Artykuł Ontologia

Kristie Miller: Statek Tezeusza

Wydaje się, że dobrze rozumiemy, na czym polega tożsamość przedmiotów w czasie. Jednak dokładniejsza analiza procesu wymiany części ujawnia zagadkę, z którą filozofowie zmagają się już od starożytności. Czy trwanie w czasie może być tylko złudzeniem lub kwestią konwencji? A może wymaga ono przyjęcia, że oprócz części przestrzennych posiadamy również części czasowe?

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2017 nr 1 (13), s. 6–8. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Zagadka Plutarcha

Plu­tarch był grec­kim histo­ry­kiem i bio­gra­fem żyją­cym w latach 46–120 n.e. W Żywo­cie Teze­usza opi­su­je on nale­żą­cy do Teze­usza sta­tek, któ­ry został nare­pe­ro­wa­ny przez stop­nio­wą wymia­nę wszyst­kich drew­nia­nych desek. Przy­pu­ść­my, że ta wymia­na zaję­ła dzie­sięć lat. Plu­tarch zwró­cił uwa­gę, że z tego rodza­ju sytu­acją wią­że się pew­na zagadka.

Z jed­nej stro­ny na ogół uwa­ża­my, że takie przed­mio­ty jak stat­ki mogą prze­trwać wymia­nę nie­któ­rych swo­ich czę­ści. Na co dzień wymie­nia­my w samo­cho­dach sil­ni­ki, alter­na­to­ry, opo­ny, drzwi itp. Mówi­my o wymia­nie czę­ści w samo­cho­dzie, co zakła­da, że przed wymia­ną i po wymia­nie mamy do czy­nie­nia z tym samym samo­cho­dem. Ina­czej wyję­cie sil­ni­ka i wsta­wie­nie nowe­go nie było­by wca­le wymia­ną, tyl­ko znisz­cze­niem sta­re­go samo­cho­du i stwo­rze­niem nowego.

Z dru­giej stro­ny pod koniec tego pro­ce­su otrzy­mu­je­my sta­tek, któ­ry nie ma żad­nych czę­ści wspól­nych z pier­wot­nym stat­kiem. Zastą­pi­li­śmy bowiem wszyst­kie sta­re drew­nia­ne deski nowy­mi. Przy­pu­ść­my, że kon­ser­wa­tor zacho­wu­je każ­dą deskę, któ­ra zosta­ła usu­nię­ta ze stat­ku Teze­usza i zastą­pio­na przez nową. Nazwij­my deski wyję­te z pier­wot­ne­go stat­ku „począt­ko­wy­mi deska­mi”, a deski, któ­ry­mi zosta­ną one zastą­pio­ne – „nowy­mi deska­mi”. Przy­pu­ść­my, że dzie­sięć lat po zakoń­cze­niu repe­ra­cji ten­że kon­ser­wa­tor zbie­ra wszyst­kie począt­ko­we deski i budu­je z nich sta­tek i ukła­da począt­ko­we deski w dokład­nie taki sam spo­sób, w jaki były uło­żo­ne w stat­ku, zanim zaczę­ła się jego odnowa.

Na czym polega tożsamość statku?

Mamy teraz dwa stat­ki. Nazwij­my sta­tek zło­żo­ny z począt­ko­wych desek „stat­kiem A”, a sta­tek zło­żo­ny z nowych desek „stat­kiem B”. Któ­ry z nich jest stat­kiem Teze­usza? Ina­czej mówiąc, któ­ry z nich – sta­tek A czy sta­tek B – jest nume­rycz­nie iden­tycz­ny z począt­ko­wym stat­kiem, ist­nie­ją­cym przed pro­ce­sem odno­wy (nazwij­my ten sta­tek „STATKIEM TEZEUSZA”)? Nie mogą to być oba stat­ki, ponie­waż nume­rycz­na iden­tycz­ność jest rela­cją, w któ­rej każ­da rzecz pozo­sta­je tyl­ko i wyłącz­nie do samej sie­bie. Dwie rze­czy (np. tak zwa­ne iden­tycz­ne bliź­nia­ki) mogły­by być do sie­bie bar­dzo podob­ne – ale żad­ne dwie rze­czy nie mogły­by nigdy być nume­rycz­nie iden­tycz­ne. Kie­dy pyta­my, czy „x” jest nume­rycz­nie iden­tycz­ne z „y”, to pyta­my, czy „x” i „y” rze­czy­wi­ście są nazwa­mi jed­nej i tej samej rze­czy. I tak Clark Kent jest iden­tycz­ny z Super­ma­nem – ale nie dla­te­go, że te dwie oso­by są iden­tycz­ne, ale dla­te­go, że „Clark Kent” i „Super­man” są dwie­ma nazwa­mi jed­ne­go i tego same­go męż­czy­zny – obcej isto­ty z pla­ne­ty Krypton.

Rozu­mie­my teraz ów pro­blem nie­co lepiej. Kie­dy pyta­my, czy sta­tek A jest iden­tycz­ny ze STATKIEM TEZEUSZA, jest to skró­to­wa postać pyta­nia, czy nazwy „STATEK TEZEUSZA” i „sta­tek A” odno­szą się do tego same­go stat­ku. Czy tak jest? Załóż­my, że uwa­żasz, iż STATEK TEZEUSZA jest iden­tycz­ny ze stat­kiem A. Przy­pu­ść­my ponad­to, że oso­ba odna­wia­ją­ca sta­tek spa­li­ła wszyst­kie począt­ko­we deski zamiast budo­wać z nich sta­tek A. Co sta­ło­by się w takim wypad­ku ze STATKIEM TEZEUSZA? Jeśli sądzisz, że w takiej sytu­acji był­by on iden­tycz­ny ze stat­kiem B, to masz kłopot!

Prze­cież fak­ty doty­czą­ce iden­tycz­no­ści cze­goś w cza­sie nie mogą zale­żeć od ist­nie­nia lub nie­ist­nie­nia innych przed­mio­tów. Było­by dzi­wacz­ne, gdy­bym powie­dzia­ła, że prze­trwa­łam ope­ra­cję medycz­ną jedy­nie dzię­ki temu, że pew­na inna oso­ba (powiedz­my Dawid) jej nie prze­trwa­ła. Jeśli STATEK TEZEUSZA jest iden­tycz­ny ze stat­kiem A, to nie jest iden­tycz­ny ze stat­kiem B. Gdy­by oso­ba repe­ru­ją­ca sta­tek spa­li­ła począt­ko­we deski, to zamiast go odno­wić spra­wi­ła­by, że prze­stał­by ist­nieć, i dostar­czy­ła­by Teze­uszo­wi nowy sta­tek. Kto docho­dzi do takie­go wnio­sku, ten uwa­ża, że STATEK TEZEUSZA nie prze­trwał wymia­ny wszyst­kich jego części.

Czy statek może przetrwać wymianę swoich części?

Już to wyda­je się mało wia­ry­god­ne. Gdy­by Teze­usz odmó­wił zapła­ty za repe­ra­cję, argu­men­tu­jąc, że jego sta­tek został znisz­czo­ny, to zapew­ne roz­zło­ścił­by oso­bę, któ­ra prze­pro­wa­dzi­ła repe­ra­cję. Poza tym, jeśli STATEK TEZEUSZA został znisz­czo­ny w trak­cie repe­ra­cji, to w któ­rej dokład­nie chwi­li prze­stał ist­nieć? Moż­na by sądzić, że sta­tek może prze­trwać wymia­nę nie­któ­rych swo­ich czę­ści, ale nie wszyst­kich. To jed­nak pro­wa­dzi natych­miast do pyta­nia: w któ­rym momen­cie tego pro­ce­su STATEK TEZEUSZA prze­stał ist­nieć? Z pew­no­ścią nie jest tak, że ist­niał aż do wymia­ny ostat­niej deski, a potem nagle prze­stał ist­nieć. Kło­pot jed­nak w tym, że jego czę­ści były stop­nio­wo wymie­nia­ne przez dzie­sięć lat, a wobec tego nie ist­nie­je żaden oczy­wi­sty punkt, w któ­rym, jak mogli­by­śmy powie­dzieć, sta­tek prze­szedł od sta­nu ist­nie­nia do sta­nu nie­ist­nie­nia. Wyda­je się dziw­ne, że wymia­na jed­nej drew­nia­nej deski mia­ła­by ozna­czać zagła­dę STATKU TEZEUSZA.

Ktoś, kto uwa­ża że STATEK TEZEUSZA nie prze­trwał pro­ce­su odno­wy, mógł­by zasu­ge­ro­wać, że stat­ki (i inne przed­mio­ty) nie mogą prze­trwać utra­ty żad­nej ze swo­ich czę­ści. Zale­tą tej stra­te­gii jest to, że nie wyda­je się ona arbi­tral­na: nie zmu­sza nas do powie­dze­nia, że utra­ta dzie­się­ciu desek jest dopusz­czal­na, nato­miast utra­ta jede­na­stu ozna­cza koniec ist­nie­nia. Mimo to wyda­je się ona dość nie­wia­ry­god­na: zgod­nie z nią żad­ne zna­ne nam z życia codzien­ne­go rze­czy (takie jak stat­ki, samo­cho­dy, a może nawet ludzie) nie mogą prze­trwać utra­ty żad­nej swo­jej czę­ści. Ponie­waż wie­my, że przed­mio­ty makro­sko­po­we nie­ustan­nie tra­cą jed­ne ato­my i pozy­sku­ją inne, musie­li­by­śmy uznać, że takie przed­mio­ty ist­nie­ją tyl­ko przez krót­ką chwilę.

Dru­gą opcją jest więc przy­ję­cie, że STATEK TEZEUSZA jest iden­tycz­ny ze stat­kiem B. STATEK TEZEUSZA uda­je się zre­pe­ro­wać, a z począt­ko­wych desek oso­ba odna­wia­ją­ca stwa­rza po pro­stu nowy sta­tek (sta­tek A). Ta opcja wyda­je się lep­sza, kło­pot tyl­ko w tym, że sta­tek A jest znacz­nie bar­dziej podob­ny do pier­wot­ne­go stat­ku niż sta­tek B. Sta­tek B skła­da się z cał­ko­wi­cie nowych desek. Gdy­by ktoś przez dzie­sięć lat prze­by­wał na morzu i po powro­cie ujrzał oba stat­ki, to uznał­by, że to sta­tek A jest STATKIEM TEZEUSZA.

Czy statki mają części czasowe?

Nie­ła­two podać takie roz­wią­za­nie tej zagad­ki, któ­re uwzględ­nia­ło­by wszyst­kie nasze intu­icje. Nie bez racji mówi­my tu o zagad­ce! Jed­no ze współ­cze­snych roz­wią­zań pole­ga na odrzu­ce­niu idei, że gdy pyta­my, czy STATEK TEZEUSZA jest tym samym stat­kiem, co sta­tek A (lub sta­tek B), to cho­dzi nam o to, czy pierw­szy jest nume­rycz­nie iden­tycz­ny z dru­gim. Łatwo zro­zu­mieć, dla­cze­go tak wła­śnie inter­pre­tu­je się to pyta­nie. Kie­dy pytam, czy kobie­ta, któ­rą wła­śnie spo­tka­łam na poka­zie mody, jest tą samą kobie­tą, któ­rą przed dwo­ma laty widzia­łam na pogrze­bie, to wyda­je się, że pytam o to, czy rze­czy­wi­ście ist­nie­je tyl­ko jed­na kobie­ta, któ­ra była na pogrze­bie, a teraz jest na poka­zie mody, czy też raczej ist­nie­ją dwie kobie­ty, któ­re są do sie­bie tyl­ko podobne.

Jed­nak nie­któ­rzy filo­zo­fo­wie uwa­ża­ją, że ta inter­pre­ta­cja jest błęd­na. Twier­dzą oni, że żaden przed­miot nigdy nie ist­nie­je dłu­żej niż przez chwi­lę. Tak napraw­dę świat skła­da się z krót­ko­trwa­łych przed­mio­tów, a rze­czy, któ­re zna­my z codzien­ne­go doświad­cze­nia, są zło­żo­ne z tych krót­ko­trwa­łych przed­mio­tów. Pod­sta­wo­wa idea jest nastę­pu­ją­ca: ty i ja roz­cią­ga­my się w trzech wymia­rach prze­strze­ni. Mamy sze­ro­kość, dłu­gość i wyso­kość. Jest tak dla­te­go, że skła­da­my się z wie­lu czę­ści prze­strzen­nych: naszych rąk, nóg, gło­wy, tuło­wia itd. Im dłuż­sze są two­je nogi, tym jesteś wyż­szy! Ale two­ja lewa ręka nie jest nume­rycz­nie iden­tycz­na z two­ją pra­wą ręką. A two­ja lewa noga nie jest nume­rycz­nie iden­tycz­na z two­ją pra­wą nogą. Fak­tycz­nie żad­ne dwie z two­ich czę­ści prze­strzen­nych nie są ze sobą nume­rycz­nie iden­tycz­ne. Zara­zem każ­da z nich jest czę­ścią cie­bie i dzię­ki temu roz­cią­gasz się w prze­strze­ni. Nie­któ­rzy filo­zo­fo­wie uwa­ża­ją, że w podob­ny spo­sób roz­cią­ga­my się w cza­sie. Tak jak mamy ręce i nogi jako czę­ści w danej chwi­li, tak też w róż­nych chwi­lach posia­da­my jako czę­ści krót­ko­trwa­łe przed­mio­ty (filo­zo­fo­wie nazy­wa­ją je „czę­ścia­mi czasowymi”).

Powróć­my do stat­ku teze­usza: cho­dzi o to, że skła­da się on z całej serii krót­ko­trwa­łych czę­ści stat­ku (z któ­rych każ­da wyglą­da jak chwi­lo­wy sta­tek). Pyta­nie o to, któ­ry sta­tek – A czy B – jest iden­tycz­ny ze STATKIEM TEZEUSZA, zosta­ło nie­wła­ści­wie posta­wio­ne. Odpo­wiedź brzmi: żaden. Ist­nie­ją nato­miast dwa trwa­ją­ce w cza­sie stat­ki, z któ­rych każ­dy skła­da się z róż­nych krót­ko­trwa­łych czę­ści stat­ku. Jeden skła­da się z takich czę­ści stat­ku, z któ­rych każ­da zawie­ra począt­ko­we deski. Dru­gi skła­da się z takich czę­ści stat­ku, z któ­rych jed­ne zawie­ra­ją począt­ko­we deski, a inne są połą­cze­niem począt­ko­wych i nowych desek. Te dwa stat­ki czę­ścio­wo się pokry­wa­ją: ina­czej mówiąc, ist­nie­je okres, w któ­rym są one zło­żo­ne z dokład­nie tych samych czę­ści (mia­no­wi­cie okres przed pro­ce­sem odno­wy). To dla­te­go tak łatwo popeł­nia­my błąd. Z chwi­lą, gdy zda­je­my sobie z tego spra­wę, wie­my już wszyst­ko o tych dwóch stat­kach. Pozo­sta­je jedy­nie pyta­nie, któ­ry z tych stat­ków nale­ży do Teze­usza zgod­nie z umo­wa­mi spo­łecz­ny­mi i praw­ny­mi, ale to pyta­nie nie jest już pyta­niem inte­re­su­ją­cym metafizyka.

Prze­ło­żył Mar­cin Iwanicki


War­to doczytać

J. Teich­man,
K.C. Evans, Filo­zo­fia. Prze­wod­nik dla począt­ku­ją­cych, przeł. T. Basz­niak, War­sza­wa 1994, rozdz. 3.
R.M. Mar­tin, W tytu­le tej książ­ki są są dwa błę­dy, przeł. B. Sta­nosz, War­sza­wa 2011, rozdz. 13.



Kri­stie Mil­ler
– Pro­fe­sor­ka filo­zo­fii na Uni­wer­sy­te­cie w Syd­ney, autor­ka Issu­es in The­ore­ti­cal Diver­si­ty: Per­si­sten­ce Com­po­si­tion and Time (Sprin­ger, 2006). Inte­re­su­je się filo­zo­ficz­ny­mi zagad­nie­nia­mi cza­su, prze­strze­ni, iden­tycz­no­ści oso­bo­wej i metaontologii.

Stro­na inter­ne­to­wa: http://kristiemiller.net/.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy