Artykuł

Nina Budziszewska: Kim jestem? – w poszukiwaniu tożsamości i miejsca

Istnieją podróże za chlebem, za pracą, ucieczki przed niebezpieczeństwem i problemami społeczno-ekonomicznymi, istnieją również deportacje (po)wojenne, ale także i zwykłe przeprowadzki w odległe miejsca. Wszystkie one jednak mają wspólny mianownik – mniej lub bardziej wyraźną zmianę definiowania tożsamości podróżnika, repatrianta... ogółem człowieka. Kim jestem? – to także podstawowe pytanie myśli indyjskiej i praktyki jogicznej.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2016 nr 7, s. 33–34. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Podróże poza codzienną świadomość

Marek Aure­liusz, żyją­cy w II w. n.e., w swo­ich Roz­my­śla­niach tak oto okre­ślił świat i to, co się w nim znajduje:

Wszyst­ko jest nawza­jem powią­za­ne, a węzeł to świę­ty. […] Uło­żo­ne to bowiem zosta­ło we wspól­ny ład i współ­two­rzy porzą­dek w porząd­ku tego same­go świa­ta. Jeden bowiem jest świat, a skła­da się nań wszyst­ko, i bóg jeden we wszyst­kim, i jed­na isto­ta, i jed­no pra­wo, jeden rozum wspól­ny wszystkich.

Myśli­cie­le indyj­scy, co nale­ży zde­cy­do­wa­nie pod­kre­ślić, twier­dzą to samo: jeden wszech­świat, jed­na isto­ta, jeden rozum, wspól­ny ład, tyle że ta jed­ność nie jest dostęp­na czło­wie­ko­wi w zwy­kłym, codzien­nym życiu. Być może jest wyczu­wa­na w krót­kich momen­tach prze­bły­sku zjed­no­cze­nia z wszech­świa­tem, ale pozo­sta­je bar­dziej na obrze­żach świa­do­mo­ści niż w jej cen­trum. Nato­miast wziąw­szy pod uwa­gę jogi­na i jego per­cep­cję, ta jed­ność, będą­ca źró­dłem zarów­no doświad­cza­nia świa­ta, jak i odczu­cia „ja” oraz wszel­kich sta­nów emo­cjo­nal­nych i men­tal­nych, jest naj­wyż­szym celem prak­ty­ki cie­le­sno-medy­ta­cyj­nej. A joga nie jest niczym innym jak podró­żą, i to nie tyle w głąb sie­bie, ale podró­żą poprzez coraz sub­tel­niej­sze (wyż­sze) sta­ny świa­do­mo­ści, aż po stan naj­sub­tel­niej­szy, z któ­re­go wypły­wa cały świat. Brzmi mistycz­nie i nie­co­dzien­nie? – o to wła­śnie w jodze cho­dzi, by wyrwać czło­wie­ka z nor­mal­ne­go, codzien­ne­go postrze­ga­nia świata…

Na początku była świadomość…

Rigwe­dzie, fun­da­men­cie myśli indyj­skiej, na począt­ku – zanim jesz­cze poja­wi­ła się śmierć i naro­dzi­ny, w sta­nie poza bytem i nie­by­tem – to jed­no (tad ekam) jedy­nie ist­nia­ło i swo­ją mocą bez odde­chu oddy­cha­ło, w nim tak­że ist­niał impuls świa­do­mo­ści, zara­zem myśli i pra­gnie­nia (kama); w jakiś tajem­ni­czy i nie­po­ję­ty spo­sób (rów­nie nie­po­ję­ty jak ist­nie­nie poza bytem i nie­by­tem!) świat z owe­go tad ekam się wyło­nił. Inny mit rigwe­dyj­ski na począt­ku sytu­uje pra­sta­rą, ist­nie­ją­cą poza cza­sem i prze­strze­nią, przed wszel­kim stwo­rze­niem, isto­tę świa­do­mą, a wła­ści­wie Nad-Isto­tę, Super-Byt, któ­ry zwie puru­szą. Z tego puru­szy mocą jego samo­ofia­ry dobył się świat (a dokład­niej z ¼ puru­szy, bo ¾ pozo­sta­je nadal nie­za­ma­ni­fe­sto­wa­ne). W myśli indyj­skiej zatem na począt­ku stoi świa­do­mość, nie mate­ria, nie ener­gia, ale świa­do­mość, któ­ra pra­gnie się wcie­lić, zama­ni­fe­sto­wać, dopro­wa­dzić do zaist­nie­nia świa­ta, któ­ry, co war­to zazna­czyć, z niej pocho­dzi. Jed­nak ta świa­do­mość nie ma jesz­cze samo­świa­do­mo­ści: nie ma „ja”. Ist­nie­je bowiem poza wszel­kim okre­śle­niem, a każ­de „ja”, toż­sa­mość czy też iden­ty­fi­ka­cja, jest prze­cież okre­śle­niem – zbio­rem pew­nych tre­ści (cech cha­rak­te­ru, doświad­czeń, wspo­mnień, emo­cji, prze­ko­nań itp.). W tej pier­wot­nej, czy­stej świa­do­mo­ści tego nie ma (jesz­cze?). Dopie­ro w pro­ce­sie wyła­nia­nia się świa­ta z tej świa­do­mo­ści, z puru­szy, poja­wia się indy­wi­du­al­na świa­do­mość ja, odręb­na w każ­dej isto­cie świa­do­mej, niczym samo­świa­do­mość dziec­ka, któ­re zaczy­na powo­li odczu­wać swo­ją odręb­ność i wyjątkowość…

Indyjska tożsamość „ja”, czyli… wyjście poza „ja”

Indie zda­ją się lubo­wać w filo­zo­ficz­nych sprzecz­no­ściach, jed­nak gdy zro­zu­mie­my, że w jodze (oraz w innych szko­łach filo­zo­ficz­nych Indii) mamy do czy­nie­nia jak­by z dwo­ma pozio­ma­mi „ja”, to spra­wa się nie­co roz­ja­śnia. Jeden poziom, ten niż­szy, empi­rycz­ny (codzien­ne doświad­cza­nie świa­ta i sie­bie), oczy­wi­ście pocho­dzi z wyż­sze­go, abso­lut­ne­go, poza­em­pi­rycz­ne­go wymia­ru, któ­ry jest dla empi­rycz­nej świa­do­mo­ści źró­dłem i przy­czy­ną. Mamy bowiem puru­szę, atma­na, odwiecz­ny byt i czy­stą świa­do­mość (zupeł­nie nie­zwią­za­ną z tym, co się dzie­je w widzial­nym świe­cie), i mamy świa­do­mość jed­nost­ko­wą, niczym iskier­kę w wiel­kim ogniu (zwa­nym atma­nem) lub niczym kro­pla w oce­anie (zwa­nym tak­że atma­nem), przez ten świat mody­fi­ko­wa­ną. Świa­do­mość jed­nost­ko­wa, niby oddziel­na, niby jed­nost­ko­wa, lecz w isto­cie toż­sa­ma ze świa­do­mo­ścią źró­dło­wą, atma­nem… Odkry­cie tej praw­dy, fun­da­men­tal­nej i naj­waż­niej­szej w życiu jogi­na, a następ­nie jej doświad­cze­nie, nie jest jed­nak spra­wą łatwą. Z tego powo­du jogin i świę­ty indyj­ski mędrzec wybie­ra­ją się w naj­waż­niej­szą podróż, jaką czło­wiek może pod­jąć, a mia­no­wi­cie na poszu­ki­wa­nie praw­dy o swej toż­sa­mo­ści. Na koń­cu podró­ży jogin powie: jestem tym atma­nem, jestem tym puru­szą, a moje „ja” nie jest „ja” empi­rycz­nym, ogra­ni­czo­nym, znie­wo­lo­nym i peł­nym cier­pie­nia, ponie­waż posia­da cechy wprost prze­ciw­ne: mądro­ści, nie­znisz­czal­no­ści, rado­ści, dobro­ci i spon­ta­nicz­nej (samo)kreacji.

Doktryna wspólnej świadomości a kwestia uchodźców

Atman jest wspól­ny wszyst­kim isto­tom czu­ją­cym, każ­da isto­ta żywa, a w szcze­gól­no­ści obda­rzo­na świa­do­mo­ścią, jest prze­ja­wem atma­na, nie­śmier­tel­ne­go, nie­zmien­ne­go, dosko­na­łe­go, poza cza­sem i prze­strze­nią, pod­sta­wy dobro­ci oraz szczę­ścia. Odróż­nia nas świa­do­mość (toż­sa­mość) indy­wi­du­al­na – to wszyst­ko, z czym się iden­ty­fi­ku­je­my w cią­gu życia (nasz zawód, rodzi­na, doświad­cze­nia, marze­nia, prze­ko­na­nia o sobie oraz o świe­cie itp.), u nasze­go pod­ło­ża – według indyj­skiej jogi – leży fun­da­men­tal­na zasa­da dobra, świe­tli­sto­ści i szczę­ścia, dostęp­na każ­dej świa­do­mej isto­cie, jeśli wła­ści­wie ukie­run­ko­wu­je ona swo­je wysił­ki (wła­śnie w stro­nę dobra). W takim razie czy ten dru­gi ja, ten obcy, któ­ry stoi naprze­ciw mnie, nawet ten, któ­ry przy­był z odle­głe­go kra­ju (czy kon­ty­nen­tu), jest rze­czy­wi­ście tak obcy i inny, sko­ro zasa­da dobra, współ(od)czucia i szczę­ścia jest wspól­nym fun­da­men­tem naszych dwóch świa­do­mo­ści (czy też tożsamości)?


Nina Budzi­szew­ska – Dok­tor nauk huma­ni­stycz­nych ze spe­cja­li­za­cją w filo­zo­fii indyj­skiej, pra­cow­nik Zakła­du Filo­lo­gii Indyj­skiej Uni­wer­sy­te­tu Wro­cław­skie­go, pasjo­nat­ka san­skry­tu, języ­ka fran­cu­skie­go, yer­ba mate, a ostat­nio coachin­gu meto­dą dale­ko­wschod­nią w biz­nesie (https://ateliermysli.wordpress.com/).

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy