Artykuł Epistemologia

Miłosz Hołda: Umysł Boga

„Widzimy zatem, że trzymanie się naszej wiary w rozum jest uzasadnione. Czy można jednak tak czynić bez teizmu?” [Clive Staples Lewis]

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2018 nr 6 (24), s. 8–10. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Czym byłaby filozofia bez tego szalonego, nierealizowalnego pragnienia, by posiąść „Bożą wiedzę”, by myśleć tak jak Bóg? W którym miejscu zatrzymałaby się nauka, gdyby nie przyświecał jej ideał poznania „Umysłu Boga”? Zarówno dla filozofii, jak i dla nauki ideał ten nigdy nie przestał być ważny. Zmieniało się rozumienie tego, czym „Umysł Boga” jest i jak działa. Zastanawiano się nad zawartością „Bożego Umysłu”, a więc nad Bożą wiedzą, oraz nad tym, jaki jest „mechanizm” jej powstawania. I choć chyba nigdy ludzie nie mieli złudzeń co do tego, jak wielka jest różnica między „naszymi myślami” a „Bożymi myślami”, choć nie sądzili, że będą potrafili zobaczyć świat „z punktu widzenia boskiego oka”, to jednak nie rezygnowali z tego pragnienia. Bo przecież to, że nie ma się złudzeń, nie jest wystarczającym powodem do porzucania marzeń.

Boska wiedza

To Arystoteles wypowiedział je wyraźnie po raz pierwszy. Inaugurując metafizykę, szukał bowiem wiedzy, która byłaby wiedzą najbardziej „boską” – scientia divina. Nie tylko w tym sensie, że dotyczyć będzie tego, co „boskie” – najważniejszych i ostatecznych spraw. Chodziło o to, by posiąść wiedzę taką, jaką może posiadać sam Bóg. „Boskiej wiedzy” szukali najwięksi z filozofów: Platon, Arystoteles, Plotyn, Augustyn, Tomasz z Akwinu, Bonawentura, Kartezjusz, Berkeley, Spinoza, Leibniz, Hegel, Bergson czy Husserl. Osiągnięcie takiej wiedzy pozostaje poza granicami naszych możliwości, gdyż musiałaby ona, jak sugerował Władysław Stróżewski, spełniać jednocześnie wykluczające się postulaty. Byłaby bowiem poznaniem: zarówno „z zewnątrz” (z dystansu pozwalającego zachować obiektywizm), jak i „od wewnątrz” (bez perspektywy, która nieuchronnie zniekształca poznanie); zarówno „ogólnym” (pozwalającym włączyć dany przedmiot do odpowiedniej kategorii czy też pokazać jego przynależność do struktur wyższego rzędu), jak i „jednostkowym” (pozwalającym rozpoznać przedmiot w pełni tego, co indywidualne); zarówno „całościowym”, jak i „szczegółowym”; umożliwiającym zarówno widzenie nieskończonej sieci relacji, jakie wiążą skończone pojedyncze byty, jak i pozwalającym na wgląd w każdy pojedynczy element; ujmującym zarówno „faktyczność”, jak i „możliwość”; wykorzystującym zarówno „racjonalne”, jak i „irracjonalne” metody; obejmującym zarówno to, co jest, jak i to, co powinno być. Idea takiego poznania obecna jest w każdej wielkiej metafizyce, wskazując na to, do czego powinna ona dążyć.

Bogu, o którym sądzono, że wie w taki właśnie, doskonały sposób, przypisywano atrybut wszechwiedzy. Dyskutowano jednak nad tym, jak daleko sięga ta Jego wszechwiedza. Odpowiedź na pytanie: „co wie Bóg, który wie wszystko?” zależy przecież od odpowiedzi na pytanie: „co można wiedzieć?”. Największą zagadkę stanowiło to, czy Bóg zna przypadkowe, zależne od wyborów człowieka, zdarzenia przyszłe (futura contingentia). Niektórzy z filozofów obawiali się, że gdyby Bóg je znał, człowiek nie mógł­­­­­­by być wolny. Inni podkreślali, że w sytuacji, gdy Bóg nie wie wszystkiego, trudno nam się czuć bezpiecznie pod Jego panowaniem. Problem Bożej wszechwiedzy (którego częścią jest problem „przedwiedzy”) to nieustanne próby odnalezienia się pomiędzy potrzebą wolności i potrzebą bezpieczeństwa. „Umysł Boga” odgrywa tutaj niebagatelną rolę.

Cel nauki

Pragnienie poznania „Bożego Umysłu”, jakie przyświeca nauce, uwidacznia się też w ostatnich zdaniach Krótkiej historii czasu Stephena Hawkinga. Przewidywał on, że gdy uda się znaleźć kompletną, zrozumiałą nie tylko dla naukowców, teorię fizykalną, możliwe będzie udzielenie odpowiedzi na pytanie: dlaczego Wszechświat i my sami istniejemy? Odpowiedź ta stanowić zaś będzie znak ostatecznego tryumfu ludzkiej inteligencji, będzie bowiem dowodem na to, że poznaliśmy „Umysł Boga”. Choć sam Hawking zarzekał się, że mówienie o „Bożym Umyśle” nie jest wyrazem jego religijnej wiary, lecz opisem pewnego idealnego stanu wiedzy, można wyczytać z tych słów to właśnie pragnienie, które napędza „wielkie spekulacje”, z jakich składa się (także współczesna) nauka. Jeśli ktoś twierdzi bowiem, że celem nauki jest poznanie „Umysłu Boga”, oznacza to, iż zakłada istnienie prawdy na temat świata, do której poznania stopniowo się zbliżamy. Nawet jeśli uznać, że założenie takie wynika z psychologicznej potrzeby naukowców, aby to, co robią, miało sens, to jednak wydaje się ono nieodłączne od nauki. Komu bowiem chciałoby się robić to, czego zrobić się nie da? Kto podejmowałby wysiłek, który nie ma szans powodzenia? Kiedy filozof przygląda się nauce, widzi, że naukowcy zachowują się tak, jakby szukali zawartości tej ostatecznej wiedzy. Gdy jeszcze, tak jak Hawking, wyraźnie mówią o tym, czego szukają, trudno mieć jeszcze jakiekolwiek wątpliwości co do tego, czy „Umysł Boga” jest im potrzebny.

Jak poznaje Bóg?

Wiemy już, w jaką wiedzę „Umysł Boga” miałby być wyposażony, jaka miałaby być jego zawartość. Pozostaje jeszcze pytanie o to, jaki musiałby być „mechanizm” zdobywania takiej wiedzy. Jeśli jest możliwy do pomyślenia jakiś „mechanizm”, to wydaje się nim „komprehensja”. Czym miałaby ona być? To „poznanie adekwatne, wszechstronne, ujmujące dany przedmiot w całokształcie jego kwalifikacji,
a ponadto ujmujące wszystkie jego powiązania, relacje do innych przedmiotów oraz (jeśli jest to przedmiot czasowy, rozciągły w czasie) wszystkie jego fazy, całą historię”. Mechanizm ten różniłby się zatem od naszych „mechanizmów” w stopniu niemalże nieskończonym. Nasza perspektywa poznawcza jest mocno ograniczona. Trudno nam zobaczyć, co łączy ze sobą rzeczy i zdarzenia w teraźniejszości. A cóż powiedzieć o związkach tego, co jest, z tym, co było, i z tym, co będzie. W myśli chrześcijańskiej odnaleźć można ideę „sądu ostatecznego”, w którym ujawniona zostanie cała prawda o ludzkich losach, ludzkich wyborach, w których zobaczyć można będzie i zrozumieć całą historię wszechświata. Poznanie takie będzie mogło stać się udziałem ludzi pod warunkiem, że Bóg da im udział w swojej komprehensji. To, czego wówczas będą mogli się dowiedzieć, będzie właśnie tym, co dzięki komprehensji Bóg wie.

A jak można do ideału poznania, którym jest „Umysł Boga”, przybliżać się w nauce? Pytanie to wiąże się z innym: jak w nauce możliwa jest prawda? Jednej z najciekawszych odpowiedzi na to drugie pytanie udzielił Charles S. Peirce. Według niego prawdą jest to, na co zgodziłaby się wspólnota badaczy mających wszystkie potrzebne dane na określony temat, a jednocześnie wolnych od uprzedzeń i przesądów, mogących blokować drogę do poznania rzeczywistości. Istnienie takiej wspólnoty jest ideałem, do którego odnoszą się wszystkie wspólnoty naukowców podejmujących próbę poznania prawdy o świecie. Idąc za myślą Peirce’a, Michael Rea sugeruje, że jeśli Boga pojąć jako taką idealną „wspólnotę” poznających podmiotów (Rea nawiązuje tu rzecz jasna do chrześcijańskiej idei Trójcy Świętej), ideał ten mógłby być spełniony, nadając jednocześnie sens wysiłkom naukowców.

Umysł Boga-Człowieka

Spekulacje, o których pisałem dotąd, to jeszcze nie wszystkie spekulacje na temat „Umysłu Boga”. Jest jeszcze jeden ich rodzaj, a mianowicie spekulacje na temat umysłu Jezusa, którego chrześcijanie uważają za Boga-Człowieka. Także one koncentrowały się w przeszłości przede wszystkim na próbie znalezienia odpowiedzi na pytanie o Jego wiedzę. Dużo ostrożniej mówiono jednak o tym, jak mógłby być „zbudowany” i jak mógłby funkcjonować umysł Boga-Człowieka. Proponowano rozmaite modele, które miały pomóc znaleźć odpowiedź na pytanie, co w umyśle Jezusa jest „boskie”, a co jedynie „ludzkie”.

Być może spekulacja nad tym właśnie, Bosko-ludzkim, umysłem jest o wiele bardziej istotna dla naszego myślenia. Umysł Jezusa możemy potraktować jako „możliwy umysł”. Tak jak mówimy o możliwych światach, spekulując na ich temat i porównując z nimi nasz świat, by się dowiedzieć, co w nim ważne, a co mniej istotne, tak moglibyśmy spekulować o możliwym umyśle, by zrozumieć nasze, ludzkie umysły. Umysł Boga-Człowieka idealnie się nadaje do takich spekulacji.

Mistycy i lunatycy

Zastanawiając się nad możliwością obrony wiary w możliwości ludzkiego rozumu, C. S. Lewis pisał:

Wybór leży więc pomiędzy idiotyzmem, który sam sobie zaprzecza, a nieustępliwą wiarą w siłę rozumowania, wyznawaną w obliczu wszystkich dowodów […] na istnienie „skazy” w tym lub innym człowieku używającym rozumu. Jeśli chcesz, jestem gotów przyznać, że owa wytrwała wiara ma w sobie coś transcendentalnego i mistycznego. A więc cóż? Wolałbyś raczej być lunatykiem niż mistykiem?

Dyskusje o „Umyśle Boga” bez wątpienia mają w sobie coś „transcendentalnego i mistycznego”. Wydaje się jednak, że nie jesteśmy w stanie się bez nich obejść. Potrzebujemy ich po to, by wiedzieć, czego właściwie szukamy, dokąd dążymy na drodze naszego poznania zarówno w filozofii, której ważną częścią pozostaje metafizyka, jak również nauki. Jeśli jednak chcemy trzymać się wiary w rozum, w jego możliwości, nie rezygnujmy ze spekulacji o „Umyśle Boga”. Odważmy się także na spekulacje o umyśle Boga-Człowieka. Odważmy się, bo chyba jednak lepiej nam być mistykami niż lunatykami.


Miłosz Hołda – pracownik Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Zajmuje się filozofią człowieka, epistemologią, teologią naturalną oraz chrystologią filozoficzną. Jego hobby to popularyzacja filozofii i teologii oraz muzyka.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Agata Kulik-Worek

Najnowszy numer można nabyć od 2 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2023 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy