Artykuł

Maya Ozbayoglu: Antropocen – epoka człowieka

Średnia temperatura powierzchni Ziemi na całej planecie w 2020 r. była o 1,25°C wyższa niż w okresie przed­industrialnym, w latach 1850–1900, i 0,4°C wyższa niż w roku 2019. Intensywne burze i powodzie w 2020 r. spowodowały trzykrotnie więcej przesiedleń ludności niż konflikty zbrojne prowadzone w tym czasie. Średni globalny poziom oceanów podniósł się o ok. 21–24 cm od 1880 r.; 50% wszystkich raf koralowych zostało zniszczonych, a następne 40% może spotkać ten sam los w przeciągu najbliższych 30 lat. Jesteśmy w samym środku procesu masowego wymierania gatunków, a wciąż niszczymy środowisko naturalne w zastraszającym tempie – co sekundę wycinamy las o powierzchni boiska do piłki nożnej. Wszystkie te statystyki to tylko część najbardziej przerażających dostępnych danych o kryzysie ekologicznym wywołanym przez człowieka.

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2021 nr 5 (41), s. 6–8. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Czym jest antropocen?

W roku 2000 dwóch uznanych przyrodoznawców, holenderski badacz atmosfery Paul J. Crutzen oraz amerykański biolog Eugene F. Stoermer, zasugerowało, by współczesną epokę geologiczną nazwać „antropocenem” – „epoką człowieka”. Ich zdaniem człowiek stał się bowiem siłą o znaczeniu geologicznym. Obecnie jako gatunek modyfikujemy równocześnie bardzo wiele parametrów Ziemi, co sprawia, że efekty naszych działań stają się porównywalne w skali do procesów geologicznych, które zachodziły na naszej planecie przez miliony lat. Jak widać, wystarczył jeden gatunek, by zdestabilizować cały ziemski ekosystem.

W wyżej zarysowanym ścisłym sensie termin „antropocen” odnosi się do nowej jednostki geologicznej (więcej na ten temat w artykule A. Gałuszki Antropocen w ujęciu geologicznym na s. 9–11 tego numeru). Ale w szerszym rozumieniu pojęcie to stanowi kategorię opisowo-krytyczną odnoszącą się do współczesnego stanu przyrody i kultury, stanu diagnozowanego jako kryzysowy i przełomowy oraz wymagający głębokich zmian kulturowych, politycznych, technologicznych i gospodarczych. Na tym rozumieniu się skupimy. Jeśli mamy uporać się z kryzysem, kluczową kwestią jest bowiem nie tylko analiza danych empirycznych, które pokazują nam fizyczne przyczyny oraz skutki dzisiejszej sytuacji, ale też zrozumienie humanistycznego, filozoficznego wymiaru tej katastrofy.

Dlaczego nie „anglocen”?

Dlaczego jednak uknuto akurat termin „antropocen” (od gr. anthropos, „człowiek”), skoro za katastrofę klimatyczną odpowiadają w głównej mierze kraje Globalnej Północy, kraje rozwinięte i tym samym najmniej dotknięte skutkami tego kryzysu? Czy nie lepsze by było zatem nazwanie tej epoki mianem „ang­locenu”, wiedząc o tym, że ludzie mówiący w języku angielskim są najczęściej odpowiedzialni za emisję największej ilości gazów cieplarnianych? A może jeszcze lepszy byłby „kapitalocen”? Wtedy wskazalibyśmy na problem wzrostu konsumpcji, handlu na wielkie odległości, globalizacji ekonomicznej i uwydatnilibyśmy problem systemu ekonomicznego, który zamiast służyć całej społeczności globalnej, służy w dużej mierze elicie.

Chociaż społeczności, które w najmniejszym stopniu przyczyniły się do tego kryzysu i które na przestrzeni wieków były najbardziej spychane na margines, a ich członkowie pozbawiani miana pełnoprawnych ludzi, płacą największą cenę za skutki tej katastrofy, to jednak nazywanie obecnych czasów właśnie epoką człowieka, epoką gatunku Homo sapiens, wydaje się zasadne. Obecny kryzys ekologiczny jest zjawiskiem globalnym. W celu uporania się z nim potrzebna jest więc solidarność, współpraca międzynarodowa na wcześniej nieznaną skalę. Termin „antropocen” jest najbardziej jednoczącym spośród pozostałych propozycji. Jest też terminem najbardziej ogólnym i pojemnym, co daje wiele możliwości do dalszego precyzowania w różnych kontekstach.

Epoka człowieka, czyli czyja?

Mówienie o „antropocenie” skłania też do namysłu nad tym, kim jest tak naprawdę człowiek. Co sprawiło, że stał się on siłą o znaczeniu geologicznym? Pytania tego typu odnoszą się do debaty na temat natury ludzkiej, tego, czy w ogóle takową posiadamy, w jakiej mierze jest stała.

Jeżeliby wziąć pod uwagę wpływ naszego gatunku na świat od początku naszego powstania do czasów rewolucji przemysłowej, to okazuje się, że również wtedy był on bardzo znaczący. Ekolożka Erle Ellis, współautorka raportu Used planet: A global history (Zużyta planeta: globalna historia), komentuje wyniki badań w następujący sposób:

żyjemy w biosferze antropocenu od czasów prehistorycznych (…);

zajmowaliśmy się tymi biomami i tworzyliśmy własne rodzaje ekologii, ziemie uprawne, pastwiska, od bardzo dawna (za: Biello 2013).

Kwestia tego, czy w sensie geologicznym początek antropocenu powinien przypadać na okres rewolucji przemysłowej, czy na czasy prehistoryczne, wymaga pogłębionej analizy danych ze strony naukowców. Jeżeli natomiast popatrzylibyśmy na ten problem z perspektywy humanistyczno-filozoficznej, to być może doszlibyśmy do wniosku, że ludzie zawsze mieli skłonność do dominacji nad naturą, kierowania się swoim egoizmem, krótkowzroczności i braku refleksji nad długofalowymi konsekwencjami własnych czynów. Wówczas okazałoby się, że rewolucja przemysłowa stała się tak przełomowym momentem nie ze względu na nagłą zmianę w naszym sposobie myślenia i stosunku wobec otaczającego nas świata, ale dlatego, że zrozumieliśmy, jakie „skarby” kryje w sobie matka Ziemia i jak możemy je spożytkować na korzyść pewnej części naszych społeczeństw. Rewolucja przemysłowa być może nie była więc momentem zwrotnym w historii myśli i zachowań ludzkości, ale momentem, w którym odkryliśmy pełen potencjał naszej planety, potencjał wykorzystywany dla własnych krótkofalowych korzyści. Antropocen jest zatem epoką natury ludzkiej. To może jednak oznaczać, że ludzkość skazana jest na zagładę, w co nie chcemy wierzyć.

Esencjalizm antropocenu i postantropocen

Koncepcja antropocenu przypisuje człowiekowi określone właściwości – jego ogromny potencjał wpływania na stan środowiska, chęć dominacji nad naturą, niszczycielski sposób postępowania itd. Można by więc powiedzieć, że jest to esencjalny sposób myślenia, tzn. taki, który definiuje to, kim jesteśmy, od narodzin aż do śmierci.

W celu uniknięcia najgorszych skutków kryzysu ekologicznego, z jakim mamy do czynienia, tzw. obrońcy Ziemi oraz osoby, które walczą z niesprawiedliwością klimatyczną i społeczną proponują przyjęcie całkowicie odmiennego sposobu myślenia, alternatywną wizję, która nie doprowadzi nas znowu do punktu wyjścia. Wizja ta zakłada definiowanie swojego życia, siebie samego każdego dnia na nowo, a także redefiniowanie pojęcia świata i systemu społecznego, w jakim żyjemy. Aktywiści proekologiczni twierdzą, że życie w antropocenie nie musi być naszym przeznaczeniem, i walczą o erę postantropocentryczną.

Obrońcy Ziemi przekonują, że w ciągle zmieniającym się świecie i ewolu­ujących społeczeństwach trzymanie się starych sposobów życia i działania jest przepisem na katastrofę – doprowadziło to nas do tego kryzysu i zniszczy cywilizację, jaką znamy. W związku z tym zmianie musi ulec wszystko, od naszego sposobu wytwarzania energii, przemieszczania się, stylu życia, do systemu ekonomicznego, kultury czy nawet języka. Musimy się pozbyć antropocentrycznego sposobu myślenia i przyjąć postawę myślenia skoncentrowanego na naszej planecie, czyli np. planetocentryzmu czy Gaiocentryzmu. Nie możemy dłużej myśleć o naturze jako o osobnym od nas bycie ani neutralnym tle wydarzeń, w których uczestniczymy. W antropocenie traktujemy naturę jako przedmiot, który nie ma głosu, praw i jest całkowicie do naszej dyspozycji.

Chcąc żyć w postantropocenie, musimy uświadomić sobie, że jako ludzkość jesteśmy integralną częścią natury oraz jesteśmy od niej zależni. Koniec końców, jeżeli dalej będziemy tkwić w „marazmie antropocenu”, jak go określa Ewa Bińczyk, to natura i tak nad nami zapanuje, i to gatunek Homo sapiens stanie się gatunkiem wymarłym.


Maya Ozbayoglu – 17-letnia aktywistka walcząca o sprawiedliwość klimatyczną. Uczęszcza do Uniwersyteckiego Liceum Ogólno­kształcącego w Toruniu. Jest podwójną finalistką Olimpiady Filozoficznej. Interesuje się nauką o systemie Ziemi, klimatologią, filozofią, szczególnie nurtem ekofilozoficznym, oraz socjologią. Jest również jedną z pięciu osób, które złożyły pozew przeciwko Skarbowi Państwa za brak odpowiednich działań w walce z kryzysem klimatycznym.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Anna Koryzma

Najnowszy numer można nabyć od 4 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy