Artykuł

Marek Hetmański: #12. Dekonstrukcja zużytych metafor

W postmodernistycznym dyskursie również podjęto refleksję nad rolą metafor w filozofii, zwłaszcza w metafizyce, czego znaczącym wyrazem jest dekonstrukcja metaforyczności dokonana przez Jacques’a Derridę. Ukazał on nie tylko mitologiczne początki myślenia metaforycznego, ale także jego granice i dwuznaczność.

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2022 nr 1 (43), s. 34–35. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Derrida w słynnym eseju z 1971 r. zatytułowanym Biała mitologia: metafora w tekście filozoficznym dokonuje dwóch rzeczy: (1) rekonstrukcji historycznych źródeł myślenia metaforycznego w filozofii (w szczególności w metafizyce) oraz (2) dekonstrukcji istoty tegoż myślenia.

Zatarcie zużytej metafory

W analizach wykorzystuje uwagi Fryderyka Nietzschego (był on bohaterem 8. odcinka cyklu), który twierdząc, że prawda w filozofii to „zużyta moneta”, dał mu asumpt do stworzenia koncepcji zużywania się metafory. Metafora jako retoryczny trop, środek komunikacji, przede wszystkim zaś nowa perspektywa poznawcza szybko upowszechnia się, bywa nadużywana, w końcu zużywa się. Derrida przyrównuje ten proces do egzergi – zjawiska zacierania się dolnej części monety na skutek częstego używania, bycia stale w obiegu. Pieniądz, którego celem jest oznaczanie wartości innych rzeczy i umożliwianie ich wymiany, przez intensywny obieg traci swój walor fizyczny, chociaż przydaje wartości handlowej innym rzeczom. Podobnie jest w filozofii, kiedy posługiwanie się metaforą – „zużytą monetą” pretendującą do bycia prawdą – jest powszechne, choć brak świadomości skutków jej zużywania się.

Derrida stwierdza, że zużycie metafory w filozoficznym dyskursie ma dwa znaczenia: pierwszym jest „zatarcie” przez „ścieranie się” tworzywa słownego, drugim jest powstanie „produktu dodatkowego”, specjalnej „nad-wartości językowej”. W efekcie nieuchronnego zużycia metafora filozoficzna zostaje pozbawiona pierwotnej funkcji odnoszenia się do rzeczywistości. Będąc wyrażeniem swoiście referencyjnym, to znaczy odsyłającym poza siebie do zewnętrznego świata, metafora przez swoją atrakcyjną formę językową osłabia funkcję opisu rzeczywistości. Filozofowie zapominają, że wprawdzie o pojęciach mówi się metaforycznie przez odwołanie do zmysłowych elementów, które ustanawiają znaczenie i sens tego, co w pojęciu ogólne, ale nie są one jednak najważniejsze. Widzi się na ogół końcowe stadium funkcjonowania metafory w filozoficznym dyskursie – jej stylistyczno-retoryczną stronę, ale nie początek – obrazową charakterystykę pojęcia.

Metafory w palimpseście metafizyki

Najwyraźniej jest to widoczne w meta­fizyce, gdyż „metafora jest przegraną metafizyki” – jak stwierdza Derrida. Gdy metafizyka nie dostrzega genezy środków językowych, jakimi się posługuje, „przegrywa” swoją główną stawkę, jaką jest odkrywanie sensu świata. Jest tak dlatego, że chcąc bezpośrednio poznać prawdę o sensie świata, sięga po metafory, które mają zapewnić oczywistość i poglądowość jej koncepcji. Ale poznanie metaforyczne jest poznaniem pośrednim, relatywizującym prawdę o świecie. Metafizyka oraz metaforyczny sposób poznawania są zatem sobie przeciwstawne, chociaż się przenikają. Derrida zauważa, że metafora oddala metafizyczny dyskurs od bytu, „zaciera jego oblicze”, ­odwodzi od prawdy o nim, szkodzi zatem metafizyce.

Taki stan rzeczy charakteryzowałby metafizykę nieodwołalnie, gdyby nie to, że filozofowie czasami zdają sobie sprawę z uwikłania jej w metaforyczność języka i tekstu. Na szczęście, stwierdza Derrida, metafizyka ma do czynienia z wieloma metaforami; „słowo to bowiem pisze się wyłącznie w liczbie mnogiej” – dodaje.

Otóż właśnie dlatego metaforyka nie może wymknąć się składni, że od samego początku jest mnoga; i dlatego też otwiera pole, także w filozofii, dla tekstu (Derrida 2002, s. 285).

Odkrycie początków metaforyzowania możliwe jest dzięki starannej lekturze tekstów filozoficznych oraz dekonstrukcji ich wielowarstwowej struktury.

Derrida używa sugestywnej figury palimpsestu – tekstu nowego zapisanego na starym i zatartym materiale tekstowym przy użyciu nowych środków zapisu. Tekst metafizyki jest palimpsestem nadpisanym na starym tekście mitologicznym, spisanym z kolei metaforycznym językiem, do tego jeszcze rodzajem atramentu dzisiaj już niewidocznym (tzw. białym, sympatycznym). Derrida ujmuje to w kolejnej słynnej metaforze białej mitologii, o której pisze następująco:

Biała mitologia – metafizyka sama zatarła w sobie baśniową scenę, która ją stworzyła, a która mimo wszystko pozostała żywa, poruszająca; scena zapisana białym atramentem, rysunek niewidzialny i skryty w palimpseście (tamże, s. 267).

Palimpsest metafizyki jest nowym tekstem sporządzonym według reguł niemetaforycznego języka, nadpisanym na tekście starym, jakim był mitologiczno-metaforyczny przekaz spisany sympatycznym atramentem, niedający się już obecnie rozpoznać w swej „barwnej i baśniowej” treści i formie. Biała mitologia, będąca ukrytą stroną każdej metafizyki, ma w sobie, wbrew temu, za jaką się podaje, wciąż jakąś metaforyczność, jedną z wielu. Przyjmuje postać starego-nowego palimpsestu, w którym można mimo wszystko rozpoznać dawne, zatarte już znaki. Biały atrament metafizyki daje się odczytać, mówiąc przenośnie, przez podgrzanie lub naświetlenie wyblakłego pisma. Rozpatrując rzecz całą na metafilozoficznym poziomie, już bez żadnej przenośni, dokonać tego można przez dekonstrukcję metafizycznego dyskursu, także rozpoznanie jego historii powstawania. Bez starych znaków-metafor nie byłoby ani filozoficznego, ani metafizycznego palimpsestycznego tekstu, jego wielowarstwowych dyskursów. Metafizyczny palimpsest jest tworem tego samego rodzaju, co przywołana poprzednio egzerga.

Oba porównania wskazują na tę samą własność filozoficzno-meta­fizycznego dyskursu – jego przeobrażenia pod wpływem metafor, z których albo nie potrafimy zdać sobie sprawy (jak w przypadku dyskursu naukowego), albo nie chcemy czy też nie możemy tego uczynić. Konieczna jest tu metafilozoficzna refleksja ze strony samej filozofii: filozofowie powinni rozpoznać mitologiczne początki oraz wielowarstwową i skrywającą się strukturę swojego dyskursu. Derrida kończy esej, jakżeby inaczej, metaforyczną uwagą:

Bodaj tylko filozofia utrzymuje jakąś władzę nad swoimi metaforycznymi wytworami. […] Metafory są uchwytne dla niej co najwyżej wokół ślepej plamki bądź wokół ogniska głuchoty. Pojęcie metafory opisywałoby zatem jedynie ów obrys, ale nie ma pewności, że w ten sam sposób opisuje rozstrzygający o jej kształcie środek (tamże, s. 285).

Filozofia jest w mocy opisać i zdekonstruować swą metaforyczną naturę; wie o „ślepej plamce” stanowiącej jej niejawną naturę dzięki metaforom, ale o samej metaforze wiedzieć dokładnie już nie może.


Marek Hetmański – jest filozofem i kognitywistą. Kieruje Katedrą Ontologii i Epistemologii w Instytucie Filozofii UMCS. Prowadzi badania dotyczące epistemologii, teorii komunikacji i informacji, a także metafilozofii. Odwiedza galerie malarstwa i filharmonie, zaś obce miasta zwiedza rowerem.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Hanna Bytniewska

Najnowszy numer można nabyć od 4 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować