Artykuł

Krzysztof A. Wieczorek: #20. Przez żart do zwycięstwa – humor w argumentacji i perswazji

Wywołanie uśmiechu na twarzy osoby, którą chcemy do czegoś przekonać lub nakłonić, może sprawić, że łatwiej osiągniemy swój cel. Podczas perswazji humor stanowi całkiem poważną broń – trzeba jednak wiedzieć, jak się nią posługiwać.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2019 nr 1 (25), s. 26–27. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Humor towarzyszy nam w niemal wszys­t­kich dziedz­i­nach życia. Trud­no, aby miało go zabraknąć również w sytu­ac­jach, w których staramy się kogoś do czegoś przekon­ać. Śmiech, dow­cip mogą zarówno skutecznie wspo­ma­gać przed­staw­iane w dyskus­jach lub prze­mowach argu­men­ty, jak i – w niek­tórych przy­pad­kach – całkiem je zastępować. Posługi­wanie się humorem pod­czas argu­men­tacji, czy szerzej – per­swazji, wyma­ga jed­nak zachowa­nia ostrożnoś­ci. Sięg­nię­cie po żart przy nieod­powied­niej okazji lub zbyt duża dawka humoru mogą cza­sem okazać się zgub­ne.

Uśmiechnięty mówca jest bardziej lubiany

Jed­na z bardziej znanych zasad skutecznej per­swazji stwierdza, że ludzie łatwiej dają się przekon­ać temu, kogo darzą sym­pa­tią. Reguła ta przed­staw­iana jest częs­to w postaci prak­ty­cznej rady: zan­im przed­staw­isz swo­je argu­men­ty, spraw, aby ich odbior­ca cię pol­u­bił. Nietrud­no zauważyć, że oso­by uśmiech­nięte, obdar­zone poczu­ciem humoru są zwyk­le lubiane bardziej od ponu­raków. Na niemal każdej imprezie więk­szym powodze­niem cieszy się zabaw­ia­ją­cy towarzyst­wo żar­town­iś, syp­ią­cy aneg­do­ta­mi jak z rękawa, niż siedzą­cy w kącie mil­czą­cy, smut­no wpa­tru­ją­cy się w pustą butelkę egzys­tenc­jal­ista – wyjątek stanow­ić tu może jedynie spotkanie stu­den­tów pier­wszego roku filo­zofii.

Ktoś, kto chce wyko­rzys­tać mech­a­nizm sym­pa­tii w cza­sie per­swazji, może to zro­bić na przykład w ten sposób, że zan­im zacznie przekony­wać słuchaczy do swo­jego punk­tu widzenia, opowie jak­iś żart lub zabawną his­to­ryjkę. Jeśli ci, na których chce wpłynąć, pol­u­bią go, uzna­ją za człowieka sym­pa­ty­cznego, to szanse na to, że jego zabie­gi zakończą się sukce­sem, znacznie wzros­ną. Konieczne jest tu jed­nak ważne zas­trzeże­nie. Skuteczność takiego postępowa­nia zależy w dużym stop­niu od tego, czego doty­czy per­swaz­ja. Jeśli tem­at jest poważny, przed­staw­iane argu­men­ty mają naukowy charak­ter itp., to nad­mi­ar humoru może przynieść skutek prze­ci­wny od zamier­zonego. Żar­tu­ją­cy, roześmi­any od ucha do ucha mów­ca może zostać ode­brany przez słuchaczy jako niekom­pe­tent­ny i przez to mało wiary­god­ny.

Rozbawiony słuchacz jest mniej krytyczny

Bada­nia przeprowadzane przez psy­chologów pokazu­ją, że ludzie będą­cy w dobrym nas­tro­ju, rozbaw­ieni, sta­ją się bardziej podat­ni na per­swazję. W takim stanie są oni mniej kry­ty­czni wobec przed­staw­ianych im argu­men­tów, nie anal­izu­ją ich zbyt dokład­nie. Tak więc rozwe­se­le­nie oso­by, którą chce­my do czegoś przekon­ać, może nie tylko spraw­ić, że oso­ba ta bardziej nas pol­u­bi, ale może również skutkować tym, że nie zauważy ona ewen­tu­al­nych niedo­ciąg­nięć argu­men­tów, które jej następ­nie przed­staw­imy. To, czy tak się stanie, jest jed­nak w dużym stop­niu uza­leżnione od konkret­nej sytu­acji. Podob­nie jak w przy­pad­ku mech­a­niz­mu sym­pa­tii, na sukces moż­na tu liczyć przede wszys­tkim wtedy, gdy argu­men­ty doty­czą spraw raczej błahych, niezbyt dla odbior­cy istot­nych. Należy też zaz­naczyć, że gdy dys­ponu­je­my moc­ny­mi argu­men­ta­mi, „opakowywanie” ich humorem może przynieść więcej szkody niż pożytku. Rozbaw­iony odbior­ca może nie docenić w pełni ich wartoś­ci.

Z opisanego zjawiska korzys­ta­ją na przykład twór­cy reklam słody­czy, napo­jów i innych niedrogich artykułów spoży­w­czych. Zwyk­le trud­no jest podać racjon­alne przesłan­ki uza­sad­ni­a­jące stwierdze­nie, że dany batonik, jogurt czy serek jest lep­szy od podob­ne­go pro­duk­tu konkuren­cyjnej firmy. Argu­men­ty mające nas zachę­cić do kup­na takich wyrobów są więc z natu­ry rzeczy raczej słabe. Zapewne dlat­ego w rekla­mach pro­duk­tów tego rodza­ju tak częs­to pojaw­ia się humor. Zwięk­sza on praw­dopodobieńst­wo, że nie będziemy zbyt­nio anal­i­zować mery­to­rycznej treś­ci przekazu, przez co nie zauważymy słaboś­ci zawartych w nim argu­men­tów lub nawet ich całkowitego braku.

Człowiek śmieszny nie może mieć racji

Kole­jnym, niezbyt ele­ganckim, choć nieste­ty częs­to stosowanym sposobem wyko­rzys­ta­nia humoru pod­czas per­swazji jest ośmieszanie oso­by, z którą się dysku­tu­je lub której twierdzenia próbu­je się zwal­czać. Tego rodza­ju chwyt erysty­czny określany jest cza­sem jako argu­men­tum ad ridicu­lum (z łac. argu­ment odwołu­ją­cy się do śmiesznoś­ci), choć z rzeczy­wistym argu­mentem nie ma on zwyk­le wiele wspól­nego. W prak­tyce sposób ten przy­biera częs­to for­mę sprowadza­nia do absur­du argu­men­tów lub twierdzeń przed­staw­ianych przez prze­ci­wni­ka (pisałem o tym w 2. numerze„Filozofuj!” 2018) bądź też szy­dzenia z niego samego, wytyka­nia mu jakichś ośmiesza­ją­cych cech, przy­pom­i­na­nia jego kom­pro­mi­tu­ją­cych zachowań, prze­drzeź­ni­a­nia go itp. – takie postępowanie z kolei nazy­wane jest cza­sem argu­men­tacją ad per­son­am. Oczy­wiś­cie, samego bohat­era takich zabiegów na pewno nie przekona się w ten sposób, że rac­ja nie leży po jego stron­ie. Jed­nak oso­ba sto­su­ją­ca taki chwyt prag­nie zwyk­le wpłynąć nie na tego, czy­je twierdzenia zwal­cza, ale na sze­roką pub­liczność, do której mniej lub bardziej bezpośred­nio w takich przy­pad­kach się zwraca.

O tym, jak bard­zo takie dzi­ała­nia mogą być skuteczne, łat­wo się obec­nie przekon­ać. Gdy jak­iś poli­tyk zostanie ośmies­zony w internecie przy pomo­cy serii złośli­wych memów, zostanie mu przyk­le­jona łat­ka „obci­a­chowego”, jego szanse na powodze­nie w wyb­o­rach znacznie male­ją. Co by nie powiedzi­ał lub czego by nie zro­bił, trak­towany jest w najlep­szym razie z przym­ruże­niem oka, a w naj­gorszym jako ktoś nieu­dol­ny, niekom­pe­tent­ny itp. W jego słowach i dzi­ała­ni­ach ludzie doszuku­ją się przede wszys­tkim mate­ri­ału do kole­jnych żartów.


Krzysztof A. Wiec­zorek – Adi­unkt w Insty­tu­cie Filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Śląskiego. Intere­su­je go przede wszys­tkim tzw. logi­ka niefor­mal­na, teo­ria argu­men­tacji i per­swazji, związ­ki między logiką a psy­chologią. Pry­wat­nie jest miłośnikiem zwierząt (ale tylko żywych, nie na talerzu). Ama­torsko upraw­ia bie­gi dłu­godys­tan­sowe.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: Mał­gorza­ta Uglik

Najnowszy numer można nabyć od 17 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy