Artykuł Etyka Filozofia w literaturze

Natasza Szutta: Proces i siła sytuacyjnego wpływu

Wyobraź sobie, drogi Czytelniku, że budzisz się rano, a w Twoich drzwiach stoi dwóch „smutnych panów”, którzy informują Cię, że jesteś oskarżony i czeka Cię proces. Choć niczego nie rozumiesz, bo przecież czujesz się zupełnie niewinny, a cała sprawa wydaje się jakąś idiotyczną pomyłką, która na pewno wkrótce się wyjaśni, odczuwasz lekki niepokój. Ta absurdalna sytuacja wydaje się tylko złym snem, a jednak nie budzisz się do normalnego życia, lecz powoli dajesz się jej wciągać.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2017 nr 1 (13), s. 34–36. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Józef K.

Józef K. – boha­ter powie­ści Fran­za Kaf­ki Pro­ces – jest cenio­nym i sza­no­wa­nym pra­cow­ni­kiem ban­ku, któ­re­go karie­ra nabie­ra tem­pa. K. ma duże poczu­cie wła­snej war­to­ści. Jest prze­ko­na­ny, że jego los leży w jego wła­snych rękach. Dosko­na­le nad wszyst­kim panuje.

W dniu jego trzy­dzie­stych uro­dzin K. odwie­dza­ją straż­ni­cy sądo­wi, infor­mu­jąc o aresz­to­wa­niu i wsz­czę­tym prze­ciw nie­mu pro­ce­sie. Począt­ko­wo myśli, że to jakiś uro­dzi­no­wy żart, spła­ta­ny przez kole­gów z ban­ku, ale szyb­ko prze­ko­nu­je się o powa­dze sytu­acji. Co praw­da nikt go nie infor­mu­je o przed­mio­cie domnie­ma­nej winy, wia­do­mo jed­nak, że o pomył­ce nie może być mowy.

Począt­ko­wo K. jest obu­rzo­ny całą sytu­acją. Doma­ga się naka­zu aresz­to­wa­nia i przed­sta­wie­nia sto­sow­nych doku­men­tów. Szyb­ko jed­nak tra­ci rezon, gdy zosta­je powia­do­mio­ny, że od dziś nie jest już wol­nym czło­wie­kiem. Na spo­tka­nie z nad­zor­cą ubie­ra naj­lep­szy gar­ni­tur i przyj­mu­je nie­co łagod­niej­szą posta­wę. Nadal nicze­go nie rozu­mie. Cała spra­wa owia­na jest tajem­ni­cą. Suge­ru­je mu się jedy­nie więk­szą wstrze­mięź­li­wość w oka­zy­wa­niu emo­cji i nie­prze­sa­dza­nie w ogła­sza­niu wszyst­kim swo­jej niewinności.

Pomi­mo pro­ce­su K. może nadal speł­niać swo­je zawo­do­we obo­wiąz­ki. Jego areszt nie ma cha­rak­te­ru fizycz­ne­go, tyl­ko psy­chicz­ny. Odtąd życie K. będzie cał­ko­wi­cie powią­za­ne z toczą­cym się prze­ciw nie­mu pro­ce­sem, od któ­re­go – jak się wkrót­ce oka­że – nie może się uwolnić.

Sąd

Choć od aresz­to­wa­nia minę­ło nie­wie­le cza­su, K. ma poczu­cie, że wszy­scy są już wta­jem­ni­cze­ni w jego sytu­ację. Za wszel­ką cenę chce dociec powo­dów oskar­że­nia i dowieść swo­jej nie­win­no­ści. Wezwa­nie do sądu na pierw­sze prze­słu­cha­nie uzna­je za naj­lep­szą ku temu oka­zję. Wyko­rzy­stu­je ją, by publicz­nie zło­żyć zaża­le­nie na spo­sób, w jaki został potrak­to­wa­ny przez sąd. Jego wystą­pie­nie jest peł­ne bun­tu i agre­sji. Znie­cier­pli­wio­ny wycho­dzi, nie dając sędzie­mu moż­li­wo­ści prze­pro­wa­dze­nia prze­słu­cha­nia w sprawie.

W cza­sie kolej­nych spo­tkań z sądem K. uświa­da­mia sobie bar­dzo skom­pli­ko­wa­ny spo­sób funk­cjo­no­wa­nia machi­ny wła­dzy sądow­ni­czej, któ­ra rzą­dzi się absur­dal­ny­mi – zupeł­nie nie­przej­rzy­sty­mi – pra­wa­mi i zasa­da­mi. Panu­ją w niej skraj­nie hie­rar­chicz­ne sto­sun­ki, któ­re są polem do licz­nych nad­użyć: mani­pu­la­cji i jaw­nej korup­cji. K. zaczy­na rozu­mieć swo­ją real­ną pozy­cję – małe­go i nic nie­zna­czą­ce­go try­bi­ku w całej tej maszy­ne­rii. Już docie­ra do nie­go, że jego sytu­acja może być trud­niej­sza, niż mu się dotąd wyda­wa­ło. Zewsząd otrzy­mu­je sygna­ły, że oczysz­cze­nie z zarzu­tów w zasa­dzie nie jest moż­li­we. Jeśli już kie­dy­kol­wiek prze­ciw komuś wsz­czy­na się pro­ces, spra­wa jest nie do wygrania.

Proces

Odtąd K. prze­sta­je nor­mal­nie funk­cjo­no­wać. Nie może już nie myśleć o pro­ce­sie. Nie jest w sta­nie skon­cen­tro­wać się na pra­cy zawo­do­wej. Sta­je się podejrz­li­wy i towa­rzy­szy mu nie­ustan­nie myśl, że inni tyl­ko czy­ha­ją na jego potknię­cie. Czu­je, że grunt usu­wa mu się spod nóg. Spo­tka­nie z kup­cem Bloc­kiem – innym aresz­to­wa­nym, któ­re­go pro­ces trwa już ponad pięć lat – uświa­da­mia K., że zna­lazł się w mat­ni. Block z dobrze pro­spe­ru­ją­ce­go przed­się­bior­cy stał się nędza­rzem finan­so­wym i psy­chicz­nym, zupeł­nie uza­leż­nio­nym od woli i kapry­sów sędzie­go oraz aż sze­ściu opła­ca­nych przez nie­go adwo­ka­tów. K. nie chce wcią­gać się w żad­ną z sądo­wych gier dostęp­nych w jego sytu­acji. Jako że cał­ko­wi­te oczysz­cze­nie z winy jest zupeł­nie poza jego zasię­giem, może jedy­nie sta­rać się o pozor­ne uwol­nie­nie lub odwle­ka­nie swo­jej spra­wy w nie­skoń­czo­ność. Wybie­ra­jąc taką stra­te­gię, wciąż jed­nak pozo­sta­wał­by nie­wol­ni­kiem sądu i jego urzęd­ni­ków, któ­rzy w każ­dej chwi­li mogli­by albo wsz­cząć pro­ce­du­ry pro­ce­so­we na nowo, albo przy­spie­szyć ich tok. K. w takiej sytu­acji rezy­gnu­je z adwokata.

W przed­dzień jego trzy­dzie­stych pierw­szych uro­dzin do miesz­ka­nia K. ponow­nie przy­cho­dzi dwóch panów. Mimo że ich wizy­ta nie jest zapla­no­wa­na, K. sie­dzi na krze­śle w pobli­żu drzwi w pozy­cji, w jakiej się cze­ka na gości. Jest ubra­ny na czar­no i przy­go­to­wa­ny do wyj­ścia. Przez chwi­lę tyl­ko myśli, że mógł­by sta­wić opór, ale szyb­ko z tego rezy­gnu­je. Jest prze­ko­na­ny, że to, co go cze­ka, jest nie­uchron­ne. Ten dzień jest ostat­nim dniem życia K. Pro­ces dobiegł końca.

Tożsamość i siła wpływu sytuacyjnego

Powieść Fran­za Kaf­ki, jak chy­ba żad­na inna lek­tu­ra, uka­zu­je siłę wpły­wu czyn­ni­ków sytu­acyj­nych na ludz­kie życie. Absur­dal­ność pro­ce­su K., pole­ga­ją­ca m.in. na cał­ko­wi­tym bra­ku przed­sta­wie­nia powo­dów oskar­że­nia i fata­li­zmie losu boha­te­ra, jesz­cze lepiej pozwa­la tę siłę sobie uświa­do­mić. Kim wobec tego jest czło­wiek, któ­ry bywa nara­żo­ny na róż­ne kapry­sy losu? Czy moż­na w tym wszyst­kim mówić o ist­nie­niu cze­goś takie­go jak cha­rak­ter czło­wie­ka? Na czym pole­ga jego toż­sa­mość? Sko­ro ludzie tak łatwo dają się poko­nać sytu­acji, w któ­rej zosta­li posta­wie­ni, to może są oni zupeł­nie nie­okre­śle­ni, mak­sy­mal­nie pla­stycz­ni i pozwa­la­ją­cy na róż­ne spo­so­by ste­ro­wać swo­im zacho­wa­niem? K., któ­ry w pierw­szym roz­dzia­le wyda­je się pew­ny sie­bie, nie­za­leż­ny i goto­wy do wal­ki o swo­je dobre imię, w ostat­nim już tyl­ko z rezy­gna­cją cze­ka na wyko­na­nie wyro­ku. Zde­rze­nie z bez­dusz­ną machi­ną sądow­ni­czej wła­dzy dopro­wa­dza go do cał­ko­wi­tej zmia­ny posta­wy i spo­so­bu zachowania.

O tym, że siła wpły­wu sytu­acyj­ne­go to nie jest lite­rac­ka fik­cja, świad­czą licz­ne dane histo­rycz­ne i eks­pe­ry­men­tal­ne. Histo­ria jest peł­na przy­kła­dów ludzi, któ­rzy w trud­nych oko­licz­no­ściach doko­ny­wa­li rze­czy strasz­nych – mor­do­wa­li, gwał­ci­li albo szli na pew­ną śmierć, bez jakiej­kol­wiek pró­by sta­wia­nia opo­ru (m.in. III Rze­sza lub Rwan­da). Wyni­ki eks­pe­ry­men­tów psy­cho­lo­gów spo­łecz­nych poka­zu­ją, jak łatwo ule­ga­my m.in. wpły­wo­wi auto­ry­te­tu, roli spo­łecz­nej, pod­wyż­szo­ne­go lub obni­żo­ne­go nastro­ju. Z kolei bada­nia psy­cho­lo­gów kogni­tyw­nych pozwa­la­ją wycią­gnąć wnio­sek, że w naszym pozna­niu i war­to­ścio­wa­niu bar­dzo czę­sto pole­ga­my na heu­ry­sty­kach, czy­li pro­stych i nie­ste­ty na ogół błęd­nych intuicjach.

Psy­cho­lo­dzy wska­zu­ją na licz­ne auto­ma­ty­zmy, któ­re zabu­rza­ją nasz spo­sób widze­nia i inter­pre­to­wa­nia świa­ta oraz sytu­acji, w któ­rej aktu­al­nie się znaj­du­je­my. Część z tych mecha­ni­zmów ma taki cha­rak­ter, że moż­na je wyko­rzy­sty­wać do zewnętrz­ne­go ste­ro­wa­nia ludź­mi, jak np. „efekt toro­wa­nia”, czy­li takie­go eks­po­no­wa­nia jakie­goś bodź­ca, by w okre­ślo­ny spo­sób ukie­run­ko­wy­wał nasze myśle­nie i w efek­cie powo­do­wał okre­ślo­ny nastrój czy zacho­wa­nie; „efekt ram inter­pre­ta­cyj­nych”, któ­ry spra­wia, że jakąś infor­ma­cję moż­na odczy­ty­wać na róż­ne spo­so­by, w zależ­no­ści od kon­tek­stu, w jakim jest ona uję­ta; „efekt samej eks­po­zy­cji”, któ­ry spra­wia, że zwy­kle z więk­szym zaufa­niem pod­cho­dzi­my do rze­czy, sytu­acji, infor­ma­cji, któ­re są przez nas jakoś roz­po­zna­wal­ne, nie­ob­co brzmią­ce, z czymś pozy­tyw­nym koja­rzo­ne. W obli­czu tych danych moż­na zacząć powąt­pie­wać w dotych­czas obo­wią­zu­ją­cą defi­ni­cję czło­wie­ka jako kogoś zdol­ne­go do budo­wa­nia swo­jej toż­sa­mo­ści, kogoś wol­ne­go i odpo­wie­dzial­ne­go za swo­je działania.

Doce­nia­jąc siłę wpły­wu sytu­acyj­ne­go, nie nale­ży jed­nak jej zanad­to prze­ce­niać. Trze­ba zawsze pamię­tać, że w histo­rii obok tych, któ­rzy dali się uwieść sytu­acji np. woj­ny i ter­ro­ru, zawsze byli też ludzie, któ­rzy się jej nie pod­da­wa­li. Podob­nie w bada­niach eks­pe­ry­men­tal­nych, doty­czą­cych spo­łecz­ne­go wpły­wu, choć więk­szość rze­czy­wi­ście mu ule­ga­ła, to zawsze znaj­do­wa­li się tacy ludzie, któ­rzy dzia­ła­li nie­za­leż­nie od nie­go (ok. 30–35% bada­nych). Nie da się tak­że zaprze­czyć, że mamy ten­den­cję do myśle­nia opar­te­go na heu­ry­sty­kach, ale nie ozna­cza to, że one z koniecz­no­ści muszą zdo­mi­no­wać wszyst­kie nasze pro­ce­sy poznaw­cze. Bada­nia nad samo­kon­tro­lą, pro­wa­dzo­ne przez psy­cho­lo­gów, pozwa­la­ją twier­dzić, że czło­wiek może kon­tro­lo­wać swo­je myśli, uczu­cia i zacho­wa­nia. Musi jed­nak nie­ustan­nie podej­mo­wać pra­cę nad sobą. Ludz­ka wola jest podob­na do mię­śnia, któ­ry trze­ba nie­ustan­nie tre­no­wać. Pozba­wio­na tre­nin­gu wiot­cze­je i zda­je się na wpły­wy róż­nych zewnętrz­nych okoliczności.


Nata­sza Szut­ta – Filo­zof, pra­cow­nik Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w ety­ce, meta­ety­ce i psy­cho­lo­gii moral­no­ści. Pasje: lite­ra­tu­ra, muzy­ka, góry i nade wszyst­ko swo­je dzieci.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy