Artykuł Logika Teoria argumentacji

Krzysztof A. Wieczorek: #6: Argumentum ad hitlerum

„Podobnie jak ty uważał Hitler (Stalin, faszyści, komuniści itp.)!” – w ten sposób niektórzy dyskutanci próbują podważać twierdzenia przeciwnika. Czy jednak faktycznie wódz III Rzeszy (lub inny „czarny charakter”) myślał podobnie? I co ważniejsze – czy nawet najgorsi zbrodniarze lub głupcy zawsze i we wszystkim muszą się mylić?

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2016 nr 4 (10), s. 24–25. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


W dwóch poprzednich odcinkach tego cyklu opisywałem argumenty ad hominem, czyli takie, których autorzy próbują zwalczać jakiś pogląd, atakując osobę, która go głosi. Dziś chciałbym zająć się nieco inną, choć pokrewną, metodą używaną do wykazywania, że pewien pogląd jest błędny (fałszywy, niewłaściwy, trudny do zaakceptowania itp.). Sposób ten polega na zauważeniu, że twierdzenie, które chcemy podważyć, jest głoszone lub przynajmniej uznawane przez jakąś nielubianą, cieszącą się złą sławą osobę lub grupę osób. Na przykład:

Naprawdę uważasz, że lepiej kupić samochód używany niż nowy? To samo ciągle powtarza wujek Franek. Chyba nie chcesz być podobna do niego?

Przeciwnicy zakazu handlu w niedziele posługują się argumentami komunistów. Oni też chcieli, abyśmy pracowali w weekendy, bo rozwój socjalistycznej ojczyzny był dla nich ważniejszy od rodziny.

Uważasz, że eutanazję należy zalegalizować? Hitler byłby zachwycony takim pomysłem!

Likwidacja gimnazjów i wprowadzenie ośmioletniej szkoły podstawowej to powrót do czasów PRL, do modelu szkoły z czasów najgorszej komuny (Krystyna Szumilas, była minister edukacji, w komentarzu do planowanej reformy oświaty).

Szczególnie częstym „bohaterem” argumentów tego typu jest Adolf Hitler. Wypowiedzi, w których poglądy przeciwnika porównywane są do tych, jakie głosił przywódca III Rzeszy, zyskały nawet nieco żartobliwą nazwę argumentum ad hitlerum. Podczas dyskusji toczonych obecnie w Polsce rolę Hitlera w podobnych argumentach przejmują często „komuniści”.

Jak to działa?

Argumenty takie jak powyższe w literaturze anglojęzycznej określane są mianem guilt by association. Osoba przedstawiająca taki argument zakłada, na ogół słusznie, że mało kto lubi „znajdować się w towarzystwie” postaci cieszących się złą sławą. Liczy ona na to, że ci, z którymi dyskutuje, a także przysłuchująca się sporowi publiczność, nie będą chcieli być w niczym podobni do nielubianego wujka, Hitlera, komunistów itp. Aby uniknąć jakichkolwiek skojarzeń z takimi postaciami, odrzucą przypisywane im twierdzenia.

Gdzie tkwi błąd?

W większości przypadków argumenty guilt by association trudno uznać za rzetelne. Związane z nimi nadużycia mogą kryć się w dwóch miejscach. Po pierwsze, często jest tak, że atakowany pogląd wcale nie jest tożsamy z tym, który głosi wymieniony w argumencie „czarny charakter”. Przykładowo, gdy ważyły się losy przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, jeden z polityków mówił: „Zwolennikom UE chcielibyśmy przypomnieć, że Hitler też chciał zjednoczyć Europę i marnie się to skończyło”. Oczywiście „jednoczenie” Europy przez Hitlera trudno uznać za podobne do tego, jakiego pragną zwolennicy UE.

Po drugie, to, iż pewien pogląd głoszony jest przez jakąś „złą” osobę, wcale nie musi oznaczać, że pogląd ten jest błędny lub w jakiś sposób niewłaściwy. Nawet najwięksi głupcy i łajdacy na pewno posiadają w zbiorach swoich przekonań tezy słuszne i prawdziwe, z którymi trudno się nie zgodzić. Upraszczając nieco sprawę: można potępiać osobę, ponieważ głosi ona jakieś niewłaściwe twierdzenie, ale nie powinno się z góry potępiać pewnego twierdzenia tylko dlatego, że głosi je niewłaściwa osoba.

Jak się bronić?

W teorii najlepszą obroną przed większością omawianych tu argumentów powinno być spokojne wytłumaczenie, na czym polega popełnione przez argumentującego nadużycie. Takie postępowanie, niestety, nie zawsze jest jednak skuteczne. Dlatego czasem może przydać się znajomość nieco mniej merytorycznych sposobów obrony. Załóżmy, że chcemy odpowiedzieć na następujący argument ad hitlerum, spotykany czasem w internetowych dyskusjach dotyczących wegetarianizmu:

Uważasz, że wegetarianizm jest w porządku? To pamiętaj, że Hitler też był wegetarianinem!

Można to uczynić na kilka sposobów:

Czy gdybyś dowiedział się, że Hitler uważał, że 2 + 2 = 4, to przestałbyś uznawać prawa matematyki?

Tak, faktycznie Hitler był wegetarianinem; podobnie jak Albert Einstein, Leonardo da Vinci, Paul McCartney czy Brigitte Bardot. (Tu podajemy osoby „dobre”, które również głoszą zaatakowany przez przeciwnika pogląd).

Tak, faktycznie Hitler był wegetarianinem; za to Stalin uwielbiał krwiste befsztyki, słoninę i kiełbasę. (Tu podajemy „złą” osobę, która głosi pogląd przeciwny do zaatakowanego).

Widzisz? Nawet taki zbrodniarz jak Hitler nie mógł się oprzeć słuszności idei, aby nie jeść mięsa. (Tutaj stosujemy tzw. odwrócenie argumentu – sposób, o którym więcej napiszę w przyszłości).

Widzę, że świetnie znasz poglądy Hitlera. Czyżbyś był jego wielbicielem? (To już zdecydowanie chwyt poniżej pasa. Czasem jednak trudno oprzeć się pokusie jego zastosowania).


wieczorek1Krzysztof A. Wieczorek – adiunkt w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Śląskiego. Interesuje go przede wszystkim tzw. logika nieformalna, teoria argumentacji i perswazji, związki między logiką a psychologią. Prywatnie jest miłośnikiem zwierząt (ale tylko żywych, nie na talerzu). Amatorsko uprawia biegi długodystansowe.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru.

Najnowszy numer można nabyć od 1 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

7 komentarzy

Kliknij, aby skomentować

  • Wesoło jest obserwować, jak współczesna lewica nadal, uparcie usiłująca — po zmianie sposobu ataku na społeczeństwa z brutalnego, zwierzęcego terroru na ogłupianie w/g recepty szkoły frankfurckiej — wprowadzić socjalizm innymi drzwiami, wije się jak przydeptany padalec, próbując podrzucić komuś te gorące kartofle jakimi są jej czołowi przedstawiciele : Hitler i jego sojusznik do połowy 1941 r., Stalin, oczywiście z całą plejadą innych socjalistów (narodowych i międzynarodowych) w tle. A ponieważ nikt nie wykazuje chęci przygarniecia tych lewicowych sierot, nieśmiało rozpoczyna się rozkręcanie akcji próby odcinania się od śmierdzacych trupią zgnilizną członków, naprzemiennie z ich pudrowaniem w razie potrzeby. No, przezabawne 😀

  • Wszystko fajnie, ale jest pewna różnica pomiędzy “jesteś wegetarianinem, Hitler też był”, a “jesteś zwolennikiem legalizacji eutanazji — Hitler byłby z ciebie dumny”. To nie z powodu wegetarianizmu, czy jednoczenia Europy Hitler cieszy się złą sławą, ale właśnie z powodu “uśmiercania” ludzi.

  • To taktyka powalania “przeciwnika” na łopatki, to są sądy ukazujące i wartościujące. Dyskurs to róznica podmiotowych znaczeń języka i rozumienia sensu dyskursu. Każdy z nas ma swoją semantykę i to jest między nami różnica. Celem dyskursu jest budowanie mimo naszych różnic i konfliktu między nami strategii, planu uzgodnień i ustalenia co dalej robić i jak zrealizować wspólny cel ważny dla nas wszystkich. To nie jest nawet taktyka walki ale tworzenie planu zmian i budowania strategii. Może dlatego zanika komunikacja społeczna a istnieje tylko polityczna Konfliktologia która jest narzędziem walki między ludzmi, a przede wszystkiem pokazania ” ja jestem centrum świata i świat kręci się wokół mnie”.

  • W ramach uzupełnienia jeszcze coś, co nie zmieściło mi się w artykule. Z argumentami ad hitlerum ściśle związane jest ciekawe spostrzeżenie dokonane przez amerykańskiego prawnika i pisarza Mike’a Godwina, znane pod nazwą „prawo Godwina”. Brzmi ono: „Wraz z trwaniem dyskusji w Internecie, prawdopodobieństwo przyrównania czegoś lub kogoś do nazizmu bądź Hitlera dąży do 1.” W czasach, gdy Godwin poczynił powyższą obserwację (lata 90 XX w., czyli początki Internetu), na niektórych powstających wtedy grupach dyskusyjnych obowiązywała zasada, że wątek, w którym pojawił się argument ad hitlerum zostawał zamykany, a osoba, która takiego argumentu użyła, była uznawana za pokonaną w dyskusji. Trochę szkoda, że ta szlachetna reguła nie jest obecnie znana i stosowana…

    • Witam Panie Krzysztofie. W takim razie zapytam o ten fragment https://www.facebook.com/janusz.korwin.mikke/videos/2164116937225155/. Pan Korwin Mikke słynie z tego, że często odnosi się w swoich wypowiedziach do tego argumentum ad hitlerum. Często faktycznie na wyrost, ale tutaj moim zdaniem ma rację. 

      Jeśli już mówimy o faktach, to faktem jest, że partia NSDAP (NarodowoSOCJALISTYCZNA (moje pokreślenie) Niemiecka Partia Robotników, organizacja Mussoliniego (Fasci Italiani di Combattimento) też była socjalistyczna. Potem przeobraziła się w Narodową Partię Faszystowską, ale poglądy socjalistyczne, czyli: pochwałę rządów silnej ręki, budowę silnego państwa, najważniejszymi wartościami były porządek, hierarchia i dyscyplina. Postulowano, by państwo służyło narodowi i budowało potęgę narodu. Naród był określany jako wartość najwyższa, nadrzędna nad dobrem jednostki. Czyli wypisz wymaluj trzecia osoba układanki Wujcio Stalin i Wujcio Lenin. Wszyscy trzej “dżentelmeni” chcieli rządów silnego państwa nad jednostką. 

      W skutek pewnych zawirowań Hitler chciał się odciąć od Socjalistów. Te zabiegi są doskonale pokazane w dokumencie “The Soviet Story” — Sowiecka historia https://www.youtube.com/watch?v=ZMSe2HsRJpw

      Jeśli spojrzymy na sposób sprawowania rządów w Polsce od 1945 roku, potem od 89 to przez cały ten czas w gospodarcze króluje socjalizm. Rozdawnictwo i nazywanie ludzie przedsiębiorczych kułakami. Wiem, wiem nie dosłownie, ale tak odbieram narrację władzy w stosunku do przedsiębiorców. W tym kontekście uważam, że Pan Mikke ma absolutną rację i przyrównanie obecnych partii do osoby niespełnionego malarza z Austrii jest jak najbardziej na miejscu. Sposób podejścia do gospodarki dokładnie taki sam, socjalizm. Ludzie nie rozumieją, że socjalizm ewoluuje. Z komunizmu przeszliśmy w socjalizm, a jak się pieniądze skończą i ludzie wyjdą na ulicę to wrócimy do komunizmu i tłumienia demonstracji przy pomocy gumowych kul i armatek wodnych.

      • Achhh jeszcze tylko dodam. Doskonale zamknął Pan Mikke swoim rozmówcą usta cytując Hayek’a: Politycy najbardziej nie lubią jak się im wytyka rodowód ich idei

    • a właściwie po co, to świetnie gdy nierozpoznany możesz kogoś zwyzywać. koncerny gafa kieruja sie ogladalnosci czy lajkowaniem, im wiecej tego tym wiecej argumentow dla reklamodawcow. im wiecej emocji i agresji tym wiecej pieniedzy bo to rozgrzewa ludzi. strefa dyskusji na argumenty zanikla, sa emocje i ponizanie, ataki ad personam. czy to sie da kontrolowac, podobnie przegladac zasady eliminowania ludzi (trump). najpierw dostep do algorytmow oceniajacych wypowiedz wiec do zrodla zarabiania co jest raczej niemozliwe. po drugie posiadanie tak rozwinietej ai ktora bedzie w stanie rozpoznac kontekst wypowiedzi a to juz nie jest ani teraz ani w przyszlosci mozliwe, bo raz ze dokladnie nie znamy kryteriow czy jest metajezyk a czym tylko informowanie (nie informacja)i dalej ile nalezaloby miec komputerow kontrolujacych i gdzie je rozmiescic w swiecie w sieci rozproszonej jaka jest z definicji internet.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy