Filozofia w filmie Omówienia i recenzje Publicystyka

Łukasz Muniowski: W służbie ludzkości – recenzja filmu „Jestem matką”

Jestem matką plakat filmu

Wirtualne światy i maszyny, które zazdroszczą nam człowieczeństwa, przerabialiśmy już wielokrotnie. Jedne i drugie to stałe motywy fantastyki naukowej, niby zgrane, jednak stale oferujące nowe spojrzenie na kwestie rzeczywistości i świadomości. Dostępny na Netflixie film Jestem matką pokazuje nam jednak coś innego – realny świat odtwarzany przez maszynę, która wcale nie aspiruje do bycia człowiekiem. Co warte zauważenia, maszyną tą kieruje szczera miłość do ludzkości (chociaż nie do ludzi, o czym za chwilę).

W dzień po śmierci ostatniego człowieka droid nazywający sam siebie Matką wybiera jeden z 63 tysięcy embrionów, a ten po 24 godzinach w inkubatorze staje się dzieckiem. Matka nosi je na rękach, odtwarza piosenki, wychowuje, karmi, bo – jak twierdzi – tak została zaprogramowana. Jej celem jest odtworzenie życia na Ziemi, po tym jak ludzkość rzekomo zniszczyła praktycznie wszystko, łącznie z sobą.

Matka ma pełną świadomość bycia programem. Nie chce być człowiekiem, bo doskonale wie, że jest czymś o wiele potężniejszym i swoją potęgę chętnie wykorzystuje. Usilnie obstaje przy swojej fascynacji naszym gatunkiem i jest z tej miłości gotowa zrobić rzeczy wręcz niewyobrażalne. Tu spoiler: według niej uratowanie ludzkości jest możliwe tylko przez uprzednie zabicie wszystkich ludzi, a następnie zaludnienie Ziemi ich „lepszą wersją”.

W filmie pojawia się dwoje zwierząt – mysz i pies. Mysz wkrada się, jest intruzem w prowadzonym przez Matkę „domu”, dlatego ta, nie zważając na protesty córki, od razu ją zabija. Myszy żyją wbrew ludziom, wbrew wszystkiemu znajdą sposób, by przetrwać. Pies jest co prawda elementem świata zewnętrznego, ale symbolizuje selektywne rozmnażanie. To, jak wygląda, jak się zachowuje, jest rezultatem eugeniki. Pies to twór ludzkiej selekcji, tak jak córka jest dziełem maszyny. Embrionów oczywiście by nie było, gdyby nie ludzie, ale za ich ocalenie, „narodziny” i wszystko, co potem następuje, odpowiada już jedynie Matka.

Gdy wybrane przez Matkę dziecko staje się nastolatką – uważni widzowie dosyć wcześnie zorientują się, że nie jest to pierwsze dziecko, które wychowuje. Matka uczy je etyki. Przedstawia dziecku do rozwiązania hipotetyczną sytuację: wyobraź sobie, że jesteś lekarzem. Twoimi pacjentami jest pięć osób czekających na przeszczep konkretnych organów, ale nie ma dawcy. Gdy zjawia się szósty pacjent, okazuje się on idealnym dawcą dla pozostałej piątki. Córka musi zadecydować, czy lepiej doprowadzić do śmierci tej jednej osoby, by uratować pozostałe pięć. Mówiąc inaczej: czy ma uratować pojedynczego człowieka, czy ludzkość? Następnie ma postawić siebie w roli dawcy: czy oddałaby życie, wiedząc, że uratuje pięć osób?

Utylitaryści, w tym Bentham, do którego córka się tu odwołuje, nakazywaliby uratowanie pięciu osób, ale dziewczyna ma wątpliwości: skąd wiadomo, że ona, lekarka, która mogłaby ocalić jeszcze wiele żyć, nie przyda się społeczeństwu bardziej niż piątka jej pacjentów? Na podobnym dylemacie zasadza się cały film, ale rozwiązanie, na jakie decyduje się córka, niech pozostanie tajemnicą. Bardziej zajmujące jest, jak podobna kwestia wygląda z perspektywy Matki.

Jako maszyna dokonuje ona kalkulacji bezosobowo, biorąc pod uwagę różne zmienne, ale nie znaczy to oczywiście, że wszystko jej się udaje. Matka, jak każdy dobrze napisany program, uczy się na błędach. Jakie błędy może popełnić program napisany z myślą o odtworzeniu najlepszej wersji ludzkości? Są nimi oczywiście „wadliwi” ludzie. Gdy powtarza córce, że ta jest idealna, nie komplementuje wcale swojego „dziecka”, ale siebie. 

Uzasadnia tym samym przed sobą decyzje związane z pozbyciem się poprzednich dzieci. Matka poświęca ludzi w imię ludzkości, ale – co ciekawe – początkowo nie robi tego z łatwością. To, że nawet program, a więc coś pozbawionego uczuć, coś najbliżej ustalenia, które „dobro” jest „lepsze”, też miewa wątpliwości dotyczące swoich decyzji, pokazuje, jak trudne są tego rodzaju dylematy.


Łukasz Muniowski – Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Stale współpracuje z Krytyką Polityczną i portalem Szuflada.net.

Więcej recenzji w naszym dziale Filozofia w filmie.

 

Ilustracja:  ©Netflix

Najnowszy numer można nabyć od 2 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2023 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy