Są wśród błędów myślenia takie, które uderzają w nas wyjątkowo mocno – nie dlatego, że są finezyjne czy skomplikowane, lecz dlatego, że wzbudzają silne emocje. To cała rodzina błędów odwołujących się do emocji. Najsłynniejsze z nich to argumentum ad misericordiam – odwołanie do litości – i argumentum ad baculum, czyli odwołanie do strachu. Oba działają podobnie: nie próbują nas przekonać faktami, lecz emocjami. Pierwszy wzbudza współczucie i empatię, drugi strach i presję. I choć działają na zupełnie innych strunach emocjonalnych, łączy je jedno – brak merytorycznego uzasadnienia. Właśnie dlatego w literaturze anglosaskiej często nazywa się je zbiorczo appeal to emotion.
Ale uwaga – to, że argument wzbudza emocje, nie czyni go od razu błędem. Dobry argument może wywoływać strach czy litość, jeśli przedstawia akceptowalne i konkluzywne przesłanki. Kiedy naukowcy mówią, że jeśli nie zredukujemy emisji metanu, czeka nas katastrofalne ocieplenie klimatu, możemy czuć lęk – i słusznie. To nie jest błąd, lecz racjonalna reakcja na poważne ostrzeżenie. Problem zaczyna się wtedy, gdy emocja jest jedyną racją, jaką ktoś nam podaje.
Schemat argumentacyjny
Fallację ad misericordiam najlepiej wyrazić w schemacie:
- P1. Jeśli przyjmiemy (lub zrobimy) X, to czyjaś sytuacja się pogorszy (lub się nie poprawi).
- P2. Sposób przedstawienia sytuacji w P1 wzbudza silne emocje, takie jak: litość, współczucie lub żałość.
- K. Zatem powinniśmy przyjąć (zrobić) X*
- *oraz nie przedstawiono innych powodów za X.
Taki schemat obejmuje zarówno sytuacje, w których komuś grozi coś strasznego lub przynajmniej niekorzystnego, jak i takie, w których ktoś już w takiej sytuacji tkwi (i można zrobić coś, by to zmienić). Może chodzić o jednostkę, o całą grupę, a nawet o zwierzęta. Wystarczy, że wyobrażenie czyjegoś losu wzbudza w nas litość – i że to uczucie ma być głównym powodem, byśmy zmienili swoje zachowanie.
Jako że pierwsze wywiadówki są już za nami, to rozważmy przykład szkolny:
a) „Proszę mi nie dawać negatywnej oceny – jeśli rodzice się dowiedzą, że nie zdałem egzaminu, zabronią mi jechać na upragnioną wycieczkę do Disneylandu. Odkąd pamiętam, to było moje największe marzenie!”
Albo przykład polityczny:
b) „Podczas gdy my dyskutujemy, czy zwiększyć podatek dochodowy na organizacje charytatywne, w Afryce co minutę umiera z głodu sześcioro dzieci. Sześcioro! Macie państwo dzieci? Wiecie, co to znaczy, gdy dziecko płacze z głodu, a wy nie możecie mu pomóc?”
W obu przypadkach mamy do czynienia z perswazją mocno emocjonalną. Nauczyciel ma przepuścić ucznia nie dlatego, że opanował zadany materiał, ale dlatego, że uczeń ucierpi, gdy dostanie złą notę. Politycy mają zmienić prawo nie dlatego, że to ekonomicznie uzasadnione, ale dlatego, że cierpienie dzieci porusza serca.
Czasem takie argumenty bywają skuteczne – i dlatego są tak popularne w kampaniach społecznych czy reklamach. Organizacje dobroczynne doskonale wiedzą, że widok jednego zapłakanego dziecka działa na nas silniej niż statystyki o milionach ofiar. I nie zawsze jest to złe: jeśli apelowi o litość towarzyszą rzetelne dane o skuteczności pomocy, można mówić o skutecznej retoryce, nie o błędzie logicznym. O fallacji można mówić dopiero wtedy, gdy ktoś nie daje nam żadnych innych przesłanek dla poparcia konkluzji – poza wywołaniem poczucia winy.
Strach zamiast litości
Nieco inny mechanizm ma argumentum ad baculum, czyli „argument do kija”. Tutaj zamiast litości pojawia strach, zwykle podparty mniej lub bardziej zawoalowaną groźbą. Schemat jednak jest podobny:
- P. Jeśli nie zgodzisz się na X, to spotkają cię przykre następstwa (realne lub domniemane) z mojej strony.
- K. Zatem powinieneś zgodzić się X.
To schemat bliski negatywnemu argumentowi z konsekwencji – z tą różnicą, że tutaj konsekwencje zależą nie od praw przyrody czy ekonomii, lecz od decyzji samego mówiącego.
Codzienny przykład:
c) „Jeśli nie poprzesz mojego projektu na zebraniu, możesz zapomnieć o awansie w tej firmie.”
Taki argument, jak pewnie już widać, nie stanowi merytorycznego powodu za przyjęciem jakiegoś stanowiska lub podjęciem działania, ale stanowi po prostu szantaż.
Oba te błędy – litości i kija – mają jedną wspólną cechę: rezygnują z merytorycznej argumentacji. Zamiast dawać powody, próbują nami wstrząsnąć, wzruszyć albo nastraszyć. A ponieważ emocje potrafią chwilowo wyłączyć nasz krytyczny osąd, rozpoznawanie tych schematów jest kluczowe, jeśli chcemy bronić się przed manipulacją – czy to w szkole, w mediach, czy w polityce. Warto też podkreślić, że emocjonalny aspekt argumentacji nie jest czymś niepożądanym czy błędnym – błąd obu tych taktyk nie polega na odwołaniu się do emocji, lecz na tym, że to odwołanie ma zastąpić rzetelną argumentację.
Rozważmy jeszcze trzy argumenty – jakie emocje one wzbudzają – litość? strach? Czy wszystkie trzeba uznać za błędne dlatego, że są aktywne emocjonalnie?
d) „Nie możemy ograniczać liczby zwierząt w schroniskach, nawet jeśli nie mamy na nie środków – pomyślcie tylko o tych biednych psiakach, które wylądowałyby na ulicy! Każdy, kto głosuje za ustawą, ma na sumieniu ich cierpienie.”
e) „Jeśli nie poprzesz obowiązkowych szczepień, to przy następnej epidemii twoje dzieci nie dostaną miejsca w publicznej szkole – i to będzie twoja wina.”
f) „Badania z 2023 roku wskazują, że w Polsce zanieczyszczenie powietrza drobnymi cząsteczkami PM2.5 przyczynia się do około 47 tysięcy przedwczesnych zgonów rocznie (gdy poziomy przekraczają rekomendowane normy WHO). Często to są nasi dziadkowie, babcie, rodzice czy przyjaciele – szczególnie astmatycy. Jeśli nie ograniczymy ruchu samochodowego w centrum miasta i nie przyśpieszymy wymiany źródeł ciepła, ofiar może być jeszcze więcej – przewiduje się wzrost liczby hospitalizacji z powodu chorób serca i układu oddechowego, a skrócenie średniej długości życia może stać się normą w regionach szczególnie zanieczyszczonych.
Warto doczytać:
- D. Walton, Appeal to Pity: Argumentum ad Misericordiam, New York 1997.
- D. Walton, A Dialectical Analysis of the Ad Baculum Fallacy, [w:] „Informal Logic” 34 (2014), s. 276–310.
- J. Pruś, KM #26. Argumenty, które straszą i argumenty, które nęcą [dostęp: 22.09.2025].
Jakub Pruś – adiunkt w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Ignatianum w Krakowie. Redaktor czasopisma „Forum Philosophicum” i autor vloga „Logika Codzienna”. Pisze aktualne odcinki Kursu krytycznego myślenia. Zajmuje się teorią argumentacji i logiką pragmatyczną. Miłośnik szachów, zapasów i śpiewania kołysanek.
Grafika: Wikimedia Commons
< Powrót do cyklu Myślenie Krytyczne
Prowadzenie portalu filozofuj.eu – finansowanie
Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach Programu „Społeczna Odpowiedzialność Nauki II”.















Skomentuj