Artykuł Estetyka

Mirosław Żelazny: Piękno

Na czym polega esencja piękna? Do odpowiedzi na to pytanie przybliży nas kilka ważnych obserwacji.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2018 nr 1 (19), s. 6–8. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku  PDF.


Na początku należało­by przy­toczyć sen­tencję wypowiedzianą przeszło dwa i pół tysią­ca lat temu przez chińskiego mędr­ca Lao-tsy:

Gdy świat cały uznał pię­kno za pię­kno, wtedy pojaw­iła się i szpeto­ta [Tao-te-king, czyli księ­ga dro­gi i cno­ty, przeł. T. Żbikows­ki, „Lit­er­atu­ra na świecie” 1987].

Pię­kno” to trudne słowo. W języku potocznym obec­ne jest zarówno w deklaracji: „jaka pięk­na dziew­czy­na!”, jak i w okrzyku mojego zna­jomego chirur­ga, który wpadł spóźniony na swo­je przyję­cie urodzi­nowe, krzy­cząc: „jakie miałem dziś piękne zapale­nie otrzewnej!”. To drugie znacze­nie zostawmy na boku, zajmi­jmy się pier­wszym i wyobraźmy sobie następu­jącą sytu­ację:

Na placu zabaw baw­ią się dwie dziew­czyn­ki. Jed­na jest prześlicz­na, co potwierdza­ją wszyscy, a drugą moż­na było­by uznać nawet za nieco brzy­d­ką. Jej mamu­sia mówi jed­nak do mamusi latorośli powszech­nie podzi­wianej: „Baw­ią się dwie najpiękniejsze dziew­czyny na całym osied­lu”. Ale jej sądu nikt tak naprawdę nie podziela, wszyscy podzi­wia­ją walo­ry este­ty­czne pier­wszego dziew­czę­cia. Oczy­wiś­cie mamu­sia córecz­ki mniej pięknej ma święte pra­wo uznawać swo­ją latorośl za piękną, lecz jej wypowiedź może mieć wyłącznie charak­ter deklaracji upodoba­nia, a nie sądu este­ty­cznego. W este­tyce bowiem, jak stwierdz­ił Kant,

Za piękne nie można uznać czegoś, co podoba się tylko jednej osobie.

Cóż to oznacza, że coś podo­ba się więk­szej licz­bie osób? To mianowicie, że na tem­at tego czegoś moż­na dysku­tować, uży­wa­jąc pojęć. Pięk­na dziew­czy­na może mieć na przykład głowę i twarz zbu­dowaną zgod­nie z Arys­tote­le­sowskim kanonem złotego środ­ka, a ciało zgod­nie z kanonem złotego cię­cia, którego ucieleśnie­nie moż­na zaob­ser­wować w posągu Wenus z Milo i Apol­la z Bel­wederu. Tu docier­amy do starego, greck­iego poję­cia pięk­na, kryjącego się w ter­minie kal­los.

Piękno to harmonia i proporcja.

W wyobraźni plas­ty­cznej oznacza to, że mate­ria przed­mio­tu nazy­wanego pięknym przy min­i­mal­nej masie wchodzi w stan równowa­gi z siłą ciąże­nia. Właśnie dlat­ego tak piękny jest kłos zboża, choć fak­tu tego nie doce­ni­amy na co dzień, bo jest zbyt pospoli­ty. Za piękne zwierzę­ta uznamy jaskółkę i anty­lopę, a nie wróbla i wołu. Więcej, mimo że anty­lopa w sen­sie fizy­cznym jest cięższa od wróbla, to prze­cież ist­nieje kon­wenc­ja este­ty­cz­na pozwala­ją­ca nam nazwać wróbla zwierzę­ciem ociężałym, a anty­lopę
lekkim.

Ist­nieje taka dyscy­plina sportowa: sko­ki z wieży do wody. Dyscy­pliny tej nie może upraw­iać ani nis­ki ­grubasek, ani dama obfi­cie obdar­zona przez naturę czy wresz­cie ktoś ­zbyt­nio ­wyrośnię­ty, lecz jedynie oso­ba o budowie ciała zbliżonej do kanonu złotego cię­cia.
Zdaniem Kan­ta widok przed­mio­tu, w którym opty­mal­na masa ciała (częs­to po pros­tu min­i­mal­na) pozosta­je w har­monii z ogromem siły ciężkoś­ci, sta­je się dla nas źródłem specy­ficznej rozkoszy. Mamy tu bowiem do czynienia z pre­cyzją, a w domyśle – mądroś­cią porząd­ku natu­ry.

Kole­j­na teza związana z filo­zoficznym poję­ciem pięk­na brz­mi:

ocena piękna winna opierać się na wydaniu sądu, a nie na upodobaniu.

Jakże częs­to zdarza nam się widzieć, na przykład w telewiz­ji, oso­by piękne, które samym wyglą­dem wzbudza­ją w nas odczu­cia negaty­wne! Ale będąc wierni prawdzie, cechy pięk­na osobom takim prze­cież nie odmówimy. Albo inny przykład: czy dyry­gent na czter­dzi­estej pró­bie orkiestry wciąż może odczuwać, jak piękny jest wykony­wany utwór? Na pewno nie. A prze­cież to ten dyry­gent najlepiej wie, na czym pole­ga pię­kno owego utworu i jakie bra­ki prze­jaw­ia jego wyko­nanie. Stąd kole­j­na teza:

Komuś, kto wydaje sąd na temat, czy prawdą jest, że jakieś zjawisko należy uznać za piękne, zjawisko to wcale nie musi się nieustannie podobać.

Dyskus­ja dwóch entuz­jastów pięk­na dzieła sztu­ki będzie więc wyglą­dała inaczej niż dyskus­ja dwóch pro­fesjon­al­nych artys­tów. Ci pier­wsi będą starali się przed­staw­ić sobie nawza­jem swe odczu­cia. Ci drudzy zaś nie będą dysku­tować w kat­e­go­ri­ach „piękny – piękniejszy”, lecz „poprawny – niepoprawny”. Pier­wsi w swej dyskusji sięgną po ale­gorie poe­t­y­ck­ie, drudzy użyją na przykład pojęć pro­por­cji, ryt­mu czy per­spek­ty­wy. Pad­nie na przykład stwierdze­nie: „ta piosenkar­ka powin­na popra­cow­ać nad górnym a”. Poję­cia takie jak piękny, brzy­d­ki, wzniosły itd. to wartoś­ci este­ty­czne, kat­e­gorie takie jak pro­por­c­ja, rytm czy per­spek­ty­wa to wartoś­ci artysty­czne. Pro­fesjon­al­ny znaw­ca sztu­ki powie nam:

o wartościach estetycznych (jak piękno) można skutecznie dyskutować tylko za pośrednictwem wartości artystycznych.

Nie wystar­czy mu więc na przykład stwierdze­nie, że jak­iś obraz nie jest zbyt piękny – będzie się starał wykazać, jakie jego twór­ca popełnił błędy, częs­to czyniąc to w języku dla prze­cięt­nego miłośni­ka sztu­ki niezrozu­mi­ałym. Na podob­nej zasadzie jesteśmy w stanie oce­ni­ać walo­ry este­ty­czne zjawisk natu­ry. Jeśli mają one stać się przed­miotem dyskusji, częs­to trak­tu­je­my je jako efekt pra­cy niez­nanego nam artysty, który to – gdy porów­namy jego dzieło z naszym ide­al­nym wyobraże­niem przed­mio­tu – mimo wszys­tko też popeł­nia błędy.

Ostat­nia waż­na teza doty­czą­ca isto­ty pięk­na brz­mi:

sąd dotyczący piękna powinien być bezinteresowny.

Cóż to oznacza? W otacza­ją­cym nas świecie na każdym kroku dostrzegamy, jak włas­ność bycia pięknem łączy się z inny­mi wartoś­ci­a­mi, względ­nie przyp­isy­wana jest przed­miotom niekoniecznie pięknym. I tak ze wzglę­du na odczuwany popęd eroty­czny za piękną może­my uznać osobę, która ten popęd wzbudza, niekoniecznie będąc przy tym piękną. Nasz sąd o dziele sztu­ki obok oce­ny este­ty­cznej może zaw­ier­ać odniesienia do czyn­ników natu­ry oby­cza­jowej, ety­cznej, his­to­rycznej, zaś w przy­pad­ku osobowoś­ci pato­log­icznych mogą go zakłó­cać na przykład skłon­noś­ci sadysty­czne. We wszys­t­kich tych wypad­kach na sąd este­ty­czny wywier­a­ją wpływ czyn­ni­ki z zakre­su władzy pożą­da­nia.

Chcąc udowod­nić auto­nom­iczność este­ty­ki, filo­zo­fowie poszuki­wali przykładów sądów o pięknie, które były­by ewident­nie bez­in­tere­sowne. Szczegól­nie wdz­ięczny obiekt stanow­ią tu niek­tóre zjawiska przy­rody nieoży­wionej, jak Kan­towskie rozg­wieżdżone niebo. Innego przykładu zdaniem tego wielkiego filo­zo­fa dostar­cza obserwac­ja płatku śniegu. Cóż łączy te tak odległe od siebie (w sen­sie wielkoś­ci) zjawiska? Otóż fakt, że trud­no sobie wyobraz­ić, by mogły one stać się przed­miotem czy­je­goś pożą­da­nia, dlat­ego sąd o ich pięknie łat­wo sobie wyobraz­ić jako bez­in­tere­sowny.

Prob­le­mem pięk­na zaj­mowal­iśmy się tu w znacze­niu greck­iego kal­los. Jest to tak zwane pię­kno pitagore­jskie, którego główny­mi wyz­nacznika­mi są har­mo­nia i pro­por­c­ja. To właśnie pię­kno stanow­iło cel artys­tów klasy­cznych (jeśli moż­na użyć tak sze­rok­iego ter­minu), od starożyt­nych rzeźbiarzy po twór­ców wieży Eif­fla.

Nie jest to oczy­wiś­cie jedyny sposób rozu­mienia poję­cia pięk­na, nawet w języku filo­zoficznym. Współczesne kierun­ki socjol­o­gizu­jące (post­mod­ern­izm, relaty­wizm kul­tur­owy) zwraca­ją uwagę, że oce­na i poj­mowanie wartoś­ci este­ty­cznych zawsze zależne są od real­iów kul­tur­owych. Są to trafne spostrzeże­nia, należy je jed­nak uzu­pełnić uwagą, że powszech­nie spo­tykana jest sytu­ac­ja, w której wartoś­ci uznawane przez jed­ną kul­turę mogą zostać zrozu­mi­ane i zaak­cep­towane przez przed­staw­iciela innej kul­tu­ry (częs­to po doko­na­niu przez niego inten­sy­wnej pra­cy w zakre­sie samok­sz­tałce­nia). Wartość bycia człowiekiem jako istotą poz­na­jącą zawsze okazu­je się więc nadrzęd­na w sto­sunku do wszel­kich innych wartoś­ci, jakkol­wiek relaty­wnych.


Mirosław Żelazny – Pro­fe­sor zwycza­jny, kierown­ik Zakładu Este­ty­ki UMK. Z przeko­na­nia egzys­tenc­jal­ista, zaj­mu­je się głównie este­tyką, filo­zofią niemiecką, filo­zofią i psy­chologią egzys­tenc­jal­ną. Redak­tor dzieł zebranych I. Kan­ta (Wyd. UMK). Hob­by: lit­er­atu­ra przy­godowa, zwłaszcza robin­son­ady, ucze­nie stu­den­tów języ­ka niemieck­iego.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: Lubomi­ra Przy­byl­s­ka

Najnowszy numer można nabyć od 13 grudnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy