Fragment z klasyka

Mikołaj Machiavelli: Książę o cechach lwa i lisa

Zapisz się do naszego newslettera

Źródło: Książę, przeł. W. Rzy­mows­ki, Warsza­wa: Wrocław: Zakład Nar­o­dowy im. Ossolińs­kich 1979, s. 66–68.


Rozdział XV. O powodach, dla których ludzie, zwłaszcza zaś książęta, bywają chwaleni lub zniesławiani

Pozosta­je ter­az zbadać, jaki­mi zasada­mi książę powinien rządz­ić się wobec swych pod­danych i wobec przy­jaciół. Wiedząc, że wielu już przede mną w tym przed­mio­cie pisało, obaw­iam się, by nie być posąd­zonym o zarozu­mi­ałość, raz jeszcze przed­mio­tu tego dotyka­jąc, zwłaszcza że różnię się w zda­niu od poprzed­ników. Ponieważ jed­nak zami­arem jest moim napisać rzecz mającą przynieść pożytek temu, kto się na niej poz­na, wydało mi się, iż celowiej będzie iść za istot­ną prawdą przed­mio­tu niż za jego zmyśle­niem, wielu bowiem pis­arzy wymyśliło sobie rzeczy­pospo­lite i monar­chie, które w rzeczy­wis­toś­ci ani widziane były, ani znane. Między tym, co dzieje się na świecie, a tym, co się dzi­ać powin­no, zachodzi tak wiel­ka różni­ca, iż ten, kto by rzeczy­wis­tość zanied­by­wał w imie­niu ideału rzeczy­wis­toś­ci, raczej zgubę włas­ną by spowodował niż poprawę losu; człowiek bowiem, który by na każdym kroku rządz­ił się tylko zasada­mi dobra, przepaść musi­ał­by w środowisku ludzi rządzą­cych się inny­mi zasada­mi. Stąd wyni­ka dla księ­cia prag­nącego utrzy­mać się na swym stanowisku konieczność stosowa­nia w życiu nie tylko zasad dobrych, lecz uży­wa­nia i dobrych, i złych, a to wedle okolicznoś­ci. Pomi­ja­jąc to wszys­tko, co zostało o książę­tach zmyślone, i zatrzy­mu­jąc się jedynie na rzeczach prawdzi­wych, powiem, że wszyscy ludzie, o których kiedykol­wiek się wspom­i­na, zwłaszcza zaś książę­ta, o tyle wyżej sto­ją­cy pon­ad inny­mi, słyną z pewnych cech, które przynoszą im bądź przy­ganę, bądź pochwałę: jeden słynie ze szc­zo­drob­li­woś­ci, dru­gi ze skn­erst­wa; jeden z ofi­arnoś­ci, dru­gi z zabor­c­zoś­ci; jeden z okru­cieńst­wa, dru­gi z łagod­noś­ci; jeden z wiarołomst­wa, dru­gi z wier­noś­ci; jeden słynie jako tchórz i zniewieś­ci­ały, dru­gi jako odważny i sro­gi; jeden jako przys­tęp­ny, dru­gi jako dum­ny; ten jako roz­pust­nik, tamten jako niewin­ny; ten jako szcz­ery, tamten jako obłud­nik; ten jako surowy, tamten jako pobłażli­wy; ten jako poważny, tamten jako lekko­duch; jeden jako religi­jny, dru­gi jako niewierzą­cy itd. Wiem, że każdy mi przyz­na, iż było­by rzeczą najch­waleb­niejszą, aby z wyżej wymienionych rysów książę­ta posi­adali same tylko cno­ty: ponieważ jed­nak właś­ci­wość natu­ry ludzkiej nie pozwala tej nadziei żywić, prze­to sta­je się dla księ­cia rzeczą konieczną o tyle kierować się rozsąd­kiem, aby unikać złej sławy tych zdrożnoś­ci, które przypraw­ić go mogą o utratę państ­wa; co zaś do zdrożnoś­ci, które nie sprowadza­ją tak zgub­nych następstw, to powinien ich się wys­trze­gać, o ile tylko może, o ile zaś pokon­ać ich w sobie nie zdoła, wol­no mu być dla nich pobłażli­wszym. Poza tym nie powinien książę lękać się ściąg­nię­cia na siebie przy­gany za takie wady, bez których nie da się pomyśleć ratowa­nia państ­wa, albowiem biorąc rzeczy dokład­nie widz­imy, że bywa­ją cno­ty pozorne, które wiodą do zgu­by, i, z drugiej strony, bywa­ją pozorne wady, które w isto­cie wiodą do bez­pieczeńst­wa i dobroby­tu. […]

Rozdział XVIII. W jakiej mierze książę obowiązany bywa dotrzymywać słowa

Każdy rozu­mie, jak chwaleb­ną bywa w księ­ciu cno­ta dotrzymy­wa­nia słowa i przestrze­ga­nia zasad pra­woś­ci, unika­nia zaś pod­stępów. Niem­niej wsze­lako doświad­cze­nie naszych cza­sów uczy, że ci książę­ta, którzy nie liczyli się z danym przez siebie słowem i umieli pod­stę­pa­mi móz­gi ludzkie uwodz­ić, osiągnęli wielkie zada­nia i wzięli w końcu górę nad tymi, którzy rządzili się pra­woś­cią. Trze­ba tedy wiedzieć, że ist­nieją dwa rodza­je wal­ki: wal­ka na prawa i wal­ka na siły. Pier­wszy rodzaj jest właś­ci­wy ludziom, dru­gi właś­ci­wy jest zwierzę­tom, ponieważ jed­nak częs­to pier­wszy rodzaj wal­ki nie wystar­cza, trze­ba uciekać się do drugiego. Dlat­ego też książę musi doskonale umieć uży­wać zarówno natu­ry zwierzęcej, jak ludzkiej. Ta nau­ka podana jest książę­tom w napomknieni­ach już przez pis­arzy starożyt­nych, którzy opowiada­ją, jak Achilles i wielu innych królów grec­kich, odd­ani byli na wychowanie do Chi­rona cen­tau­ra, pod opieką tegoż wzrastali; to odby­wanie szkoły pod kierunk­iem półbestii, półczłowieka, nie oznacza nic innego, tylko wskazówkę, że powin­noś­cią księ­cia bywa uży­wanie tak jed­nej, jak drugiej natu­ry, jed­na bez drugiej ostać się nie może. Ponieważ więc książę obow­iązany jest umieć uży­wać bestii, powinien sobie wybrać lisa i lwa, lew bowiem nie poradzi prze­ciw sieciom, lis nie poradzi prze­ciw wilkom. Należy więc być lisem, aby się poz­nać na sieci­ach, i lwem, aby odstraszać wilków. Ci, którzy poprzes­ta­ją w pros­to­cie na naturze lwa, nie sprosta­ją zadan­iom. Książę tedy rozum­ny ani może, ani powinien dotrzymy­wać danego przez się słowa wów­czas, gdy dotrzy­manie to zwró­ciło­by się prze­ci­wko niemu, przy­czyny zaś, które go były skłoniły do związa­nia się słowem, wygasły. Gdy­by wszyscy ludzie rządzili się pra­woś­cią, to reguła powyższa nie była­by dobra; ponieważ jed­nak złe skłon­noś­ci w ludzi­ach góru­ją i przysię­gi ludzkie składane tobie nier­az zawodzą, więc i ty nie masz koniecznoś­ci ich dotrzymy­wa­nia. Nigdy zresztą nie zabraknie księ­ciu pod ręką uprawnionych powodów do ubar­wienia wiarołomst­wa. W tej dziedzinie moż­na by przy­toczyć nie­zlic­zone przykłady z ostat­nich cza­sów i wykazać, ile obiet­nic nie zostało dotrzy­manych z powodu wiarołomst­wa książąt, przy czym ten, kto najlepiej umi­ał zagrać lisa, wyszedł najlepiej. Niezbęd­ną atoli rzeczą bywa w takich razach umieć dobrze grać swą rolę zarówno w udawa­niu, jako też w skry­wa­niu pewnej natu­ry. Ludzie bywa­ją tak pros­to­duszni i tak dalece pod­da­ją się wraże­niom chwili, że ten, kto chce ich w pole wywieść, zawsze w pole kogoś wywiedzie. Przy­toczę jeden przykład z cza­sów najświeższych. Papież Alek­sander VI nie czynił nic innego, tylko wciąż ludzi w pole wyprowadzał i nad tym tylko prze­myśli­wał, a jed­nak wciąż zna­j­dował ludzi dają­cych się uwodz­ić. Nie było człowieka, który by więk­szy odeń kładł nacisk na przyjęte przez się zobow­iąza­nia i uroczyst­szy­mi śluba­mi potwierdzał ich wyko­nanie i który by jed­nocześnie mniej się z nimi liczył. Mimo to stale gra jego się udawała, ponieważ dobrze znał on świat z tej strony. Książę prze­to nie ma potrze­by posi­adać wszys­t­kich wyżej wylic­zonych cnót, musi on tylko udawać, że je posi­a­da. Owszem, ośmielę się powiedzieć, że posi­adanie ich oraz stałe prak­tykowanie nie było­by korzystne, udawanie zaś, że się je posi­a­da, jest bard­zo korzystne, a więc udawanie, że się jest miłosiernym, wiernym, ludzkim, religi­jnym, prawym. Należy usposo­bi­e­nie swe w ten sposób wyk­sz­tał­cić, aże­by móc, gdy zajdzie tego potrze­ba, ukazać światu uczu­cia prze­ci­wne tym, które się żywi w głębi. Trze­ba to zrozu­mieć: książę, a zwłaszcza książę na świę­tym tron­ie, nie może przestrze­gać tych wszys­t­kich reguł, których zachowywanie obow­iązu­je ludzi ucz­ci­wych; częs­tokroć w obronie swego państ­wa bywa on zmus­zony dzi­ałać wbrew przyję­tym na siebie zobow­iązan­iom, wbrew miłoś­ci bliźniego, wbrew poczu­ciu ludzkoś­ci, wbrew religii. Powinien tedy książę posi­adać w duchu gotowość do zwraca­nia się w tym kierunku, jaki zale­ca­ją mu okolicznoś­ci i zmi­any losu; jak nad­mieniono wyżej, nie powinien sprze­niewierzać się prostej drodze bez skra­jnej ku temu koniecznoś­ci, lecz sko­ro taka konieczność zajdzie, powinien umieć wejść także na drogę§ krzy­wą. Obow­iązkiem tedy księ­cia jest czuwanie nad sobą, aby z ust jego nigdy żadne słowo nie padło, które by nie było pełne owych wyżej wskazanych pię­ciu cnót. Wszys­tko, co odeń świat słyszy, powin­no promieniować łaska­woś­cią, wier­noś­cią, pra­woś­cią, ludzkoś­cią, pobożnoś­cią. Nic ważniejszego pon­ad zachowywanie pozoru owych cnót, ludzie bowiem w swym ogóle sądzą bardziej wedle tego, co widzą, niż wedle tego, czego się dotyka­ją, gdyż patrzeć i widzieć mogą wszyscy, dotykać się zaś ręką mogą tylko nieliczni. Każdy widzi, jakim się być wyda­jesz, niewielu czu­je, jakim jesteś. Na domi­ar ci niewielu nie poważą się iść prze­ci­wko mnie­ma­niu powszech­noś­ci, która ma za sobą maje­s­tat pole­ga­jącego na niej państ­wa […].


Pobierz tekst w PDF.

Najnowszy numer można nabyć od 27 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy