Artykuł

Natasza Szutta: Dramat Zofii

Jedną z najtragiczniejszych postaci współczesnej literatury jest tytułowa bohaterka powieści Williama Styrona Wybór Zofii. Przywołanie dylematu moralnego, przed którym ją postawiono, pozwala uświadomić sobie granice etyki.

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2016 nr 7, s. 35–36. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Zofia i jej historia

Zofię poznajemy w Brooklinie, niedługo po zakończeniu II wojny światowej. Jest wciąż młodą, oszałamiająco piękną kobietą i chce zachłannie czerpać radość z życia. Zofia kocha bezgranicznie przystojnego, inteligentnego i ekscentrycznego Natana, który uratował jej życie. To toksyczna miłość, ponieważ Natan jest chory na schizofrenię paranoidalną, objawiającą się okresowymi atakami wściekłego szału. Wówczas dosłownie pastwi się nad Zofią, fizycznie i psychicznie. Ślepa miłość do Natana staje się zrozumiała dopiero po odkryciu tajemnic Zofii i rekonstrukcji jej traumatycznej przeszłości.

Zofia Zawistowska jest Polką – ocaleńcem z obozu koncentracyjnego Auschwitz. Nosi w sobie olbrzymie cierpienie pomieszane z ogromnym poczuciem winy. Choć próbuje cieszyć się życiem, jej przeszłość nieustannie przypomina o sobie i ostatecznie prowadzi do tragicznej śmierci.

Zofia czuje się winna z wielu powodów. Przez wiele lat była podporządkowana swemu ojcu, pracując jako jego stenotypistka i sekretarka. Ojciec Zofii, profesor prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego – Zbigniew Biegański, był germanofilem i zaciekłym antysemitą. Jeszcze przed wojną propagował ideę „ostatecznego rozwiązania problemu żydowskiego”. Choć Zofia nigdy się z poglądami ojca nie utożsamiała, czuła się współodpowiedzialna za powstawanie jego antysemickich publikacji.

W czasie wojny była wielokrotnie proszona o zaangażowanie się w podziemną walkę z nazistami, ponieważ doskonale znała język niemiecki. Zawsze odmawiała współpracy, tłumacząc się obowiązkami macierzyńskimi. W swoich oczach była zwykłym tchórzem, tym bardziej że los okrutnie z niej zakpił. Ostrożność nie uchroniła jej przed najgorszym – przed Auschwitz.

W obozie Zofia na kilka dni została sekretarką i stenotypistką naczelnego komendanta – Rudolfa Hoessa. Starała się za wszelką cenę go uwieść, by wydobyć z obozu zagłady swojego dziesięcioletniego synka Janka, który wraz z nią trafił do Auschwitz. Chciała wybłagać włączenie Janka do programu Lebensborn, który obejmował także germanizowanie polskich dzieci. Janek miał nordycki wygląd i biegle władał językiem niemieckim. Sądziła, że to jedyny sposób, by uratować mu życie. Z tego powodu Zofia także czuje się winna, choć wie, że to wszystko robiła dla syna.

Zofia i jej dylemat

To jednak, co najbardziej dręczy Zofię i stanowi jej najgłębiej skrywaną tajemnicę, to poczucie winy wobec Ewy – ośmioletniej córeczki, którą skazała na śmierć, dokonując najkoszmarniejszego z możliwych wyborów. Gdy razem z dziećmi znalazła się na rampie w Auschwitz, pijany lekarz selekcjonujący więźniów postawił Zofię przed najprawdziwszym dylematem. Nakazał jej dokonać wyboru jednego spośród swoich dzieci, któremu może dać szansę przeżycia, a drugie przez to skazać na pewną śmierć w krematorium. Niedokonanie wyboru miało równać się natychmiastowej śmierci ich obojga. Półprzytomna Zofia, z początku nie dowierzając, że ktoś mógłby od niej czegoś takiego w ogóle wymagać, ostatecznie odsunęła od siebie Ewę, wybierając w ten sposób życie dla Janka. Po latach od tego wydarzenia wie, że nie może odpowiadać za to, co się wówczas wydarzyło, bo przecież faktycznie nie miała żadnego wyboru. Cokolwiek by wybrała, byłoby równie złe i z matczynego punktu widzenia nie do zaakceptowania – mimo to już do końca życia codziennie będzie się budziła ze wspomnieniem tej najgorszej w życiu chwili. I choć wydostała się z obozu, nigdy się od Auschwitz nie zdołała uwolnić. Na domiar złego nigdy też nie dowie się, co stało się z Jankiem; a jego przeżycie mogłoby choć w minimalny sposób odkupić ten tragiczny wybór.

Dylemat Zofii a etyka

Zderzenie się z Wyborem Zofii uświadamia granice etyki i teoretyzowania na temat moralności. Bo co też etyk mógłby w takiej chwili Zofii podpowiedzieć? Minimalizuj zło! Przekalkuluj skutki! Ocal tyle, ile się da! Pomyśl, które z twoich dzieci ma większe szanse na przeżycie – podpowiedziałby konsekwencjalista. Można by nawet przypuszczać, że Zofia sama tak pomyślała, zanim wybrała Janka – był starszy i miał większe szanse na przetrwanie. Ale czy wynik tej prostej kalkulacji w czymkolwiek mógłby jej pomóc? Czy pozwoliłby zapomnieć o małej, zagubionej dziewczynce, której jedynym towarzyszem w ostatniej drodze był stary pluszowy miś? Czy ktokolwiek, mający w sobie odrobinę wrażliwości, potrafi przejść obojętnie wobec takiego „kosztu słusznego wyboru”? Chyba nie.

Można by jeszcze pójść za radą deontologa, który podpowiedziałby pewnie, że w żadnej sytuacji nie można nikogo instrumentalizować, traktować wyłącznie jako środka do zrealizowania nawet najsłuszniejszego czynu. Zofio, w ogóle nie wybieraj! Pójdź na śmierć razem ze swoimi dziećmi! Kto wie, może w obliczu tego, czego później doświadczyła Zofia i jej dzieci, właśnie takie rozwiązanie byłoby najlepsze? Ale przecież Zofia nie mogła nawet wiedzieć, czy będzie jej dane umierać ze swoimi dziećmi. I choć niedokonanie żadnego wyboru uwolniłoby ją od poczucia winy za odrzucenie Ewy, to żyłaby z poczuciem winy, że nie uratowała żadnego ze swych dzieci.

Etycy mają instrumenty do usprawiedliwienia wyboru Zofii. Któż zresztą chciałby ją oskarżać, poza nią samą? Można na przykład wskazać na zasadę podwójnego skutku i tłumaczyć, że intencją Zofii nie było skazanie na śmierć swojej córeczki – ona próbowała ratować choć jedno ze swych dzieci. Śmierć drugiego była niechcianym, ale koniecznym skutkiem tej dramatycznej próby. Ponadto to nie Zofia ustaliła „reguły gry”, lecz naziści. Realizując swój szatański projekt, ustanowili takie miejsce, jak Auschwitz, gdzie pijany lekarz Jemand von Niemand (z niem. dosł. „ktoś nikt; osoba anonimowa”), nieco już znużony swoją pracą, zapragnął zabawić się jej kosztem.

Tylko czy te etyczne zabiegi mogą w jakikolwiek sposób pomóc oszalałej z poczucia winy Zofii?


Książka została przeniesiona na ekran w 1982 roku. Autorem scenariusza i reżyserem jest Alan P. Pakula. Tytułową rolę, nagrodzoną Oscarem, zagrała Meryl Streep. Film nie podejmuje wielu wątków książki, niemniej oddaje cały tragizm życia Zofii – jej pragnienie, żeby jeszcze nauczyć się cieszyć życiem, kochać i być kochaną, oraz głęboką traumę, która jej na to nie pozwala.

Zwiastun filmu


Natasza Szutta – filozof, pracownik Uniwersytetu Gdańskiego, specjalizuje się w etyce i psychologii moralności. Pasje: literatura, muzyka, góry i nade wszystko swoje dzieci.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru.

Najnowszy numer można nabyć od 4 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować