wiecie, kto nie żyje! Glinda zostaje zapytana, czy to prawda, że była przyjaciółką Wiedźmy – więc postanawia opowiedzieć jej historię. Okazuje się, że kontekst i historia mogą znacznie zmienić postrzeganie danej jednostki. 

Ojciec Elphaby był gubernatorem, a matka lubiła się zabawić. Kochanek kobiety przynosił jej zielony napój ze Szmaragdowego Miasta, który miał pomagać na stres i był głównym czynnikiem, przez który bohaterka opowieści urodziła się z zielonym kolorem skóry. Ojciec już od pierwszego wejrzenia obdarzył swoją córkę prawdziwą ojcowską nienawiścią – od początku nie było jej łatwo! Nasze główne bohaterki spotkały się na studiach i zostały zmuszone do zamieszkania razem w akademiku. Historia Elphaby na Uniwersytecie Shiz naznaczona jest społecznym brakiem akceptacji z powodu koloru skóry. Od momentu przybycia Elphaba staje się obiektem ciekawości, szeptów i otwartej wrogości ze strony innych studentów i profesorów. W społeczeństwie Oz jest ceniona normalność i jednolitość – Ozjanie świetnie reprezentują moralność niewolniczą Nietzschego – skupiają się na wartościach, które popierają wszyscy, nie skupiając się na tworzeniu własnych zasad moralnych. Elphaba, obdarzona inteligencją i silnym poczuciem sprawiedliwości, nie rozumie i buntuje się przeciwko tej powszechnej ocenie. Jedynym, który jej nie odrzucił, był doktor Dillamond – zwierzęcy wykładowca, który również doświadcza podobnej dyskryminacji. Jednym z najbardziej bolesnych momentów jest bal, przed którym Galinda w podstępie wręcza Elphabie czarny, spiczasty kapelusz czarownicy. Elphaba, nieświadoma intencji i myśląca, że w końcu doczekała się społecznej akceptacji, zakłada go, stając się obiektem drwin i śmiechu. To upokorzenie publicznie manifestuje jej status outsiderki i utrwala negatywne stereotypy związane z jej wyglądem. Mimo odrzucenia, Elphaba nie poddaje się. Jej silny charakter i głębokie przekonanie o słuszności pewnych wartości sprawiają, że staje w obronie tych, którzy są niesprawiedliwie traktowani, w tym mówiących zwierząt w Oz. Jej przyjaźń z doktorem Dillamondem, który zmaga się z narastającą dyskryminacją, umacnia jej przekonanie o konieczności walki z niesprawiedliwością. Społeczny brak akceptacji, którego doświadcza Elphaba na studiach, ma kluczowy wpływ na kształtowanie się jej późniejszej postawy i decyzji. Kamil Jezierski tłumaczy narracyjność w okresie adolescencji w następujący sposób:

Jak wyżej wspomniano, McAdams, przytaczając koncepcję Eriksona, wskazuje, że tożsamość ma za zadanie integrować odmienne elementy „ja”. Psychospołeczne samookreślenie następuje w okresie późnej adolescencji i wchodzenia w dorosłość i jak dalej pisze: „właśnie wtedy […] ludzie zaczynają układać swoje życie w definiujące ich opowiadania. To zinternalizowana i rozwijająca historia o sobie integruje «ja» synchronicznie i diachronicznie”. (K. Jezierski, s. 94)

Odrzucenie i upokorzenia budują w niej poczucie niesprawiedliwości i gniewu, które w połączeniu z odkryciem korupcji w Oz prowadzą ją na ścieżkę, która ostatecznie przyniesie jej niesławę jako Zła Czarownica z Zachodu. Jej historia na Uniwersytecie Shiz jest więc fundamentalnym elementem w zrozumieniu złożonej psychiki Elphaby i przyczyn jej „złej” reputacji. 

Koncept „tożsamości narracyjnej”, zaproponowany między innymi przez filozofa Paula Ricoeura, odnosi się do procesu, w którym jednostki konstruują poczucie siebie poprzez opowiadanie historii o swoim życiu. Dzięki tworzeniu narracji na temat naszych żyć, jesteśmy w stanie bardziej zrozumieć siebie i interpretować stare sensy na nowo. Tożsamość nie jest statyczną esencją, lecz dynamiczną konstrukcją narracyjną, która ewoluuje w czasie poprzez interpretację doświadczeń, relacji z innymi i przyjętych ról społecznych. Piotr Kulas z Uniwersytetu Warszawskiego wyjaśnia:

Charles Taylor (2001, s. 66) podsumował go w ten sposób: „Pytanie o to, kim jest dana osoba, zadane w oderwaniu od jej interpretacji samej siebie, jest pytaniem całkowicie źle postawionym i z zasady nie istnieje na nie odpowiedź”. To podejście zwraca uwagę, że jednostki mogą w miarę swobodnie korzystać z różnych zasobów symbolicznych podczas tworzenia opowieści na temat własnego życia. W socjologii zaś znajduje zakorzenienie w różnych odmianach teorii działania społecznego (interakcjonizm symboliczny, etnometodologia itp.). (P. Kulas, s. 116)

Historia Elphaby jest ciekawym przykładem, jak postrzeganie innych i brak akceptacji może zmienić nastawienie do tożsamości własnego narracyjnego „ja”. Na studiach nie była kojarzona przez jej wiedzę, empatię czy też poczucie sprawiedliwości, a skupiano się na „tej zielonej dziewczynie”, „na dziwadle”, a w końcu „na czarownicy”. Ricoeur również uwzględnił narracje innych w postrzeganiu własnej tożsamości:

Ricoeur podważył tradycyjne ujęcia tożsamości numerycznej oraz jakościowej określane przez niego terminem tożsamości idem. W zamian zaproponował pojęcie tożsamości ipse; zasadniczą różnicą w stosunku do idem było tu zaniechanie poszukiwań niezmiennego i czasowego rdzenia owej na rzecz nieprzerwanego stawania się, możności oraz samoodnoszenia się podmiotu. Taka jest tożsamość ufundowana na jedności działania – ciągłości opowiadania o sobie zarówno przez swoje najbliższe otoczenie, jak i przez samego siebie, a dokonuje się ono wielopoziomowo poprzez czyny, wybory, twórczość oraz decyzje. (M. Urbania, s. 219)

Początkowo Elphaba próbuje się przeciwstawić złośliwym narracjom, narzuconym przez studentów. Buntuje się i stawia opór, chcąc być postrzegana i definiowana za to, co robi, a nie, w jaki sposób wygląda. Ciągłe dokuczanie i wyśmiewanie nie jest budującym elementem i mimo wiary w słuszność jej sądów, nie jest w stanie budować dobrej relacji z samą sobą, bo wszystkie czyny, niezależnie jak z dobrych pobudek uczynione, zostają zinterpretowane na zły sposób. 

Relacja z Galindą jest kluczowa w kontekście kształtowania się tożsamości narracyjnej Elphaby. Początkowa niechęć i rywalizacja ewoluują w złożoną przyjaźń, w której obie kobiety wpływają na wzajemne postrzeganie siebie. Jednak nawet ta relacja jest naznaczona społecznymi oczekiwaniami i presją. Galinda, pragnąc akceptacji i statusu, nie zawsze jest w stanie w pełni zrozumieć i wesprzeć Elphabę w jej odmienności. Odkrycie oszustwa Czarnoksiężnika jest elementem zwrotnym w budowaniu tożsamości narracyjnej, wyrażonej w piosence Defying Gravity – pod koniec aktu pierwszego. Wraz ze słowami Nietzschego:

Najogólniejsze znamię epoki nowoczesnej: człowiek we własnych swoich oczach ogromnie stracił na godności. Przez długi czas jako punkt środkowy i bohater tragiczny istnienia w ogóle; następnie usiłujący przynajmniej wykazać się pokrewnym z rozstrzygającą i mającą w samej sobie wartość stroną istnienia — jak to czynią wszyscy metafizycy, którzy chcą utrzymać godność ludzką, ze swoją wiarą, że wartości moralne są wartościami kardynalnymi. Kto porzucił Boga, ten tym twardziej obstaje przy wierze w moralność. (Nietzsche, s. 5)

Elphaba odkryła, że Czarnoksiężnik z Oz nie umie odczytać księgi z zaklęciami, zatem wcale nie jest taki wielki i nie ma władzy, więc zabiera mu księgę, godząc się na życie jako Zła Czarownica z Zachodu. Zrozumienie, że system, który ją odrzuca, jest fundamentalnie niesprawiedliwy, prowadzi do przewartościowania jej dotychczasowych prób integracji ze społeczeństwem Ozjanów. Zaczyna konstruować nową narrację o sobie jako o osobie walczącej z systemem, nawet za cenę bycia postrzeganą jako zła. Jej działania, choć motywowane pragnieniem sprawiedliwości i ochrony tych, którzy są bezbronni, są interpretowane przez społeczeństwo Ozjanów przez pryzmat uprzedzeń związanych z propagandą Czarnoksiężnika. Tym sposobem jest ponad grawitacją. W rezultacie, tożsamość narracyjna Elphaby staje się hybrydą między tym, co sądzi o samej sobie (dobrej dziewczynie z poczuciem sprawiedliwości), a tym jak widzi ją społeczeństwo (zła czarownica, która jest nam niebezpieczna):

Something has changed within me 

Something is not the same 

I’m through with playing by the rules 

of someone else’s game

(Stephen Schwartz, Defying gravity, Wicked)

Historia Elphaby to historia dziewczyny, która walczy o nową definicję w świecie, który jej nie akceptuje i do końca – nie będzie jej akceptował. My wszyscy przyjmujemy jakieś etykiety i role społeczne – na uniwersytecie jesteśmy studentami, w miejscach pracy – pracownikami, w szkole uczniami, a Elphabie zostaje przypisana rola społecznego popychadła i wroga, mimo że walczyła o dobro mówiących zwierząt, nie zgadzając się na to, by odebrać im mowę i umiejętność rozumienia. Jednak wszelkie jej poczynania były odbierane jako moralnie złe. Jeszcze w pierwszym akcie ratuje lwa, któremu chciano odebrać wolność, w drugim akcie przedstawiono go jako zalęknionego lwa przez Złą Czarownicę z Zachodu. Jej siostra rzuca nieudane zaklęcie na Boqa – jej nielojalnego kochanka, by więc uratować sytuację, Elphaba rzuca kolejne zaklęcie, zamieniając go w człowieka pokrytego miedzią (ale przynajmniej żywego) – Zła Wiedźma zamieniła mnie w żywą blachę! Elphie chce uratować obdarzone skrzydłami małpy i je wypuścić – Zła Czarownica chce je skazać na samotność. Przez narracje społeczne Czarownica nie wie już w jakim celu ma starać się być kimś innym niż tą, jaką ją kreuje społeczeństwo. W piosence No Good Deed mówi:

Dobrą być nie popłaca, karą za dobroć będzie ich pogarda, 

Dobrą być nie popłaca, już teraz wiem! 

W ślepy zaułek mnie zawiodła droga dobrych chęci! […] 

Myślami sięgam wstecz i dziś już sama nie wiem, 

Czy chciałam dobra być dla innych czy dla siebie? 

Czego nie zrobię wciąż coraz mocniej się pogrążam! 

Zmienia się w krzywdę każdy mój uczynek, więc 

Dobrą być nie popłaca, nie warto pytać jaka była motywacja! 

Choć dobrze chcę, to spójrzcie jaki skutek! 

Wystarczy! Już mam dość! 

Niech wszyscy z Oz nazwą mnie posłańcem zła i Wiedźmą! 

Dobroć ta krzywdzi świat i mnie!

Koncept tożsamości narracyjnej doskonale ilustruje złożoną relację między wewnętrznymi odczuciami a zewnętrznym światem, czy może bardziej ściśle: między wewnętrznym poczuciem siebie a zewnętrznymi narracjami, które społeczeństwo o nas tworzy. Jednym z najbardziej drastycznych scenariuszy tej dynamiki, jest sytuacja, w której jednostka zaczyna utożsamiać negatywne komentarze na swój temat i w konsekwencji dostosowuje swoje zachowanie do przypisanej jej roli w społeczeństwie. Elphaba jest postacią, z którą się utożsamiam, ponieważ sama przez ten problem przechodziłam. W mojej szkole średniej nauczyciele stwierdzili, że skoro mam kolorowe włosy — nie będę dobrą uczennicą. Utwierdzona w przekonaniu, że nie jestem w stanie czegokolwiek im udowodnić — nie starałam się ich wyprowadzić z błędu. Mechanizm „skoro mają mnie za złą, będę tym zła” jest potężnym przykładem tego, jak społeczne piętno może wpłynąć na własne ja. Adriana Warmbier wyjaśnia:

Zwolennicy tożsamości narracyjnej zauważają, że nasze życie, kiedy próbujemy je objąć jednym spojrzeniem, jawi się nam jako pole konstruktywnego działania, którego jesteśmy sprawcami. Pole to nie jest pozbawioną spójności serią zdarzeń, ani nie jest czymś statycznym, co nie podlega ewolucji. Wykazuje ono raczej ścisłe podobieństwo do tego rodzaju tożsamości, jaka tworzy się podczas komponowania opowieści, z całą jej wewnętrzną dynamiką czasowości. Każdy z nas w toku interpretowania swojego życia dochodzi do określenia podstaw swej tożsamości. Tożsamość osoby jest zatem tożsamością jej narracji o sobie. (A. Wambier)

Początkowo jednostka może posiadać dobrą relację z własną narracją i własnym ja, opartą o doświadczenia, kontekst, wartości i aspiracje, ale w momencie, w którym społecznie podmiot zostanie wepchnięty w rolę na podłożu negatywnym, może zakwestionować swoją własną opowieść o samym sobie. Myślę, że to spotkało wszystkie „zdolne, ale leniwe” dzieciaki, które miały inne zainteresowania niż te szkolne. To się stało dziewczynkom, które były złe na chłopców, którzy ciągnęli je za warkoczyki, ale usłyszały, że to „końskie zaloty” i powinny być szczęśliwe, a nie złe! Jednostka, zmęczona ciągłą walką z negatywnymi narracjami i poczuciem, że jej prawdziwe „ja” nie jest akceptowane, może dojść do wniosku, że będzie w porządku, by dać ludziom „dokładnie to, czego chcą”. Przyjęcie tej negatywnej tożsamości może być formą buntu, rezygnacji lub nawet próbą odzyskania kontroli poprzez zawłaszczenie negatywnej etykiety. Dzieje się to z kobietami na wyższych stanowiskach, z osobami LGBTQ+ czy też każdą możliwą nierównością. Wierzymy w obraz świata, w którym wszyscy zgadzają się z systemem i nie protestują. Często przy debacie w tym temacie podnosi się argument, że epoka romantyzmu wychwalała indywidualizm, jakoby to potwierdzało, że wcale nie jesteśmy takimi ksenofobami, na jakich wychodzimy. Ale czy po tej stronie leży prawda? Czy naprawdę kochamy indywidualistów? Wszyscy, jedyne czego chcemy to bezwarunkowej miłości i akceptacji. Jednak to, co zawsze było powszechne, to straszenie innością – lubimy oceniać książkę po okładce, a ludzi segregujemy dla własnego komfortu. Lubimy z góry zakładać to, kim myślimy, że właśnie są. To jest o wiele prostsze niż wysłuchanie, próba zrozumienia i przede wszystkim poznanie. Szukamy potwora czy też wspólnego dla wszystkich straszaka, tam gdzie go nie ma. Ludzie boją się nieznanego, boją się tego, czego nie rozumieją i wbrew wszelkiemu rozsądkowi, powtarzamy krzywdzące hasła, wierząc w to, że są słuszne, co więcej, przekazujemy ten strach z pokolenia na pokolenie.

 W takim przypadku narracyjne ja jednostki ulega drastycznej zmianie. Pierwotna historia o sobie, pełna nadziei i potencjału, zostaje zastąpiona narracją o byciu „złym”, „niebezpiecznym” lub „odrzuconym”. Jednostka zaczyna interpretować swoje doświadczenia i podejmować decyzje w kontekście tej nowej, negatywnej tożsamości. Jej działania mogą zacząć odzwierciedlać oczekiwania społeczeństwa, potwierdzając tym samym narzuconą narrację i tworząc błędne koło.

Opierając się na tych dwóch punktach odniesienia, podmiot (w kontekście swego środowiska) układa doświadczenia, sygnały i przeżycia w ciągłą konfigurację autonarracji. Po drugie, posiadając niezmienną cechę, jednostka nie redukuje się do owej podmiotowej predyspozycji, ale przeciwnie – aktywność stałego budowania swej opowieści umożliwia wręcz transformację tożsamości, jej wieloaspektowość przy zachowaniu skończonego obszaru samookreślania się. Tym sposobem tożsamość narracyjna pośredniczy pomiędzy abstrakcyjną reprezentacją siebie, czyli idem, oraz codziennym doświadczaniem odmiennych „wersji” siebie, czyli ipse. (M. Urbaniak, s. 219)

W sytuacji, gdy jednostka jest konsekwentnie przedstawiana w negatywnym świetle, może dojść do zjawiska „internalizacji stygmatu”. Oznacza to, że zaczyna wierzyć w przypisywane jej negatywne cechy i włącza je do swojej własnej narracji o sobie. Ten proces jest często bolesny i prowadzi do obniżenia poczucia własnej wartości, alienacji i poczucia bezsilności wobec narzuconej tożsamości. Elphaba pod koniec ostatniego aktu, ukrywa się z Fiyero i doświadcza przemiany w swojej tożsamości narracyjnej. Przez większość musicalu była definiowana przez swoją inność, społeczne odrzucenie i niesprawiedliwe oskarżenia. Narracja o „Złej Czarownicy z Zachodu” została jej narzucona przez społeczeństwo Oz, a jej działania, choć często motywowane chęcią ochrony i sprawiedliwości, były interpretowane przez pryzmat negatywności. W ostatniej scenie, w bezpiecznym ukryciu, Elphaba ma szansę na nowo zdefiniować swoją tożsamość narracyjną poza narzuconymi etykietami. Jej rozmowa z Fiyero sugeruje akceptację samej siebie wraz ze swoją „zielonością” i mocą. Już nie walczy z tym, kim jest, ale raczej szuka sposobu na życie w zgodzie ze swoimi wartościami, nawet poza społecznymi normami Oz. Jej narracyjne ja przestaje być zdeterminowane przez zewnętrzne osądy, a zaczyna być kształtowane przez jej własne wybory i relację z Fiyero, opartą na akceptacji i miłości. 

Ostatnia scena Wicked jest więc potężnym świadectwem siły tożsamości narracyjnej i możliwości jej transformacji. Pokazuje, jak społeczne narracje mogą wpływać na jednostkę, ale także jak jednostka może odzyskać kontrolę nad swoją własną historią, redefiniując siebie wbrew narzuconym etykietom i budując tożsamość opartą na autentycznych wartościach i relacjach. Zarówno Glinda, jak i Elphaba, w finale musicalu, stają się autorkami swoich własnych, bardziej złożonych i prawdziwych narracji.

Podsumowując, uważam, że każdy z nas – każdy członek społeczności jest w stanie stać się ofiarą negatywnych narracji, które są dużą składową naszych odrębnych narracji o sobie i tożsamości – współistniejemy z innymi, co oznacza jedynie i aż tyle, że wpływamy na innych i wpływają na nas. Elphaba i Glinda padły ofiarami tych narracji, przez co uwierzyły w to jakie powinny być. Pytanie brzmi: kim byłeś zanim społeczeństwo Ci wmówiło jaki masz być?


Warto doczytać:

  • M. Urbaniak, „Tożsamość narracyjna” Ricoeura jako medium między pojęciem i doświadczeniem „ja”, [w:] „Rocznik kognitywistyczny”, nr 4 (2010), s. 215–222.
  • F. Nietzsche, Wola Mocy, tłum. K. Drzewiecki, S. Frycz, wolnelektury.pl [dostęp: 26.08.2025]
  • A. Warmbier, Tożsamość narracyjna i rozumienie samego siebie, [w:] „Filozofuj!” 2017 nr 1 (13), s. 44–45.
  • K. Jezierski, Zagadnienie tożsamości w ujęciach Dana P. McAdamsa i Erika H. Eriksona, Kraków, 2010.

Katarzyna Olak – Studentka Wydziału Filozoficznego im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, na kierunku filozofia, spec. komunikacja społeczna. Prowadząca debat filozoficznych w Antykwariacie Bukinista w Poznaniu. Interesuje się głównie filozofią egzystencji, filozofią życia i myślą społeczną. Poza godzinami pracy chętnie gra na instrumentach i śpiewa.

 

 

Grafika: Kadr z filmu Wicked

< Więcej felietonów


Prowadzenie portalu filozofuj.eu – finansowanie

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego ramach Programu „Społeczna Odpowiedzialność Nauki II”.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy