Filozofia w filmie Publicystyka

Mateusz Rosicki: Pascal i kobiety. O filmie „Moja noc u Maud” Erica Rohmera

Moja noc u Maud (1969) Erica Rohmera to centralny punkt cyklu filmowego pt. Sześć opowieści moralnych, w którym francuski reżyser przygląda się dylematom etycznym związanym z relacjami miłosnymi, przy czym, przekornie, wbrew tytułowi cyklu, unika moralizatorstwa, kreśląc złożone, wielowymiarowe portrety bohaterów niepoddających się łatwej ocenie. Film Moja noc u Maud wyróżnia się na tle pozostałych części serii przede wszystkim ze względu na szczególny motyw przewodni, który stanowi niezwykle interesująco wykorzystany zakład Pascala.

Zapisz się do naszego newslettera

Głów­ny boha­ter fil­mu to prze­szło trzy­dzie­sto­let­ni Jean-Louis, Fran­cuz, któ­ry ma za sobą doświad­cze­nie pra­cy na emi­gra­cji w Ame­ry­ce. Po pew­nym cza­sie spę­dzo­nym za gra­ni­cą męż­czy­zna wra­ca do ojczy­ste­go kra­ju i dotkli­wie odczu­wa samot­ność. Wkrót­ce jed­nak jego sytu­acja się zmie­nia. W koście­le, pod­czas nie­dziel­nej mszy, boha­ter zwra­ca uwa­gę na pew­ną blon­dyn­kę. Po opusz­cze­niu świą­ty­ni pró­bu­je ją dogo­nić ‒ nie­ste­ty, bez­sku­tecz­nie. Następ­nie Jean-Louis natra­fia na kole­gę z lat szkol­nych, Vida­la, któ­ry został pro­fe­so­rem filo­zo­fii, mark­si­stą. Jean-Louis i Vidal sia­da­ją wspól­nie przy sto­li­ku w kawiar­ni i podej­mu­ją dys­ku­sję, któ­ra, raz roz­po­czę­ta, będzie trwa­ła aż do koń­ca fil­mu. Moja noc u Maud to bowiem obraz, któ­ry ze wzglę­du na for­mę moż­na przy­rów­nać do filo­zo­ficz­ne­go dia­lo­gu ‒ jego sed­no sta­no­wi wymia­na myśli. Punk­tem wyj­ścia do dys­ku­sji dwóch przy­ja­ciół sta­je się słyn­ny zakład Pascala.

Pas­cal obmy­ślił swój zakład jako pró­bę odpo­wie­dzi na pyta­nie, czy war­to wie­rzyć w Boga. Jeśli w Boga nie uwie­rzę, a on nie ist­nie­je – rozu­mo­wał filo­zof w Myślach – nic nie stra­cę. Ale jeże­li w Boga nie uwie­rzę, a on jest, stra­cę wszyst­ko, ponie­waż nie dostą­pię zba­wie­nia. Mogę przy­jąć jed­nak i inną posta­wę. Jeże­li w Boga uwie­rzę, a on jest, wygram – pisał Pas­cal – ponie­waż zosta­nę zba­wio­ny. Jeże­li zaś w Boga uwie­rzę, a jego nie ma, to i tak nie stra­cę nic, ina­czej niż w przy­pad­ku roz­mi­nię­cia się mojej nie­wia­ry z ist­nie­niem Boga, ponie­waż dalej, tak czy ina­czej, będę wiódł dobre życie na Zie­mi, będę żył zgod­nie z zasa­da­mi reli­gii, któ­re wyda­ją się god­ne naśla­do­wa­nia. Tak więc pod­czas gdy nie­wia­ra w Boga może zakoń­czyć się, przy­naj­mniej w jed­nym przy­pad­ku, utra­tą tego, co naj­cen­niej­sze, wia­ra, nawet jeśli nie mia­ła­by się oka­zać słusz­na, pod każ­dym wzglę­dem sta­wia mnie na wygra­nej pozycji.

W fil­mie Roh­me­ra for­ma zakła­du Pas­ca­la zosta­je nie­ja­ko odłą­czo­na od pier­wot­ne­go, reli­gij­ne­go kon­tek­stu i znaj­du­je odnie­sie­nie w dyle­ma­tach zwią­za­nych przede wszyst­kim z sen­sem ist­nie­nia. Jeże­li nie uwie­rzę w sens histo­rii – tłu­ma­czy filo­zof-mark­si­sta swo­je­mu przy­ja­cie­lo­wi – a on ist­nie­je, prze­gram, bo stra­cę szan­sę na uza­sad­nie­nie swo­je­go życia. Jeże­li jed­nak w sens histo­rii uwie­rzę, to czy on ist­nie­je, czy nie, wygram, ponie­waż znaj­dę w swo­im życiu cel (któ­rym dla fran­cu­skie­go mark­si­sty jest oczy­wi­ście wal­ka o wol­ność, rów­ność i bra­ter­stwo). Jean-Louisa jed­nak znacz­nie bar­dziej od tego, co dzie­jo­we, przy­cią­ga to, co żeń­skie. Boha­ter jest kato­li­kiem, ale bynaj­mniej nie pury­ta­ni­nem. Pró­bu­je pogo­dzić prze­szłość kobie­cia­rza z kato­lic­ką wia­rą, któ­ra sta­wia przed nim wymóg mał­żeń­stwa. W ożen­ku Jean-Louis widzi jed­nak nie tyl­ko zewnętrz­ny impe­ra­tyw, ale tak­że dro­gę do reali­za­cji wła­sne­go pra­gnie­nia, któ­re sku­pi­ło się w ujrza­nej przez nie­go w koście­le blon­dyn­ce. Vidal przed­sta­wia mu jed­nak inną kobie­tę, swo­ją przy­ja­ciół­kę, Maud, któ­ra w odróż­nie­niu od pla­to­nicz­nej miło­ści boha­te­ra nie jest kato­licz­ką i blon­dyn­ką, lecz ate­ist­ką i bru­net­ką. Aniel­skie i ziem­skie, ducho­we i zmy­sło­we zosta­je posta­wio­ne na sza­li przy­wo­łu­ją­cej wspo­mnie­nie dyle­ma­tu wie­rzyć/nie wie­rzyć z zakła­du Pas­ca­la. Vidal pod­da­je bowiem Jeana-Louisa pró­bie. Pod koniec spo­tka­nia w domu Maud zosta­wia przy­ja­cie­la na noc, zbyt śnież­ną, aby moż­na było wra­cać do poło­żo­ne­go dale­ko domu, sam na sam z kobie­tą, co sta­wia boha­te­ra w obli­czu roz­ma­itych wąt­pli­wo­ści. Czy jeśli kocham tam­tą blon­dyn­kę, któ­rą zoba­czy­łem tyl­ko kil­ka razy, to nadal mam wie­rzyć w sens uczu­cia, nawet jeśli wyda­je się ono nie­osią­gal­ne, nie­do­stęp­ne? Szan­se na powo­dze­nie są małe, ale wygra­na – wypeł­nie­nie życia sen­sem pły­ną­cym ze zjed­no­cze­nia nie tyl­ko ciał, ale i pokrew­nych sobie dusz – nie­po­rów­ny­wal­na z niczym innym. A może lepiej porzu­cić wyima­gi­no­wa­ną miłość na rzecz tego, co znaj­du­je się na wycią­gnię­cie ręki, jed­nak nie gwa­ran­tu­je nicze­go inne­go poza prze­lot­nym spotkaniem?

Mojej nocy u Maud Eric Roh­mer z zakła­du Pas­ca­la czy­ni tyl­ko punkt wyj­ścia dla wie­lo­płasz­czy­zno­wej histo­rii, a wnio­ski, do któ­rych docho­dzi, o ile moż­na tu w ogó­le mówić o jakich­kol­wiek jed­no­znacz­nych wnio­skach, dale­ko wycho­dzą poza ramy Pas­ca­low­skiej kal­ku­la­cji. Toczą­cą się przez cały film dys­ku­sję wień­czy zaś zaska­ku­ją­ca puen­ta, któ­ra uka­zu­je boha­te­rów jako jesz­cze bar­dziej skom­pli­ko­wa­nych i jesz­cze bar­dziej inte­re­su­ją­cych, a tak­że uświa­da­mia, że cza­sem, aby wybrać jed­no, wpierw trze­ba wypró­bo­wać drugie.


Eric Roh­mer, Moja noc u Maud, 1969


Mate­usz Rosic­ki – ur. 1995 r., absol­went filo­zo­fii na Uni­wer­sy­te­cie Jagiel­loń­skim w Kra­ko­wie, na któ­rym stu­dio­wał tak­że fil­mo­znaw­stwo. Recen­zje fil­mo­we publi­ko­wał w „16mm”. Czło­nek Jury Mło­dych Kry­ty­ków pod­czas 9. edy­cji Mię­dzy­na­ro­do­we­go Festi­wa­lu Fil­mo­we­go Transatlantyk.

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • … a już myśla­łem, że cho­dzi o kobie­ty Erwi­na Rom­m­la — naj­młod­sze­go, nie­miec­kie­go feld­mar­szał­ka /podczas II woj­ny światowej/, dowo­dzą­ce­go z suk­ce­sa­mi Afri­ka Korps, tj. nie­miec­kim kor­pu­sem eks­pe­dy­cyj­nym w Afryce…
    … ci Fran­cu­zi… zapo­mnie­li o biblij­nym /ST+NT/ Deka­lo­gu i VI przy­ka­za­niu (“Nie cudzo­łóż”), stąd mie­li i mają póź­niej takie kre­tyń­skie, par­don­ne moi, problemy…
    … no cóż, ale oni Niem­cy to byli przy­naj­mniej choć czę­ścio­wo tra­dy­cjo­na­li­sta­mi oraz kon­ser­wa­ty­sta­mi i dla­te­go mie­li domy, rodzi­ny, dzie­ci, żony… zresz­tą jak wie­lu innych w tych czasach…

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy