Artykuł Filozofia religii

Marek Błaszczyk: Śmierć z miłości

Umrzeć z miłości? Naturalnie, to przecież „nic takiego”. A co, jeśli rzecz dotyczy samego Boga? Jeśli i On – tak bardzo kochając człowieka – pewnego dnia zapragnąłby się unicestwić, zrezygnować ze swojego istnienia? A więc zrzec się tego, co dla Niego najcenniejsze, co stanowi Jego istotę? Czy dobrowolna śmierć Boga nie byłaby właśnie oznaką Jego największego poświęcenia, wyrazem Jego największej miłości do człowieka?

Zapisz się do naszego newslettera

Down­lo­ad (PDF, 414KB)


Trud­no to sobie wyobra­zić, praw­da? Raczej nie roz­wa­ża się tego pro­ble­mu na szkol­nych lek­cjach reli­gii, kate­che­zach czy stu­diach teo­lo­gicz­nych. Nawet uni­wer­sy­tec­kie kur­sy filo­zo­fii zda­ją się omi­jać to zagad­nie­nie, rzad­ko pod­no­sząc dys­ku­sję w tym zakre­sie wol­ną od świa­to­po­glą­do­wych uprze­dzeń. Inspi­ra­cji do pod­ję­cia tego typu reflek­sji jed­nak nie bra­ku­je. Głów­ną z nich jest bowiem wyda­na nie­daw­no mono­gra­fia zaty­tu­ło­wa­na O Bogu, któ­ry był. Nowa inter­pre­ta­cja Jezu­sa nauki o Bogu autor­stwa Miesz­ka Cie­siel­skie­go. Z niej wła­śnie pocho­dzi idea miło­sier­ne­go samo­uni­ce­stwie­nia się Boga, będą­ca pod­sta­wą teizmu umiar­ko­wa­ne­go. Przyj­rzyj­my się jej pokrót­ce, zasta­na­wia­jąc się, jakie zada­nie posta­wił przed czło­wie­kiem rezy­gnu­ją­cy ze swe­go do-wiecz­ne­go ist­nie­nia Stwór­ca.

Miłosierne samounicestwienie

Idea miło­sier­ne­go samo­uni­ce­stwie­nia się Boga jest fun­da­men­tal­nym wąt­kiem teizmu umiar­ko­wa­ne­go. Sta­no­wi­sko to zda­je się być swo­istą pró­bą pogo­dze­nia kla­sycz­ne­go teizmu z ate­izmem. Gło­si bowiem ono, że Bóg ist­niał w prze­szło­ści, lecz zre­zy­gno­wał ze swo­je­go do-wiecz­ne­go ist­nie­nia, doko­nu­jąc – w imię miło­ści do czło­wie­ka – rady­kal­nej ofia­ry samo­po­świę­ce­nia. Ist­nie­ją­cy Bóg oddał więc czło­wie­ko­wi to, co naj­cen­nie­je: swo­je boskie (do-wiecz­ne) ist­nie­nie. Mówiąc ina­czej: miło­sier­ny Bóg dobro­wol­nie zrzekł się swe­go boskie­go ist­nie­nia, aby czło­wiek mógł stać się Jego dzie­dzi­cem i w peł­ni reali­zo­wać Jego ostat­nią wolę – Boży Testa­ment. Kon­cep­cja, o któ­rej mowa, jawi się jako roz­wią­za­nie alter­na­tyw­ne (nie­orto­dok­syj­ne), pozwa­la­ją­ce zbu­do­wać pomost mię­dzy pozor­nie wyklu­cza­ją­cy­mi się opcja­mi świa­to­po­glą­do­wy­mi: teizmem i ate­izmem. Podzie­la się tu bowiem teistycz­ne prze­ko­na­nie, że Bóg ist­nie­je nie tyl­ko w umy­śle, lecz tak­że w rze­czy­wi­sto­ści, że jest bytem real­nym, oso­bo­wym, zatro­ska­nym o los czło­wie­ka. Odda­je się przy tym słusz­ność sta­no­wi­sku ate­istycz­ne­mu, pod­kre­śla­jąc, że wraz ze stwo­rze­niem wszech­świa­ta Bóg prze­stał ist­nieć. Ist­niał On zatem od-wiecz­nie, ale nie będzie ist­niał do-wiecz­nie.

Jeże­li Bóg jest bytem naj­mi­ło­sier­niej­szym, odwo­łu­jąc się zaś do for­mu­ły św. Anzel­ma: „czymś, ponad co nicze­go więk­sze­go nie moż­na pomy­śleć”, to akt Jego rady­kal­ne­go samo­po­świę­ce­nia się (dobro­wol­nej śmier­ci) dla czło­wie­ka zda­je się być logicz­ną kon­se­kwen­cją wyni­ka­ją­cą z Jego miło­sier­dzia. Samo­uni­ce­stwie­nie się Boga sta­no­wi więc – na grun­cie logicz­nym – naj­bar­dziej rady­kal­ny akt Jego samo­po­świę­ce­nia, któ­re z kolei wypły­wa z Jego bez­gra­nicz­ne­go miło­sier­dzia. Ozna­cza to, że mówiąc o Bogu jako o naj­mi­ło­sier­niej­szym bycie, to zna­czy takim, ponad co nic miło­sier­niej­sze­go nie moż­na pomy­śleć, to logicz­ny obo­wią­zek naka­zu­je zara­zem mówić o Nim jako o bycie rezy­gnu­ją­cym ze swe­go ist­nie­nia, samo­uni­ce­stwia­ją­cym się w imię miło­ści do czło­wie­ka. Nie ma prze­cież dla Boga nic cen­niej­sze­go niż Jego wła­sne boskie ist­nie­nie. A czy moż­na wyobra­zić sobie więk­szą ofia­rę z Jego stro­ny niź­li dobro­wol­na śmierć?

Logika miłosiernej śmierci Boga

Powyż­sze rozu­mo­wa­nie przed­sta­wia się nastę­pu­ją­co. Skła­da się ono z sied­miu zało­żeń doty­czą­cych Boga (Bytu Abso­lut­ne­go), akcep­to­wal­nych na grun­cie chrze­ści­jań­skie­go teizmu. Pierw­sze pięć z nich trak­tu­je o przy­mio­tach (atry­bu­tach) Boga, dwa ostat­nie nato­miast wyłusz­cza­ją feno­men Boże­go miło­sier­dzia. Co nie­zwy­kle istot­ne, idzie tu o ludz­kie myśle­nie o Bogu (myśle­nie w kate­go­riach spój­no­ści i logicz­ne­go wyni­ka­nia), nie zaś o docie­ka­nie Jego rze­czy­wi­stej sytu­acji onto-teo­lo­gicz­nej. Bóg jako taki jest prze­cież bytem nie­em­pi­rycz­nym, a prze­to w peł­ni nie­po­zna­wal­nym, wymy­ka­ją­cym się rze­tel­nej nauko­wej ana­li­zie. Może­my jed­nak­że myśleć o Nim w spo­sób logicz­nie nie­sprzecz­ny, odwo­łu­jąc się do moż­li­wo­ści „wła­dzy sądze­nia” nasze­go rozu­mu. Pod­kre­śla się tutaj – za Imma­nu­elem Kan­tem – fakt, że nie może­my udo­wod­nić zarów­no ist­nie­nia Boga, jak i Jego nie­ist­nie­nia. A tak­że – za Kar­lem R. Pop­pe­rem – że wszel­ka kry­ty­ka, tro­piąc sła­be stro­ny danej teo­rii czy zwra­ca­jąc uwa­gę na nie­ści­sło­ści dotych­cza­so­we­go spo­so­bu myśle­nia (tu: myśle­nia o Bogu), jest warun­kiem pozna­nia nauko­we­go, w tym pozna­nia teo­lo­gicz­ne­go i filo­zo­ficz­ne­go.

Oto nasze zało­że­nia: 1) Bóg jest od-wiecz­ny, 2) Bóg jest isto­tą oso­bo­wą, 3) Bóg jest isto­tą wszech­mo­gą­cą, 4) Bóg jest stwór­cą wszech­świa­ta, 5) Bóg jest czymś, ponad co nic miło­sier­niej­sze­go nie może być pomy­śla­ne, 6) miło­sier­dzie Boga pole­ga na zło­że­niu przez Nie­go ofia­ry (poświę­ce­nia się), 7) wiel­kość miło­sier­dzia jest wprost pro­por­cjo­nal­na do wiel­ko­ści zło­żo­nej ofia­ry. Przy­ję­cie niniej­szych zało­żeń pozwa­la sfor­mu­ło­wać rozu­mo­wa­nie, opie­ra­ją­ce się na czte­rech prze­słan­kach (p1, p2, p3, p4) i wnio­sku (w). Jeże­li bowiem Bóg jest czymś, ponad co nic miło­sier­niej­sze­go nie może być pomy­śla­ne (p1), i wiel­kość miło­sier­dzia Boże­go wyra­ża się wiel­ko­ścią ponie­sio­nej przez Nie­go ofia­ry dla czło­wie­ka (p2), i naj­więk­sza ofia­ra, jaką może ponieść Bóg, to rezy­gna­cja ze wszyst­kich swo­ich przy­mio­tów (atry­bu­tów) bosko­ści (p3), i jed­nym z przy­mio­tów (atry­bu­tów) Boga jest Jego ist­nie­nie (p4), to wyni­ka stąd, że Bóg, będąc czymś, ponad co nic miło­sier­niej­sze­go nie może być pomy­śla­ne, ofia­ro­wał swo­je ist­nie­nie i obec­nie nie ist­nie­je (w).

Mówiąc ina­czej: jeże­li myśli­my o Bogu jako o „czymś, ponad co nicze­go miło­sier­niej­sze­go nie moż­na pomy­śleć”, a miło­sier­dzie ujmu­je­my jako akt dobro­wol­ne­go poświę­ce­nia się, ponie­sie­nia dobro­wol­nej ofia­ry, to logicz­ną kon­se­kwen­cją owe­go rozu­mo­wa­nia zda­je się być myśle­nie o Nim jako o Bogu, któ­ry – doko­nu­jąc naj­więk­sze­go aktu miło­sier­dzia, jaki moż­na pomy­śleć, a więc pono­sząc naj­więk­szą ofia­rę, jaką jest rezy­gna­cja ze wszyst­kich swo­ich boskich atry­bu­tów, w tym swe­go do-wiecz­ne­go ist­nie­nia – obec­nie nie ist­nie­je. Bóg, stwo­rzyw­szy świat, umarł z miło­ści do czło­wie­ka.

Po śmierci Boga

Cóż zatem ma począć czło­wiek, sko­ro Bóg z miło­ści do nie­go zre­zy­gno­wał ze swo­je­go ist­nie­nia? Czy świat bez Boga może być świa­tem przy­ja­znym i bez­piecz­nym? Wresz­cie, czy moż­na wieść w nim szczę­śli­we, satys­fak­cjo­nu­ją­ce życie? Fry­de­ryk Nie­tz­sche, dzie­więt­na­sto­wiecz­ny orę­dow­nik „śmier­ci Boga”, zda­je się nie pozo­sta­wiać złu­dzeń: utra­ta Boga jest zara­zem utra­tą meta­fi­zycz­ne­go oraz moral­ne­go hory­zon­tu. Czło­wiek pozba­wio­ny zosta­je aksjo­lo­gicz­nych fun­da­men­tów, na któ­rych dotych­czas opie­rał swo­je myśle­nie i dzia­ła­nie. Pozba­wio­ny zosta­je tym samym wia­ry w ist­nie­nie obiek­tyw­nych, abso­lut­nych, ponad­hi­sto­rycz­nych war­to­ści, gubiąc punk­ty odnie­sie­nia oraz kry­te­ria „porząd­ko­wa­nia świa­ta”. Sło­wem: pozba­wio­ny zosta­je wszyst­kie­go, co wią­że się ze „świa­tem nad­zmy­sło­wym”. Zada­nie czło­wie­ka nie pole­ga więc na odkry­wa­niu zde­fi­nio­wa­ne­go przez Boga i ukry­te­go w świe­cie sen­su, lecz na nie­ustan­nym two­rze­niu go, fal­sy­fi­ko­wa­niu i ponow­nym kre­owa­niu. Nie ma już jed­nej Praw­dy, bowiem nie ma jej gwa­ran­ta (Boga). Wszel­kie twier­dze­nia o świe­cie zda­ją się być teraz wyni­ka­ją­cą z inter­pre­ta­cji „ruchli­wą armią meta­for”. Jed­nak nie tyl­ko inter­pre­to­wa­nie rze­czy­wi­sto­ści – dodaj­my: rze­czy­wi­sto­ści pozo­sta­wio­nej przez Boga w akcie Jego miło­sier­ne­go samo­uni­ce­stwie­nia się – sta­no­wi teraz cel ludz­kiej egzy­sten­cji. Celem tym jest tak­że wypeł­nie­nie Boże­go Testa­men­tu, któ­re­go jeste­śmy peł­no­praw­ny­mi dzie­dzi­ca­mi.


Marek Błasz­czyk – Dok­to­rant Uni­wer­sy­te­tu Miko­ła­ja Koper­ni­ka w Toru­niu, absol­went Uni­wer­sy­te­tu im. Ada­ma Mic­kie­wi­cza w Pozna­niu. Zain­te­re­so­wa­nia nauko­we: filo­zo­fia egzy­sten­cji, antro­po­lo­gia filo­zo­ficz­na, filo­zo­fia her­me­neu­tycz­na. Publi­ko­wał m.in. w „Prze­glą­dzie Filo­zo­ficz­nym”, „Ruchu Peda­go­gicz­nym”, „Idei”, „Per­spek­ty­wach Kul­tu­ry”.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

 

Ilu­stra­cja: Сергей Кочанов

Najnowszy numer można nabyć od 2 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy