Antropologia Fragment z klasyka Ontologia

Paul-Henri d’Holbach: Człowiek nie jest wolny

Zapisz się do naszego newslettera

Źró­dło: Sys­tem przy­ro­dy, t. 1, przeł. J. Jabłoń­ska i H. Suwa­ła, War­sza­wa: PWN, s. 233–238.


Ci, któ­rzy utrzy­my­wa­li, że dusza jest róż­na od cia­ła, że jest nie­ma­te­rial­na, że czer­pie swe idee z samej sie­bie, że dzia­ła sama przez się i bez pomo­cy przed­mio­tów zewnętrz­nych, wyzwo­li­li ją dzię­ki swej teo­rii spod wła­dzy praw fizycz­nych, zgod­nie z któ­ry­mi muszą dzia­łać wszyst­kie zna­ne nam byty. Ludzie ci uwa­ża­li, że dusza jest panią swe­go losu, że może kie­ro­wać swy­mi czyn­no­ścia­mi i może wła­sną ener­gią deter­mi­no­wać swą wolę. Sło­wem, twier­dzi­li, że czło­wiek jest wolny.

[…] [Jed­nak] czło­wiek jest isto­tą fizycz­ną; z jakie­go­kol­wiek punk­tu widze­nia się go roz­pa­tru­je, jest on zawsze zwią­za­ny z powszech­ną przy­ro­dą i pod­le­ga koniecz­nym, nie­zmien­nym pra­wom, jakie przy­ro­da usta­na­wia dla wszyst­kich zawar­tych w niej bytów zgod­nie ze szcze­gól­ną isto­tą lub wła­sno­ścia­mi, któ­ry­mi je obda­rza nie zasię­ga­jąc ich rady. Życie nasze jest linią, któ­rą z roz­ka­zu przy­ro­dy musi­my opi­sać na powierzch­ni zie­mi i od któ­rej ani na chwi­lę nie może­my zbo­czyć. Przy­cho­dzi­my na świat bez naszej zgo­dy, nasza kon­sty­tu­cja fizycz­na nie zale­ży od nas wca­le; idee nasze otrzy­mu­je­my bez udzia­łu naszej woli; nasze przy­zwy­cza­je­nia zale­żą od tych, któ­rzy je nam zaszcze­pia­ją; jeste­śmy nie­ustan­nie mody­fi­ko­wa­ni przez widocz­ne lub ukry­te przy­czy­ny, któ­re z koniecz­no­ści wpły­wa­ją na nasz spo­sób ist­nie­nia, myśle­nia i dzia­ła­nia. Jeste­śmy dobrzy lub źli, szczę­śli­wi lub nie­szczę­śli­wi, mądrzy lub głu­pi, rozum­ni lub nie­roz­sąd­ni bez naj­mniej­sze­go udzia­łu naszej woli. A jed­nak, mimo krę­pu­ją­cych nas sta­le wię­zów, uwa­ża się, że jeste­śmy wol­ni, czy­li że kie­ru­je­my naszy­mi czy­na­mi i naszym losem nie­za­leż­nie od przy­czyn, któ­re nas poruszają.

Jak­kol­wiek mało uza­sad­nio­ny i błęd­ny jest ten pogląd, o czym wszyst­ko powin­no nas prze­ko­ny­wać, ucho­dzi on dzi­siaj – w mnie­ma­niu wie­lu skąd­inąd bar­dzo świa­tłych osób – za nie­zbi­tą praw­dę. Jest pod­sta­wą reli­gii, któ­ra zakła­da­jąc ist­nie­nie sto­sun­ków mię­dzy czło­wie­kiem a nie­zna­nym bytem umiesz­cza­nym ponad przy­ro­dą nie może przy­jąć, że czło­wiek mógł­by zasłu­żyć na nagro­dę lub zawi­nić wobec tego bytu, gdy­by nie był wol­ny w swo­ich czy­nach. Wie­rzo­no, że teo­ria ta jest korzyst­na dla spo­łe­czeń­stwa; jeśli bowiem – jak mnie­ma­no wszyst­kie dzia­ła­nia ludz­kie będą uwa­ża­ne za koniecz­ne, to nie będzie się mia­ło pra­wa kara­nia czy­nów szko­dli­wych dla współ­o­by­wa­te­li. Próż­no­ści ludz­kiej odpo­wia­da­ła wresz­cie bez wąt­pie­nia hipo­te­za, któ­ra zda­wa­ła się wyróż­niać czło­wie­ka spo­śród wszyst­kich innych bytów fizycz­nych, przy­zna­jąc nasze­mu gatun­ko­wi spe­cjal­ny przy­wi­lej cał­ko­wi­tej nie­za­leż­no­ści od innych przy­czyn. Wystar­czy jed­nak zasta­no­wić się nie­co, aby zro­zu­mieć nie­moż­li­wość takie­go przywileju.

Jako część pod­po­rząd­ko­wa­na wiel­kiej cało­ści, czło­wiek musi dozna­wać wpły­wów tej cało­ści. Aby być wol­nym, musiał­by sam jeden być sil­niej­szym od całej przy­ro­dy lub znaj­do­wać się poza przy­ro­dą usta­wicz­nie czyn­ną i zmu­sza­ją­cą wszyst­kie zawar­te w niej byty do dzia­ła­nia i bra­nia udzia­łu w jej ogól­nym ruchu; inny­mi sło­wy, przy­ro­da – jak to już powie­dzie­li­śmy – zmu­sza byty do zacho­wa­nia jej czyn­ne­go życia przez dzia­ła­nie lub ruchy, któ­re każ­dy byt wyko­nu­je sto­sow­nie do swej szcze­gól­nej ener­gii pod­le­głej sta­łym, wiecz­nym i nie­zmien­nym pra­wom. Aby czło­wiek był wol­ny, wszyst­kie byty musia­ły­by stra­cić dla nie­go swą isto­tę, on sam zaś musiał­by pozbyć się wraż­li­wo­ści fizycz­nej i prze­stać roz­róż­niać dobro i zło, roz­kosz i ból. Wte­dy jed­nak nie był­by już zdol­ny ani do zacho­wa­nia życia, ani do uczy­nie­nia się szczę­śli­wym. Gdy­by wszyst­kie byty sta­ły mu się obo­jęt­ne, stra­cił­by zdol­ność doko­ny­wa­nia wybo­ru, nie wie­dział­by, co ma kochać, a cze­go się oba­wiać, cze­go pożą­dać, a cze­go uni­kać. Sło­wem, czło­wiek był­by isto­tą wyna­tu­rzo­ną, czy­li cał­ko­wi­cie nie­zdol­ną do dzia­ła­nia w zna­ny nam i wła­ści­wy mu sposób.

Jeże­li obec­nie do isto­ty czło­wie­ka nale­ży poszu­ki­wa­nie szczę­ścia i chęć samo­za­cho­wa­nia, jeże­li wszyst­kie ruchy jego mecha­ni­zmu są koniecz­ny­mi następ­stwa­mi tego pier­wot­ne­go impul­su, jeże­li ból ostrze­ga go przed tym, cze­go powi­nien uni­kać, a przy­jem­ność poucza o tym, cze­go powi­nien pożą­dać – to istot­ną wła­ści­wo­ścią czło­wie­ka jest umi­ło­wa­nie tego, co wzbu­dza w nim przy­jem­ne wra­że­nia zmy­sło­we lub każe się ich spo­dzie­wać, a nie­na­wiść do tego, co dostar­cza mu lub każe mu się oba­wiać wra­żeń prze­ciw­nych. Wola czło­wie­ka musi być z koniecz­no­ści deter­mi­no­wa­na, czy­li czło­wiek musi być przy­cią­ga­ny przez te przed­mio­ty, któ­re uwa­ża za poży­tecz­ne, a odpy­cha­ny przez te, któ­re uwa­ża za szko­dli­we dla swe­go sta­łe­go lub przej­ścio­we­go spo­so­bu istnienia. […] 

Gdy drę­czo­ny palą­cym pra­gnie­niem wyobra­żam sobie lub rze­czy­wi­ście dostrze­gam źró­dło, któ­re­go czy­ste wody mogły­by mnie orzeź­wić, to czyż leży w mojej mocy pożą­dać lub nie pożą­dać przed­mio­tu mogą­ce­go zaspo­ko­ić tak żywo odczu­wa­ną potrze­bę? Przy­zna­cie nie­wąt­pli­wie, że nie podob­na, abym nie pra­gnął jej zaspo­ko­je­nia; powie­cie mi jed­nak, że gdy­by oznaj­mio­no mi w tym momen­cie, iż woda, któ­rej pożą­dam, jest zatru­ta, to mimo pra­gnie­nia powstrzy­mał­bym się od wypi­cia jej, i wypro­wa­dza­cie stąd fał­szy­wy wnio­sek, że jestem wol­ny. W rze­czy­wi­sto­ści zaś, podob­nie jak pra­gnie­nie skła­nia­ło mnie z koniecz­no­ści do wypi­cia tej wody, zanim dowie­dzia­łem się, że jest zatru­ta, tak samo to nowe odkry­cie deter­mi­nu­je mnie z koniecz­no­ści do powstrzy­ma­nia się od wypi­cia jej; dąż­ność samo­za­cho­waw­cza niwe­czy lub zawie­sza wów­czas dzia­ła­nie pier­wot­ne­go impul­su, któ­ry dało mojej woli pra­gnie­nie; ten dru­gi bodziec sta­je się sil­niej­szy od pierw­sze­go; oba­wa śmier­ci bie­rze z koniecz­no­ści górę nad przy­krym wra­że­niem zmy­sło­wym, jakie­go dozna­wa­łem wsku­tek pra­gnie­nia. Ale – powie­cie mi – jeże­li pra­gnie­nie jest bar­dzo sil­ne, to bez wzglę­du na nie­bez­pie­czeń­stwo czło­wiek nie­roz­waż­ny zary­zy­ku­je wypi­cie tej wody; w tym wypad­ku pierw­szy impuls weź­mie górę i w spo­sób koniecz­ny skło­ni go do dzia­ła­nia, ponie­waż będzie sil­niej­szy od dru­gie­go. Jed­nak zarów­no w pierw­szym, jak i w dru­gim wypad­ku, czy wypi­je się tę wodę, czy nie, oba czy­ny będą rów­nie koniecz­ne, będą skut­ka­mi bodź­ca, któ­ry oka­że się potęż­niej­szy i sil­niej oddzia­ła na wolę.


Pobierz tekst w PDF.

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy