Spośród licznych pomysłów Toulmina najbardziej interesująca będzie dla nas „anatomia” argumentu, a więc jakościowe oddzielenie od siebie różnych części w argumencie – ponieważ każdy argument posiada swoją anatomię i zadaniem osoby analizującej go (a zwłaszcza oceniającej) jest ją rozpoznać i przebadać:
Argument jest jak organizm. Ma zarówno ogólną, anatomiczną strukturę, jak i delikatniejszą, jakby fizjologiczną. Gdy jest przedstawiony wyraźnie ze wszystkimi szczegółami, może zająć kilka stron wydruku lub może zająć kwadrans, aby go przedstawić; i w tym czasie lub przestrzeni można wyróżnić główne fazy oznaczające postęp argumentu od początkowego stwierdzenia nierozstrzygniętego problemu do ostatecznej prezentacji wniosku. Każda z tych głównych faz zajmie kilka minut lub akapitów i będzie reprezentować główne jednostki anatomiczne argumentu — jego „organy”, jeśli tak można powiedzieć. Ale w każdym akapicie, gdy dojdzie się do poziomu poszczególnych zdań, można rozpoznać delikatniejszą strukturę, i to jest struktura, którą głównie zajmowali się logicy. To na tym fizjologicznym poziomie możemy rozpoznać formę logiczną i tutaj poprawność naszych argumentów musi zostać ostatecznie ustalona lub obalona (Toulmin 2003, s. 87).
Po lekturze poprzednich odcinków Kursu myślenia krytycznego Czytelnicy potrafią rozpoznawać i standaryzować argumenty oraz przedstawiać na diagramie ich strukturę. W zaprezentowanym podejściu rozpoznajemy wniosek i przesłanki (wśród których mogą występować również wnioski pośrednie). Model Toulmina pozwala nam postawić krok dalej i rozpoznać wśród przesłanek różne ich rodzaje, a nawet… kontrargumenty.
Wiwisekcja argumentu: data, warrant oraz conclusion
Wybierzmy przykładowy argument i zobaczmy, czy model Toulmina pomaga w rozpoznaniu jego „wewnętrznych organów”. Będzie to argument zaczerpniemy z etycznej debaty nad mową nienawiści (hate speech) i jej prawną regulacją:
Mowa nienawiści w internecie szkodzi zdrowiu psychicznemu innych ludzi, dlatego powinna być prawnie zakazana, a jej stosowanie odpowiednio karane.
Spójnik „dlatego” jest – jak Czytelnicy zapewne pamiętają – wskaźnikiem wniosku, tzn. oddziela przesłanki od konkluzji, którą zapowiada. Toulmin, jak powiedzieliśmy, rozróżnia przesłanki w zależności od ich roli w argumencie. W tym przypadku przesłanka jest formą informacji, twierdzenia, że jest tak a tak. Brytyjski filozof określa tę najbardziej podstawową przesłankę jako data (D), czyli dane (czy też dana) lub informacja. Z kolei dla oznaczenia konkluzji czy też tezy (ang. claim) będziemy za Toulminem używać symbolu C.
D: Mowa nienawiści w internecie szkodzi zdrowiu psychicznemu innych ludzi.
C: Mowa nienawiści w internecie powinna być prawnie zakazana oraz karana.
Niewiele bardziej pogłębiona refleksja nad tym argumentem objawia nam jeszcze jedną przesłankę, którą możemy zrekonstruować. Na pytanie: „Czy musimy?” – które zwykle w tym momencie zadaje jakiś czujny student – odpowiem, że nie jest to konieczne. Gdy jednak to zrobimy, to z krytyczną oceną argumentu pójdzie nam znacznie prościej. Co to będzie za przesłanka?
W tym przypadku odpowiedź jest bardzo prosta. Gdybyśmy używali tylko logiki formalnej, moglibyśmy powiedzieć, że schemat wnioskowania w tym argumencie wygląda tak:

Czego w nim brakuje? Naturalnie – jakiejś przesłanki, która połączyłaby przesłankę D z konkluzją C. Przesłanka taka – jeśli ten argument miałby mieć formę dedukcyjną – musiałaby wpasować się w formę implikacji: „Jeśli D, to C”. Autor argumentu musiał przyjąć takie założenie, skoro uzasadniając C, podał D i uznał, że to wystarczy. Taką przesłankę, która łączy dane z konkluzją, nazywamy uprawomocnieniem (ang. warrant) i będziemy oznaczać jako W. Zrekonstruowane W z naszego przykładu będzie wyglądać następująco:
Jeśli coś szkodzi innym ludziom, to powinno być zakazane prawnie oraz karane.
Toulmin zaproponował również graficzną formę przedstawiania argumentu, z uwzględnieniem różnych ról, jakie pełnią przesłanki:

To rozróżnienie na dane (D) i uprawomocnienie (W) okaże się bardzo przydatne w analizowaniu i (przede wszystkim) ocenianiu argumentów. Oba te twierdzenia mają zupełnie inną naturę, a co za tym idzie, przysługuje im inny sposób weryfikacji. Dane (informacje) będziemy sprawdzać, np. przeszukując internet, warrant zaś wymaga refleksji nad tym, czy rzeczywiście jest tak, że D 🡪 C – a więc czy możliwe jest D oraz nie-C. Warto też zauważyć, że o ile dane przywołujemy niemal zawsze przy formułowaniu argumentu, to uprawomocnienie czasem pomijamy – tak było właśnie w tym przypadku. Toulmin jednak na tym nie poprzestaje i wyróżnia kolejne „organy” argumentu.
Pogłębiona wiwisekcja: backing, qualifier oraz rebuttal
Chcąc rozbudować powyższy argument – np. w ogniu dyskusji, która właśnie polega na tym, że ktoś kwestionuje samo D bądź też W, może pojawić się potrzeba dodatkowego uzasadnienia dla W, np.:
Kodeks karny zakazuje znęcania się (fizycznego lub psychicznego) pod karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Wsparcie takie określa się jako backing (B). Co ciekawe, wsparcia mogą też potrzebować same dane, jeśli nie są oczywiste same przez się, tak jak tutaj (ponieważ możemy zapytać, czy mowa nienawiści w internecie, rzeczywiście rani wielu ludzi). Wówczas należałoby podać dodatkowe uzasadnienie (D) – choć sam Toulmin nie nadaje mu osobnego terminu, gdyż mamy tu do czynienia po prostu z kolejnym argumentem, który opiera się na jakichś danych (D2), np. na prognozie ONZ z 2019 r., która uznaje mowę nienawiści za krok poprzedzający dyskryminację, a dalej również zbrodnie masowe.
Dodatkowo należy wyróżnić jeszcze dwa komponenty. Pierwszym jest kwalifikator modalny (Q – od ang. qualifier), służący ograniczeniu stopnia pewności wniosku. Kwantyfikator ten przybiera takie formy jak: „prawdopodobnie”, „raczej”, „zwykle”, ale także „koniecznie” lub „z pewnością”. Kwalifikator modalny najczęściej przenosi stopień pewności, który posiada uprawomocnienie (W). Drugim elementem, związanym z Q, jest rebuttal (R), czyli zestaw warunków odrzucenia (lub też „zastrzeżenia”) konkluzji. R najczęściej wyrażamy w języku przez takie sformułowania jak: „no chyba że”, „za wyjątkiem”, „pod warunkiem że”, itd.

Gdy uważniej spojrzymy na W, to możemy spostrzec pewien problem – istnieje wiele działań, którymi ludzie mogą sobie wzajemnie szkodzić (pojęcie szkodzenia jest dość obszerne), a które nie są ani prawnie zakazane, ani karane (wbrew pozytywistycznemu stanowisku w teorii prawa takie przedsięwzięcie byłoby wręcz niemożliwe do zrealizowania). Dlatego należałoby dodać we wniosku taki kwalifikator, jaki zabezpieczy argument przed łatwym odrzuceniem (np.: „Permanentnie nieprzyjemna atmosfera w relacjach z sąsiadami niekorzystnie wpływa na nasze życie psychiczne, ale nie jest – i nie powinna być – zakazana”).
Z kolei problematyczne w przyjęciu C na podstawie D oraz W mogłoby być to, że trudno oddzielić dzielenie się swoją negatywną opinią na dany temat (którą niektórzy mogą przeżywać bardzo osobiście) od odbierania komuś godności przez stosowanie hejtu (np. ataki osobiste lub zniesławianie). W obliczu tej trudności należałoby więc rozwinąć wniosek o kwalifikator oraz warunek:
(C) Mowa nienawiści w internecie powinna być – (Q) w poważnych przypadkach – prawnie zakazana oraz karana, (R) o ile rzeczywiście dany akt uderza w czyjąś godność osobistą.
Jak wspomniałem, wyróżnienie tych komponentów w argumencie nie jest wcale nowatorskie – dwadzieścia wieków przed Toulminem podobny zarys budowy argumentu przedstawił już Cyceron jako schemat argumentacji retorycznej. Wedle niego, jeśli mówca chce bronić jakiejś tezy (complexio), powinien przedstawić wyjściową przesłankę (assumptio), która posiada właściwe uzasadnienie (approbatio assumptionis). Dodatkowo przejście pomiędzy przesłanką a tezą ma być podparte uniwersalnym – lub ogólnie przyjętym – prawem (propositio), które posiada wystarczające uzasadnienie (approbatio propositionis). Poznawszy więc szczegółowo anatomię argumentu w modelu Toulmina możemy zadać bardzo ważne pytanie:
Jak ten model można użyć w ocenie argumentu?
Uproszczona metoda diagramowa, którą omawialiśmy w poprzednim odcinku, pozwala łatwo przedstawiać oraz oceniać argumenty. Metodę tę jednak można uzupełnić o elementy modelu Toulmina. Przede wszystkim cenne może być rozróżnienie na dane (D) oraz uprawomocnienie (W) i odnotowanie tego w ustandaryzowanym argumencie (lub na diagramie). Dlaczego? W ten sposób możemy rozpoznać, a przez to także lepiej ocenić, te przesłanki. Ponadto, jeśli wniosek zawiera kwalifikator (Q) oraz warunki odrzucenia (R), jego ocena staje się jeszcze łatwiejsza. Co ciekawe, R będzie można dodatkowo zaznaczyć na diagramie jako kontrargument (choć diagramy Thomasa na to nie pozwalają, to w oprogramowaniu do analizy argumentów OVA jest to możliwe). Spróbujmy więc przetestować tę metodę analizy na jakimś argumencie.
Nie da się karać za mowę nienawiści, dlatego że mowa nienawiści jest pojęciem nieostrym, a pojęć nieostrych nie można używać wprowadzając przepis prawny. Potwierdza to każdy autorytet w dziedzinie prawa, ba, wystarczy chwilę się zastanowić, jak wyglądałoby społeczeństwo, w którym prawo oparte jest na pojęciach niejasno zdefiniowanych. O ile więc nie chodzi o jaskrawe przypadki mowy nienawiści (np. groźbę karalną czy nakłanianie do czynu zabronionego wobec drugiej osoby), to wprowadzenie pojęcia mowy nienawiści do kodeksu karnego wydaje się mało możliwe.
Możemy tu rozpoznać tezę („wprowadzenie mowy nienawiści jest mało możliwe”), która wyrażona jest z kwalifikatorem modalnym, którą uzasadnia informacja („to pojęcie nieostre”) wraz z uprawomocnieniem („jeśli formułujemy prawo, nie możemy używać pojęć nieostrych”). Dodatkowo jest ono podwójnie wsparte przez odwołanie do autorytetu oraz do praktyki społecznej. Po ułożeniu tego w diagram z uwzględnieniem modelu Toulmina otrzymujemy:

Dane (D) i uprawomocnienie (R) prowadzą łącznie (kolor niebieski) do konkluzji (C), którą zapisujemy, uwzględniając kwalifikator (Q). Dodatkowo zaznaczamy również warunki odrzucenia w postaci możliwego kontrargumentu (kolor czerwony) – który można wysunąć wobec przejścia od D i W do C. Wreszcie uwzględniamy dwa różne wsparcia (kolor zielony) dla W, czyli B1 oraz B2 – co ciekawe przy pierwszym z nich możemy od razu rozpoznać jaki to typ argumentu (w tym wypadku chodzi o argument z autorytetu).
Dzięki jakościowemu rozpoznaniu poszczególnych składowych argumentu nasza analiza jest nie tylko bardziej dokładna, ale ocena wydaje się być znacznie prostsza. Choć warunki odrzucenia starają się zabezpieczyć argument przed łatwym wynalezieniem kontrprzykładu, to tym samym mocno ograniczają wniosek – skoro w niektórych przypadkach nie ma problemów, żeby rozpoznać czy skazać za mowę nienawiści, to znaczy, że to pojęcie jest już choć trochę operacyjne. Z kolei D również wyznacza sposób oceny jego akceptowalności – trzeba poszukać danych, które będą negować lub wspierać D – w tym wypadku takich definicji mowy nienawiści, które wystarczająco jasno definiuje hate speech (np. definicja ONZ). Na przedstawionym diagramie można jeszcze uwzględnić dany typ argumentu, który został użyty w argumentacji – w ten sposób można wspomóc się pytaniami krytycznymi, które dopełniają metodycznej oceny argumentu. Więcej o pytaniach krytycznych opowiem za miesiąc…
Warto doczytać:
- Toulmin, The Uses of Argument, Cambridge 2003.
Jakub Pruś – adiunkt w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Ignatianum w Krakowie. Redaktor czasopisma „Forum Philosophicum” i autor vloga „Logika Codzienna”. Pisze aktualne odcinki Kursu krytycznego myślenia. Zajmuje się teorią argumentacji i logiką pragmatyczną. Miłośnik szachów, zapasów i śpiewania kołysanek.
Ilustracja: artmonkey, freepik.com (licencja)
Ilustracja: Freepick
Prowadzenie portalu filozofuj.eu – finansowanie
Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach Programu „Społeczna Odpowiedzialność Nauki II”.















Kilka uwag:
1. Cytaty nie są wyróżnione — nie wiadomo co jest od autora a co cytatami (Toulmina czy argumentów);
2. Akapit po pierwszym diagramie — chyba zniknął jakiś symbol?
3. Jest dwa razy “warto doczytać” na końcu?