Etyka Felieton

Katarzyna Olak: To zawsze był chaos

kadr z filmu: Dr. Jekyll and Mr. Hyde (1920)
Kiedy dorastasz, trafiają do ciebie dzieła kultury czy sztuki, które objaśniają tajniki moralności bądź etyki. U mnie pierwszą tego typu pozycją była książka pt. Doktor Jekyll i Pan Hyde autorstwa Roberta Louisa Stevensona i okazało się, że nikt wcześniej nie nauczył mnie być dobrym człowiekiem.

Nikt nie rozdaje broszurki z opisanymi zasadami bycia dobrym, więc chodzisz we mgle. Następnie zaczynasz studiować i poznawać historię ludzkości, poznajesz oblicze człowieka; wojny, ksenofobia, poczucie wyższości z powodu koloru skóry albo płci i ogólny chaos. Ale myślisz sobie „przecież nie może być tak źle, to już historia”, więc wchodzisz w social media, by się odstresować i atakują cię kolejnymi wiadomościami – atak terrorystyczny, gwałty, odebranie praw kobietom, morderstwa i… ogólny chaos. Można by rzec, że nic się nie zmieniło, nic między poczuciem moralności a człowiekiem. Słowo „ludzki” nie powinno być tożsame z dobrem, a raczej z okrucieństwem. „Godzę się być ostatnim z ludzi, jeśli bycie człowiekiem oznacza podobieństwo do innych.”

Pojęcie dobra ma ścisły związek z etyką, której definicją jest zarówno odpowiedź na pytanie czym jest moralne dobro i zło, jak i odpowiedź na pytanie „jak dobrze żyć”. Jak dobrze żyć, by osiągnąć ideał ludzkiego życia. Jednak ta definicja nie wystarczy, by sprecyzować problem, który poprzez etykę dosięgamy – przy naturalnym procesie autorefleksji sięgamy po pytania takie jak: czym są dobro i zło? Czym jest ideał życia, do którego chcę dążyć? Czy ja jestem dobry? Jak stać się „człowiekiem”?

Niegdyś takie zasady ustanawiały religia bądź filozofia. Systemy tego rodzaju dawały odpowiedzi na pytanie: jak żyć?

Okazuje się dalej, że w naszym określeniu pojęcia szczęścia tkwią wszystkie, których się dla nich domagano. Jedni bowiem dopatrują się go w działalności etycznej, drudzy w rozsądku, inni sądzą, że istotą szczęścia są wymienione rzeczy lub jedna z nich w połączeniu z przyjemnością lub nie bez przyjemności; są wreszcie tacy, którzy zaliczają tu również dobrobyt zewnętrzny.

Wszelkie zasady postępowania były ustanowione poprzez religię bądź filozofię i niemal niepodważalne, jednak nie były one uniwersalne i absolutne – a bardziej lokalne. Jednak nie zmienia to faktu, że zasady etyczne nie podlegały wielkiej negacji czy interpretacji, o ile bardziej się je odgórnie przyjmowało. Muszę przyznać, że jest to zdecydowanie prostsze i wygodniejsze, kiedy wiesz, jakie jest twoje położenie w świecie, doskonale wiesz, co robić i czego nie robić, by być nazwanym dobrym i ludzkim. Wszelkie zasady bywały niepodważalne. Jednakże warto zostawić miejsce na oczywisty komentarz, że jeśli w tych czasach posługiwałeś się innym systemem wartości niż lokalnie – też mogłeś się spotkać z wieloma nieprzyjemnościami. Takie procesy jak przywracanie chrześcijaństwa siłą, odbieranie praw czy wolności było codziennością.

Współczesny człowiek jednak też ma trudne zadanie do wykonania — w obliczu zetknięcia z technologią, osłabieniem na pozór uniwersalnych wartości czy też właśnie systemów filozoficznych, musi znaleźć swoją własną receptę na to, co my nazywamy bytem.

Sens życia, moralność i etyka – zaczynają być swoiście relatywne, co oznacza jedynie i aż tyle, że każdy decyduje za siebie jako indywiduum. Bierzemy na warsztat stare sensy i poddajemy je interpretacji — a jedyne, co nam zostało to wątpić. Widzimy ten nasz współczesny świat, który — a jakże, jest nastawiony na zysk, ważniejsze jest „mieć”, a nie „być”, widzimy i wszędzie słuchamy o obliczu tzw. człowieka i w tym wszystkim musimy jeszcze poszukać naszego własnego sensu i wartości, które uchronią nas przed absurdem. Pierwszym, kto postawił człowieka przed nicością jest Nietzsche, który wniknął w bezcelowość – nie ma Boga, nie ma prawdy, nie ma żadnej rzeczy samej w sobie – jest nihilizm! Wszystkie autorytety upadły, a myśl o kontrolowaniu świata to mit, w który my wszyscy uwierzyliśmy, a jedyne co mogę powiedzieć o tej bestii zwanej „życiem” jest, że możesz jedynie próbować żyć w jej wnętrzu. Nietzsche jest najbardziej skrajnym nihilistą:

Gdzie się Bóg podział? zawołał, powiem Wam! Zabiliśmy go – wy i ja! Wszyscy, jesteśmy jego zabójcami! Lecz jakżeż to uczyniliśmy? […] Czyż nie błądzimy jakby w jakiejś nieskończonej nicości? Czyż nie owiewa nas pusty przestwór? Czy nie pozimniało? Czy nie nadchodzi ciągle noc i coraz więcej nocy? Nie trzebaż zapalać latarni w przedpołudnie? Czy nie słychać jeszcze zgiełku grabarzy, którzy grzebią Boga? Czy nie czuć nic jeszcze boskiego gnicia? – i bogowie gniją! Bóg umarł! Bóg nie żyje! Myśmy go zabili! Jakże się pocieszamy, mordercy nad mordercami? (F. Nietzsche, Wiedza radosna, s. 168.)

Bóg nie żyje – myśmy go zabili, przewartościowaliśmy wszystkie wartości, zapomniawszy czym jest dobro, zło, nadzieja czy miłość, a może w ogóle nie znaliśmy tych pojęć? Samotność uważamy za okrucieństwo, póki nie porozmawiamy z Innymi i nie dosięgniemy innej od naszej perspektywy. Człowiek nie jest dobry, nie jest pełny nadziei, nie jest sensowny, nie jest racjonalny i nie jest negujący. Człowiek jest zniuansowany.

Zanim jednak przejdziemy do większej analizy człowieka współczesnego i sytuacji w społeczeństwie technologicznym i kontekście relatywizacji zasad etycznych należy zadać pytanie, kim jest człowiek i skąd to zło?

Czy to możliwe, że ludzie rodzą się przeklęci, a może zło dojrzewa w nich powoli? (S. Schwartz, Wicked)

Zarówno dobro, jak i zło występują jedynie w kontekście człowieka, jednak we wszystkich popularnych definicjach człowieka dobro i zło nie występuje. Homo faber – wytwórca maszyny, homo sapiens – człowiek rozumny, homo ludens – istota bawiąca się, homo negans – człowiek, który mówi „nie”, gdy większość mówi „tak”. Jednak w żadnej z powyższych definicji człowieka nie sięgamy jego istoty czy do samego ścisłego powiązania z dobrem czy złem, sięgamy jedynie do pewnych namiętności, które mają możliwość wystąpienia w obrębie człowieka. Człowiek czasem rozumie, czasem się bawi, czasem tworzy. Człowiek nie jest dobry, bo nie jest też zły, dryfujemy w tych dwóch tworach, które (a jakże) są również dziełem człowieka. Człowiek, tak samo jak dobro i zło, jest istotą relatywną, jest niuansem, jest czystym absurdem.

I dlatego to Nietzsche jest wielkim patronem tego eseju – stawia człowieka przed nim samym – to my odpowiadamy za nasz własny kodeks moralny, my podejmujemy decyzję czy idziemy ścieżkami już wyrobionymi (np. chrześcijański kodeks moralny) czy wyrobimy naszą własną ścieżkę. Nietzsche mówiąc Gott ist tot nie ma na myśli, że Bóg realnie umarł, tylko tyle, że umierają wartości absolutne. Teraz to Ty stajesz na wysokości zadania twórcy zasad moralności. Twoja w tym rola czy weźmiesz odpowiedzialność za swoje decyzje i czyny, czy też będziesz konfabulować tłumacząc wszystko Bogiem czy innymi nad-bytami.

Nietzsche wyróżnia dwa stany człowieka w obrębie jego zainteresowania etyką czy też moralnością: pana i niewolnika. Niewolnik to osoba, która jest wiecznym oseskiem, który przyjmie wszystko, co da mu społeczeństwo i grupa, do której przynależy.

Odzwierciedleniem woli mocy w jednostce jest moralność, stąd też postępowanie zgodnie z konkretnymi wartościami jest konsekwencją stanu organizmu, a nie świadomego wyboru. (M. Baranowska, Nadczłowiek, czyli negacja religijności, s. 15)

Niewolnikiem jest każdy słaby człowiek, który nie zastanawia się nad własnym poczuciem moralności, robi to, co jest dobre dla innych. Ten typ moralności świetnie się spisuje w społeczeństwie, w którym „żyje” bóg, bo pojęcie czy idea Boga staje za „absolutnymi” wartościami. Świetnie (choć nie mam pewności, czy świadomie) tę moralność opisał Erich Fromm w Rewolucji Nadziei, w podrozdziale o potrzebie układu odniesienia:

Człowiek czerpie swoją siłę z kontaktu z rzeczywistością. Jak długo jest tylko bezwolnym członkiem stada, a jego rzeczywistość jest niczym więcej niż fikcją stworzoną przez społeczeństwo, by łatwiej było nim manipulować, jest słaby jako człowiek. (E. Fromm, Rewolucja Nadziei, s. 79)

Etyka niewolnika charakteryzuje się resentymentem, czyli ciągłą urazą wobec życia. Niewolnicy nie mogą zostać panami bo są za słabi, więc wszystkie cechy, które nie są ich, uważają za złe moralnie. Złem jest wysiłek, trud, krzywda, a moralne jest to co zapobiega takim cierpieniom np. altruizm, współpraca czy szacunek do bliźniego. Niewolnik jest za słaby, by żyć inaczej.

Etyka panów to jednak „żywa” etyka. Moralność odnosi się do stawienia z nią czoła, odrzucenie zasad i kodeksów, które przyjmuje społeczeństwo i tworzenie własnych, kwitnących z poczucia woli mocy.

Najogólniejsze znamię epoki nowoczesnej: człowiek we własnych swoich oczach ogromnie stracił na godności. Przez długi czas jako punkt środkowy i bohater tragiczny istnienia w ogóle; następnie usiłujący przynajmniej wykazać się pokrewnym z rozstrzygającą i mającą w samej sobie wartość stroną istnienia — jak to czynią wszyscy metafizycy, którzy chcą utrzymać godność ludzką, ze swoją wiarą, że wartości moralne są wartościami kardynalnymi. Kto porzucił Boga, ten tym twardziej obstaje przy wierze w moralność. (Nietzsche, Wola Mocy, s. 5)

Już nie rodzice, religia czy społeczeństwo, tylko ty tworzysz swoją moralność. Ta koncepcja zakłada świadomość człowieka, moralność panów to moralność-w-świadomości. Pan to osoba, która poznała prawdziwą wolność, przewyższa ona nihilizm i sama tworzy swój system wartości, kreuje swój własny sens życia, odrzucając ten regionalny. Pan cechuje się życiem, ale w pełni żywym życiem, bo żyje tylko i wyłącznie dla siebie, bo ma wolę doświadczania do maksimum. 

Otarło mi się o uszy, że ludzie nie przepadają za tą koncepcją, ta koncepcja zakłada, że ludzie nie są równi, niektórzy po prostu nie są w stanie stać się Panami i na zawsze pozostaną niewolnikami. Jednak czy Nietzsche nie powiedział tego, o czym sami czasami myślimy? Wydaje mi się, że nie jeden człowiek był w sytuacji, w której patrzył na jednostkę i myślał, że również by tak chciał. Też by chciał tańczyć w deszczu, nie zwracając uwagi na dziwne spojrzenia. Patrzył na artystkę, której rodzina chciała, by ta miała porządną pracę, jednak ona chciała tworzyć, więc poświęciła dobre życie rodzinne, na rzecz ostracyzmu, ale przynajmniej żyła w zgodzie z samą sobą i podziwiał jej odwagę.

Czemu na Instagramie lub TikToku ciągle wyświetlają Ci się filmy, które nakłaniają do tańczenia tak, jakby nikt nie patrzył, czemu potrzebujesz ciągłej motywacji do bycia ze sobą szczerym? Tym, co czyni ludzi absurdalnymi jest wysiłek, który wkładamy w bezsensowne działania. Traktujemy wszystko z powagą, co sprawia, że realna radość jest niemożliwa. Kiedy uświadomisz sobie, że świat dookoła ciebie jest pozbawiony obiektywnej wartości, a wszystko, co Tobie mówią, to raczej mity niż fakty? Jesteś w stanie zacząć żyć świadomie, a to pozwala na zobaczenie obrazu w pełni. Świetnie to podsumowuje jeden z fragmentów (już kultowego) serialu Rick and Morty: 

–Czy jestem zła?

Gorzej. Jesteś mądra. Kiedy wiesz, że nic nie ma znaczenia wszechświat jest twój, a nie widziałem świata, któremu by się to podobało. Wszechświat to tak naprawdę zwierzę, żywiące się przeciętnością. Tworzy idiotów po to, by ich pożreć. […] Mądrzy ludzie mają szansę wspiąć się na szczyt, zabrać rzeczywistość na przejażdżkę, ale ona nigdy nie przestanie próbować Cię zrzucić i w końcu to zrobi. (J. Meza-León, Rick and Morty, The ABC’s of Beth, 2017)

Nihilizm to świetna koncepcja na zniszczenie tej bańki z obłudy, którą tworzymy, by jakoś żyć. Dla mnie nihilizm stał się metaforycznym momentem wydostania się z krzaków, zdałam sobie sprawę, że nic nie ma znaczenia, że mogę wziąć pełny oddech i zastanowić się, a przecież nie było na to wcześniej czasu. Nie muszę przejmować się spojrzeniami, atakami w moim kierunku od bliskich, nie muszę na siebie nakładać tyle presji. Mogę żyć jak chcę, mogę być szczęśliwa, mogę studiować filozofię pomimo uwag ludzi, mogę robić to wszystko, bo nic nie ma znaczenia. Myślę jednak, że nie wszyscy dojdą do takich wniosków. Niektórzy po wpadnięciu w nihilizm, tylko się w nim zatracają, bo nie mogą żyć bez określonego sensu, coś w nich pęka i nigdy już tego nie są w stanie skleić. Możliwe, że nie sprzedam Ci pomysłu na wydostanie się z tego stanu, ale to właśnie piękno interpretacji, możesz nazwać mnie dziwną, ale ja uważam, że to świat jest dziwny.

Dostojewski zdawał się mówić:

A mnie męczy Bóg. Tylko to mnie męczy. A co, jeżeli Go nie ma? Co, jeżeli Rakitin ma rację, że to wymyślona idea ludzkości? Jeżeli Go nie ma, to w takim razie człowiek jest panem ziemi, wszechstworzenia. Wspaniale! Tylko jak on będzie cnotliwy bez Boga? To pytanie! (Fiodor Dostojewski Bracia Karamazow, s. 486)

I może miał rację? Jako ateista: 

morduję i gwałcę, ile zechcę. Czyli wcale. Jeśli śmierć to koniec, to jaki jest w tym sens? […] Życie jest cenne, bo nie możesz go obejrzeć drugi raz. Możesz wierzyć w życie po życiu, jeśli tak Ci lepiej. Co nie znaczy, że ono istnieje. Gdy zrozumiesz, że nie żyjesz wiecznie, dopiero wtedy życie nabiera magii. Pewnego dnia zjesz ostatni posiłek, po raz ostatni powąchasz kwiat i uściskasz przyjaciela. Możesz nie wiedzieć, że to ostatni raz, dlatego wszystko, co kochasz rób z pasją. Doceniaj te parę lat, bo więcej ich nie będzie. (Ricky Gervais, After Life, Netflix, s01e06)

Wymiar hermeneutyczny dla etyki jest kluczowy, bo wszystko zdaje się być interpretacją, co tylko podkreśla nietzscheański wymiar woli mocy. Wiara w jakiegokolwiek boga zakłada, że świat, w którym żyjemy jest stabilny, a rzeczywistość obiektywna i to ona staje się punktem odniesienia. Nietzsche stawia nas jednak w świecie, który opiera się na koncepcji woli mocy, która (o zgrozo) też jest pojęciem subiektywnym. Tak jak wspomniałam wcześniej – nie każdy człowiek oprze się mocy nihilizmu, dążąc do afirmacji życia czy też nie każdy nadaje się do bycia Panem aniżeli niewolnikiem. Byt to fluxus. Zdaje się, że wszyscy jesteśmy poza dobrem i złem, często robimy rzeczy słuszne, ale wszystko się opiera na interpretacji danego zdarzenia, przesłanki i decyzji. Dobro (tak samo jak bóg) nie żyje, więc jedyne, co możesz robić to afirmować życie. Przejdziemy teraz do koncepcji, która jest dla mnie najważniejsza i do takiej, która uratowała mi życie, kiedy rzeczywiście (w pesymistyczny sposób) nic nie miało znaczenia, czyli koncepcji wiecznego powrotu. Na kartach Wiedzy radosnej Nietzsche zadaje nam pytanie, które towarzyszyło mi w mroku:

A gdyby tak pewnego dnia lub nocy, jakiś demon wpełznął za Tobą w twą najsamotniejszą samotność i rzekł Ci: „Życie to, tak jak je teraz przeżywasz i przeżywałeś, będziesz musiał przeżywać raz jeszcze i niezliczone jeszcze razy; i nie będzie nic w nim nowego, tylko każdy ból i każda rozkosz, i każda myśl, i westchnienie, i wszystko niewymownie małe i wielkie twego życia wrócić Ci musi, i wszystko w tym samym porządku i następstwie – tak samo ten pająk i ten blask miesiąca pośród drzew i tak samo ta chwila i ja sam. Wieczna klepsydra istnienia odwraca się jeno – a ty z nią, pyłku z pyłu!” (F. Nietzsche, Wiedza radosna, s. 282)

Jaka jest Twoja reakcja?

Jako dorośli pijemy czarną kawę, czytamy gazetę, zapewne niektórzy z nas jeszcze palą papierosy, by tylko dopełnić obraz homo infelix. Przyjmujemy życie z niebywałą powagą, życie w tym scenariuszu może być w istocie chorobą, może być przygodą, która nie kończy się dobrze bądź czymś, co jedynie musisz przeczekać albo przetrwać, ale kiedy dotrwasz do tej refleksji zdasz sobie sprawę, że możesz się mylić, a le coeur a ses raisons, que la raison ne connaît point. Posłuchaj swojego l’appel du vide i przyznaj się przed samym sobą czy gdyby życie było wiecznym powrotem cieszyłbyś się czy raczej umierał z cierpień? Zdobądź się na odwagę i bądź ze sobą choć chwilę szczery. Odłóż na później powinności, presję innych i wszystko, co nie pozwala Ci spokojnie spać w nocy. Jeśli nie czujesz się z tą myślą dobrze ponownie posłuchaj l’appel du vide i skocz w tę otchłań, może odkryjesz, że wcale nie byłeś na klifie. Filozofowie to prawdziwi szaleńcy, bo bycie szczerym w dobie tak permanentnego kłamstwa musi być szaleństwem. Zdobądź się na nie i zdobądź się na miłowanie życia – amor fati – w każdym calu, bo jesteś Panem swojego życia, a nie niewolnikiem.


Warto doczytać:

  • Arystoteles, Etyka nikomachejska, tłum. D. Gromska, Warszawa 1982 .
  • M. Baranowska, Nadczłowiek, czyli negacja religijności, Toruń 2014.
  • E. Cioran Zeszyty 1957–1972, przeł. I. Kania, Warszawa 2016.
  • F. Dostojewski Bracia Karamazow, przeł. A. Wat, Wrocław 2021.
  • E. Fromm, Rewolucja Nadziei, tłum. A. Kochan, Kraków 2021.
  • B. Mattheus, Cioran. Portret radykalnego sceptyka, przeł. R. Roszke, Warszawa 2008.
  • F. Nietzsche, Wiedza radosna, przeł. L. Staff, Warszawa 1911.
  • F. Nietzsche, Wola Mocy, tłum. K. Drzewiecki, Stefan Frycz, dostęp: [09.01.2024]
  • Pascal, Les penseés, Paryż 1913.
  • G. Vattimo, Nietzsche i hermeneutyka współczesna, tłum. K. Drzewiecki, Warszawa 1908.

Katarzyna Olak – Studentka Wydziału Filozoficznego im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, na kierunku filozofiaspeckomunikacja społecznaProwadząca debat filozoficznych w Antykwariacie Bukinista w Poznaniu. Interesuje się głównie filozofią egzystencji, filozofią życia i myślą społeczną. Poza godzinami pracy chętnie gra na instrumentach i śpiewa.

 

 

Grafika: Wikimedia Commons

< Więcej felietonów


Prowadzenie portalu filozofuj.eu – finansowanie

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego ramach Programu „Społeczna Odpowiedzialność Nauki II”.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Ps. Piękna Pani, śmiała teza, lecz czy zawsze!?
    Vide: Arystoteles/Sokrates — not Plato/n, not Frederik Nicze!
    “Kto czyta, nie błądzi!”
    Real Life and Death AD 2025

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy