Edukacja filozoficzna Estetyka Filozofia kultury Próby filozoficzne

Marta Damińska: Pop-estetyka. Jakie wartości estetyczne niesie kultura popularna?

popkultura
Powtarzalność, standaryzacja, sformalizowanie i powierzchowność. Tak skomponowany zestaw pojęć najpełniej oddaje funkcjonujący w zbiorowej świadomości obraz kultury popularnej, czyli estetyki cieszącej się złą sławą trywialnych i natychmiastowych przyjemności, tkliwości pozbawionej głębi, taniego sentymentalizmu,  wypierający wszelkie cnoty intelektualne.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w dziale „Pró­by filo­zoficzne”, poświę­conym pra­com adep­tów filo­zofii.


Czy ist­nieje zatem możli­wość przy­porząd­kowa­nia pop-este­tyce wartoś­ci este­ty­cznych? Jest to prze­cież kul­tura niska,

która unieważ­nia zarówno głębok­ie dra­maty (seks, śmierć, niepowodze­nie), jak proste, spon­tan­iczne przy­jem­noś­ci, ponieważ te rzeczy­wiste dra­maty były­by zbyt rzeczy­wiste, a przy­jem­noś­ci zbyt żywe, aby zyskać narko­ty­czną akcep­tację kul­tu­ry masowej i stać się towarem, który ona sprzeda­je jako sub­sty­tut niepewnej i nieprzewidy­wal­nej (a stąd niesta­bil­nej) radoś­ci, tragedii, dow­cipu, zmi­en­noś­ci, ory­gi­nal­noś­ci i pięk­na rzeczy­wis­tego życia.

[D. Stri­nati, Wprowadze­nie do kul­tu­ry pop­u­larnej, Poz­nań 1998, s.24].

Geneza

Ramy kul­tu­ry pop­u­larnej uza­leżnione są od roz­wo­ju tech­nik masowej pro­dukcji, a te przy­pada­ją na lata dwudzi­este i trzy­dzi­este XX wieku. To wów­czas upowszech­niły się media w postaci radia, kina, w późniejszym okre­sie także telewiz­ji, wzrosła pro­dukc­ja dóbr komer­cyjnych. Powszech­na indus­tri­al­iza­c­ja i urban­iza­c­ja przy­czyniły się do atom­iza­cji społeczeńst­wa, czyli erozji relacji między jed­nos­tka­mi, które ustąpiły miejs­ca „związkom czys­to umownym, przelot­nym i spo­rady­cznym, a nie prawdzi­wie społecznym i zintegrowanym”[D. Stri­nati, 1998, s.18–20]. Migrac­ja do miast, odd­ale­nie od orga­ni­za­cji pokro­ju wsi, rodziny, czy też koś­cioła przy­czyniła się do zatrace­nia tożsamoś­ci jed­nos­tek, które odnalazły w kul­turze masowej nową, wspól­ną moral­ność. Demokrac­ja i nauczanie stanow­iły pod­waliny pod rozwój społeczeńst­wa masowego.  Roz­pad hier­ar­chii kla­sowych w ogrom­nym stop­niu wpłynął na wzrost znaczenia opinii mas oraz powszech­ny egal­i­taryzm gustów i pref­er­encji este­ty­cznych, wyz­nac­zonych do tej pory przez eli­ty intelek­tu­alne. Kul­tura została pod­dana deprecjonowa­niu i try­wial­iza­cji z powodu masowego bezguś­cia i braku hier­ar­chii 

Sztu­ka masowa stanowi kon­trast wobec sztu­ki ludowej (odd­ol­nej) oraz eli­tarnej, które to ist­nieją nieza­leżnie od siebie, ale w zgodzie ze sobą. Sztu­ka masowa została narzu­cona odgórnie przez prze­mysł komer­cyjny i mass media. Scala ze sobą ele­men­ty kul­tu­ry wysok­iej oraz ludowej, dlat­ego jed­nocześnie zaciera granice oraz niszczy odręb­ność kul­tu­ry ludowej i eli­tarnej. Jest zatem homogenicz­na, miesza i łączy wszelkie włas­noś­ci różnych kul­tur obniża­jąc ich walo­ry, łamie schematy, prze­ci­w­staw­ia się trady­cji. Jej demokraty­czny charak­ter, rezy­gnac­ja z dyskrymi­nacji kogokol­wiek i czegokol­wiek for­mu­je twór dopa­sowany do możli­wie najwięk­szej grupy odbior­ców. W wol­nym cza­sie uwa­ga masowego odbior­cy jest nieustan­nie rozpros­zona przez powierz­chowne bodźce, został on pozbaw­iony możli­woś­ci nudzenia się. A zatem w więk­szoś­ci przy­pad­ków nie jest w stanie pod­dać umysłu dyscy­plin­ie oraz kon­cen­tracji jakiej wyma­gała­by od niego sztu­ka prawdzi­wie wyższa. Kul­tura masowa uczyniła z odbior­cy osobę wygod­ną, której gust został pod­dany standaryza­cji, pogodz­iła go z włas­nym losem. 

Adorno określił ją jako „kathar­sis dla mas” [D. Stri­nati, 1998, s.18–20]. Zgod­nie z poglą­da­mi tego myśli­ciela, życie w społeczeńst­wach kap­i­tal­isty­cznych nie jest szczęśli­we, a zatem kino, rekla­ma, czy muzy­ka ist­nieją po to, by tłu­mić w człowieku świado­mość nieszczęś­cia. Wszys­tkie  pro­duk­ty kul­tu­ry pop­u­larnej pow­sta­ją po to, by karmić ludzkie marzenia, fan­taz­je, uświadami­ać trud­ność ich spełnienia, a zarazem godz­ić ich z tym fak­tem. Adorno przekonu­je również o powszech­nej standaryza­cji na przykładzie muzy­ki pop­u­larnej, która przy­pom­i­na pro­dukcję samo­chodu — wza­jem­ną wymienial­ność częś­ci i pseudoindy­wid­u­al­iza­cję: częś­ci jed­nego samo­chodu moż­na zastąpić częś­ci­a­mi drugiego, cho­ci­aż pozornie różni je mod­el, ksz­tałt mas­ki, opły­wowość. Podob­nie jest z muzyką, która została pozbaw­iona różnic, a zabieg ten ukry­wa się pod warst­wą ozdob­ników [D. Stri­nati, 1998, s. 38].

Lecz co tak naprawdę stanowi istotę sztu­ki? Pię­kno? Czym jest pię­kno? Czy są to uczu­cia? Kon­cept? Ekspres­ja? Stopień odt­worzenia rzeczy­wis­toś­ci? Jak zdefin­iować sztukę? W Dzie­jach sześ­ciu pojęć Władysław Tatarkiewicz for­mułu­je następu­jącą definicję:

Sztu­ka jest odt­warzaniem rzeczy, bądź kon­struowaniem form, bądź wyrażaniem przeżyć – jeśli wytwór tego odt­warza­nia, kon­struowa­nia, wyraża­nia jest zdol­ny zach­wycać, bądź wzruszać, bądź wstrząsać.

[Ewa Bogusz-Boł­tuć, Władysława Tatarkiewicza alter­naty­w­na definic­ja sztu­ki a anal­i­ty­cz­na filo­zofia sztu­ki, „Filo-Sofi­ja”, nr 13–14, 2011 , s.591–600].

Zgod­nie z tak sze­rokim opisem poję­cia, mianem „sztu­ki” określić moż­na wszys­tko, co zostało dotąd wyt­wor­zone — od obrazów na ścian­ie, po najnowsze mod­ele samo­chodów. Jed­nak czy każ­da sztu­ka niesie ze sobą wartoś­ci? Wartość jest tym, co cenne i pożą­dane [J. Jaś­tal, Wartość (hasło), [w:] Słown­ik filo­zofii, red. J. Hart­man, Kraków 2009]. Czy zale­ty pro­duk­tów kul­tu­ry masowej prze­waża­ją nad wada­mi? Pop-art w isto­cie odziera świat z metafizy­ki, spły­ca sen­sy, swoim ist­nie­niem wykpi­wa założe­nia este­tyz­mu — mody­fiku­je je do hasła „sztu­ka dla sztu­ki bez sztu­ki”. Jest pusty, odar­ty z emocji, pozbaw­iony pięk­na — nie skła­nia się w żad­ną ze stron, odrzu­ca zarówno kon­cepcję apol­lińską, jak i dion­izyjską, pozosta­je w punkcie zero. Jest czymś na ksz­tałt lus­tra, czyli gład­kiej tafli powołanej jedynie w celu ukaza­nia odbi­cia kap­i­tal­iz­mu. To kale­ki hedo­nizm XX wieku. Jego ist­nie­nie moż­na by pom­inąć kry­ty­cznym komen­tarzem, gdy­by nie świado­mość szkody, jaką wyrządza kul­turze jako takiej. 

Ostat­ni ludzie 

Radykalny wzrost ten­dencji kon­formisty­cznych społeczeńst­wa przewidzi­ał już Friedrich Niet­zsche w Tako rzecze Zara­tus­tra — przed­staw­ił w niej niesamowicie aktu­al­ną, z punk­tu widzenia współczes­nego człowieka, kon­cepcję „ostat­niego człowieka”. Tytułowy Zara­tus­tra jest postacią trag­iczną; schodzi z wyżyn, w celu przekaza­nia ludziom idei nad­człowieka, jed­nak pozosta­je niezrozu­mi­any. Nie zniechę­ca się, pomi­mo poraż­ki. Tezie nad­człowieka prze­ci­w­staw­ia zatem antytezę: tworzy człowieka ostat­niego, lecz ku jego zdu­mie­niu kon­cepc­ja zyskała powszech­ną apro­batę — zami­ast oczeki­wanego zgorszenia spo­ty­ka się z zach­wytem.  „Daj nam, Zara­tus­tro, ostat­niego człowieka” [F. Niet­zsche, Tako rzecze Zara­tus­tra, tłum. Wacław Berent, wyd. Jakób Mortkow­icz, Warsza­wa 1905 r. s.7] – krzy­czy lud.

Isto­ta prob­le­mu, jaką w swoim utworze zarysował Niet­zsche,  pole­ga na zatr­waża­ją­cym kon­formizmie współczes­nego społeczeńst­wa. Ostat­ni człowiek to jed­nos­t­ka pozbaw­iona ambicji, wyzu­ta z celów, pozbaw­iona woli dzi­ała­nia, zad­owolona ze stanu, w jakim się zna­j­du­je – „myśmy szczęś­cie wynaleźli” – powia­da [F. Niet­zsche, 1905, s.7].  Nie prag­nie tworzyć, odkry­wać, poszuki­wać, jest samol­ub­na, kieru­je nią jedynie chęć uniknię­cia cier­pi­enia, ego­isty­cz­na pró­ba ochrony siebie samej. Nie snu­je reflek­sji ani nie wchodzi w spory, bowiem „niez­go­da psu­je żołądek” [F. Niet­zsche, 1905, s.7]. Pra­ca jest dla niej tylko rozry­wką, jed­nak dba się, by nie stała się ona uciążli­wa.

Idea Niet­zschego dobrze wpisu­je się w mod­el kap­i­tal­iz­mu oraz stwor­zonego przezeń człowieka komer­cyjnego. Jest on niez­dol­ny do dzi­ałań wykracza­ją­cych poza wąskie ramy przy­jem­noś­ci, rzeczy­wis­tość w jakiej się obra­ca jest opro­cen­towana na korzyść, kieru­je się zyskiem, przy jed­noczes­nej min­i­mal­iza­cji nakładu pra­cy. Zamienia życie w egzys­towanie, rezygnu­je z pasji, głębo­kich rozterek i dra­matów moral­nych na rzecz stanu per­ma­nent­nego zad­owole­nia. Następu­je pro­ces try­wial­iza­cji ist­nienia. Pop­kul­tura nie jest zatem niczym innym, jak tylko odbi­ciem tych ten­dencji: karykat­u­ral­nym obrazem społeczeńst­wa, afir­ma­cją hedo­niz­mu, prag­nie­niem posi­ada­nia. Przy­jem­ność zysku­je rangę najważniejszej wartoś­ci, rozkosz sta­je się głównym moty­wem i celem ist­nienia dyskredy­tu­jąc potrze­bę roz­wo­ju, nieustan­nego poszuki­wa­nia. Ważne jest to, co ter­aźniejsze, przyszłość traci na znacze­niu. Szczęś­cie w takim ksz­tał­cie jest płytkie, nie wychodzi poza ramy cielesnoś­ci, spełnienia zmysłów, jest puste, pozbaw­ione tak ważnego dla roz­wo­ju duchowego cier­pi­enia. Każde dzi­ałanie sprowadza się do utyl­i­tarnej funkcjon­al­noś­ci, nie ist­nieje bez spodziewanej korzyś­ci. Pop­kul­tura odziera świat z metafizy­ki,  natu­ra rzeczy­wis­toś­ci przy­biera jed­norod­ny, mate­ri­al­ny ksz­tałt, z dual­isty­cznej na monisty­czną — następu­je odcię­cie się od trady­cji his­to­rycznej.

Wnios­ki

Pop-este­ty­ka jest pozbaw­iona pięk­na zarówno w formie, jak i w treś­ci. Nie odz­nacza się kun­sz­townym wyko­naniem, pre­cyzją, prze­myślaną struk­turą. Jest tandet­na, efek­cia­rs­ka, kic­zowa­ta. Nie pode­j­mu­je się głębo­kich rozterek moral­nych, nie szu­ka sen­sów, nie się­ga głę­biej. Jest pros­ta, niemal prostac­ka, przez­nac­zona dla sze­rok­iego grona odbior­ców, wymienial­na, standary­zowana. Rozleni­wia społeczeńst­wo, odwodzi je od wysiłku intelek­tu­al­nego, od reflek­sji, złożonoś­ci emocji. Jako prze­jaw złego smaku psu­je gus­ta. Wartoś­ci pro­mowane przez pop­kul­turę są wysoce niepożą­dane — próż­na przy­jem­ność, chwilowe zaspoko­je­nie. Pop-este­ty­ka dzi­ała na nieko­rzyść tego, co naprawdę ważne, potrzeb­ne, co cenne. Nie przysługu­je się światu w sposób pozy­ty­wny, nie zach­wyca, nie fas­cynu­je. Jest zbęd­na, niepotrzeb­na. 

 

Warto doczy­tać:

  1. E. Bogusz-Boł­tuć, Władysława Tatarkiewicza alter­naty­w­na definic­ja sztu­ki a anal­i­ty­cz­na filo­zofia sztu­ki, „Filo-Sofi­ja”, nr 13–14, 2011
  2. J. Jaś­tal, Wartość (hasło), [w:] Słown­ik filo­zofii, red. J. Hart­man, Kraków 2009 
  3. F. Niet­zsche, Tako rzecze Zara­tus­tra, tłum. Wacław Berent, wyd. Jakób Mortkow­icz, Warsza­wa 1905 
  4. D. Stri­nati, Wprowadze­nie do kul­tu­ry pop­u­larnej, Poz­nań 1998 

 


Mar­ta Damińs­ka – uczen­ni­ca klasy mat­u­ral­nej Liceum Ogól­nok­sz­tałcącego nr XIV we Wrocław­iu, lat 18; fan­ka sztu­ki i XIX-wiecznej lit­er­atu­ry fran­cuskiej, roman­tyk. 

Najnowszy numer można nabyć od 2 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Sklep

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy