Etyka Filozofia w filmie Omówienia i recenzje

Łukasz Muniowski: Spalenie Królewskiej Przystani – Daenerys Targaryen a utylitaryzm

Daenerys Targaryen Gra o Tron
Ostatni, ósmy sezon Gry o Tron jest najbardziej krytykowanym ze wszystkich dotychczasowych. Trudno się sprzeczać z zastrzeżeniami dotyczącymi nadmiernego skondensowania i nieuzasadnionego urywania niektórych wątków, ale krytyka piątego, przedostatniego odcinka, w którym Daenerys spaliła Królewską Przystań, jest bezzasadna. Zastrzeżenie budziła nagła i niezrozumiała decyzja królowej, tymczasem można ją obronić, odwołując się do utylitaryzmu.

Zapisz się do naszego newslettera

Jed­no z najbardziej znanych pytań dotyka­ją­cych kwestii utyl­i­taryz­mu – choć zda­nia bywa­ją podzielone, czy to utyl­i­taryzm w swo­jej czys­tej postaci – brz­mi: czy gdy­byś­cie mogli cofnąć się w cza­sie i zabić Hitlera, zro­bilibyś­cie to? Żeby utrud­nić decyzję, przed­staw­ia się jeden warunek: Hitler jest jeszcze dzieck­iem. Czy zabilibyś­cie jed­no dziecko, by ocal­ić 7085 mil­ionów ludzi? Tego typu pytań jest wiele, ale mimo że pozwala­ją zobaczyć, jaki­mi zasada­mi kieru­je­my się w życiu, są to tylko hipote­ty­czne sytu­acje, doty­czące wyzwań, przed który­mi nigdy nie staniemy.

Przed trud­niejszym dyle­matem stoi Jon Snow, jeden z głównych bohaterów najpop­u­larniejszego seri­alu ostat­nich lat Gry o tron. Opisanie okolicznoś­ci omaw­ianego tu prob­le­mu będzie trudne i z góry przepraszam fanów seri­alu za ogromne skró­ty i uogól­nienia, ale spróbu­jmy: Daen­erys Tar­garyen czu­je się pra­wow­itą dziedz­iczką Sied­miu Królestw, ale nie wła­da żad­nym z nich. By odzyskać tron dla swo­jego rodu wyzwala różne ludy i włącza je do swo­jej armii, w czym poma­ga­ją jej trzy smo­ki, których jest matką. Czas mija, armia postępu­je i dołącza do niej Jon Snow, jak się okazu­je, pra­wow­ity dziedz­ic tronu (który wcale nie chce być królem). Z trzech smoków zosta­je jeden, Dany i Jon zakochu­ją się w sobie, jeszcze tylko wiel­ka bit­wa ze wspól­nym wro­giem, potem atak na Królewską Przys­tań i Daen­erys zre­al­izu­je swo­je marze­nie o odzyska­niu władzy. Mimo że mias­to się pod­da­je, wbrew wszys­tkim dorad­com, Dany i jej smok niszczą je, zabi­ja­jąc niewin­nych.

Zami­ast świę­tować zwycięst­wo i zasiąść na tron­ie królowa od razu planu­je kole­jne pod­bo­je. Oczy­wiś­cie w imię dobra. Jest to o tyle zaskaku­jące, że wcześniej nie zdradza­ła tego typu dążeń, jed­nak już na kilku przykładach ser­i­al pokazał, jak władza zmienia ludzi. Moż­na założyć, że jej decyz­ja to kole­jny rozczarowu­ją­cy skrót, które czynią ten sezon Gry o tron najbardziej wąt­pli­wym pod wzglę­dem jakoś­ci. Dotąd sku­pi­ona na „odzyska­niu” tronu, Mat­ka Smoków ewident­nie rozs­makowała się w „wyzwala­niu”. Jedynie Jon może pow­strzy­mać Daen­erys, odbier­a­jąc jej życie. Jed­no życie za lep­szy świat –  jest to niela­da dylemat, z którym Jon musi sobie poradz­ić, jed­nak nie tak złożony jak prob­le­my samej królowej. By zre­al­i­zować swo­ją wiz­ję lep­szego świa­ta, codzi­en­nie pode­j­mu­je ona decyz­je doty­czące zarówno pod­danych, jak i wrogich jej frakcji. Nawet jeśli chce­my postrze­gać szczęś­cie w epikure­js­kich kat­e­go­ri­ach, czyli jako aponię, brak cier­pi­enia, i tak spoczy­wa na niej ogrom­na odpowiedzial­ność doty­czą­ca maksy­mal­iza­cji szczęś­cia pod­danych.

Pod­sta­wowym prob­le­mem z przemi­aną Daen­erys jest to, że jest ona nagła, a nie, że następu­je. Uza­sad­nie­nie jej jest niewystar­cza­jące, brak tu odpowied­niego wprowadzenia. Może się wydawać, że w pewnym momen­cie, siedząc na smoczym grz­biecie, królowa postanaw­ia porzu­cić poczynione uprzed­nio ustal­e­nia z dorad­ca­mi i zabić mieszkańców mias­ta. Należy się jed­nak zas­tanow­ić czy rzeczy­wiś­cie Daen­erys dała im się przekon­ać, czy tylko kiwnęła głową dla świętego spoko­ju. Od swo­jego przy­by­cia na północ spo­tykała się z wro­goś­cią miejs­cowych, dwój­ka jej dzieci – w końcu jest Matką Smoków – zginęła broniąc sprawy, która jej bezpośred­nio nie doty­czyła, przy­na­jm­niej jeszcze nie. Nie tu należy jed­nak szukać przy­czyn jej zachowa­nia – spale­nie Czer­wonej Przys­tani jest kon­sek­wencją pewnego sys­te­mu przekon­ań, jakim kieru­je się Daen­erys.

Gdy w ostat­nim odcinku dochodzi do kon­frontacji Jona z Daen­erys, ten wypom­i­na jej spalone żyw­cem dzieci i kobi­ety na uli­cach. „To było konieczne” – odpowia­da królowa, której decyz­ja niby wskazu­je na sza­leńst­wo, a w isto­cie jest kon­sek­wencją utyl­i­taryz­mu. Mat­ka Smoków tłu­maczy swo­ją decyzję o egzekucji niewin­nych w ten sposób: „świa­ta, którego prag­niemy, nie zbudu­ją ludzie wierni temu, co mamy”. Trze­ba zabić tysiące ludzi, by mil­iony, które przyjdą po nich, były szczęśli­we. Kwest­ią otwartą pozosta­je, czy po jej pod­bo­jach zostało­by wystar­cza­ją­co dużo ludzi, by taki świat zbu­dować.

Nie moż­na bronić ludobójst­wa, ale łat­wo zrozu­mieć wiz­ję królowej. Do jej real­iza­cji niezbęd­ni będą odpowied­ni ludzie. Tacy, którzy nie zaz­nali cier­pi­enia czy wojny, a przy­na­jm­niej nie będą ich pamię­tać. Pod­dani z Królewskiej Przys­tani bal­i­by się swo­jej królowej, a ona chce być kochana. Jak wielu wład­ców przed nią, Daen­erys uważa, że cel uświę­ca środ­ki: „Niełat­wo dostrzec coś, czego do tej pory nie było. To będzie dobry świat”. „Skąd ta pewność?” może­my zapy­tać za Jonem Snowem, na co Dany odpowie: „bo wiem, czym jest dobro”. Gdy Jon pyta o los innych, którzy również potrafią odróżnić dobro od zła, odpowia­da, że nie będą mieli nic do powiedzenia jako oso­by niede­cyzyjne. Jak widz­imy, samo dobro jest tu właś­ci­wie nieis­totne: będzie tym, czym ona tylko zechce w końcu jest królową.

Wiz­ja Daen­erys jest jed­nak niemożli­wa do zre­al­i­zowa­nia, tak jak i sam utyl­i­taryzm jest idyl­liczny w swoich założe­ni­ach. Nie moż­na postępować tak, by stale pode­j­mować najlep­sze decyz­je dla jak najwięk­szej licz­by ludzi. Trud­no przede wszys­tkim znaleźć narzędzia do pomi­aru szczęś­cia – przyjmi­jmy jed­nak, że jest ono zależne od dobra, do którego Dany się odnosi, nie poda­jąc jed­nak, co ważne, żad­nej jego definicji. Królowa powin­na zdawać sobie sprawę z tego, że gdy decy­du­je się poświę­cić czas życiu oso­bis­te­mu, nie postępu­je utyl­i­tarnie. Jed­nakże, jak twierdzi cho­ci­aż­by Bernard Williams w książce Ethics and the Lim­its of Phi­los­o­phy, cza­sem po pros­tu trze­ba poświę­cić uwagę kwes­t­iom z moral­nego punk­tu widzenia mniej istot­nym. Podob­nie do prob­le­mu pod­chodzi Bri­an Feltham w ese­ju o Super­manie Action Comics! Super­man and Prac­ti­cal Rea­son. Fakt, że Super­man chodzi na kolac­je z żoną, gdy gdzieś po drugiej stron­ie globu ludzie cier­pią może być prob­lematy­czny, ale nie moż­na odbier­ać bohaterowi prawa do włas­nego życia.

Nie ma tu sza­leńst­wa, są nato­mi­ast kon­sek­wenc­je pewnego sposobu myśle­nia. A ten ostate­cznie doprowadza do śmier­ci Mat­ki Smoków. Swo­ją definicję dobra uzna­je za lep­szą, bo ona jako królowa jest lep­sza od innych. Widzi­ała więcej, ma więk­sze poję­cie o tym, jak dzi­ała świat. Ilekroć przed­staw­ia się jako Daen­erys z rodu Tar­garyenów, Pier­wsza tego imienia itd., moż­na odnieść wraże­nie, że wznosi się coraz wyżej, odd­ala­jąc się tym samym od zie­mi i swych pod­danych. Nie jest nawet skłon­na pomóc mieszkań­com Półno­cy dopó­ki Jon przed nią nie uklęknie, a więc nie uzna jej za ważniejszą i potężniejszą od siebie. Jej upór i brak zrozu­mienia dla trady­cji, jak na przykład wal­ki glad­i­a­torów w Zatoce Niewol­niczej, spo­ty­ka się z niezad­owole­niem miejs­cowych, a będą­cy tego kon­sek­wencją bunt nie daje jej do myśle­nia, że może jed­nak nie ma całkowitej słusznoś­ci.

Daen­erys żywiła też przeko­nanie, że może stworzyć nowy świat, przepełniony dobrem. Ma zatem w głowie jakąś definicję dobra, której jed­nak klarown­ie nigdzie nie artykułu­je. Czyż do real­iza­cji takiej wiz­ji nie powin­na zlik­wid­ować wszys­t­kich ludzi, których definic­je dobra są sprzeczne z jej definicją (co zapoc­zątkowała spale­niem Królewskiej Przys­tani)? Chodzi o ludzi, którzy w tę definicję się nie wpisu­ją. Ale czy nie zaprzecza sobie sama, kiedy pali bezbron­nych? Czy sama wtedy nie sta­je się nie-dobra, więc nie zasługu­je na to, by żyć w świecie, który sama chce stworzyć? Tego się nigdy nie dowiemy, ponieważ Jon zde­cy­dował się poświę­cić jed­no życie dla życia wielu, również kieru­jąc się utyl­i­taryzmem.


Łukasz Muniows­ki – Dok­torant w Insty­tu­cie Anglisty­ki Uni­w­er­syte­tu Warsza­wskiego. Stale współpracu­je z Kry­tyką Poli­ty­czną i por­talem Szuflada.net.

Więcej recen­zji w naszym dziale Filo­zofia w filmie.

 

Ilus­trac­ja:  ©HBO

Najnowszy numer można nabyć od 10 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy