Artykuł Filozofia religii

Marek Dobrzeniecki: Bóg a zło

Dlaczego Bóg dopuszcza do pojawienia się w naszym świecie zła i cierpienia, skoro jest wszechmocny (a zatem mógłby do tego nie dopuścić) oraz doskonale dobry (a zatem winien sprzeciwiać się wszelkim przejawom zła i cierpienia)? Czy wierzący mogą przedstawić wiarygodną mowę obrończą Boga? Innymi słowy, czy teodycea jest możliwa?

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2020 nr 5 (35), s. 34–35. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Pyta­nie o to, dla­cze­go Bóg pozwa­la na pano­sze­nie się zła w świe­cie przez Nie­go stwo­rzo­nym, od wie­ków sta­no­wi naj­po­waż­niej­szy akt oskar­że­nia prze­ciw­ko praw­dzi­wo­ści tezy o ist­nie­niu Boga. Już auto­rzy biblij­ni – dowo­dzi tego Księ­ga Hio­ba – mie­li trud­ność ze zro­zu­mie­niem, dla­cze­go ludzi spra­wie­dli­wych i bogo­boj­nych spo­ty­ka­ją nie­szczę­ścia. W sta­ro­żyt­nej Gre­cji poeta Dia­go­ras (ur. ok. 475 r. przed Chr.), wyja­śnia­jąc powo­dy swej nie­wia­ry, przy­ta­czał histo­rię swe­go ucznia, któ­ry skradł mu poemat, a następ­nie oskar­żo­ny o kra­dzież zło­żył fał­szy­wą przy­się­gę. Nie tyl­ko nie spo­tka­ła go za to żad­na kara, ale jesz­cze wiódł potem szczę­śli­we życie. Gdy­by Bóg ist­niał, wnio­sko­wał Dia­go­ras, nie dopu­ścił­by do tak jaw­nej nie­spra­wie­dli­wo­ści. Nie tole­ro­wał­by tak­że łama­nia przy­siąg z powo­ły­wa­niem się na Jego imię. A prze­cież histo­ria ludz­ko­ści jest świad­kiem znacz­nie więk­szych nie­szczęść niż kon­flikt o pra­wa autor­skie! Nic zatem dziw­ne­go, że zna­ny XX-wiecz­ny teo­log kato­lic­ki Roma­no Guar­di­ni zapy­ta­ny, co powie Bogu, gdy w dniu swej śmier­ci wresz­cie sta­nie przed Jego obli­czem, odpo­wie­dział: „Dla­cze­go cier­pie­nie nie­win­nych?”. Przy­kła­dy wagi pyta­nia o rela­cję mię­dzy Stwór­cą a złem moż­na by jesz­cze mno­żyć. Jed­no jest pew­ne – ist­nie­nie zła sta­no­wi poważ­ne wyzwa­nie dla wia­ry w ist­nie­nie bytu wszech­moc­ne­go i dosko­na­le dobrego.

Czy wypada mieć pretensje do Boga?

War­to zazna­czyć, że jed­nak nie wszy­scy teiści, szcze­gól­nie nie wszy­scy współ­cze­śni teo­lo­go­wie chrze­ści­jań­scy, zga­dza­ją się, że pro­blem zła doma­ga się od wie­rzą­cych jakiejś kon­kret­nej odpo­wie­dzi. Hans Urs von Bal­tha­sar w Teo­lo­gi­ce przy­po­mi­nał, że grzech pier­wo­rod­ny pole­gał na chę­ci wydar­cia Bogu wie­dzy czło­wie­ko­wi nie­na­leż­nej. Chrze­ści­jań­stwo obja­wia Boga, któ­ry jest miło­ścią, co powin­no wystar­czyć wie­rzą­ce­mu w roz­wia­niu jego wąt­pli­wo­ści co do moral­ne­go uspo­so­bie­nia swe­go Stwór­cy. Jeśli Pismo Świę­te nie zawie­ra wyraź­nej odpo­wie­dzi na pro­blem zła, to zna­czy, że takie jest boskie zamie­rze­nie, któ­re miłu­ją­cy uczeń winien usza­no­wać. Bal­tha­sar w związ­ku z tym pisał:

Jako rzecz złą i hanieb­ną [kocha­ją­cy] odczu­wał­by chęć pota­jem­ne­go wyśle­dze­nia tajem­nic isto­ty kocha­nej, któ­rych ona mu z waż­nych powo­dów, podyk­to­wa­nych zawsze miło­ścią, nie wyjawia.

Nie­miec­ki jezu­ita, Karl Rah­ner, nie oce­niał tak nega­tyw­nie docie­kań na temat boskich moty­wa­cji, ale uwa­żał, że Jego odpo­wiedź na nasze wąt­pli­wo­ści jest poza naszym rozu­mie­niem. Teo­log ten uważ­nie wsłu­chi­wał się w słyn­ną mowę Boga z Księ­gi Hio­ba, kie­dy to Stwór­ca, odpo­wia­da­jąc na skar­gi Hio­ba, pytał się: „Gdzieś był, gdy zakła­da­łem zie­mię? Powiedz, jeśli znasz mądrość” (Hi 38,4). Rah­ner przy­pusz­czał rów­nież, że tajem­ni­ca zła nie roz­wi­kła się nawet w życiu pośmiert­nym. Cie­ka­wość Guar­di­nie­go pozo­sta­nie, jego zda­niem, niezaspokojona.

Teizm sceptyczny

Część współ­cze­snych filo­zo­fów podzie­la scep­ty­cyzm nie­miec­kie­go jezu­ity. Ich pogląd okre­śla się dziś mia­nem teizmu scep­tycz­ne­go. Jego zwo­len­ni­cy zauwa­ża­ją, że z fak­tu, iż teiści nie są w sta­nie odpo­wie­dzieć na pyta­nie o powo­dy dopusz­cza­nia (w prze­ci­wień­stwie do aktyw­ne­go chce­nia) zła przez miło­sier­ne­go i wszech­moc­ne­go Boga, nie wyni­ka, iż takich powo­dów w ogó­le nie ma. Rów­nie upraw­nio­nym wnio­skiem było­by stwier­dze­nie, że ludz­kie zdol­no­ści rozu­mie­nia boskich moty­wów i dzia­łań są ogra­ni­czo­ne. W tym duchu Ste­phen Wykstra for­mu­ło­wał zasa­dę uza­sad­nio­ne­go dostę­pu epi­ste­micz­ne­go (w lite­ra­tu­rze anglo­ję­zycz­nej moż­na spo­tkać się ze skró­tem jej nazwy – CORNEA):

Na pod­sta­wie pozna­nej sytu­acji s czło­wiek H może stwier­dzić „wyda­je się, że p” tyl­ko, jeśli uza­sad­nio­ne jest dla H sądzić, że bio­rąc pod uwa­gę jego zdol­no­ści poznaw­cze, uży­tek, jaki z nich robi, gdy­by p nie było praw­dą, s prawdo­­podobnie róż­ni­ło­by się od sta­nu obec­ne­go w spo­sób zauwa­żal­ny dla H.

W przy­pad­ku pytań o przy­czy­ny kon­kret­ne­go zła bądź cier­pie­nia zasa­da ta, zda­niem Wykstry, jest nie­speł­nio­na. Naszą sytu­ację moż­na porów­nać do cier­pień dziec­ka w gabi­ne­cie lekar­skim, któ­re nie rozu­mie i nie jest w sta­nie zro­zu­mieć ani skom­pli­ko­wa­nych pro­ce­dur medycz­nych, ani ich celu, lecz czu­je tyl­ko ból. Fakt, że nie poj­mu­je ono swo­jej sytu­acji, nie świad­czy jed­nak o bra­ku miło­ści rodzi­ców. Podob­nie i ludzie doświad­cza­ją­cy nie­zro­zu­mia­łe­go dla nich cier­pie­nia nie muszą wnio­sko­wać, że Nie­bo jest puste, lecz mogą przy­znać, że uczest­ni­czą w tajem­ni­cy poza zasię­giem ich pojmowania.

Cierpienie jako lekarstwo  na chorobę duszy

Powyż­szy przy­kład musi zostać uzu­peł­nio­ny. Wszak ziem­scy rodzi­ce, w prze­ci­wień­stwie do Boga, są ogra­ni­cze­ni w swych moż­li­wo­ściach i cza­sem rze­czy­wi­ście znaj­du­ją się w sytu­acji, w któ­rej bole­sna tera­pia jest jedy­nym ratun­kiem dla ich dziec­ka. Czy o wszech­moc­nym Bogu moż­na powie­dzieć to samo? Czy kie­dy­kol­wiek jest On w sytu­acji, kie­dy jest zmu­szo­ny pod­dać nas jakie­muś bole­sne­mu leczeniu?

Pozy­tyw­nie odpo­wia­da­ją na te pyta­nia ci auto­rzy, któ­rych John Hick kla­sy­fi­ko­wał jako zwo­len­ni­ków teo­dy­cei zbaw­cze­go cier­pie­nia (sam się zresz­tą do nich zali­czał). Naj­gło­śniej­szym dzi­siej­szym repre­zen­tan­tem tego sta­no­wi­ska jest ame­ry­kań­ski filo­zof Paul Moser. Wycho­dzi on z zało­że­nia, że moral­nie dosko­na­łe­mu Bogu zale­ża­ło­by na naj­więk­szym moż­li­wym dobru czło­wie­ka. Dobrem tym, jego zda­niem, jest pod­po­rząd­ko­wa­nie się w swym życiu woli Stwór­cy. W tym prze­ko­na­niu pobrzmie­wa­ją echa z pism Ojców Kościo­ła, według któ­rych naj­groź­niej­szym dla czło­wie­ka złem jest grzech, czy­li nie­po­słu­szeń­stwo Bogu (stąd wie­lu z nich wola­ło raczej umrzeć, niż zdra­dzić swe­go Pana). Moser w swej pra­cy The Seve­ri­ty of God (Suro­wość Boga) twier­dzi, że jeśli celem Boga jest uchro­nie­nie czło­wie­ka przed tym naj­gor­szym złem, to aby ów cel zre­ali­zo­wać, może On posłu­gi­wać się cier­pie­niem i trud­no­ścia­mi życio­wy­mi. Wzo­rem jest tu Chry­stus, któ­re­go cier­pie­nia dopro­wa­dzi­ły na modli­twie w Ogrój­cu do aktu osta­tecz­ne­go pod­da­nia swej woli Bogu Ojcu. W tej opty­ce wszyst­ko to, co moż­na scha­rak­te­ry­zo­wać jako suro­wość, cię­żar czy trud ludz­kie­go życia, jest lekar­stwem, któ­rym posłu­gu­je się Bóg, by dopro­wa­dzić czło­wie­ka do jego moral­nej doskonałości.

Obrona z wolnej woli

Naj­czę­ściej jed­nak teiści uwa­ża­ją, że Bóg dopusz­cza zło, gdyż tyl­ko w ten spo­sób osią­ga jesz­cze więk­sze dobro niż dobro świa­ta pozba­wio­ne­go jakiego­kolwiek cier­pie­nia. Naj­po­waż­niej­szym kan­dy­da­tem tzw. teo­dy­cei wyż­sze­go dobra jest zazwy­czaj wol­ność istot stwo­rzo­nych (tzn. nie tyl­ko ludzi, ale i anio­łów). Zwo­len­ni­cy obro­ny z wol­nej woli, a do ich gro­na zali­cza­li się m.in. św. Augu­styn i Alvin Plan­tin­ga, odpo­wia­da­ją na pro­blem zła nastę­pu­ją­co: Bóg mógł­by wyeli­mi­no­wać zło, ale nie chce tego uczy­nić z bar­dzo waż­ne­go powo­du – z powo­du pra­gnie­nia zacho­wa­nia wol­no­ści u czę­ści swe­go stwo­rze­nia. Ta odpo­wiedź opie­ra się na zało­że­niu, że wol­ność pole­ga na auten­tycz­nej moż­li­wo­ści wybo­ru. Moż­li­wość wybo­ru nie była­by auten­tycz­na, gdy­by­śmy nie mogli przy każ­dym wybo­rze zła zre­ali­zo­wać swej decy­zji. Bóg zatem, ofia­ro­wu­jąc nie­któ­rym swym stwo­rze­niom dar wol­no­ści, ryzy­ku­je, że sko­rzy­sta­ją one z nie­go w szko­dli­wy spo­sób. Dru­gie zało­że­nie przyj­mo­wa­ne przez zwo­len­ni­ków obro­ny z wol­nej woli mówi, że Bóg nie jest wobec zła bez­rad­ny. Nawet jeśli zary­zy­ko­wał ist­nie­nie świa­ta, w któ­rym poja­wia­ją się zło i cier­pie­nie, to jed­no­cze­śnie obmy­ślił i zre­ali­zo­wał plan zba­wie­nia swe­go stwo­rze­nia z tego ska­żo­ne­go świata.

Jeśli zgo­dzi­my się na oba zało­że­nia oraz nasza intu­icja będzie nam pod­po­wia­dać, że świat moż­li­wy, w któ­rym nie ist­nie­je żad­na isto­ta świa­do­ma i zdol­na do pod­ję­cia wol­nej decy­zji, jest gor­szy od świa­ta aktu­al­ne­go, to ist­nie­je duże praw­do­po­do­bień­stwo, że zaak­cep­tu­je­my sta­no­wi­sko obro­ny z wol­nej woli. Tym samym uzna­my, że teo­dy­cea jest moż­li­wa, a ist­nie­nie zła i cier­pie­nia nie prze­czy ist­nie­niu isto­ty wszech­moc­nej i doskonale
dobrej.


Marek  Dobrze­niec­ki – ksiądz, filo­zof, pra­cu­je na Papie­skim Wydzia­le Teo­lo­gicz­nym w War­sza­wie, spe­cja­li­zu­je się w filo­zo­fii reli­gii oraz w filo­zo­fii Wit­t­gen­ste­ina. W wol­nym cza­sie oglą­da lub czy­ta kry­mi­na­ły oraz bie­ga (ale nie z pasji, tyl­ko z rozsądku).

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

< Powrót do spi­su tre­ści numeru.

Ilu­stra­cja: Pau­li­na Belcarz

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Roz­pa­try­wa­nie zła w kon­tek­scie Biblii, wszech­moc­ne­go Boga jest pró­bą tłu­ma­cze­nia sprzecz­no­ści w zawę­żo­nym obra­zie rzeczywistości.Fakt, że pro­ces powie­la­nia i repro­duk­cji jest powszech­ny na Zie­mi pozwa­la wycią­gnąć sze­reg wniosków.Wszystkie pro­ce­sy życio­we są powią­za­ne z pro­ce­sa­mi prze­mia­ny mate­rii któ­rych nie moż­na zatrzymać.Dotyczy to rów­nież kwe­stii ducho­wych i muszą doty­czyć tak­że same­go Stwórcy.Jeżeli poja­wi się to co uwa­ża­my za dobro to ono też musi się zmienić.To cechy Wszech­świa­ta okre­śla­ją ogra­ni­czo­ne warun­ki do ist­nie­nia pro­ce­sów życia(w tym tak­że same­go ich Stwórcy).Cierpienie jest więc efek­tem kumu­la­cji zmian któ­rych doświad­cza­ją orga­ni­zmy (w tym rów­nież ich woli).Natomiast w szer­szej ska­li cza­so­wej życie trwa (poprzez powie­la­nie) w cza­sie świad­cząc o swo­jej war­to­ści (innej od tej do któ­rej ludzie przy­wy­kli na codzień).Nie mamy pra­wa oce­niać Stwór­cę sko­ro zro­bił to, co było naj­lep­sze w warun­kach objek­tyw­nie ist­nie­ją­cych w ramach cech zmien­no­ści Wszech­świa­ta ( bez począt­ku i bez swo­je­go zakoń­cze­nia) do któ­rych Twór­ca życia musiał się dostosować.

  • Jed­nak to na Sądzie Osta­tecz­nym, a wcze­śniej Szcze­gó­ło­wym, wszyst­kie­go tego się wresz­cie dowie­my, pozna­my, osią­gnie­my myślo­wo, inte­lek­tu­al­nie, duchowo… 

    Wresz­cie sen­sow­ne uję­cie powyż­szej kwe­stii — bez mate­ria­li­zmu, racjo­na­li­zmu, femi­ni­zmu, ate­izmu, demo­kra­ty­zmu, lewi­co­wo­ści, poli­tycz­nej popraw­no­ści (PC), postę­po­wo­ści, ten­den­cyj­no­ści, aprio­rycz­no­ści, banal­no­ści, dogma­ty­zmu i infantylizmu.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy