Antropologia Artykuł

Michael Lacewing: Czy tylko ludzie są osobami?

W potocznej mowie używamy słowa „osoba” jedynie w odniesieniu do ludzi. Czy słusznie? Na czym polega bycie osobą? Czy przynajmniej niektóre zwierzęta albo komputery (te dzisiejsze albo w przyszłości) mogą za osoby uchodzić?

Najnowszy numer: Jak działa język?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2018 nr 4 (22), s. 14–17. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Dusze

Jeśli oso­by są dusza­mi i jedynie ludzie posi­ada­ją dusze, to żad­na poza­ludz­ka isto­ta osobą nie jest. Oczy­wiś­cie żad­na reli­gia nie utrzy­mu­je, aby duszę miały kom­put­ery. Zresztą było­by to dzi­wne, gdy­by miały. Stwarza­jąc je, musielibyśmy prze­cie stworzyć i ich dusze. Niem­niej religie nie są zgodne co do tego, czy duszę mają zwierzę­ta. Trady­cyjne chrześ­ci­jańst­wo głosi, że nie, że posi­adanie duszy jest ogranic­zone (przy­na­jm­niej jeśli chodzi o ziem­skie isto­ty) do ludzi. Religie, które uzna­ją posi­adanie duszy przez zwierzę­ta, np. hin­duizm, częs­to uzna­ją także reinkar­nację, ist­nie­nie tej samej duszy w różnych wcie­le­ni­ach. Ta sama dusza raz może urodz­ić się w ciele zwierzę­cia, innym razem w ciele człowieka.

Czy znaczy to, że ta sama dusza raz jest osobą, innym razem już nie? Jeśli tak, wów­czas posi­adanie duszy dla bycia osobą było­by nieis­totne i potrze­bu­je­my jakiegoś innego kry­teri­um bycia osobą. Jeśli jed­nak wszys­tkie dusze są osoba­mi, wów­czas też wszys­tkie zwierzę­ta zal­icza­ją się do grona osób tylko dlat­ego, że posi­ada­ją duszę. W takim przy­pad­ku na tytułowe pytanie należało­by odpowiedzieć, że ist­nieją poza­ludzkie oso­by.

Świadomość

Wiele zwierząt posi­a­da jakąś for­mę świado­moś­ci, konkret­ną per­spek­ty­wę, z której doświad­cza świa­ta. Niem­niej wyda­je się mało praw­dopodob­ne, by proste formy świado­moś­ci, np. roba­ka, wystar­czyły do tego, aby dane zwierzę uznać za osobę. Musimy zatem rozważyć bardziej rozwinięte formy umysłów, w szczegól­noś­ci takie, które posi­ada­ją racjon­al­ność i samoświado­mość.

Racjonalność

Jed­ną z najbardziej pod­sta­wowych form rozu­mowa­nia jest wnioskowanie. Jeśli wierzę, że tłuc­zone ziem­ni­a­ki to żywność oraz że oto sto­ją przede mną tłuc­zone ziem­ni­a­ki, to będę także przeko­nany, że przede mną zna­j­du­je się żywność. Innym rodza­jem rozu­mowa­nia jest rozu­mowanie o środ­kach do celu (rozu­mowanie instru­men­talne). Na przykład chce ci się pić, więc będziesz poszuki­wał wody (będzie ona twoim celem). Masz przeko­na­nia na tem­at świa­ta, np. doty­czące tego, gdzie znaleźć wodę. Łączysz prag­nie­nie (stan chce­nia) z tym przeko­naniem i ter­az chcesz iść tam, gdzie jest woda.

Czy zwierzę­ta potrafią rozu­mować na któryś z tych dwóch sposobów? Wycią­ganie wniosków zależy od pojęć – a częs­to też od języ­ka. Załóżmy, że kot jest w stanie dys­ponować poję­ci­a­mi umożli­wia­ją­cy­mi pod­sta­wowe akty poz­na­nia. Potrafi rozpoz­nać, powiedzmy, kocie jedze­nie. Potrafi też odróżnić różne jego rodza­je, np. śmi­etanę, ptasie mię­so itp. Czy będzie on w stanie wnioskować, że ponieważ ma przed sobą miskę śmi­etany, to ma przed sobą miskę jedzenia? Wyraże­nie takiej myśli bez języ­ka wyda­je się niemożli­we.

A jed­nak zwierzę­ta najwyraźniej potrafią zachowywać się w sposób, który moż­na by opisać jako opar­ty na rozu­mowa­niu instru­men­tal­nym. Mają prag­nienia i wiele z nich zdradza posi­adanie jakiegoś zmysłu doboru środ­ków do osiąg­nię­cia tego, czego prag­ną. Klasy­cznym przykła­dem takiej zdol­noś­ci jest kom­bi­nowanie wiewiór­ki, jak by tu zdobyć orzechy, który­mi człowiek kar­mi pta­ki.

Być może jed­nak do bycia osobą nie wystar­czy rozu­mowanie na tak pod­sta­wowym poziomie i koniecz­na jest jeszcze zdol­ność do wartoś­ciowa­nia. Obe­j­mu­je ono na przykład zas­tanaw­ian­ie się nad tym, czy nasze przeko­na­nia są prawdzi­we, albo nad tym, czy powin­niśmy podążać za naszym prag­nie­niem. Zwierzę­ta nie wyda­ją się demon­strować tego rodza­ju rozu­mowań.

Samoświadomość

Wiele tzw. wyższych zwierząt żyje w gru­pach o bard­zo specy­ficznej struk­turze społecznej. Z różny­mi członka­mi grupy wchodzą w odmi­enne inter­akc­je, w zależnoś­ci od tego, jaka jest między nimi relac­ja oraz jakie miejsce zaj­mu­ją w grupowej struk­turze. Zda­ją się zatem posi­adać społeczne poczu­cie siebie samych, jak i zdol­ność odróż­ni­a­nia innych jako konkretne indy­wid­ua. Jed­nak czy jakiekol­wiek zwierzę­ta posi­ada­ją poję­cie siebie samych jako istot świadomych bądź trwa­ją­cych w cza­sie pod­miotów doświad­czenia?

Wiele ssaków ma zdol­ność wyczuwa­nia tego, czego będą doświad­cza­ły w przyszłoś­ci, na przykład anty­cy­pu­jąc cier­pi­e­nie przez okazy­wanie stra­chu. Niek­tóre zwierzę­ta zdradza­ją także zdol­ność pamię­ta­nia, jak były trak­towane w przeszłoś­ci przez inne zwierzę­ta.

Słyn­ny ekspery­ment Gor­dona Gallu­pa z 1977 roku pokazu­je, że szym­pa­n­sy są zdolne do iden­ty­fikowa­nia siebie w lus­trze już po kilku dni­ach. Gdy już opanowały tę umiejęt­ność, Gallup pod­dawszy je ogól­ne­mu znieczu­le­niu, zostaw­iał nad ich okiem i prze­ci­wległym uchem znak. Po wybudze­niu, gdy dostrze­gały zna­ki w lus­trze, szym­pa­nse zaczy­nały szukać ich na sobie. Tym­cza­sem szym­pa­nse, które nie miały wcześniejszych doświad­czeń z lus­tra­mi, nie pode­j­mowały takich poszuki­wań.

Jed­nak jak silne jest to poczu­cie samoświado­moś­ci? Po pier­wsze, wyda­je się ono rozwi­jać jedynie w odpowiedzi na specy­ficzne sytu­acje. Nie jest czymś, co rozwi­ja się u szym­pa­n­sów w ich nat­u­ral­nych warunk­ach. Po drugie, ogranicza się ono do kon­tek­stu lus­tra. Szym­pa­n­sy nie wykazu­ją objawów innego rodza­ju zachowań samoświado­moś­ciowych.

Język

Język wyma­ga wspól­no­ty użytkown­ików, jest domeną stworzeń społecznych, jed­nak nie wszys­tkie stworzenia społeczne posi­ada­ją język. Wielu filo­zofów argu­men­tu­je, że uży­wanie syg­nałów – co potrafią także niek­tóre poza­ludzkie zwierzę­ta – to także jest posługi­wanie się językiem. Cechą charak­terysty­czną języ­ka jest jed­nak to, że zna­ki-słowa (lub – jak w przy­pad­ku języ­ka migowego – gesty) są kon­wencjon­alne. Pow­iązanie znaku, np. słowa „pies”, z tym, co go oznacza, jest całkowicie arbi­tralne. Nato­mi­ast krzyk wyraża­ją­cy ból jest nat­u­ral­ną oznaką, że coś boli. Więk­szość gestów, gry­masów twarzy i dźwięków uży­wanych przez zwierzę­ta w porozu­miewa­niu się ma charak­ter znaków nat­u­ral­nych, zatem nie mogą się kwal­i­fikować jako język.

Gdy tylko dokon­amy rozróżnienia między porozu­miewaniem się a językiem, stanie się jasne, że żadne poza­ludzkie zwierzę­ta, które znamy, nie posi­ada­ją w swoich warunk­ach nat­u­ral­nych języ­ka. Niem­niej człekok­sz­tałtne potrafią do pewnego stop­nia nauczyć się od człowieka języ­ka migowego. Język migowy jest aut­en­ty­cznym językiem, gdyż zna­ki uży­wane w jego ramach są kon­wencjon­alne, nie nat­u­ralne. Szym­pa­n­si­ca Washoe nauczyła się 250 znaków migowych. Z początku uczono ją, nagradza­jąc za każdy nauc­zony znak, później jed­nak była w stanie uczyć się nowych znaków, prze­by­wa­jąc wśród ludzi, już nien­agradzana za efek­ty nau­ki. Była w stanie łączyć zna­ki w nowy sposób, jak i uczyć niek­tórych znaków swo­jego syna. Nieste­ty, pró­by powtórzenia podob­nych rezul­tatów z inny­mi szym­pa­nsa­mi już nie powiodły się w takim stop­niu. Tak więc naukow­cy i filo­zo­fowie nie mogą dojść do zgody co do tego, czy poza­ludzkie zwierzę­ta mogą być użytkown­ika­mi języ­ka.

Czy komputery potrafią myśleć?

Rozwój kom­put­erów doprowadz­ił do rewolucji w psy­chologii. Pow­stały nau­ki kog­ni­ty­wne, które sto­su­ją ideę kom­putacji jako mod­el myśle­nia. Kom­putac­ja pole­ga na prze­chodze­niu od danych wejś­ciowych do danych wyjś­ciowych ściśle według określonych zasad lub pro­ce­dur. Wielu filo­zofów i naukow­ców for­mułu­je tezę, że kom­put­ery nie tylko dostar­cza­ją nam mod­el myśle­nia, ale też – jeśli tylko będą wystar­cza­ją­co wyrafi­nowane – same będą w stanie myśleć.

Co rozu­miemy przez myśle­nie? Filo­zo­fowie bronią­cy tezy, że kom­put­ery potrafią myśleć, argu­men­tu­ją, że myśle­nie moż­na rozu­mieć kom­puta­cyjnie: jako kro­ki o charak­terze wejście–wyjście pode­j­mowane według określonych reguł. Gdy rozu­mu­je­my na sposób matem­aty­czny, tak właśnie zda­je się prze­b­ie­gać nasze myśle­nie. Oczy­wiś­cie wyda­je się, że nie zawsze moż­na je sprowadz­ić do myśle­nia matem­aty­czn­go, ale zdaniem obrońców teorii kom­putacjon­isty­cznego myśle­nia ten brak podobieńst­wa do matem­aty­cznych kom­putacji zachodzi jedynie na poziomie świado­moś­ci. To, co leży u jej pod­staw, może być opisane jako pro­ces zgod­nego z reguła­mi (np. gra­maty­ki) przetwarza­nia sym­boli (np. znaczeń słów) w mózgu.

Chiński pokój

Moż­na argu­men­tować, że tak jed­nak nie jest. W swo­jej książce Minds, ­Brains and Sci­ence John Sear­le każe nam wyobraz­ić sobie człowieka zamkniętego w poko­ju. W pomieszcze­niu tym zna­j­du­ją się sym­bole w języku chińskim, których jed­nak człowiek ten nie rozu­mie. Poprzez otwór w ścian­ie ktoś poda­je mu sym­bole. Dys­ponu­je on księgą reguł, która instru­u­je go: „jeśli taki a taki sym­bol otrzy­masz, przekaż taki a taki sym­bol”. Dla kogoś na zewnątrz poko­ju zna­jącego chińs­ki taka wymi­ana sym­boli jest sen­sow­na. Sym­bole wrzu­cane do poko­ju to pyta­nia, sym­bole wychodzące to odpowiedzi. Człowiek w poko­ju przetwarza sym­bole, ale nie rozu­mie chińskiego. Podob­nie kom­put­ery: podąża­ją jedynie za reguła­mi, nie rozu­miejąc jed­nak znaczeń sym­boli, które przetwarza­ją. Zatem kom­put­ery nie myślą.

Sko­ro nie rozu­mieją one znaczeń, to i nie mają przekon­ań, nie mają umysłów. Gdy deter­mi­nowane reguła­mi pro­gra­mu dokonu­ją prze­jś­cia od jed­nego sym­bolu do drugiego, nie wniosku­ją ani nie rozu­mu­ją. Nie dokonu­ją też aktów sądzenia, a jedynie prze­chodzą przez ciąg przy­czynu­ją­cych siebie kole­jno stanów. Jeśli powyższy argu­ment jest słuszny, to należy powiedzieć, że kom­put­ery jedynie symu­lu­ją myśle­nie (tak jak chińs­ki pokój symu­lu­je osobę, która zna język chińs­ki).

Pierwszoosobowa perspektywa

W książce Per­sons and Bod­ies Lynne Rud­der Bak­er argu­men­tu­je, że do bycia osobą koniecz­na jest samoświado­mość. Oso­ba, twierdzi Bak­er, z koniecznoś­ci posi­a­da zdol­ność do pier­ws­zoosobowej per­spek­ty­wy, z której ujmu­je ona siebie jako jed­nos­tkę sto­jącą wobec świa­ta, odręb­ną od wszys­tkiego innego. Posi­adanie pier­ws­zoosobowej per­spek­ty­wy jest czymś więcej niż tylko posi­adaniem per­spek­ty­wy. Oznacza ono także zdol­ność do myśle­nia o sobie i innych jako pod­mio­tach myśli, jak i o swoich myślach i doświad­czeni­ach jako swoich włas­nych.

Bak­er argu­men­tu­je także, że pier­ws­zoosobowa per­spek­ty­wa wyjaś­nia wartość bycia osobą. Jest to pod­stawa i źródło naszego znaczenia, jak i tego, co ma znacze­nie dla nas. Dzię­ki niej posi­adamy racjon­al­ność (rozu­mi­aną jako zdol­ność do oce­ni­a­nia naszych przekon­ań i prag­nień), zdol­ność do reflek­sji nad naszy­mi doświad­czeni­a­mi, uczu­ci­a­mi oraz moty­wa­mi, zarówno włas­ny­mi, jak i innych osób. Posi­adamy rozu­mie­nie naszej włas­nej przyszłoś­ci, pode­j­mu­je­my pró­by jej twór­czego ksz­tał­towa­nia poprzez nasze auto­nom­iczne decyz­je, za które ponosimy także odpowiedzial­ność moral­ną. Pier­ws­zoosobowa per­spek­ty­wa zatem stanowi pod­stawę naszej racjon­al­noś­ci i moral­nej pod­miotowoś­ci.

Czy zwierzę­ta lub kom­put­ery posi­ada­ją pier­ws­zoosobową per­spek­ty­wę? Rozważal­iśmy przy­padek szym­pa­n­sów potrafią­cych rozpoz­nać siebie w lus­trze jako możli­wy przykład samoświado­moś­ci. Nieste­ty jed­nak, jak zauważyliśmy, ich samoświado­mość (ta wykazana) wiąże się ściśle z kon­tek­stem lus­tra. Szym­pa­nse nie wykazy­wały innych zachowań, które były­by wyrazem pier­ws­zoosobowej per­spek­ty­wy, z której postrze­gały­by same siebie. Z drugiej jed­nak strony zdol­ność do uży­wa­nia języ­ka migowego doprowadz­iła niek­tórych myśli­cieli do zda­nia, że szym­pa­nse posi­ada­ją pier­ws­zoosobową per­spek­ty­wę w wystar­cza­ją­cym stop­niu, aby uważać je za oso­by.

Kom­put­ery jak na razie nie wykazu­ją żad­nej formy samoświado­moś­ci. Musi­ał­by nastąpić znaczą­cy postęp w sposo­bie, w jaki kom­put­ery dzi­ała­ją, aby tę możli­wość potrak­tować poważnie. A nawet wów­czas moglibyśmy odwoły­wać się do argu­men­tu Searle’a, który sugeru­je, że kom­put­ery jedynie symu­lu­ją samoświado­mość.

Przełożył Artur Szut­ta


Michael Lacewing – Dawniej filo­zof na Heythrop Col­lege w Lon­dynie, obec­nie nauczy­ciel filo­zofii w Christ’s Hos­pi­tal School. Autor wielu podręczników do filo­zofii i artykułów naukowych z zakre­su ety­ki, emocji oraz filo­zofii psy­choanal­izy. W wol­nym cza­sie delek­tu­je się czy­taniem i spac­e­ra­mi.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja:  Jędrzej Pawlaczyk

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy