Filozofia w filmie

Miron Kądziela: Trop egzystencjalistyczny #5

Harakiri
„To, co nazywamy honorem samuraja, jest ostatecznie tylko fasadą” – mówi Hanshirō Tsugumo (Tatsuya Nakadai) w jednym ze zwrotnych punktów fabuły „Harakiri” (1962) w reżyserii Masakiego Kobayashiego. I jakże ułatwia nam tym samym zadanie, wręcz wskazuje drogę, którą podążyć powinien niereformowalny sartrysta. O czymże innym mówi nasz protagonista, zubożały ronin, jeśli nie o podważaniu roszczeń do aprioryczności pewnej społecznie przyjętej istoty?

Harakiri śledzi losy Hanshirō, ronina, który przybywa na dwór klanu Ii, aby, jak początkowo twierdzi, popełnić tam rytualne samobójstwo – tytułowe harakiri. Przyjmuje go Kageyu Saito (Rentarô Mikuni), starszy doradca klanu Ii, który, chcąc odwieść Hanshirō od ostatecznego czynu, opowiada historię młodego ronina Motomy Chijiwy (Akira Ishihama). Ów ronin również zjawił się u bram ich posiadłości, twierdząc, że chce zakończyć swój żywot. Dla doradcy jasne było jednak, że Motome nie zamierza wcale popełnić harakiri, lecz chce tylko wyłudzić pieniądze, posługując się emocjonalnym szantażem. Pozwala mu więc, ku jego zaskoczeniu, rzeczywiście popełnić samobójstwo, tym samym testując jego honor i siłę samurajskiego zobowiązania. Wraz z rozwojem fabuły (zgrabnie ujętej w niechronologiczną strukturę) okazuje się, że obu roninów odwiedzających dwór klanu Ii łączy coś więcej niż tylko powzięta niegdyś droga wojownika.

W filmie Kobayashiego wrogiem numer jeden staje się kodeks bushido, zbiór niepisanych zasad, którymi winien kierować się samuraj. To właśnie poprzez bushido Saito doprowadza do samobójstwa Motome – każe mu wypełnić rytuał, który tamten zobowiązał się podjąć. Zanim wejdziemy głębiej w fabułę, należy wyjaśnić więc, jaki dokładnie związek z feralnymi wydarzeniami w posiadłości klanu Ii ma samurajski kodeks. Otóż bushido wymagało od roninów, aby po utracie pana (dostojnika, któremu ślubowali wierność) zakończyli swe życie – miało być to honorowe odejście z tego świata wraz z porażką swojej misji. W praktyce była to jednak zasada, dzięki której zubożały żołnierz, pozbawiony środków do życia mógł ukrócić swoje cierpienia z poczuciem wykonywania pewnego uświęconego obowiązku.

W celu popełnienia harakiri roninowie wybierali bogate i eleganckie miejsca – siedziby klanów, w których otrzymać mogli rytualne szaty, mieliby sekundantów oraz świadków ich czynu. Zazwyczaj jednak bogaci członkowie klanu litowali się nad poszkodowanymi przez los roninami, którzy po zakończonej wojnie błąkali się po okolicy. Woleli wspomóc ich pieniężnie niż patrzeć na ich śmierć. Dlatego właśnie Motome udał się do posiadłości klanu Ii. Liczył na litość przyjmujących go ludzi. Okazanie litości oznaczałoby jednak pomoc w złamaniu kodeksu bushido, bo przeszkodziłoby to w wypełnieniu przez ronina jego obowiązku. Honorowy klan Ii nie mógł do tego przyłożyć ręki.

Bushido jako narzędzie

Motome chciał wykorzystać więc tę zasadę instrumentalnie. Nie traktował bushido jako zbioru świętych reguł, których należy bezwzględnie przestrzegać. Zasady wyznaczane przez bushido były dla niego istotne, lecz nie bardziej niż przetrwanie i życie wśród bliskich. Motome i jego partnerka byli tak biedni, że ronin musiał uciec się do podstępu. Natomiast dla Saito nieważna była sytuacja materialna i codzienne problemy ronina, będące skutkiem politycznej rzeczywistości, w której żyli, nieważne było dla niego, że ludzie chcą po wojnie po prostu żyć dalej.

Dlatego rozpoczyna z młodym wojownikiem grę w kotka i myszkę – nie oferuje mu żadnych pieniędzy, lecz z miejsca zaczyna przygotowania do ceremonii, o którą Motome przecież poprosił. Każe mu nawet użyć jego bambusowego miecza. Jest to znamienne, ponieważ miecz samurajski stanowi, zgodnie z kodeksem bushido, duszę żołnierza, to najważniejszy dlań przedmiot. Fakt, że Motome swój metalowy miecz sprzedał, był dla Saito oczywistym znakiem zarówno tego, że roninowi doskwierała bieda oraz tego, że styl życia żołnierza był dla niego przeszłością. Mimo to Saito kontynuował rytuał i nie zlitował się nad młodzieńcem. I nie zrobił tego, ponieważ uważał, że zasada bushido jest niepodważalna i pochodzi z boskiej instancji, ale – tak samo, jak Motome – wykorzystał ją instrumentalnie, chcąc zrobić na złość szantażyście i wymierzyć mu sprawiedliwość. Gardził nim za utratę honoru, porzucenie drogi wojownika i próbę wyłudzenia pieniędzy.

Warto wspomnieć tu znaczenie zacytowanej na początku tekstu kwestii – bushido to fasada. Wspomniany zbiór zasad istnieje tylko jako abstrakcyjny koncept społeczny i nie mówi nic o honorze, sprawiedliwości czy innych cnotach. Nie można wszak powiedzieć, że Saito kierował się dobrą wolą i robił to, co słuszne. Ludzkim odruchem byłoby zlitowanie się nad Motome i wspomożenie go finansowo.

Walka na symbole

Wspomniany na początku Hanshirō zjawia się na dworze klanu Ii faktycznie nie w celu popełnienia harakiri, jak wpierw mówił, lecz z misją pomszczenia młodego ronina. Jeszcze przed spotkaniem z Saito odwiedza osobno każdego z trójki samurajów, którzy przyczynili się do śmierci Motome i toczy z nimi solowe pojedynki. Jako oręż obiera kodeks bushido, broń, która pośrednio doprowadziła do śmierci Motome. Co to oznacza? Otóż on także traktuje ten zbiór zasad w sposób instrumentalny. Nie uśmierca swoich ofiar (a zarazem oprawców Motome), lecz jedynie odcina im samurajskie kitki, kolejny po mieczu symbol samurajskiej duszy i dumy. Robi to, bo może w ten sposób ukazać hipokryzję żołnierzy. Samurajowie nie doznali żadnego znaczącego uszczerbku na zdrowiu, ale utrata kitki oznacza, że nie będą mogli pokazać się innym członkom klanu. Ujma na honorze po utracie kitki jest tak olbrzymia, że samuraj wolałby śmierć, niż życie dalej wśród ludzi, którzy wiedzą o jego hańbie. Ofiary Hanshirō ukrywają się przed wścibskimi oczami w swoich domostwach, tłumacząc się Saito, że zaniemogli z powodu choroby. Mimo że fizycznie nic im się nie stało, to wymiar symboliczny utraconej kitki równy jest w ich społeczności śmierci. Nie decydują się jednak na harakiri – dla nich bushido także jest fasadą zależną w całości od opinii innych. Jeśli nikt nie dowie się, że utracili kitkę, nie zaznają hańby. Jednakże Hanshirō ujawnia prawdę, upublicznia sprawę, przez co Saito zmusza samurajów do samobójstwa. Tu ujawnia się ich hipokryzja – nie są w stanie sami z siebie zastosować się do zasady, którą wymusili na Motome.

Kobayashi zestawia ten obraz z przeciwną stroną sporu o konieczność popełnienia przez roninów harakiri. Zarówno Motome, jak i Hanshirō żyli w skrajnej biedzie. Zasady bushido, dyktujące ludziom od czego zależy taka a taka wartość, były dla nich ważne, lecz nie kierowały ich życiem. Były raczej wskazówkami godnej, dobrej egzystencji. Święty kodeks bushido definiujący istotę dobrego ludzkiego życia traci na sile swojego oddziaływania, gdy utrudnione jest przetrwanie oraz przede wszystkim, gdy zasady bushido nie są wymuszane na ludziach przez innych członków społeczności. W ten sposób Kobayashi podważa rozumienie bushido jako norm apriorycznych. Wskazuje, że są one konstruktem stricte społecznym, obowiązującym tylko w relacjach danych społeczności, a ponadto uwarunkowanym sytuacją materialną. Jasne jest, że tak rozumiana istota nie jest absolutna, lecz jest jedynie ludzkim wynalazkiem – wszak jest traktowana wybiórczo, instrumentalnie i warunkowo.

Bushido staje się w Harakiri także systemem aksjologicznej opresji ze strony klasy wyższej w stosunku do osób gorzej sytuowanych, którzy wersją systemu uważaną w samurajskiej społeczności za niepodważalną, aprioryczną objęci są poprzez głęboko zakorzeniony konwenans. Wszakże Motome mimo braku woli i braku wiary w wyższy sens bushido, które nieraz złamał, popełnił samobójstwo – zobowiązał się do tego i honor nie pozwolił mu odmówić. Gdy zaś nie odczuwał presji ze strony żyjącej według bushido społeczności, był w stanie sprzedać swój miecz, aby móc zdobyć pożywienie dla rodziny. Młody ronin to postać tragiczna, rozdarta między problemami jego ekonomicznej rzeczywistości a zestawem absolutystycznych, abstrakcyjnych reguł, które powstały w oderwaniu od niej.

Harakiri przywodzi na myśl egzystencjalizm sartre’owski, ponieważ zgodnie z tą filozofią wartości istnieją tylko w kontekście społecznym i są wynikiem ludzkich wyborów, a nie boskiej instancji; są esencją wtórną dla ludzkiej egzystencji. Kobayashi dąży do takich wniosków – odziera kodeks bushido z szat aprioryczności i absolutu, wskazuje na jego ludzki, a nie boski charakter oraz na jego instrumentalizowanie przez uprzywilejowaną klasę społeczną.


Warto doczytać i zobaczyć:

M. Kobayashi, Harakiri, 1962.

J. P. Sartre, Egzystencjalizm jest humanizmem, MUZA SA, Warszawa 1998.


Miron KądzielaMiron Kądziela – absolwent Collegium Medicum, student filozofii na UJ. Interesuje go kino i szukanie w nim motywów filozoficznych. W wolnych chwilach pisze albo o rzeczywistości, albo o fikcji.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

 

Ilustracja: kadr z filmu Harakiri (1962) w reżyserii Masakiego Kobayashiego

Kolejny tekst z cyklu „Trop egzystencjalistyczny” ukaże się za miesiąc.

Najnowszy numer można nabyć od 1 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy