Felieton Myślowe niesubordynacje

Małgorzata Szostak: Buktrak, polityka i TLK

Zanim się to wszystko wydarzyło, krainę tę opisywano różnymi nazwami.
Zatoki i nagie klify; ciągnące się w dal kępy świerczyny tak zielonej, ze niemal czarnej. Górskie olchy, karłowate zarośla, brodaczki. Jeziora i sadzawki w głębi lądu połączone w misterną sieć niczym narządy w ciele zwierzęcia, krwawiące ze starych ran rzekami sączącymi się do morza wzdłuż całego wybrzeża.
Michael Crummey, Rzeka złodziei

Opis ten przeczy­tałam razu pewnego na leżaku pod „księ­gar­nią na kółkach”, tzw. buk­trakiem, na placu w cen­trum mias­ta, gdy słońce wal­iło nas po głowach, brą­zowy kurz unosił się nad tłumem, a z głośników rozstaw­ionych w kilku punk­tach placu leci­ała głoś­na, dud­nią­ca muzy­ka. Odpłynęłam. Na chwilę, na min­utę. Nie tyle zmieniłam przestrzeń, co weszłam w inne doświad­cze­nie. Kra­jo­brazu jako żywego ciała, gdzie rze­ki to sys­tem naczyń krwionośnych. Spo­jrza­łam nie przez swo­je oczy i… Boże, co za widok! Co za widok! Frag­ment przy­pad­kowej książ­ki, rzut okiem na czyjś świat i buch! ten świat na chwilę sta­je się moim włas­nym, który w ten sposób się posz­erza i posz­erza, i posz­erza. Tak dzi­ała lit­er­atu­ra. Sekun­da i wracam do upal­nego mias­ta. Nieco oszołomiona – no bo po takiej podróży któż by nie był.

A w telewiz­ji śni­adan­iowej znany poli­tyk tonem rewelacji mówi do Mellera: „Ktoś sobie coś wymyślił i ja mam to ter­az czy­tać?”, a inni goś­cie kiwa­ją głową z apro­batą. No cóż, panie poli­tyku, nie musi pan. Tylko co z tym życiem przeży­wanym tak w poje­dynkę – wszys­tko z jed­nej i tej samej per­spek­ty­wy? Tylko czy obe­jmie ona tyle, ile trze­ba?

A tyle, ile moż­na?

Domeną poli­ty­ki z definicji jest mno­gość – dzi­ała pan, znany poli­tyku, dla dobra wspól­nego. Jak wypeł­nia pan swo­je powołanie, jeśli nie widzi pan powodu, by zapoz­nawać się z tym, co „ktoś sobie wymyślił”? 

Hm, no ale czy nie zapędzam się w tym poucza­niu? Jest prze­cież inna dro­ga niż lit­er­atu­ra, trud­niejsza, bo trud­niejsza, ale kto wie, czy nie bardziej szla­chet­na. Myślę tu o empatii.

Jak­iś czas temu zapoz­nałam się z ese­jem Andrze­ja Grze­gor­czy­ka, w którym wspom­i­na on o idei Porozu­mienia bez prze­mo­cy (zob. Andrzej Grze­gor­czyk, W poszuki­wa­niu ukry­tego sen­su, Lublin: Wydawnict­wo Aca­d­e­mi­con 2018, s. 337–363). Zaczęłam zgłębi­ać tem­at. Otóż u pod­staw tej teorii leży przeko­nanie, że za naszy­mi uczu­ci­a­mi zawsze sto­ją potrze­by. Jeśli odczuwam złość, to nie dlat­ego, że mój synek nawala mnie książeczką po twarzy, ale dlat­ego że moja potrze­ba: uzna­nia, sza­cunku, no i – umówmy się – bez­pieczeńst­wa, nie została zaspoko­jona. Gdy łączymy nasze uczu­cia z naszy­mi potrze­ba­mi, odzysku­je­my odpowiedzial­ność za siebie i nasze emoc­je. A potrze­by są uni­w­er­salne, ponieważ są to dąże­nia, które sto­ją na straży naszego życia. Czys­ta biolo­gia. Jed­ną z potrzeb jest jedze­nie, inną picie, jeszcze inną przestrzeń, wol­ność czy miłość. Potrze­by są te same dla wszys­t­kich ludzi – inne są tylko strate­gie ich zaspoka­ja­nia. A potrze­bą, która zdomi­nowała ostat­nio moją wyobraźnię, jest potrze­ba kon­tak­tu.  

– Wie pani, ja to nie mogę spoko­jnie patrzeć na to, co się dzieje ter­az w poli­tyce – nie ma tam żad­nej kul­tu­ry dyskusji. Wszyscy sobie do gardeł skaczą – powiedzi­ał mi mój współ­pasażer, elek­tryk, jak się później okaza­ło. – Ale mam wraże­nie, że to nasza pol­s­ka cecha – pieni­act­wo, brak pomyślunku, krzy­ki i szarża na łeb na szyję.

– Niemal z okrzykiem: Huzia na Józia…

– Tak jest.

Mój współ­pasażer widzi w poli­tykach ludzi niewychodzą­cych sobie naprze­ciw. Sku­pi­onych na swo­jej per­spek­ty­wie, swoim widze­niu, swoim doświad­cze­niu. Kon­takt jest tu niemożli­wy do osiąg­nię­cia. Jakże lit­er­atu­ra by tu pomogła… A jak filo­zofia! Ale filo­zofia inaczej.

Dlaczego filo­zofia?” – niedawno ktoś mnie zapy­tał, gdy roz­maw­ial­iśmy o wyborze kierunku studiów. I nie potrafiłam szcz­erze odpowiedzieć tak od razu, przeskoczyć kon­wencję odpowiedzi typu: „bo to ciekawe” lub odwoły­wa­nia się do prak­ty­ki życia codzi­en­nego. Ale to pytanie powracało. Jechałam pociągiem, kra­jo­brazy prze­suwały się przed moi­mi ocza­mi, a ja stałam przy oknie z dłoń­mi przewies­zony­mi przez jego ramę i myślałam nad odpowiedz­ią. Lubię TLK, właśnie dla tych kory­tarzy z pootwier­any­mi okna­mi i dla tego jed­nos­ta­jnego hała­su kół śliz­ga­ją­cych się po szy­nach. Dlaczego filo­zofia? – powtórzyłam pytanie, wychy­la­jąc się przez okno, a powi­etrze uderza­ło w moją rozpęd­zoną głowę. Filo­zofia posz­erza per­spek­ty­wę postrze­ga­nia świa­ta w inny sposób niż lit­er­atu­ra. Filo­zofia dostar­cza mi wiedzy i narzędzi. Za jej pomocą tnę, kle­ję, przymierzam, dłu­bię. Nawalam kilo­fem – gdy trze­ba. Do zer­wa­nia niek­tórych naby­tych przekon­ań nawet łom potrzeb­ny. A wraz z posz­erzaną per­spek­ty­wą, rośnie przestrzeń dla innych.

– Moja cór­ka to tylko w tele­fonie siedzi, aż stra­ch bierze – mówi mój współ­pasażer.

– A może to nie takie złe? Po pros­tu nowa plat­for­ma do naw­iązy­wa­nia kon­tak­tu?

Taką plat­for­mą jest filo­zofia. I lit­er­atu­ra. Czy – jak się okazu­je – pocią­gi TLK.


Mał­gorza­ta Szostak – Dok­toran­t­ka na Wydziale Filo­log­icznym Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, spec­jal­izu­je się w metodologii badań językoz­naw­czych, a także zaj­mu­je się lit­er­aturą koń­ca XIX i początku XX wieku. Na polonistyce ukończyła spec­jal­iza­cję z fil­moz­naw­st­wa i teatrologii oraz kry­ty­ki artysty­cznej. Absol­wen­t­ka filo­zofii na Uni­w­er­syte­cie Gdańskim.

Kole­jny feli­eton z cyk­lu „Myślowe niesub­or­dy­nac­je” ukaże się za dwa tygod­nie.

Najnowszy numer można nabyć od 3 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy