Etyka Wywiady

Nie każdy brak dobra musi oznaczać zło – Wywiad z prof. Joanną Górnicką-Kalinowską

Wywiad z prof. Joanną Górnicką-Kalinowską, specjalistką w dziedzinie filozofii moralnej, autorką wielu ważnych publikacji poświęconych etyce.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2020 nr 5 (35), s.27–29. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


W dys­ku­sjach nad pro­ble­mem zła w świe­cie dość czę­sto poja­wia się kon­cep­cja zła jako bra­ku dobra. Czy w obli­czu doświad­czeń minio­ne­go wie­ku moż­na bro­nić tezy, że zło nie ist­nie­je realnie?

Poję­cie zła może wyda­wać się zbyt ogól­ne, a nawet cokol­wiek sta­ro­świec­kie – bez wąt­pie­nia jed­nak nale­ży do nasze­go słow­ni­ka moral­ne­go, przy czym nie­co rza­dziej poja­wia się we współ­cze­snym języ­ku aka­de­mic­kim niż w języ­ku potocz­nym. Kate­go­ria zła jest pew­nym skró­tem myślo­wym. Trze­ba więc zacząć od pyta­nia zasad­ni­cze­go: co rozu­mie­my przez zło moral­ne? Czy jest to dotkli­wość dozna­nej krzyw­dy czy zło moral­nie nagan­nych inten­cji? Czy zło jedy­nie zamie­rzo­ne czy spo­wo­do­wa­ne bra­kiem moral­nej sumien­no­ści – może sto­sow­nej wie­dzy, a może lek­ce­wa­że­niem dru­giej oso­by, jej doznań i ewen­tu­al­nych cier­pień? Real­ność zła jest więc tyleż pro­ble­mem onto­lo­gicz­nym, co seman­tycz­nym. Nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że w wie­ku minio­nym byli­śmy świad­ka­mi zja­wisk, któ­re trze­ba zali­czyć do obsza­ru zła moral­ne­go – w dowol­nym rozu­mie­niu tej kate­go­rii. Jed­nak pew­ną naiw­no­ścią było­by spro­wa­dza­nie zła do bra­ku dobra, choć poję­cia te sta­no­wią oczy­wi­stą opo­zy­cję. Gdy­by taką opo­zy­cję uznać za wyja­śnie­nie feno­me­nu zła, to zara­zem trze­ba by pod­jąć pró­bę wska­za­nia sytu­acji, zda­rzeń czy syl­we­tek ludz­kich, któ­re mie­ści­ły­by się pomię­dzy tymi skraj­no­ścia­mi. Jed­nak zło jest kate­go­rią jed­no­znacz­nie nega­tyw­ną (przy­naj­mniej taki jest jej języ­ko­wy usus), pod­czas gdy dobro – kate­go­ria łatwo pod­da­ją­ca się rela­ty­wi­za­cji – może przy­bie­rać roz­ma­ite posta­cie, któ­rym nie­zwy­kle trud­no nadać wspól­ne zna­cze­nie. Nie każ­dy brak dobra musi ozna­czać zło. Brak tu wyraź­niej symetrii.

Czy takie zja­wi­ska jak Scha­den­freu­de (radość z czy­je­goś nie­szczę­ścia), zło­śli­wość, życze­nie złe­go rów­nież znaj­du­ją wytłu­ma­cze­nie w ramach teo­rii zła jako bra­ku dobra? Czy upraw­nio­ne jest w ogó­le mówie­nie o złych (w sen­sie moral­nym) uczuciach?

Radość z cudze­go nie­szczę­ścia (Scha­den­freu­de) czy zło­śli­wość ludz­ka to bez wąt­pie­nia przy­kła­dy posta­wy moral­nie nagan­nej. Moż­na by uznać, że brak tu natu­ral­nej życz­li­wo­ści w rela­cjach ludz­kich, docho­dzi nato­miast do gło­su poczu­cie zagro­że­nia wła­snej pozy­cji czło­wie­ka żywią­ce­go tak wro­gie emo­cje, zawiść o cudzy suk­ces, bez­in­te­re­sow­na chęć umniej­sze­nia pozy­cji kon­ku­ren­ta w dąże­niu do podob­nych dóbr itd. Roz­cho­dzą się tu dwa obsza­ry rozu­mie­nia zła: zło jako zaist­nie­nie pew­ne­go sta­nu rze­czy – np. bole­sne­go dozna­nia lub wyraź­nej krzyw­dy – oraz zło wyra­żo­ne w psy­cho­lo­gicz­nie ugrun­to­wa­nych inten­cjach. Czy są one dobre czy złe? Jeśli gene­ru­ją zda­rze­nia oce­nia­ne w pew­nym sys­te­mie war­to­ści jako złe – np. krzyw­da ludz­ka, śmierć, cier­pie­nie w ska­li indy­wi­du­al­nej czy maso­wej – to mamy pra­wo oce­nić je jako złe i tak orga­ni­zo­wać życie spo­łecz­ne, w tym prak­ty­ki peda­go­gicz­ne, by uczu­cia te minimalizować.

Skąd zatem zło na świe­cie? Skąd ludz­kie skłon­no­ści do zła, sko­ro – jak wie­lu twier­dzi – „wszyst­ko dąży do dobra”? Czy odpo­wiedź w posta­ci wska­za­nia na sła­bość woli jest wystarczająca?

Nie jestem pew­na, czy moż­na mówić o ludz­kich skłon­no­ściach do zła. Jak wyglą­da sta­ty­sty­ka takich przy­pad­ków? Zapew­ne są ludzie o pod­wyż­szo­nym pozio­mie agre­syw­no­ści i mniej­szej skłon­no­ści do poro­zu­mie­nia w sytu­acji moż­li­we­go kon­flik­tu. Są tak­że ludzie obo­jęt­ni na moż­li­wość spra­wie­nia inne­mu czło­wie­ko­wi krzyw­dy, cał­ko­wi­cie nie­wraż­li­wi na moral­ny aspekt rela­cji ludz­kich. Ale ist­nie­je też kate­go­ria ludzi o sła­bo ugrun­to­wa­nym sumie­niu. W ich świa­do­mo­ści moral­nej poja­wia­ją się pew­ne zasa­dy, zaka­zy i moral­ne obo­wiąz­ki, jed­nak wobec kon­flik­tu mię­dzy wła­snym kom­for­tem, przy­jem­no­ścią czy pro­stą chę­cią nie­podej­mo­wa­nia jakiej­kol­wiek aktyw­no­ści a reali­za­cją moral­nej zasa­dy czy choć­by aktu ele­men­tar­nej pomo­cy czło­wie­ko­wi potrze­bu­ją­ce­mu nie podej­mu­ją żad­nych kro­ków o cha­rak­te­rze moral­nym. Zja­wi­sko akra­zji opi­su­je Ary­sto­te­les jako sła­bość woli; akcep­ta­cja pew­ne­go sys­te­mu war­to­ści nie musi wpły­wać bez­po­śred­nio na rze­czy­wi­ste moty­wy nasze­go postępowania.

Zatem jak Pani uwa­ża, czy czło­wiek jest z natu­ry dobry czy zły? A może dobry lub zły dopie­ro sta­je się w wyni­ku swo­ich dobrych lub złych działań?

Trud­no powie­dzieć, czy czło­wiek jest z natu­ry dobry czy zły. Na naszą natu­rę jako homo mora­lis (czło­wie­ka moral­ne­go), a tyl­ko ta kate­go­ria może sta­no­wić pod­sta­wę myśle­nia o spo­łe­czeń­stwie oby­wa­tel­skim, skła­da się wie­le rze­czy. To, co zawie­ra się w wypo­sa­że­niu bio­lo­gicz­nym, inte­lek­tu­al­nym czy psy­cho­lo­gicz­nym w momen­cie naro­dzin, jesz­cze nie sta­no­wi natu­ry świa­do­me­go człon­ka wspól­no­ty. Jej struk­tu­rę prze­waż­nie okre­śla pewien sys­tem nor­ma­tyw­ny porząd­ku­ją­cy rela­cje mię­dzy ludź­mi w spo­sób, któ­ry mini­ma­li­zu­je ludz­kie krzyw­dy i spra­wia sto­sun­ko­wo dużą sumę dozna­wa­ne­go dobra. Ku temu zmie­rza­ją prak­ty­ki moral­ne­go wycho­wa­nia, wcze­sne kształ­to­wa­nie moral­nej wraż­li­wo­ści, natu­ral­na socja­li­za­cja mło­dych ludzi itd. Natu­ra ludz­ka pozba­wio­na tej opra­wy prak­tycz­nie nie ist­nie­je. Jest filo­zo­ficz­ną abs­trak­cją, kate­go­rią mod­ną w dobie Oświe­ce­nia. Jesz­cze raz przy­to­czę Ary­sto­te­le­sa: rze­czy­wi­stą syl­wet­kę moral­ną kształ­tu­je­my w sobie sami, dro­gą sil­nej woli i kon­se­kwent­nych psy­cho­lo­gicz­nych prak­tyk. Ale nie zapo­mi­naj­my prze­cież i tego, co daje nam sys­tem war­to­ści, któ­ry wspie­ra owe prak­ty­ki i nada­je im wła­ści­wy kierunek.

Ist­nie­ją teo­rie, któ­re wią­żą zło przede wszyst­kim z ego­izmem, zamknię­ciem na dru­gie­go. Tak widzi pro­blem zła filo­zo­fia dia­lo­gu. Czy poza tą tra­dy­cją poja­wia­ją się jesz­cze inne uza­sad­nie­nia takie­go uję­cia zła, uza­sad­nie­nia nie­spro­wa­dza­ją­ce się do banal­nej kon­sta­ta­cji, że czło­wiek jest po pro­stu zwie­rzę­ciem społecznym?

Wszyst­kie for­my dia­lo­gu są dobre. Zła jest agre­sja, krzyw­da ludz­ka, świa­do­mie złe inten­cje. Czy idea dia­lo­gu może prze­zwy­cię­żyć natu­ral­ny ludz­ki ego­izm? Tro­chę owe­go ego­izmu zawsze w nas pozo­sta­nie i nie zawsze jest to zja­wi­sko nagan­ne. Nor­my bro­nią­ce nasze­go bio­lo­gicz­ne­go ist­nie­nia są czę­ścią każ­dej teo­rii moral­nej. Jed­nak z owe­go natu­ral­ne­go samo­za­cho­waw­cze­go ego­izmu wypły­wa tak­że chęć uczest­nic­twa we wspól­no­cie moral­nej, bo poza inny­mi argu­men­ta­mi daje nam to dodat­ko­we poczu­cie bez­pie­czeń­stwa. Z owe­go fak­tu współ­uczest­nic­twa rodzą się tak­że pew­ne war­to­ści nie­za­leż­ne, wol­ne od pier­wot­nych moty­wów adap­ta­cyj­nych – więc w jakiejś mie­rze abso­lut­ne: sza­cu­nek dla dru­giej oso­by, bez­in­te­re­sow­na życz­li­wość, dzie­le­nie się wspól­nym losem. Jak się zda­je, filo­zo­fia dia­lo­gu wła­śnie ten aspekt owych war­to­ści eks­po­nu­je. Dia­log, poro­zu­mie­nie – to z pew­no­ścią dro­ga do umniej­sze­nia moż­li­we­go zła w rela­cjach ludz­kich. Złych dzia­łań, krzyw­dy, złych inten­cji, okrucieństwa.

Czy Pani zda­niem ist­nie­ją obsza­ry życia spo­łecz­ne­go, któ­re są z góry ska­za­ne na gene­ro­wa­nie moral­ne­go zła – takie, z któ­rych nie da się wyjść „czy­stym”, np. poli­ty­ka, woj­na? Jak oce­niać dzia­ła­nia podej­mo­wa­ne w takich eks­tre­mal­nych okolicznościach?

Bez wąt­pie­nia w nie­któ­rych obsza­rach nasze­go życia i w nie­któ­rych sytu­acjach trud­no uchro­nić się od zła w naj­dra­stycz­niej­szej posta­ci. Są to sytu­acje, któ­rych zasad­ni­czą osią jest kon­flikt nio­są­cy ze sobą ofia­ry ludz­kie, krzyw­dy, maso­we cier­pie­nia. Naj­bar­dziej huma­ni­tar­ne zasa­dy pro­wa­dze­nia woj­ny nie zli­kwi­du­ją zła wpi­sa­ne­go w wojen­ny prze­mysł. Dra­ma­tycz­ne wybo­ry tzw. mniej­sze­go zła są mimo to zawsze ofia­rą z ludz­kie­go cier­pie­nia. Po to, by ktoś zyskał, ktoś musi stra­cić: życie, mie­nie, bli­skich, może ojczy­znę. Złem koniecz­nym jest zada­wa­nie ran prze­ciw­ni­ko­wi w obro­nie wła­snej w tzw. woj­nie spra­wie­dli­wej. Złem bez­względ­nym jest wywo­ły­wa­nie woj­ny. Dzie­dzi­na poli­ty­ki nie­sie ze sobą mniej zagro­żeń, o ile pod­po­rząd­ko­wa­na jest dobrym zasa­dom funk­cjo­no­wa­nia spo­łe­czeń­stwa, zasa­dom spra­wie­dli­wo­ści spo­łecz­nej, wol­no­ści, posza­no­wa­nia ludz­kie­go życia i ludz­kiej god­no­ści. Jed­nak nie zawsze tak się dzie­je, ponie­waż bez­względ­ne poli­tycz­ne inte­re­sy usu­wa­ją w cień wszel­kie moral­ne skru­pu­ły. W sys­te­mach nie­de­mo­kra­tycz­nych ryzy­ko maso­we­go zła jest ogromne.

Czy ist­nie­nie zła da się pogo­dzić z ist­nie­niem dobre­go, wszech­wie­dzą­ce­go i wszech­mo­gą­ce­go Boga?

Słyn­ny dyle­mat zła w teo­riach zakła­da­ją­cych ist­nie­nie dobre­go i wszech­mo­gą­ce­go Boga opi­sy­wa­ny był i komen­to­wa­ny wie­lo­krot­nie. Tyl­ko dwie tezy są do pogo­dze­nia ze sobą, wyklu­cza­jąc tym samym trze­cią. Albo więc Bóg nie jest wszech­moc­ny, dopusz­cza­jąc ist­nie­nie zła (choć jest dobry), albo nie jest dobry (choć jest wszech­moc­ny), albo feno­men zła nie ist­nie­je. A jed­nak doświad­cza­my zła. A może Bóg, dając czło­wie­ko­wi wol­ną wolę, dał mu tym samym moż­li­wość wybo­ru mię­dzy dobrem a złem? Może chciał nas spraw­dzić lub doświad­czyć po to, by prze­ko­nać się, jak dale­ce się­ga nasza wiara?

Na koniec odnie­śmy się do kwe­stii banal­no­ści zła. Mówi się, że zło jest banal­ne. Dla­cze­go zatem budzi tak duże zain­te­re­so­wa­nie? Np. czar­ne cha­rak­te­ry w lite­ra­tu­rze czy fil­mie, czę­sto w prze­ci­wień­stwie do boha­te­rów uczci­wych i dobrych moral­nie, są zazwy­czaj naj­barw­niej­szy­mi posta­cia­mi fabuły.

Zna­na teza o banal­no­ści zła jest gło­sem Han­nah Arendt, któ­ra w tonie cokol­wiek szy­der­czym tak okre­śli­ła zbrod­nię Eich­man­na, wyko­naw­cy „osta­tecz­ne­go roz­wią­za­nia” kwe­stii żydow­skiej w cza­sie II woj­ny świa­to­wej. Był to kon­trast swo­istej banal­no­ści, a raczej spo­wsze­dnie­nia kate­go­rii zła, z real­no­ścią prze­ra­ża­ją­cej zbrod­ni na naro­dzie żydow­skim. A współ­cze­sna fascy­na­cja tą kate­go­rią ma kil­ka przy­czyn. Może zmę­cze­nie usta­no­wio­nym porząd­kiem nor­ma­tyw­nym (był­by to wzgląd natu­ry psy­cho­lo­gicz­nej), może pró­ba abso­lu­ty­za­cji pew­nych kate­go­rii etycz­nych (dobro, zło), może szu­ka­nie w języ­ku moral­no­ści okre­śleń pro­stych i intu­icyj­nych. A to, że czar­ne cha­rak­te­ry wyda­ją się nam bar­dziej inte­re­su­ją­ce w lite­ra­tu­rze i w fil­mie, jest zro­zu­mia­łe: sta­ra­my się, po pierw­sze, śle­dzić roz­mia­ry i typ moż­li­we­go odstęp­stwa od moral­nych stan­dar­dów i praw­nych zaka­zów, po dru­gie ceni­my „zawo­do­wą” spraw­ność ryzy­ku­ją­ce­go prze­stęp­cy. Tu banal­ność zła nie­ja­ko wpi­sa­na jest w sce­na­riusz jedy­nie po to, by sku­pić się przede wszyst­kim na psy­cho­lo­gicz­nej syl­wet­ce nega­tyw­ne­go boha­te­ra, któ­re­mu jed­nak przy­glą­da­my się z zain­te­re­so­wa­niem, a cza­sem nawet z odro­bi­ną sym­pa­tii. Jest to zawsze zasłu­ga reży­se­ra, odpo­wied­nio mode­lu­ją­ce­go posta­cie swo­ich boha­te­rów. Owa bana­li­za­cja zła – fakt, że przy­glą­da­my mu się z zacie­ka­wie­niem z roz­ma­itych powo­dów, w róż­nych kon­tek­stach psy­cho­lo­gicz­nych, histo­rycz­nych i języ­ko­wych – wca­le nie musi ozna­czać, że świat idzie ku gorszemu.


Joan­na Gór­nic­ka-Kali­now­ska – Pro­fe­sor filo­zo­fii, eme­ry­to­wa­ny pro­fe­sor Uni­wer­sy­te­tu War­szaw­skie­go. Spe­cja­li­zu­je się w ety­ce i psy­cho­lo­gii moral­nej. Poza pro­ble­ma­ty­ką filo­zo­ficz­ną inte­re­su­je się muzy­ką, lite­ra­tu­rą pięk­ną, zwierzętami.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

< Powrót do spi­su tre­ści numeru.

 

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Bóg stwo­rzył warun­ki do życia któ­re reali­zu­je się w pew­nym zakre­sie swo­ich moż­li­wo­ści zgod­ny­mi z ogól­ny­mi zasa­da­mi panu­ja­cy­mi we Wszechświecie.Sam Bóg row­nież musi być pod­po­rząd­ko­wa­ny tym regu­łom (infor­ma­cja i jej for­my to prze­cież upo­rzad­ko­wa­ne for­my energii).Być może ego­izm (tak cha­rak­te­ry­stycz­ny dla czło­wie­ka) i zwią­za­ne z nim nega­tyw­ne rela­cje speł­nia jed­nak pew­ną istot­ną rolę w pro­ce­sie powie­la­nia i repro­duk­cji aby osta­tecz­nie pro­wa­dzić do trwa­nia życia w cza­sie dłuż­szym niż życie jednostki.To co zda­je się mieć sens w wymia­rze życia czło­wie­ka nie­ko­niecz­nie musi pokry­wać się z sen­sem życia w szer­szym jego wymiarze.Zawsze jest jed­nak pew­na nadzie­ja że świa­do­mość ludzi przy­bli­ży się do tej oczekiwanej.

  • Sam tytuł — racja!
    A na odwrót?!
    “Filo­zo­fia dia­lo­gu”?!, “psy­cho­lo­gia moral­no­ści”?!, “świec­ka moralność/etyka”?!… ki diabeł?!

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy