Artykuł Etyka Filozofia w literaturze

Natasza Szutta: Skafander i motyl o tym, jak trudno ocenić wartość ludzkiego życia

Dyskusja na temat dopuszczalności eutanazji, najogólniej rzecz ujmując, dotyczy sporu: świętość versus jakość życia. Przeciwnicy jej legalizacji argumentują, że życie jest fundamentalną wartością, która bez względu na jego jakość wymaga ochrony. Natomiast zwolennicy wskazują na wiele form życia, które nie są warte podtrzymywania. Kluczową kategorią w tej dyskusji jest cierpienie i jego trudna do oszacowania miara. Historia Jean-Dominique Bauby’ego, którego nieszczęśliwy los zamknął w skafandrze bezwładnego ciała, uniemożliwiając mu komunikację ze światem, inspiruje do podjęcia tego bardzo trudnego tematu.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2019 nr 5 (29), s. 31–33. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Historia Jean-Dominique Bauby’ego

Zespół zamknię­cia [loc­ked-in-syn­dro­me] to stan, w któ­rym pacjent, choć jest w peł­ni przy­tom­ny i świa­do­my, jest nie­mal zupeł­nie pozba­wio­ny moż­li­wo­ści komu­ni­ko­wa­nia się ze świa­tem. Jest to efekt uszko­dze­nia w obrę­bie pnia mózgu, wsku­tek cze­go cho­ry nie może ani wyda­wać z sie­bie dźwię­ków, ani się poru­szać. Może jedy­nie mru­gać powie­ka­mi oraz poru­szać gał­ka­mi oczny­mi. Ze wzglę­du na te nie­zwy­kłe trud­no­ści w komu­ni­ka­cji zespół zamknię­cia bywa mylo­ny ze sta­nem wegetatywnym.

Książ­ka pt. Ska­fan­der i motyl to rejestr myśli i uczuć czło­wie­ka od stóp do głów spa­ra­li­żo­wa­ne­go – „zamknię­te­go wewnątrz same­go sie­bie”, dla któ­re­go jedy­nym środ­kiem komu­ni­ka­cji jest mru­ga­ją­ca powie­ka. Jean-Domi­ni­que Bau­by „wymru­gał” swo­ją opo­wieść, dając świa­dec­two tego, co może czuć i myśleć czło­wiek zamknię­ty w swo­im nie­mal bez­wład­nym cie­le. Ta bar­dzo przej­mu­ją­ca lek­tu­ra poka­zu­je kru­chość i deli­kat­ność ludz­kiej egzy­sten­cji. Jed­ne­go dnia moż­na nie­mal wszyst­ko stra­cić. Tak jak w przy­pad­ku Jean-Do – współ­za­ło­ży­cie­la i redak­to­ra fran­cu­skie­go pisma kobie­ce­go „ELLE”, męż­czy­zny w kwie­cie wie­ku, czło­wie­ka suk­ce­su, któ­re­go życie wsku­tek uda­ru mózgu nagle się zupeł­nie zmie­nia. Sta­je się peł­ne fizycz­ne­go i psy­chicz­ne­go cier­pie­nia, trud­ne­go do osza­co­wa­nia. Próż­no nawet wymie­nić, ile w jed­nej chwi­li stra­cił. Czy coś zyskał? Z pew­no­ścią wie­le prze­war­to­ścio­wał i zro­zu­miał. Czy takie życie jest war­te życia? Któż to może oce­nić? Książ­ka jest peł­na reflek­sji na temat życia przed i po uda­rze. Jed­nak nie poja­wia się w niej żad­na myśl, któ­ra pozwa­la­ła­by sądzić, że autor wolał­by jak naj­szyb­ciej zakoń­czyć swo­je cier­pie­nie przez śmierć. Za to peł­no w niej dowo­dów cięż­kiej pra­cy, by odzy­skać choć­by uła­mek utra­co­nych funk­cji. Z per­spek­ty­wy czło­wie­ka zdro­we­go nie spo­sób wyobra­zić sobie takie życie, a co dopie­ro je doce­nić. Pole­cam obej­rze­nie fil­mu Ska­fan­der i motyl w reży­se­rii Julia­na Schna­be­la, któ­ry powstał na moty­wach tej książki.

Eutanazja i jej typy

Bio­ety­cy przez euta­na­zję rozu­mie­ją „zabój­stwo z lito­ści” – skró­ce­nie życia pacjen­ta, moty­wo­wa­ne pra­gnie­niem zaosz­czę­dze­nia mu cier­pie­nia. Trud­no opo­wia­dać się za lub prze­ciw lega­li­za­cji euta­na­zji jako takiej. Trze­ba naj­pierw doko­nać pew­nych roz­róż­nień i wyja­śnić jej typy. Ze wzglę­du na wolę pacjen­ta odróż­nia się euta­na­zję dobro­wol­ną (na wyraź­ne życze­nie pacjen­ta) od euta­na­zji ado­bro­wol­nej (kie­dy nie może­my dowie­dzieć się, cze­go pacjent sobie życzy, bo nie jest w sta­nie zako­mu­ni­ko­wać swo­ich pra­gnień – jak małe dzie­ci albo oso­by pozo­sta­ją­ce w śpiącz­ce) oraz naj­bar­dziej dys­ku­syj­ną, euta­na­zję nie­do­bro­wol­ną (wbrew woli pacjen­ta, kie­dy pacjent chce żyć, ale my już wie­my, że jego jakość życia tak bar­dzo się obni­ży, że wkrót­ce sta­nie się nie do znie­sie­nia). Ze wzglę­du na rodzaj aktu euta­na­tycz­ne­go wyróż­nia się euta­na­zję czyn­ną (gdy moż­na wyraź­nie wska­zać czyn­ność dopro­wa­dza­ją­cą do śmier­ci pacjen­ta – np. poda­nie leku) i euta­na­zję bier­ną (zanie­cha­nie terapii).

War­to jesz­cze zwró­cić uwa­gę na róż­ni­cę pomię­dzy samo­bój­stwem wspo­ma­ga­nym a euta­na­zją, któ­re cza­sem bywa­ją utoż­sa­mia­ne. W euta­na­zji aktu euta­na­tycz­ne­go doko­nu­ją oso­by trze­cie, nato­miast isto­ta samo­bój­stwa pole­ga na tym, że pacjent sam odbie­ra sobie życie, choć­by to był naj­bar­dziej oszczęd­ny ruch, np. uwol­nie­nie spu­stu, dzię­ki cze­mu roz­po­czy­na się daw­ko­wa­nie śmier­tel­nej substancji.

Eutanazja dobrowolna – za i przeciw

Naj­mniej kon­tro­wer­syj­ną for­mą euta­na­zji jest euta­na­zja dobro­wol­na. Jeśli pacjent wyra­ża swo­ją wolę skró­ce­nia życia, a my prze­cież przy­zna­je­my ludziom pra­wo do decy­do­wa­nia o swo­im losie, to w kon­se­kwen­cji powin­ni­śmy tak­że godzić się na powsta­nie insty­tu­cji praw­nej umoż­li­wia­ją­cej reali­za­cję jego woli. Szcze­gól­nie gdy u pod­staw takiej decy­zji leży głę­bo­kie i nie­da­ją­ce się uśmie­rzyć ludz­kie cierpienie.

Moż­li­wo­ści uśmie­rza­nia cier­pie­nia i ich kon­se­kwen­cje zasłu­gu­ją na osob­ną dys­ku­sję. Zda­nia są podzie­lo­ne – z pew­no­ścią ból fizycz­ny w poważ­nym zakre­sie moż­na uśmie­rzać, ale pozo­sta­ją jesz­cze kosz­ty ubocz­ne, jaki­mi są osła­bie­nie albo pozba­wie­nie czło­wie­ka typo­wych dla nie­go funk­cji, np. świa­do­mo­ści. Czy życie czło­wie­ka, któ­ry tra­ci świa­do­mość ma jesz­cze sens? Poza tym odręb­ną kwe­stią jest cier­pie­nie w wymia­rze psy­cho­lo­gicz­nym. Obec­nie coraz wię­cej osób nie­ra­dzą­cych sobie z depre­sją tak­że doma­ga się pra­wa do śmier­ci. Zwo­len­ni­cy pra­wa do legal­nej euta­na­zji zada­ją pyta­nie, czy mamy pra­wo zmu­szać ludzi, dla któ­rych życie jest pasmem cier­pie­nia, do dal­sze­go egzystowania.

Z kolei prze­ciw­ni­cy euta­na­zji zwra­ca­ją uwa­gę, że inkli­na­cja do życia jest czymś tak pod­sta­wo­wym i sil­nym, że nie­zwy­kle trud­no wyobra­zić sobie, by proś­ba o śmierć była świa­do­mym i dobro­wol­nym wyra­że­niem wła­snej, niczym nie­przy­mu­szo­nej woli. Nale­ży raczej podej­rze­wać, że są to dra­ma­tycz­ne woła­nia o popra­wę jako­ści życia. I moż­na podać przy­kła­dy ludzi, któ­rzy uzy­skaw­szy wymier­ną pomoc, nabra­li wia­ry w sens życia. Jed­nak ten argu­ment nie musi sto­so­wać się do wszyst­kich osób pro­szą­cych o śmierć, szcze­gól­nie tych nie­ule­czal­nie chorych.

Dodat­ko­wo war­to zwró­cić uwa­gę, że cza­sem to, co wyda­je się wol­ną i nie­przy­mu­szo­ną decy­zją, bywa podej­mo­wa­ne pod pre­sją czy to wewnętrz­ną –  pra­gnie­nie nie­sta­wa­nia się dla niko­go cię­ża­rem, szcze­gól­nie dla najbliż­szych – czy to zewnętrz­ną – z poczu­cia bycia nie­chcia­nym i odrzuconym.

Oba te argu­men­ty są kry­ty­ko­wa­ne przez obroń­ców pra­wa do euta­na­zji. Ich zwo­len­ni­cy przyj­mu­ją głę­bo­ko pater­na­li­stycz­ną posta­wę wobec osób dekla­ru­ją­cych pra­gnie­nie śmier­ci. Zakła­da­ją oni, że te oso­by nie są w peł­ni auto­no­micz­ne. Obroń­cy pra­wa do euta­na­zji zwra­ca­ją uwa­gę, że wszy­scy ludzie powin­ni być na rów­ni trak­to­wa­ni jako doj­rza­łe pod­mio­ty moralne.

I jest w tym argu­men­cie spo­ro racji, choć war­to też brać pod uwa­gę fakt, że auto­no­micz­ność jest stop­nio­wal­na, a trud­ne doświad­cze­nia życio­we i dłu­go­trwa­łe cier­pie­nie w poważ­nym stop­niu wyczer­pu­je wolę pacjen­ta, co skut­ku­je utra­tą samo­kon­tro­li. To prze­ko­na­nie jest popar­te licz­ny­mi dany­mi empirycznymi.

Eutanazja adobrowolna – za i przeciw

Znacz­nie bar­dziej kon­tro­wer­syj­ną for­mą euta­na­zji jest euta­na­zja ado­bro­wol­na, ponie­waż wola oso­by uśmier­ca­nej jest nie­zna­na. To nie ona doko­nu­je oce­ny war­to­ści swo­je­go życia, tyl­ko inni ludzie. Zakła­da­my jed­nak, że kie­ru­ją się oni naj­lep­szą wolą zabez­pie­cze­nia dobra pacjen­ta, uchro­nie­nia go przed bez­sen­sow­nym bólem i cier­pie­niem – argu­men­tu­ją zwo­len­ni­cy tego typu eutanazji.

Dys­ku­sja w kwe­stii oce­ny jako­ści życia jest bar­dzo trud­na, bo nie spo­sób ją pro­wa­dzić na pozio­mie ogól­nym. Każ­dy czło­wiek ina­czej odczu­wa ból i prze­ży­wa swo­ją nie­peł­no­spraw­ność. Pro­ble­mem pozo­sta­je nie tyl­ko, kto ma tej oce­ny doko­ny­wać, ale też z jakiej per­spek­ty­wy powin­na być prze­pro­wa­dzo­na – oso­by zdro­wej czy dys­funk­cyj­nej; kogoś, kto utra­cił waż­ną funk­cję w trak­cie swo­je­go życia, czy kogoś nie­peł­no­spraw­ne­go od uro­dze­nia. To ma bar­dzo duże zna­cze­nie np. w przy­pad­ku euta­na­zji oko­ło­po­ro­do­wej, gdy decy­zja doty­czy życia lub śmier­ci dzie­ci nie­peł­no­spraw­nych. Ale nie tyl­ko. Zapy­taj­my sie­bie, czy chcie­li­by­śmy żyć w sta­nie „zespo­łu zamknię­cia” jak Jean-Domi­ni­que Bau­by. Każ­dy zdro­wy czło­wiek – jak sądzę – pomy­śli sobie, że to było­by nie do znie­sie­nia. Pew­nie wie­lu, ze szcze­re­go współ­czu­cia, uzna­ło­by, że nale­ży jak naj­szyb­ciej zakoń­czyć to nie­szczę­ście. A jed­nak Jean-Do w swo­im nie­zmie­rzo­nym cier­pie­niu „wymru­gał” książ­kę, któ­ra jest świa­dec­twem głę­bo­kich reflek­sji, gorą­cych uczuć, spo­rej daw­ki humo­ru i – trud­no uwie­rzyć – dystan­su wobec swo­jej tra­gicz­nej sytu­acji. Tego wszyst­kie­go, co kon­sty­tu­uje głę­bię człowieczeństwa.

Czy podej­mo­wa­nie decy­zji o pra­wie do życia i śmier­ci innych ludzi, choć­by z naj­szla­chet­niej­szych pobu­dek, nie jest aby przy­pi­sy­wa­niem sobie boskich pre­ro­ga­tyw – sta­wia­niem sie­bie w pozy­cji kogoś sto­ją­ce­go „wyżej” i wie­dzą­ce­go „lepiej”? War­to pod­kre­ślić, że „argu­ment z odgry­wa­nia roli Boga” nie jest argu­men­tem reli­gij­nym, lecz czy­sto etycz­nym – ufun­do­wa­nym na zało­że­niu rów­no­ści ludzi wzglę­dem siebie.

Przeciw rezygnacji, w poszukiwaniu sensu

Zgo­da na euta­na­zję jest sym­bo­lem rezy­gna­cji. Nato­miast bez­wa­run­ko­wa wia­ra w sens życia wyzwa­la wie­le ener­gii, by zna­leźć spo­sób ulże­nia w cier­pie­niu. W życiu Jean-Do przy­kła­dem takiej wal­ki jest orto­fo­nist­ka, któ­ra opra­co­wa­ła sys­tem komu­ni­ka­cji z pacjen­tem w sta­nie zamknię­cia, bez cze­go nie był­by on w sta­nie prze­drzeć się przez swój „ska­fan­der” i obja­wić świa­tu, że jest w peł­ni świa­do­my wszyst­kie­go, co się z nim dzieje.

Świet­nym przy­kła­dem doce­nia­nia war­to­ści każ­de­go życia jest dzia­łal­ność Anny Dym­nej i jej fun­da­cji „Mimo Wszyst­ko”, któ­ra wspie­ra oso­by nie­peł­no­spraw­ne. Ze szcze­gól­ną tro­ską pochy­la się nad losem ludzi z zespo­łem Downa. Kil­ka lat temu odpo­wie­dzia­ła na dra­ma­tycz­ne woła­nie o pra­wo do euta­na­zji spa­ra­li­żo­wa­ne­go Janu­sza Świ­ta­ja, męż­czy­zny zamknię­te­go w czte­rech ścia­nach swo­je­go miesz­ka­nia, cał­ko­wi­cie zda­ne­go na opie­kę sta­rze­ją­cych się rodzi­ców. Dzię­ki sta­ra­niom jej fun­da­cji pan Janusz dostał odpo­wied­ni wózek i asy­sten­ta. W tym roku obro­nił pra­cę magi­ster­ską z psy­cho­lo­gii, pra­cu­je i daje nadzie­ję innym ludziom znaj­du­ją­cym się w podob­nej do nie­go sytu­acji. Jego życio­we mot­to brzmi „War­to żyć!”.

Podob­nie dzia­ła Ewa Błasz­czyk. Zakła­da kolej­ne kli­ni­ki wybu­dza­ją­ce dzie­ci i doro­słych pozo­sta­ją­cych w śpiącz­ce. Los dotknął ją ogrom­nym nie­szczę­ściem. Jej cór­ka od 2000 roku jest w śpiącz­ce. Ewa Błasz­czyk nie tyl­ko głę­bo­ko wie­rzy w sens pod­trzy­my­wa­nia życia swo­je­go dziec­ka, ale też robi bar­dzo wie­le dla innych ludzi, znaj­du­ją­cych się w podob­nym sta­nie. Dzię­ki dzia­łal­no­ści pro­wa­dzo­nej przez nią Fun­da­cji „Ako­go?” do peł­niej­sze­go życia wró­ci­ło już wie­le dzie­ci i doro­słych. Nie usta­je w pra­cy na rzecz pomo­cy ludziom z głę­bo­ki­mi zabu­rze­nia­mi świa­do­mo­ści i przytomności.

Pro­blem euta­na­zji jest bar­dzo trud­ny, jak wie­le innych kwe­stii bio­etycz­nych, takich jak pra­wo do abor­cji czy kary śmier­ci. I trud­no fero­wać ogól­ne roz­wią­za­nia – pro­ste „tak” lub „nie”. Gdy­by pro­ble­my te nie były trud­ne, daw­no nikt by ich nie dys­ku­to­wał. Powie­dze­nie, że są to kwe­stie zamknię­te, jest prze­ja­wem aro­gan­cji i total­ne­go bra­ku epi­ste­micz­nej skrom­no­ści. Waż­ne, by nie lek­ce­wa­żyć argu­men­tów swo­ich opo­nen­tów, tyl­ko pod­da­wać je rze­tel­nej reflek­sji. Z pew­no­ścią powsta­nie ich jesz­cze wiele.


Nata­sza Szut­ta – Filo­zof, pra­cow­nik Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w ety­ce, meta­ety­ce i psy­cho­lo­gii moral­no­ści. Pasje: lite­ra­tu­ra, muzy­ka, góry i nade wszyst­ko swo­je dzieci.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

< Powrót do spi­su tre­ści numeru.

Ilu­stra­cja: Zuzan­na Bołtryk

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy