Artykuł Filozofia w filmie Omówienia i recenzje Publicystyka

Małgorzata Szostak: About Time (Czas na miłość)

– W naszej rodzinie istnieje pewna tajemnica. A tą tajemnicą jest, że mężczyźni w rodzinie mogą podróżować w czasie. […] – Wow. – Reakcja jak każda inna. Ja poszedłem w „fuuuck”. No ale to były lata 70.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2018 nr 2 (20), s. 55–57. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku  PDF.


Takim dia­lo­giem pomię­dzy ojcem a synem zosta­je zawią­za­na akcja fil­mu Abo­ut Time w reży­se­rii i według sce­na­riu­sza Richar­da Cur­ti­sa (twór­cy takich fil­mów, jak: Czte­ry wese­la i pogrzeb, Not­ting Hill, To wła­śnie miłość). Jest to jed­na z tych lep­szych kome­dii roman­tycz­nych, sym­pa­tycz­nie zabaw­nych, któ­re kry­ją w sobie głęb­szą myśl, a jed­no­cze­śnie przy­jem­nie pod­no­szą na duchu. Jej fabu­ła jest nato­miast dość zaskakująca.

Tim (uro­czy i bar­dzo rudy Domh­nall Gle­eson) skoń­czył wła­śnie 21 lat, kie­dy ojciec (wspa­nia­ły jak zawsze Bill Nighy) zapra­sza go na roz­mo­wę do swo­je­go gabi­ne­tu. To tu zdra­dza syno­wi sekret ukry­wa­ny przed żeń­ską czę­ścią rodzi­ny – męż­czyź­ni w tej rodzi­nie potra­fią podró­żo­wać w cza­sie. Nie do przy­szło­ści. Tak­że nie do odle­głej prze­szło­ści – lecz do takie­go momen­tu swej histo­rii, któ­ry się prze­ży­ło i któ­ry się pamię­ta. Od tej chwi­li życie Tima już nigdy nie będzie takie samo, ale – o dzi­wo – nie zosta­je wywró­co­ne do góry noga­mi. Film to spo­koj­na kome­dia roman­tycz­na bez wybu­chów i eks­plo­zji, gdzie podróż w cza­sie nie wyda­je się niczym fan­ta­stycz­nym, a słu­ży głów­nie jako śro­dek do osią­gnię­cia jedy­ne­go słusz­ne­go celu – zna­le­zie­nia miłości.

Abo­ut Time o tyle jest tu dla nas inte­re­su­ją­cy, że poru­sza pro­ble­ma­ty­kę podró­ży w cza­sie w spo­sób dosyć nie­ty­po­wy. Nie znaj­dzie­my tu żad­nych por­ta­li cza­so­prze­strzen­nych (Kate i Leopold, Gwiezd­ne wro­ta), żad­nych wehi­ku­łów cza­su (Powrót do przy­szło­ści I, II, III, Har­ry Pot­ter i wię­zień Azka­ba­nu, Wehi­kuł cza­su, Linia cza­su) czy kosmicz­nych czar­nych dziur (Inter­stel­lar) – jedy­nie „a lit­tle bit of a stum­ble and a rum­ble, and a tum­ble” („małe łubu­du­bu”), jak to okre­śla ojciec Tima, któ­re ma miej­sce wte­dy, gdy oso­ba chcą­ca prze­nieść się w cza­sie idzie do jakie­goś ciem­ne­go pomiesz­cze­nia (komór­ki, łazien­ki), zamy­ka oczy, zaci­ska pię­ści i myśli o momen­cie, w któ­rym chce się zna­leźć. Tak robi Tim po roz­mo­wie z ojcem: wcho­dzi do sza­fy, zaci­ska moc­no powie­ki, dło­nie i… prze­no­si się w cza­sie o parę godzin. A w związ­ku z tym rodzi się kil­ka filozoficznych
pytań.

Pomiń­my kwe­stię onto­lo­gii cza­su, któ­ra zwy­kle się poja­wia przy pro­ble­ma­ty­ce podró­ży w cza­sie. Spo­sób podró­żo­wa­nia Tima jest na tyle magicz­ny, że trud­no, by tu było powie­dzieć coś kon­kret­ne­go odno­śnie natu­ry świa­ta, w któ­rym się poru­sza. Na chwi­lę za to może­my się zatrzy­mać przy kwe­stii przy­czy­no­wo­ści (następ­nym w kolej­ce pro­ble­mie podró­ży w cza­sie) i zwią­za­nych z nią para­dok­sów, któ­rych twór­cy fil­mu, zapew­ne nie­świa­do­mie, unikają.

Tim, prze­no­sząc się w cza­sie, nie spo­ty­ka sie­bie z prze­szło­ści, ale fizycz­nie wra­ca do sie­bie z kon­kret­ne­go (wybra­ne­go przez sie­bie) momen­tu życia. Pętla cza­so­wa (łań­cuch przy­czy­no­wo­ści, któ­ry zamy­ka się w kole – czy­li wyda­rze­nia przy­szłe są już zawar­te w prze­szło­ści) i zwią­za­ny z nią pro­blem infor­ma­cji ex nihi­lo (na przy­kład: dla­cze­go bogacz miał­by się cofać do prze­szło­ści z wia­do­mo­ścią dla młod­sze­go sie­bie, jak zostać boga­czem, sko­ro prze­cież jest boga­czem? – skąd podej­rze­nie, że mogło­by być ina­czej?) tu więc nie powsta­je. Głów­ny boha­ter, odby­wa­jąc podróż do prze­szło­ści, zmie­nia swo­ją przy­szłość i two­rzy alter­na­tyw­ną wer­sję wyda­rzeń. Z „para­dok­sem dziad­ka” (jeśli zabi­jesz swe­go dziad­ka, to nie powi­nie­neś był się uro­dzić, więc jak możesz ist­nieć i nie ist­nieć jed­no­cze­śnie?) niby rów­nież nie mamy tu do czy­nie­nia, bo Tim tak dale­ko w prze­szłość cof­nąć się nie może, więc nie może zapo­biec swe­mu zaist­nie­niu (choć poja­wia się inny pro­blem: gdy­by się cof­nął do cza­su sprzed swo­ich 21 uro­dzin, a zabił­by swe­go ojca – bodaj­że przez przy­pa­dek – to kto by go poin­for­mo­wał o jego nad­na­tu­ral­nych zdol­no­ściach, dzię­ki któ­rym mógł się w ogó­le prze­nieść w czasie?).

O efek­cie moty­la nato­miast wspo­mi­na­ją sami boha­te­ro­wie. Oka­zu­je się on nie tak potęż­ny, jak to przed­sta­wia­ją twór­cy fil­mu But­ter­fly effect – „cóż, cywi­li­za­cja jesz­cze się nie zawa­li­ła” – kwi­tu­je Bill Nighy. No tak, ale wciąż ist­nie­je pro­blem etycz­ny: Tim ani jego ojciec, ani resz­ta ich krew­nych z linii męskiej nie wie­dzą, jak wpły­wa­ją na życie innych ludzi, zmie­nia­jąc bieg wyda­rzeń, na przy­kład wyle­wa­jąc – bądź nie – wino pod­czas impre­zy na oso­by sie­dzą­ce na kana­pie (czy przez to obla­ny chło­pak nie spo­tka swej przy­szłej żony, któ­ra była­by mat­ką ich dzieci?).

Pozo­sta­je nam jesz­cze kwe­stia toż­sa­mo­ści oso­bo­wej – a tutaj rzecz robi się jesz­cze bar­dziej inte­re­su­ją­ca. Mia­no­wi­cie Tim, kie­dy chce zmie­nić swe zacho­wa­nie w danej sytu­acji, któ­ra mia­ła już miej­sce, wra­ca do prze­szło­ści i postę­pu­je ina­czej – zmie­nia­jąc tym samym wyda­rze­nia w tam­tym cza­sie i wpły­wa­jąc na bieg wła­snej (i nie tyl­ko) histo­rii. To, że ma taką moż­li­wość, świad­czy, że prze­szłość nie ma cha­rak­te­ru sta­łe­go i zawsze jest w niej miej­sce na „nowe”. Jeśli więc mie­li­by­śmy zin­ter­pre­to­wać, jaką wizję cza­su ser­wu­je nam sce­na­riusz – czy­li powró­cić do kwe­stii onto­lo­gii cza­su – musie­li­by­śmy chy­ba pójść w kie­run­ku teo­rii świa­tów rów­no­le­głych (powsta­łej na bazie teo­rii kwan­tów). Bo w blo­ko­wym uni­wer­sum podró­że do prze­szło­ści, a tym bar­dziej w celu jej zmie­nie­nia, są nie­moż­li­we. Tim za każ­dym razem, gdy cofa się w prze­szłość, two­rzy alter­na­tyw­ny świat z alter­na­tyw­nym cią­giem wyda­rzeń – jego życie toczy się tym torem, jaki boha­ter mu wyzna­czy przez dowol­ną mody­fi­ka­cję swe­go zacho­wa­nia w róż­nych sytu­acjach. Nie podró­żu­je po jed­nej linii cza­su, któ­rą dowol­nie wykrzy­wia, bo było­by to nie­moż­li­we. Musi więc ska­kać po rów­no­le­głych rze­czy­wi­sto­ściach, któ­re sam mno­ży. Wybie­ra­jąc opcję świa­tów rów­no­le­głych – wybie­ra­my roz­wią­za­nia cza­so­we, jakie ofe­ru­je nam teo­ria kwan­tów, a w tej­że kwe­stia tego, czym wła­ści­wie jest czas, to rzecz nie­zwy­kle skom­pli­ko­wa­na, choć domi­nu­je pogląd, że czas tak napraw­dę jest… ilu­zją – złu­dze­niem wytwo­rzo­nym przez nasz mózg. I na tym może poprze­stań­my, by wró­cić do kwe­stii w tym arty­ku­le naj­waż­niej­szej, czy­li: kim jest Tim?

Powie­dzieć, że jest to kil­ka osób w kil­ku stwo­rzo­nych przez sie­bie świa­tach, to udzie­lić odpo­wie­dzi zupeł­nie nie­sa­tys­fak­cjo­nu­ją­cej z tej pro­stej przy­czy­ny, że Tim wszyst­kie te świa­ty zna. Sam decy­du­je, do któ­re­go świa­ta przy­na­le­ży, w któ­rym się zatrzy­ma – zmie­nia swe postę­po­wa­nie w prze­szło­ści, ale zna swe alter­na­tyw­ne losy (co by było, gdy­by postą­pił ina­czej – jak pier­wot­nie). Wszyst­ko, co złe uczy­nił, może cof­nąć, wszyst­ko, co dobre, może powtó­rzyć. Co wte­dy z odpo­wie­dzial­no­ścią moral­ną? Czy gdy­by na przy­kład zdra­dził swą żonę, a potem cof­nął się w cza­sie i jed­nak jej nie zdra­dził – był­by oso­bą, któ­ra zdra­dzi­ła swo­ją żonę, czy nie? Cie­ka­we jest to, że Tim ma wspo­mnie­nia z wyda­rzeń, któ­re osta­tecz­nie nie mia­ły miej­sca (przy­naj­mniej nie w ramach tej rze­czy­wi­sto­ści, w któ­rej obec­nie się znaj­du­je) lub któ­re jesz­cze się nie wyda­rzy­ły. Zosta­li­śmy więc tym samym spro­wo­ko­wa­ni przez twór­ców fil­mu Abo­ut Time do udzie­le­nia odpo­wie­dzi, że musi on być sumą swych wcie­leń i we wszyst­kich alter­na­tyw­nych wyda­rze­niach brać udział jako jed­na i ta sama oso­ba. A jeśli tak, to czyż nie wyda­je się odpo­wie­dzial­ny za powsta­łe sytu­acje, nawet jeśli osta­tecz­nie nie mia­ły one miej­sca? „Ja” Tima, jego świa­do­mość, podró­żu­je po swo­im pogma­twa­nym życio­ry­sie – po momen­tach, w któ­rych się to „ja” znaj­do­wa­ło – wciąż two­rząc jed­ną histo­rię swo­je­go „wewnętrz­ne­go” życia; wyda­je się więc, że obo­wią­zu­ją go te same pra­wa moral­ne co zwy­kłych śmiertelników.

Abo­ut Time (ory­gi­nal­na wer­sja tytu­łu fil­mu) ma dwo­ja­ki sens: ozna­cza „naj­wyż­szy czas (na coś)” i będzie tu oczy­wi­ście cho­dzi­ło o miłość (na tym sen­sie sku­pia się pol­ska wer­sja tytu­łu – Czas na miłość); ale może też zna­czyć zwy­czaj­ne „o cza­sie” – i o tym wła­ści­wie jest film. Otóż ta w naj­lep­szym sen­sie typo­wa angiel­ska kome­dia roman­tycz­na kon­cen­tru­je się na pro­ble­mie, jak żyć, jak dobrze przejść przez czas nam dany, jak go prze­ży­wać, a więc przede wszyst­kim: jak być szczę­śli­wym. Prze­sła­nie fil­mu wybrzmie­wa wyraź­nie: „Wszy­scy podró­żu­je­my w cza­sie – razem, dzień po dniu. Delek­tuj­my się tą nie­sa­mo­wi­tą jazdą”.

Czy damy się namówić?


Mał­go­rza­ta Szo­stak – Dok­to­rant­ka na Wydzia­le Filo­lo­gicz­nym Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w meto­do­lo­gii badań języ­ko­znaw­czych, a tak­że zaj­mu­je się lite­ra­tu­rą koń­ca XIX i począt­ku XX wie­ku. Na polo­ni­sty­ce ukoń­czy­ła spe­cja­li­za­cję z fil­mo­znaw­stwa i teatro­lo­gii oraz kry­ty­ki arty­stycz­nej. Absol­went­ka filo­zo­fii na Uni­wer­sy­te­cie Gdańskim.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Fot.: Kadr z fil­mu Abo­ut Time


czas: 1 godz. 59 min.
reży­se­ria: Richard Curtis
sce­na­riusz: ­Richard Curtis
gatu­nek: dra­mat, fan­ta­sy, kome­dia, romans
pro­duk­cja: Wiel­ka Brytania
pre­mie­ra: 27 czerw­ca 2013 (świat)

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy