Artykuł

Kieran Oberman: Uchodźcy a imigranci ekonomiczni

W dyskusji dotyczącej obecnej fali imigracji padają głosy, że większość z ludzi przybywających obecnie do Europy to nie uchodźcy, tylko imigranci ekonomiczni, i w związku z tym nie jesteśmy zobowiązani ich przyjmować. Uważam jednak, że rozróżnienie pomiędzy uchodźcami a imigrantami ekonomicznymi z moralnego punktu widzenia nie ma sensu.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2016 nr 7, s. 11–13. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Bieda to też zagrożenie

Ist­nie­ją ludzie, któ­rzy muszą migro­wać, aby móc zaspo­ko­ić swo­je pod­sta­wo­we potrze­by, oraz ist­nie­ją pań­stwa, któ­re są w sta­nie tym ludziom pomóc. Liczy się wła­śnie to – nato­miast kwe­stia, czy imi­gran­ci ucie­ka­ją przed bie­dą, czy przed prze­śla­do­wa­nia­mi, w sen­sie moral­nym nie sta­no­wi istot­nej różnicy.

Pamię­taj­my, że bie­da rów­nież sta­no­wi poważ­ne zagro­że­nie dla życia i unie­moż­li­wia zaspo­ko­je­nie pod­sta­wo­wych potrzeb. Miliar­dy ludzi żyją w skraj­nym ubó­stwie za mniej niż dwa dola­ry dzien­nie. Czę­sto są oni zmu­sze­ni do picia zanie­czysz­czo­nej wody, pra­cy w nie­bez­piecz­nych warun­kach – o mar­nej jako­ści ich „miesz­kań” nie wspo­mi­na­jąc. Muszą się bory­kać z wyso­kim pozio­mem nie­do­ży­wie­nia, infek­cja­mi paso­żyt­ni­czy­mi, cho­ro­ba­mi, wyso­ką śmier­tel­no­ścią wśród nie­mow­ląt. Odma­wia się im pra­wa do opie­ki zdro­wot­nej, któ­rą cie­szą się oby­wa­te­le boga­tych kra­jów. Prze­cięt­na dłu­gość życia w naj­bied­niej­szych kra­jach jest zatrwa­ża­ją­co niska.

Nie moż­na zatem zało­żyć, że uchodź­ca z defi­ni­cji znaj­du­je się w więk­szej potrze­bie niż imi­grant eko­no­micz­ny. Oczy­wi­ście sytu­acja nie­któ­rych uchodź­ców jest gor­sza niż nie­któ­rych imi­gran­tów eko­no­micz­nych, kate­go­ria „eko­no­micz­ny imi­grant” jest bowiem sze­ro­ka. Obej­mu­je ona zarów­no ludzi, któ­rzy ucie­ka­ją przed skraj­nym ubó­stwem, jak i tych, któ­rym w miej­scu zamiesz­ka­nia powo­dzi­ło się w mia­rę dobrze i szu­ka­ją jedy­nie wyż­szych zarob­ków. Ale i mię­dzy poszcze­gól­ny­mi uchodź­ca­mi ist­nie­ją róż­ni­ce. Wpraw­dzie zgod­nie z kon­wen­cją genew­ską, wszyst­kim uchodź­com gro­zi prze­śla­do­wa­nie, ale poziom ryzy­ka, jak i rodzaj prze­śla­do­wa­nia nie zawsze jest taki sam. Jed­ni w razie powro­tu oba­wia­ją się egze­ku­cji i tor­tur, inni jedy­nie utra­ty wol­no­ści. W nie­któ­rych przy­pad­kach powrót daje pew­ność prze­śla­do­wań, w innych zaś ist­nie­je duże praw­do­po­do­bień­stwo ich uniknięcia.

Absurdalność obecnego systemu azylowego

Racjo­nal­ny sys­tem azy­lo­wy dawał­by pierw­szeń­stwo ludziom w naj­więk­szej potrze­bie bez wzglę­du na to, czy to uchodź­cy, czy eko­no­micz­ni imi­gran­ci. Na przy­kład oso­bom, któ­rym w ojczy­stym kra­ju gro­zi śmierć gło­do­wa, dawał­by on taką samą ochro­nę, jaką obec­nie zapew­nia tym, któ­rym gro­żą tor­tu­ry, oczy­wi­ście przy zało­że­niu, że ryzy­ko i powa­ga sytu­acji w każ­dym przy­pad­ku są porównywalne.

Aby zro­zu­mieć absur­dal­ność obec­ne­go sys­te­mu azy­lo­we­go, wyobraź­my sobie sys­tem opie­ki zdro­wot­nej, któ­ry dzia­łał­by na podob­nych zasa­dach. Zamiast zaj­mo­wać się wszyst­ki­mi cho­ry­mi i ran­ny­mi opie­ko­wał­by się jedy­nie tymi spo­śród nich, któ­rzy zna­leź­li się w takiej sytu­acji z okre­ślo­nych powo­dów: ofia­ry napa­ści były­by leczo­ne, pomi­ja­no by nato­miast zupeł­nie cier­pią­cych z powo­du nie­do­ży­wie­nia. Wyobraź­my sobie następ­nie, że w ramach oma­wia­ne­go sys­te­mu opie­ki zdro­wot­nej nie­któ­rzy pacjen­ci uda­ją ofia­ry napa­ści tyl­ko po to, aby zyskać upraw­nie­nia do opie­ki lekar­skiej. Czy potę­pia­li­by­śmy ich za to? Nie sądzę. Raczej uwa­ża­li­by­śmy ich zacho­wa­nie za natu­ral­ną kon­se­kwen­cję arbi­tral­ne­go dyskryminowania.

Przyj­rzyj­my się teraz obec­ne­mu kry­zy­so­wi migra­cyj­ne­mu. Gdy­by trzy­mać się kur­czo­wo defi­ni­cji uchodź­cy pro­po­no­wa­nej przez kon­wen­cję genew­ską, to ucie­ki­nie­rom z Syrii musie­li­by­śmy odmó­wić ochro­ny. Więk­szość z nich nie ucie­ka bowiem przed prze­śla­do­wa­nia­mi ani nie jest zamie­rzo­nym celem ata­ków. Ucie­ka­ją przed woj­ną i sia­nym przez nią spu­sto­sze­niem, któ­re nie czy­ni róż­nic mię­dzy ludź­mi. Nie umniej­sza to naszej sym­pa­tii dla Syryj­czy­ków – i nie powin­no. Ludziom nale­ży się ochro­na przed kula­mi i odłam­ka­mi poci­sków bez wzglę­du na to, czy są, czy też nie są zamie­rzo­nym celem wystrza­łów. Jeśli jed­nak ochro­na powin­na obej­mo­wać ucho­dzą­cych przed woj­ną, to dla­cze­go nie mia­ła­by objąć tak­że tych, któ­rzy żyją w skraj­nym ubóstwie?

Argument 1: liczba potrzebujących a nasze możliwości

Na rzecz zacho­wa­nia obec­ne­go sta­tus quo moż­na zapro­po­no­wać kil­ka argu­men­tów, żaden jed­nak nie oka­zu­je się prze­ko­nu­ją­cy. Moż­na argu­men­to­wać, że pod­czas gdy licz­ba uchodź­ców jest sto­sun­ko­wo niska, to olbrzy­mia licz­ba osób skraj­nie ubo­gich sta­no­wi prze­szko­dę nie do poko­na­nia. Kra­je przyj­mu­ją­ce mogą sobie pora­dzić z milio­na­mi, ale nie miliar­da­mi. Po pro­stu na świe­cie jest zbyt wie­lu skraj­nie ubo­gich ludzi, aby zapew­nić im schronienie.

Sła­bość tego argu­men­tu pole­ga na tym, że cho­ciaż rze­czy­wi­ście kra­je przyj­mu­ją­ce uchodź­ców nie były­by w sta­nie przy­jąć wszyst­kich skraj­nie ubo­gich, to jed­nak fakt ów nie uspra­wie­dli­wia w żaden spo­sób zawę­że­nia pomo­cy jedy­nie do uchodź­ców. Potrze­ba inne­go, odpo­wied­niej­sze­go kry­te­rium roz­dzie­la­nia potrzeb­nej ochro­ny. Każ­da oso­ba znaj­du­ją­ca się w tra­gicz­nym poło­że­niu ma pra­wo doma­gać się ochro­ny. Zapew­ne nie wszyst­kie rosz­cze­nia uda się speł­nić, bio­rąc pod uwa­gę ogra­ni­czo­ne roz­mia­ry i zaso­by naj­bo­gat­szych kra­jów, ale z pew­no­ścią mogła­by to być duża licz­ba. Jeśli kra­je przyj­mu­ją­ce stać na pomoc więk­szej licz­bie skraj­nie ubo­gich, to sta­no­wi to rację zobo­wią­zu­ją­cą je, aby tak czy­nić. Zno­wu pomoc­na sta­je się ana­lo­gia do służ­by zdro­wia. Szpi­ta­le nie są w sta­nie przy­jąć wszyst­kich, jed­nak nie uspra­wie­dli­wia to arbi­tral­ne­go ogra­ni­cze­nia opie­ki wyłącz­nie do tych, któ­rzy padli ofia­rą napa­ści, i wyklu­cze­nia pozo­sta­łych cho­rych. Nale­ża­ło­by przy­jąć inne zasa­dy, np. takie: 1) każ­de wol­ne łóż­ko powin­no zostać wyko­rzy­sta­ne; 2) pierw­szeń­stwo mają oso­by znaj­du­ją­ce się w naj­więk­szej potrze­bie. Ana­lo­gicz­ne zasa­dy sto­so­wa­ły­by się do sys­te­mu azylowego.

Argument 2: pomaganie na miejscu

Roz­waż­my kolej­ny argu­ment. Nie­któ­rzy suge­ru­ją, że tym, co odróż­nia uchodź­ców od imi­gran­tów eko­no­micz­nych, jest nie ich licz­ba, ale ist­nie­nie alter­na­tyw­nych moż­li­wo­ści nie­sie­nia pomo­cy. Kra­je przyj­mu­ją­ce mogły­by wspo­ma­gać eko­no­micz­nych imi­gran­tów w ich ojczy­znach, na przy­kład udzie­la­jąc im pomo­cy finan­so­wej lub wspie­ra­jąc han­del. Nato­miast uchodź­ców trze­ba przy­jąć, ponie­waż nie mogą bez­piecz­nie wró­cić do domu.

Ten argu­ment ma dwa sła­be punk­ty. Po pierw­sze, roz­róż­nie­nie mię­dzy potrze­bu­ją­cy­mi pomo­cy w ich ojczy­stym kra­ju a tymi, któ­rych nale­ży przy­jąć – nawet zakła­da­jąc jego słusz­ność – nie pokry­wa się z roz­róż­nie­niem uchodź­ców i imi­gran­tów eko­no­micz­nych. Nie­któ­rzy uchodź­cy – dzię­ki dyplo­ma­tycz­nym zabie­gom kra­jów boga­tych, wysła­niu przez nie sił poko­jo­wych, zaś w skraj­nych przy­pad­kach dzię­ki zbroj­nej inter­wen­cji huma­ni­tar­nej – mogli­by bez­piecz­nie powró­cić do swo­ich ojczy­stych kra­jów. Oczy­wi­ście takie środ­ki nie będą sku­tecz­ne w każ­dym przy­pad­ku, ist­nie­ją jed­nak przy­kła­dy uda­nych inter­wen­cji, takie jak indyj­ska w Ban­gla­de­szu, dzia­ła­nia NATO w Koso­wie czy licz­ne przy­pad­ki roz­miesz­cza­nia sił poko­jo­wych przez ONZ, któ­re pomo­gły utrzy­mać pokój w róż­nych stre­fach kon­flik­tów na całym świe­cie. Nie moż­na więc suge­ro­wać, że jedy­nym spo­so­bem pomo­cy, jaki mają do dys­po­zy­cji pań­stwa boga­te, jest ofe­ro­wa­nie uchodź­com azylu.

Podob­nie w przy­pad­ku osób cier­pią­cych skraj­ną bie­dę: nie zawsze moż­li­wa jest pomoc w ich ojczy­stych kra­jach. Scep­ty­cy w kwe­stii sku­tecz­no­ści takiej pomo­cy wska­zu­ją na miliar­dy wyda­nych już w tym celu pie­nię­dzy i brak wyraź­nych oznak suk­ce­su. Ich zda­niem pomoc oka­za­ła się nie­sku­tecz­na, ponie­waż bie­da nie pole­ga na bra­ku zaso­bów, ale na sła­bo­ści insty­tu­cji i dys­funk­cyj­no­ści kul­tur poli­tycz­nych. Zaś dobrze funk­cjo­nu­ją­cych insty­tu­cji i zdro­wej kul­tu­ry poli­tycz­nej nie da się narzu­cić z zewnątrz. Być może wąt­pią­cy w sku­tecz­ność pomo­cy zagra­nicz­nej są prze­sad­ny­mi pesy­mi­sta­mi w tej spra­wie. Może ist­nie­ją jakieś inne, efek­tyw­niej­sze for­my zwal­cza­nia bie­dy, np. wol­ny rynek. Jed­nak nawet naj­więk­si entu­zja­ści mię­dzy­na­ro­do­wych ini­cja­tyw muszą zaak­cep­to­wać fakt, że cza­sa­mi jedy­ną opcją dla ludzi żyją­cych w skraj­nej bie­dzie jest migra­cja. Tak jak nie zawsze da się zapo­biec prze­śla­do­wa­niom, np. w takich kra­jach, jak Korea Pół­noc­na czy Ery­trea, tak też nie zawsze da się to zro­bić w przy­pad­ku biedy.

Po dru­gie, kwe­stia tego, czy moż­na komuś przyjść z pomo­cą w jego wła­snym kra­ju, czy też nie, jest wła­ści­wie nie­istot­na. Waż­ne jest to, czy w ogó­le udzie­li się tym ludziom jakiej­kol­wiek pomo­cy. Zno­wu ana­lo­gia ze służ­bą zdro­wia oka­zu­je się pomoc­na. Jeśli nie­któ­rych pacjen­tów moż­na leczyć w domu, to wyda­je się, że ta opcja jest lep­sza niż umiesz­cze­nie ich w szpi­ta­lu. Waż­ne, aby tych pacjen­tów napraw­dę leczyć. Sys­tem opie­ki zdro­wot­nej, któ­ry pró­bo­wał­by uza­sad­niać cier­pie­nia milio­nów wyklu­czo­nych pacjen­tów tyl­ko na tej pod­sta­wie, że moż­na było ich leczyć w domu (cho­ciaż fak­tycz­nie takie­go lecze­nia nie pod­ję­to), zasłu­gi­wał­by na kry­ty­kę. Podob­nie obec­ny sys­tem azy­lo­wy nie będzie w sta­nie uza­sad­nić odmo­wy przy­ję­cia imi­gran­tów eko­no­micz­nych, dopó­ki nie otrzy­ma­ją oni real­nej pomo­cy u sie­bie, w ojczy­stych kra­jach. Tak dłu­go, jak nikt nie sta­ra się zara­dzić ich bie­dzie, ludzie mają pra­wo doma­gać się pra­wa do migracji.

Argument 3: niesprawiedliwość a nieszczęśliwy traf

Roz­waż­my jesz­cze jeden, ostat­ni argu­ment. Moż­na by prze­ko­ny­wać, że pod­czas gdy uchodź­cy ucie­ka­ją przed nie­spra­wie­dli­wym postę­po­wa­niem ze stro­ny ich prze­śla­dow­ców, to imi­gran­tów eko­no­micz­nych nikt i nic nie zmu­sza do migra­cji. Ponad­to waż­niej­sze jest, aby poma­gać ofia­rom nie­spra­wie­dli­wo­ści niż ofia­rom zwy­kłe­go nie­szczę­ścia. W obli­czu nie­spra­wie­dli­wo­ści pierw­szeń­stwo nale­ży więc przy­znać uchodźcom.

Argu­ment taki nie ma uza­sad­nie­nia w fak­tach i jest moral­nie nie­prze­ko­nu­ją­cy. Jeśli cho­dzi o fak­ty, to nikt, kto zaj­mo­wał się bli­żej kwe­stią bie­dy, nie uwa­ża jej za zja­wi­sko czy­sto natu­ral­ne. Cho­ciaż w kwe­stii dokład­nych przy­czyn bie­dy toczy się gorą­ca dys­ku­sja, to zde­cy­do­wa­nie domi­nu­je pogląd, że istot­ną rolę gra­ją tu nie­spra­wie­dli­we dzia­ła­nia ludzi. Nie­któ­rzy wska­zu­ją na nie­spra­wie­dli­we dzia­ła­nia pod­mio­tów mię­dzy­na­ro­do­wych: kolo­nia­lizm, wspie­ra­nie uży­tecz­nych w cza­sach zim­nej woj­ny despo­tów, wymu­sza­nie nie­spra­wie­dli­wych zasad han­dlu. Zwra­ca się rów­nież uwa­gę na takie zja­wi­ska obec­ne w bied­nych pań­stwach, jak korup­cja i repre­sje, któ­rych dopusz­cza­ją się licz­ne rzą­dy na całym świe­cie. Tak czy ina­czej, bied­ni ludzie są ofia­ra­mi nie­spra­wie­dli­wo­ści tak samo jak uchodźcy.

Argu­ment ten jest nie­prze­ko­nu­ją­cy tak­że z moral­ne­go punk­tu widze­nia, ponie­waż w zasa­dzie żad­ne racje nie prze­ma­wia­ją za tym, aby poma­gać jedy­nie ofia­rom nie­spra­wie­dli­wo­ści, a pomi­jać ofia­ry natu­ral­nych nie­szczęść. Raz jesz­cze sko­rzy­staj­my z ana­lo­gii do służ­by zdro­wia. Było­by czymś absur­dal­nym, aby leczyć jedy­nie ofia­ry napa­ści, zaś cho­ru­ją­cych w wyni­ku dzia­ła­nia natu­ral­nych czyn­ni­ków już nie.

Pod­su­mo­wu­jąc, nie ist­nie­je żad­ne moral­nie istot­ne roz­róż­nie­nie mię­dzy uchodź­ca­mi a imi­gran­ta­mi eko­no­micz­ny­mi. Nie ma żad­nych pod­staw, aby Syryj­czy­ków ucie­ka­ją­cych przed woj­ną uwa­żać za „tych dobrych, któ­rych powin­ni­śmy chro­nić”, zaś Nige­ryj­czy­ków bądź Paki­stań­czy­ków ucie­ka­ją­cych przed bie­dą za „nie­uczci­wych peten­tów”, któ­rzy „nad­uży­wa­ją sys­te­mu”. Obec­ny kry­zys doma­ga się huma­ni­tar­nej reak­cji, zaś dal­sze trzy­ma­nie się moral­nie nie­uza­sad­nio­nych roz­róż­nień może ją jedy­nie utrudniać.

Prze­ło­żył Artur Szutta

Pyta­nia do tekstu

1. Dla­cze­go autor uwa­ża, że roz­róż­nie­nie pomię­dzy uchodź­ca­mi a imi­gran­ta­mi eko­no­micz­ny­mi nie ma sen­su z moral­ne­go punk­tu widzenia?

2. Czy ana­lo­gia pomię­dzy szpi­ta­lem a sto­sun­kiem Zacho­du do imi­gran­tów jest trafna?

3. Czy odrzu­co­ne przez auto­ra trzy argu­men­ty na rzecz obec­nej poli­ty­ki azy­lo­wej zosta­ły w tek­ście zapre­zen­to­wa­ne w swo­jej naj­moc­niej­szej wersji?

4. Czy moż­na sfor­mu­ło­wać inne argu­men­ty na rzecz lub prze­ciw­ko odręb­ne­mu trak­to­wa­niu uchodź­ców i imi­gran­tów ekonomicznych?

5. Może war­to zapro­po­no­wać nowe, bar­dziej traf­ne roz­róż­nie­nia? Jeśli tak, to jakie?


Kie­ran Obe­r­man – Pro­fe­sor w Szko­le Nauk Spo­łecz­nych i Poli­tycz­nych Uni­wer­sy­te­tu Edyn­bur­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w zagad­nie­niach zwią­za­nych z imi­gra­cją. Stro­na inter­ne­to­wa: http://www.sps.ed.ac.uk/staff/politics/kieran_oberman

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy