Artykuł Ontologia

Maciej Sendłak: W ogrodzie Meinonga

Austriacki filozof, Alexius Meinong, wygłosił na początku ubiegłego wieku tezę, która zapewniła mu długie dekady ostracyzmu wśród filozofów. Teza ta głosiła, że wśród ogółu szeroko rozumianych przedmiotów są również takie, które nie istnieją.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2017 nr 3 (15), s. 9–11. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Styks i złota góra

Gło­sząc tak kon­tro­wer­syj­ny pogląd, powin­ni­śmy się spo­dzie­wać proś­by o jego uza­sad­nie­nie. Moż­na więc zacząć od wska­za­nia na błęd­ność tezy prze­ciw­nej. Gdy­by­śmy zgo­dzi­li się z tym, że każ­dy przed­miot ist­nie­je, to musie­li­by­śmy uznać, że każ­de zda­nie, któ­re stwier­dza ist­nie­nie jakie­goś przed­mio­tu, jest zda­niem praw­dzi­wym. Ana­lo­gicz­nie każ­de zda­nie stwier­dza­ją­ce nie­ist­nie­nie jakie­goś przed­mio­tu jest zda­niem fał­szy­wym. Wszak zało­ży­li­śmy, że wszyst­ko, co jest przed­mio­tem, ist­nie­je. Poniż­sze przy­kła­dy (1)–(4) wska­zu­ją powo­dy, dla któ­rych moż­na żywić wąt­pli­wo­ści wobec słusz­no­ści takie­go poglą­du:

(1) Ist­nie­je rze­ka Wisła.

(2) Ist­nie­je rze­ka Styks.

(3) Nie ist­nie­je Mont Blanc.

(4) Nie ist­nie­je zło­ta góra.

Chcąc zgo­dzić się z tym, że każ­dy przed­miot ist­nie­je, musie­li­by­śmy uznać praw­dzi­wość zdań (1) i (2) oraz fał­szy­wość zdań (3) oraz (4). Pro­blem pole­ga na tym, że o ile może­my prze­pły­nąć Wisłę oraz wspiąć się na Mont Blanc, to nie może­my ani prze­pły­nąć Styk­su, ani wspiąć się na zło­tą górę. Wyni­ka to z tego, że te dwa ostat­nie przed­mio­ty nie ist­nie­ją. Stąd mamy pod­sta­wy do tego, by uznać zda­nia (1) oraz (4) za praw­dzi­we, nato­miast zda­nia (2) i (3) za fał­szy­we. Jeśli zatem zda­nie stwier­dza­ją­ce ist­nie­nie jakie­goś przed­mio­tu jest fał­szy­we, to ma to swo­je pod­sta­wy w tym, że przed­miot ten nie ist­nie­je. Wobec tego nie jest praw­dą, że każ­dy przed­miot ist­nie­je.

Jed­nym ze spo­so­bów uciecz­ki przed wska­za­ną powy­żej kon­se­kwen­cją może być uzna­nie, że zło­ta góra oraz Styks nie są przed­mio­ta­mi. Inny­mi sło­wy, tezę o ist­nie­niu każ­de­go przed­mio­tu mogli­by­śmy inter­pre­to­wać w taki spo­sób, że stwier­dza­ła­by ona, że jeśli coś jest przed­mio­tem, to to coś ist­nie­je. Jeśli zatem Styks nie ist­nie­je, to po pro­stu nie jest przed­mio­tem. Takie rozu­mie­nie tej tezy uod­por­ni­ło­by ją na wska­za­ną powy­żej trud­ność, nie­mniej pocią­ga­ło­by ono za sobą dosyć wąskie rozu­mie­nie poję­cia „przed­miot”. Jak się prze­ko­na­my w następ­nej czę­ści, takie ogra­ni­cze­nie tego poję­cia stoi w kon­flik­cie z tym, w jaki spo­sób myśli­my oraz mówi­my.

Przedmioty fikcyjne i intencjonalność

Zasy­gna­li­zo­wa­ne powy­żej nie­do­sko­na­ło­ści poglą­du uzna­ją­ce­go ist­nie­nie każ­de­go przed­mio­tu nie są jedy­nym powo­dem, dla któ­re­go Meinong uzna­wał nie­ist­nie­nie nie­któ­rych przed­mio­tów. Jego teza w zna­ko­mi­tej czę­ści opar­ta była na roz­wa­ża­niach doty­czą­cych odnie­sie­nia inten­cjo­nal­ne­go naszych myśli, czy­li na zja­wi­sku ich nakie­ro­wa­nia na okre­ślo­ny przed­miot. Meinong wska­zy­wał, że choć czę­sto myśli­my i mówi­my o tym, co ist­nie­je, to nie­kie­dy myśli nasze kie­ru­je­my na to, co nie ist­nie­je. Źró­dłem tego może być brak wystar­cza­ją­cej wie­dzy (jak mia­ło to miej­sce w przy­pad­ku wia­ry w ist­nie­nie potwo­ra z Loch Ness) lub świa­do­me dzia­ła­nie (gdy odda­jąc się lek­tu­rze powie­ści, wyobra­ża­my sobie świat w niej przed­sta­wio­ny). Co wię­cej, nie­któ­re z takich przed­mio­tów „oddzia­łu­ją” na świat tego, co ist­nie­je. I tak część entu­zja­stów inwe­stu­je środ­ki w kolej­ne eks­pe­dy­cje w poszu­ki­wa­niu potwo­ra z Loch Ness, a naj­młod­si są posłusz­ni rodzi­com w oba­wie przed popad­nię­ciem w nie­ła­skę u św. Miko­ła­ja.

Wła­śnie ta pro­sta obser­wa­cja doty­czą­ca naszej codzien­nej prak­ty­ki sta­ła się pod­sta­wą dla żywie­nia poglą­du, że nie­któ­re przed­mio­ty nie ist­nie­ją. Świa­dec­two tej prak­ty­ki znaj­du­je­my rów­nież w spo­so­bie uży­cia języ­ka. Jak wska­zu­ją zda­nia (2) oraz (4), potra­fi­my w sen­sow­ny spo­sób uży­wać nazw przed­mio­tów, któ­re nie ist­nie­ją. Ponad­to uży­cie tych nazw nie ogra­ni­cza się jedy­nie do wyra­ża­nia sądów egzy­sten­cjal­nych, czy­li sądów, w któ­rych stwier­dza­my ist­nie­nie (lub nie­ist­nie­nie) okre­ślo­nych przed­mio­tów. Świad­czą o tym takie zda­nia jak na przy­kład:

(6) Pegaz jest skrzy­dla­tą żyra­fą.

W zda­niu tym orze­ka­my okre­ślo­ną cechę o pew­nym nie­ist­nie­ją­cym przed­mio­cie. Zda­nie to jest fał­szy­we, o czym prze­ko­nał­by się każ­dy, kto użył­by go na spraw­dzia­nie z wie­dzy o mito­lo­gii grec­kiej. Oso­ba taka nara­zi­ła­by się nie tyl­ko na uzy­ska­nie sła­bej oce­ny, ale mogła­by stać się rów­nież boha­te­rem aneg­dot krą­żą­cych w poko­ju nauczy­ciel­skim. Pośred­nim powo­dem przy­krych kon­se­kwen­cji uzna­nia praw­dzi­wo­ści zda­nia (6) jest praw­dzi­wość zda­nia:

(7) Pegaz jest skrzy­dla­tym koniem.

Przy­pi­sy­wa­nie zda­niom (6) i (7) róż­nych war­to­ści logicz­nych (pierw­sze­mu fał­szu, a dru­gie­mu praw­dy) świad­czy o tym, że rów­nież przed­mio­ty nie­ist­nie­ją­ce posia­da­ją pew­ne cechy. Gdy­by było ina­czej, czy­li gdy­by Pegaz nie był przed­mio­tem lub gdy­by nie posia­dał jakich­kol­wiek cech, to trud­no było­by wyja­śnić praw­dzi­wość zda­nia (7) oraz fał­szy­wość zda­nia (6). Wszak gdy­by Pegaz nie był przed­mio­tem, to cze­go mia­ły­by doty­czyć te zda­nia? I jakie war­to­ści logicz­ne mie­li­by­śmy im przy­pi­sać?

Przedmioty fikcyjne i inne

Jak suge­ru­ją powyż­sze przy­kła­dy, za przed­mio­ty nie­ist­nie­ją­ce uzna­je się czę­sto przed­mio­ty fik­cyj­ne, czy­li boha­te­rów lub miej­sca, któ­re są ele­men­ta­mi fik­cji. W takich przy­pad­kach wie­le nie­ja­sno­ści zwią­za­nych z tymi przed­mio­ta­mi może­my wyja­śnić, poprze­dza­jąc każ­de ze zdań pod­kre­śle­niem, że nie mówi­my o tym, że fak­tycz­nie przed­miot posia­da okre­ślo­ną cechę, ale że posia­da ją zgod­nie z pew­ną fik­cją. Choć wśród duń­skich ksią­żąt nie znaj­du­je się Ham­let, to praw­dą jest, że zgod­nie z dra­ma­tem Shakespeare’a Ham­let był duń­skim księ­ciem. Nie­mniej Meinong nie ogra­ni­czał tego, co nie ist­nie­je, do przed­mio­tów fik­cyj­nych. Wska­zy­wał on na to, że kró­le­stwo przed­mio­tów nie­ist­nie­ją­cych jest nie­mal nie­ogra­ni­czo­ne. I tak z powo­dze­niem może­my zało­żyć, że wśród fik­cyj­nych boha­te­rów ksią­żek nie znaj­dzie­my np. posta­ci Bazy­le­go – pin­gwi­na cesar­skie­go, któ­ry jest auto­rem zna­ko­mi­tych ana­liz dzieł Wła­dy­sła­wa Rey­mon­ta (wytwo­ru mojej wyobraź­ni). Nic nie wska­zu­je rów­nież na to, aże­by przed­miot taki ist­niał. Wobec tego nale­ża­ło­by uznać, że jest on przed­mio­tem nie­ist­nie­ją­cym.

Co wię­cej, wska­za­na powy­żej krót­ka cha­rak­te­ry­sty­ka pozwa­la nam roz­strzy­gnąć war­tość logicz­ną nie­któ­rych zdań o Bazy­lim. Na przy­kład zda­nie „Bazy­li jest pin­gwi­nem cesar­skim” jest zda­niem praw­dzi­wym, nato­miast zda­nie „Bazy­li jest pin­gwi­nem szczot­ko­czu­bym” jest zda­niem fał­szy­wym. Z roz­strzy­gnię­ciem innych zdań o Bazy­lim będzie­my mie­li więk­sze trud­no­ści. Jeśli zało­ży­my, że wspo­mnia­na cha­rak­te­ry­sty­ka wyra­ża wszyst­ko, co wie­my o Bazy­lim, to usta­le­nie war­to­ści logicz­nej zdań takich jak „Bazy­li waży 30 kilo­gra­mów” lub „Bazy­li lubi nale­śni­ki z serem” sta­nie się zada­niem nie­moż­li­wym do zre­ali­zo­wa­nia. Wszak powyż­szy opis nie mówi nam nic ani o wadze Bazy­le­go, ani o jego gustach kuli­nar­nych. Takie nie­do­okre­śle­nie ma miej­sce rów­nież w przy­pad­ku przed­mio­tów fik­cyj­nych. Choć wie­my, że Sher­lock Hol­mes miesz­kał w Lon­dy­nie, to nie wie­my, czy miał pie­przyk na lewym ramie­niu.

Oprócz Bazy­le­go może­my podać natu­ral­nie kolej­ne przy­kła­dy przed­mio­tów nie­ist­nie­ją­cych. War­to zazna­czyć, że nie­któ­re z nich będą przed­mio­ta­mi czy­sto moż­li­wy­mi (czy­li taki­mi, któ­re choć fak­tycz­nie nie ist­nie­ją, to mogły­by zaist­nieć), a inne będą przed­mio­ta­mi nie­moż­li­wy­mi (czy­li taki­mi, któ­re nie tyl­ko fak­tycz­nie nie ist­nie­ją, lecz dla któ­rych nie jest moż­li­we, aże­by kie­dy­kol­wiek zaist­nia­ły). Przy­kła­dem tego ostat­nie­go może być okrą­gły kwa­drat. Rów­nież o tym przed­mio­cie może­my orzec pew­ne cechy, jak to, że jest okrą­gły, że jest kwa­dra­tem, że jest figu­rą mate­ma­tycz­nie nie­moż­li­wą, że nie ist­nie­je, że jest przed­mio­tem myśli Meinon­ga itp. W koń­cu posia­da­nie przez nie­go wyklu­cza­ją­cych się wła­sno­ści bycia okrą­głym oraz bycia kwa­dra­tem prze­są­dza o tym, że jest to przed­miot nie­moż­li­wy. Gdy­by cech tych nie posia­dał, trud­no było­by wska­zać powo­dy, dla któ­rych okrą­głe­go kwa­dra­tu nie ma wśród ist­nie­ją­cych przed­mio­tów.

Spór o przedmioty nieistniejące

Kon­tro­wer­syj­ność teo­rii uzna­ją­cej nie­ist­nie­nie nie­któ­rych przed­mio­tów sta­ła się łatwym celem dla licz­nych reto­rycz­nych uszczy­pli­wo­ści. W kon­se­kwen­cji wpły­wo­wi filo­zo­fo­wie prze­ści­ga­li się w for­mu­ło­wa­niu prze­śmiew­czych okre­śleń poglą­dów Meinon­ga. Jeden z nich pisał o „dżun­gli meinon­gow­skiej” jako o kra­inie pozba­wio­nej porząd­ku, na któ­rą skła­da­ją się róż­ne egzo­tycz­ne i trud­ne do ska­ta­lo­go­wa­nia oka­zy bytów. Zna­ny kry­tyk Meinon­ga pisał o „śmiet­ni­ku nie­urze­czy­wist­nio­nych moż­li­wo­ści” oraz o tym, że „razi on zmysł este­tycz­ny” zwo­len­ni­ków „pustyn­nych kra­jo­bra­zów” onto­lo­gicz­nych. Inny, prze­ko­na­ny o błęd­no­ści tej teo­rii, stwier­dził wprost, że jest ona „mar­twa, pogrze­ba­na i nie ma szans na wskrze­sze­nie”.

War­to zazna­czyć, że bada­nia pro­wa­dzo­ne w cią­gu ostat­nich trzech dekad wska­zu­ją na to, że kry­ty­ka teo­rii Meinon­ga w pew­nej czę­ści opar­ta była na nie­po­ro­zu­mie­niach lub na dale­ko idą­cych uprosz­cze­niach. Co wię­cej, teo­ria ta zaczę­ła się cie­szyć na powrót pew­nym zain­te­re­so­wa­niem. Powo­dem tego jest to, że nie­któ­re z aktu­al­nie dys­ku­to­wa­nych pro­ble­mów z zakre­su logi­ki oraz meta­fi­zy­ki pośred­nio wią­żą się z zagad­nie­niem ist­nie­nia.

Odwo­łu­jąc się do meta­fo­ry bota­nicz­nej, moż­na powie­dzieć, że to, co wie­lu jawi­ło się jako dżun­gla, jest fak­tycz­nie ogro­dem den­dro­lo­gicz­nym. Ogród ten wpraw­dzie zawie­ra wie­le egzo­tycz­nych obiek­tów, lecz – jak wska­zu­ją zwo­len­ni­cy teo­rii Meinon­ga – są one odpo­wied­nio ska­ta­lo­go­wa­ne oraz opi­sa­ne, dzię­ki cze­mu nie tyl­ko nie „rażą zmy­słu este­tycz­ne­go”, ale pozwa­la­ją posze­rzyć naszą wie­dzę o sze­ro­ko rozu­mia­nej rze­czy­wi­sto­ści.


Maciej Sen­dłak — Adiunkt w Insty­tu­cie Filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu War­szaw­skie­go. Jego bada­nia doty­czą głów­nie zagad­nień zwią­za­nych z meta­fi­zy­ką oraz seman­ty­ką modal­no­ści, meto­do­lo­gią meta­fi­zy­ki oraz teo­ria­mi przed­mio­tów nie­ist­nie­ją­cych. Sty­pen­dy­sta Naro­do­we­go Cen­trum Nauki, Pol­sko-Ame­ry­kań­skiej Komi­sji Ful­bri­gh­ta oraz Fun­da­cji na rzecz Nauki Pol­skiej.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Ilu­stra­cja: Mal­wi­na Ada­szek

Najnowszy numer można nabyć od 2 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy