Myślowe niesubordynacje

Małgorzata Szostak: Księżniczka i rycerz

Jest taka kołysanka, przy której mój synek szybko zasypia. Przytula się do mnie w chuście i zamyka oczka. Słuchamy jej razem, bo to jedna z najpiękniejszych kołysanek. Opowiada o królewnie i rycerzu.

Zapisz się do naszego newslettera

Chodzę po poko­ju, kołyszę się.

Śpij, królewno, nie płacz, nie,
jedzie ryc­erz do ciebie.
Śpij, królewno, nie płacz, nie,
 jedzie ryc­erz do ciebie.

Na koniku brą­zowym
przeskaku­je przez rowy,
jedzie do ciebie.
Na koniku brą­zowym
przeskaku­je przez rowy,
jedzie do ciebie.

Muzy­ka i słowa są jed­nakowo ważne. Muzy­ka jest dziełem Kai i Janusza Prusi­nows­kich, a słowa to wier­sz Joan­ny Papuz­ińskiej. Słucham i patrzę przez okno. Naprze­ci­wko miesz­ka młode małżeńst­wo z synkiem w tym samym wieku. Ich okna od jakiegoś cza­su zdo­bią moty­wy mary­narskie – pewnie urządza­li urodzi­nowe par­ty. Myślę o ich sym­bo­l­ice. O tym, że od samych początków pielęgnu­je się w chłop­cach chęć odkry­wa­nia i zdoby­wa­nia świa­ta, rusza­nia w podróż, dzi­ała­nia i pen­e­tracji przestrzeni. Piękne. Chło­piec ma roczek, a już jego oczy przyzwycza­ja­ją się do widoku statków i kotwic. Świat tylko na niego czeka.

Śpij, ryc­erzu, nie płacz,
czeka królew­na na ciebie.
Śpij, ryc­erzu, nie płacz,
czeka królew­na na ciebie.

W białą suknię ubrana
stoi w oknie od rana,
czeka na ciebie.
W białą suknię ubrana
stoi w oknie od rana,
czeka na ciebie.

Pomyślałam wtedy o mojej córeczce. Poczułam uku­cie. Nie, nie zgadzam się. Ma czekać? Niewin­na, w białej sukni? Czy nigdy nie uwol­nimy się od obrazu dziew­cząt wypa­tru­ją­cych swych ryc­erzy? W poko­jach dziew­czę­cych wciąż domin­u­ją deko­rac­je księżniczkowe, wieże i zam­ki. (Oprócz kotków, motylków, ser­duszek, gwiazdek etc. – ale na potrze­by feli­etonu poz­wolę sobie ograniczyć ten reper­tu­ar do moty­wów mediewal­nych). Królew­na jest zamknię­ta, a świat jest na zewnątrz – dopiero ryc­erz może ją do tego świa­ta wyprowadz­ić. Kołysan­ka wyko­rzys­tu­je tę samą sym­bo­l­ikę i… sil­nie mnie porusza. Dlaczego? Sko­ro widzę w tym hamowanie dziew­czę­cych aspiracji i poczu­cia spraw­c­zoś­ci? Królewno, nie czekaj biernie w wieży, sama z niej zejdź i idź w świat – wspól­nie z ryc­erzem wejdź na statek i zarzu­caj kotwicę przy niez­nanych lądach.

Czemu więc, gdy słucham tej kołysan­ki, słucham jak­by opowieś­ci o sobie? Myślałam, że to melo­dia i ten głos, ale nie. To do tej melodii przez ten głos śpiewane słowa. Co więc z moc­no przes­tarza­łą treś­cią? Prze­cież wali tru­pem na kilo­metr – taka wiz­ja relacji damsko-męs­kich została dawno pogrze­bana przez świat zachod­ni. A nawet jeśli nie, jeśli wciąż jej cień funkcjonu­je w społecznej podświado­moś­ci, to słowa kołysan­ki nie powin­ny trafi­ać do mnie: bo ja ze swym ryc­erzem żyję od lat, a owoc tego związku z otwartą buz­ią śpi na mojej pier­si (owoc odpłynął po drugiej zwrotce). Czemu więc?

Znam odpowiedź.

Odwołam się tu do pewnej dyskusji toc­zonej wokół wiel­kich dis­ney­ows­kich nar­racji. Dis­ney (i Pixar) skrzęt­nie odno­towu­ją w swych pro­dukc­jach zmi­any, do jakich dochodzi we współczes­nej kul­turze. Mamy rewolucyjnego Shre­ka, który bawi się kon­wencją, poślu­bi­a­jąc waleczną królewnę z pot­worem (post­mod­ern­izm ostate­cznie zawład­nął wyobraźnią także kul­tu­ry pop­u­larnej). Mamy te wszys­tkie księżnicz­ki, które z dekady na dekadę sta­ją się coraz odważniejsze (Śpiącą Królewnę i Mulan, Śnieżkę i Małą Syrenkę dzieli przepaść nie do poko­na­nia), a ter­az same zdoby­wa­ją świat i speł­ni­a­ją swe marzenia (Roszpun­ka w Zaplą­tanych, Meri­da Walecz­na, Vaiana, Elza i Anna w Krainie lodu). I nie ma w tym nic złego, wręcz prze­ci­wnie – świad­czy to o zmi­anach, jakie dokon­ały się w społeczeńst­wie zachod­nim na przestrzeni niemal stu lat. Kwes­t­ia jed­nak doty­czy czego innego – zmi­any per­spek­ty­wy.

Weźmy na warsz­tat Krainę lodu. W pro­dukcji Dis­neya mamy dwie siostry, które ostate­cznie same siebie ratu­ją, a książę okazu­je się złym charak­terem. „Yeah, right, give me a break” mówi amerykańs­ki psy­cholog Jor­dan Peter­son, jeden z najwięk­szych umysłów współczes­nego świa­ta – a przy­na­jm­niej takim umysłem przez część tego świa­ta okrzyknię­ty. Uważa, że film ten niesie za sobą przekaz czys­to ide­o­log­iczny, a wręcz pro­pa­gandowy, jego sens jest jed­noz­naczny, a morał wyłożony łopa­to­log­icznie – nie to, co w arche­typ­icznej Śpiącej Królewnie. His­torię Śpiącej Królewny moż­na bowiem czy­tać jako opowieść o potrze­bie wybudzenia z nieświado­moś­ci albo opowieść o koniecznoś­ci równoważe­nia nieświado­moś­ci, sym­bol­i­zowanej przez kobi­etę, przez akty­wną świado­mość, sym­bol­i­zowaną przez mężczyznę. A więc baj­ki te funkcjonu­ją w dwóch różnych sfer­ach. Ich sen­sy się mija­ją. Pójdźmy głę­biej.

O obec­noś­ci w psy­chice ludzkiej zarówno pier­wiast­ka męskiego, jak i żeńskiego pisał Jung. O koniecznoś­ci uzna­nia obu ele­men­tów i zachowa­nia ich równowa­gi. O ani­mie, pier­wiastku kobiecym w mężczyźnie, i ani­musie, pier­wiastku męskim w kobiecie. Ele­ment żeńs­ki wiąże się z uczu­ciowoś­cią, nieświado­moś­cią, prag­nieni­a­mi, instynk­tem, z ciałem. Pier­wiastek męs­ki – z rozumem, świado­moś­cią, dzi­ałaniem, logosem, duchem. Pier­wiastek męs­ki dzi­ała w służ­bie pier­wiast­ka żeńskiego – kobi­eta czu­je, prag­nie, potrze­bu­je, mężczyz­na kalku­lu­je, dzi­ała i zdoby­wa.

Moja kołysan­ka nie zaw­iera anachron­icznych idei. Nie opowia­da o miłoś­ci pomiędzy kobi­etą a mężczyzną ani o rolach, jakie pełnią w społeczeńst­wie. Nie przy­pom­i­na też o dawnym świecie i jego praw­idłach. Nie muszę zwięk­szać mobi­liza­cji sił strony kobiecej w wojnie płci – przy­na­jm­niej nie z powodu treś­ci płyną­cych wraz z melodią piosen­ki czy moty­wów zaw­ieszanych na szy­bach oki­en­nych przez sąsi­adów. Nie. Wszys­tko nie to.

Królew­na rzeczy­wiś­cie tęskni za swym ryc­erzem, a ryc­erz za swo­ją królewną. Kobi­eta tęskni za siłą, mężczyz­na za słaboś­cią. Kobi­eta prag­nie wyjść do świa­ta, mężczyz­na kłaść świat u jej stóp. Dwa pier­wiast­ki muszą się dopeł­ni­ać. Im więk­sza tęs­kno­ta, tym więk­sza nierównowa­ga. Tacy jesteśmy. Potrze­bu­je­my i sen­su, i dzi­ała­nia. I niewin­noś­ci, i walecznoś­ci. I wnętrza, i zewnętrza. I zamku, i statku.

O tym opowia­da moja kołysan­ka. Jestem królewną i ryc­erzem.

Nie minęło nawet pięć min­ut, a mój synek śpi. Z lap­topa płynie jeszcze ostat­nia zwrot­ka.

Śpi­j­cie dzieci, nie płacz­cie,
kiedyś się spotka­cie.
Śpi­j­cie dzieci, nie płacz­cie,
kiedyś się spotka­cie.

Będzie wtedy piękny ślub,
będzie miłość aż po grób.
Bo się spotka­cie.
Będzie wtedy piękny ślub,
będzie miłość aż po grób.
Bo się spotka­cie.

Zresztą sami posłucha­j­cie:

 


Mał­gorza­ta Szostak – Dok­toran­t­ka na Wydziale Filo­log­icznym Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, spec­jal­izu­je się w metodologii badań językoz­naw­czych, a także zaj­mu­je się lit­er­aturą koń­ca XIX i początku XX wieku. Na polonistyce ukończyła spec­jal­iza­cję z fil­moz­naw­st­wa i teatrologii oraz kry­ty­ki artysty­cznej. Absol­wen­t­ka filo­zofii na Uni­w­er­syte­cie Gdańskim.

Kole­jny feli­eton z cyk­lu „Myślowe niesub­or­dy­nac­je” ukaże się za dwa tygod­nie.

Najnowszy numer można nabyć od 10 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy