Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2025 nr 3 (63), s. 33–34. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.
O sztucznej inteligencji (SI) jako nauce można powiedzieć krótko, że jest działem informatyki, w którym prowadzi się badania nad algorytmizacją i automatyzacją czynności poznawczych człowieka, takich jak percepcja, wnioskowanie czy uczenie się. Badania te rozpoczęto już w latach 50. XX wieku. Dzisiaj jednak, dzięki opracowaniu technologii dużych modeli językowych, przeżywają one swój złoty okres.
Ponieważ badania nad SI dotykają sfery ludzkiego poznania, w sposób naturalny wywołują dyskusje filozoficzne. Czy systemy SI poznają w takim samym sensie jak ludzie? Czy ich zdolności do rozwiązywania problemów ustępują zdolnościom człowieka? Czy takie systemy mogą być świadome i cokolwiek rozumieć? Do tego typu pytań będę nawiązywał w kolejnych odcinkach tego cyklu.
W niniejszym tekście natomiast spojrzę na SI pod kątem jej filozoficznych korzeni. Zgodnie z tytułem eseju przyjrzę się pokrótce dokonaniom Gottfrieda Wilhelma Leibniza (1646–1716) – jednego z największych uczonych nowożytnych, którego filozoficzno-matematyczne koncepcje utorowały drogę przyszłym rozwiązaniom z zakresu SI.
Leibniz był przede wszystkim racjonalistą i przywiązywał ogromną wagę do matematyki. Przypisywał światu cechę matematyczności, a boskiego Stwórcę świata przyrównywał do rachmistrza mającego wgląd w prawdziwe tworzywo rzeczywistości, którym są liczby. Bóg operuje na liczbach i obiektach ugruntowanych liczbowo, a my, jako istoty cielesne, postrzegamy wyniki Jego operacji w postaci zjawisk fizycznych.
Z takim obrazem świata koresponduje leibnizjańska wizja maszyn przyszłości, które mogłyby rozwiązywać problemy w drodze obliczeń, czyli operacji na liczbach. Była to niezwykle śmiała wizja, wyprzedzająca swoje czasy i idąca w kierunku SI. Interpretatorzy myśli Leibniza, np. Witold Marciszewski, wskazują na jej jądro, którym jest pewna „liczbowo-obliczeniowa” strategia kodowania i rozwiązywania problemów. Określają ją łacińskim słowem calculemus. W stylistyce uwspółcześnionej można ją streścić następująco: (1) zapisz rozwiązywany problem symbolicznie w sposób jednoznaczny i ścisły – miałby to zapewnić postulowany przez Leibniza uniwersalny język formalny, tzw. lingua characteristica; (2) opisujące problem symbole zamień na liczby; (3) liczby odpowiadające symbolom wprowadź do maszyny jako jej dane wejściowe; (4) pozwól maszynie przeprowadzić obliczenia, czyli uzyskać wynik w postaci liczbowej; (5) liczby wynikowe zamień na symbole, a następnie zinterpretuj symbole jako rozwiązanie problemu.
Zgodnie z przewidywaniami Leibniza powyższe punkty, z dokładnością do niezwykle wyrafinowanych szczegółów technicznych, realizują współczesne komputery. A w systemach SI dzieje się nawet więcej. W coraz większej mierze to nie człowiek, lecz sam system, wybiera problem i metodę jego obliczeniowej reprezentacji.
Oprócz zarysowanej już koncepcji ogólnej Leibniz miał na swoim koncie pewne konkretne dokonania, które koncepcję tę istotnie wzmacniały. Przede wszystkim on sam skonstruował mechaniczny kalkulator do wykonywania czterech podstawowych operacji arytmetycznych: dodawania, odejmowania, mnożenia i dzielenia. Nie była to wprawdzie maszyna realizująca program calculemus, ale zapowiadała niejako erę maszyn potężniejszych, bardziej uniwersalnych, opartych na efektywniejszych technologiach.
Istotnym krokiem ku tymże technologiom było kolejne dokonanie Leibniza, tym razem czysto teoretyczne, lecz – jak czas pokazał – kluczowe dla narodzin i rozwoju informatyki. Mam na myśli binarny system zapisu liczb. Inspirację dla jego ścisłego ujęcia czerpał Leibniz, po pierwsze, z myśli starochińskiej (gdzie rozważaniom o pierwiastkach jin i jang towarzyszyły pewne próby dwójkowego zapisu liczb), a po drugie, z filozoficznej konstatacji, że siła systemu binarnego jest pokrewna mocy stwórczej Boga. Podobnie bowiem jak wystarczyły dwa elementy, Bóg i nicość, by mogła powstać cała nieprzebrana rozmaitość bytów, tak tylko dwie cyfry, zero i jeden, dają możliwość zapisu wszelkich liczb. Leibniz jako pierwszy z matematyków opracował reguły zapisu dwójkowego, a ponadto przedstawił algorytmy wykonywania działań arytmetycznych na binarnych reprezentacjach liczb. Stworzył też projekt maszyny, która pozwalałaby takie działania przeprowadzać. Były to kroki milowe na drodze do wynalezienia kodu binarnego, bez którego nie powstałyby współczesne technologie cyfrowego przetwarzania danych.
Wróćmy na koniec do wiary Leibniza w to, że inteligencję, czyli zdolność do rozwiązywania problemów, da się zaszczepić maszynom wykonującym obliczenia. Pozostaje pytanie o rodzaj tych obliczeń. Czy wystarczą tu techniki cyfrowe, polegające na przetwarzaniu danych dyskretnych i możliwych do zakodowania w języku binarnym? Czy też należy poza nie wykroczyć, wykorzystując dane ciągłe, które są opisywalne binarnie tylko w pewnym przybliżeniu?
Ku tej drugiej opcji prowadzą pewne myśli, które znajdujemy również u Leibniza, ale których on sam nie łączył ze światem maszyn. Chodzi, po pierwsze, o jego pionierski wkład w budowę rachunku różniczkowo-całkowego, czyli matematycznego rachunku wielkości ciągłych, po drugie zaś, o jego metafizyczną zasadę ciągłości. Zasadę tę stosował na różnych poziomach: począwszy od teorii monad, które miały tworzyć szereg ciągły, a skończywszy na teorii świadomości, którą postrzegał jako własność stopniowalną, przysługującą różnym bytom w różnym stopniu.
Czy koncepcja obliczeń realizowanych na wielkościach ciągłych mogłaby coś wnieść do teorii SI, która, na razie, jest implementowana na maszynach cyfrowych? Nie wszyscy odpowiedzą pozytywnie, bo nie wszyscy wierzą, że w świecie fizycznym występują wielkości i procesy autentycznie ciągłe. Mimo to chciałbym pozostawić czytelnika z inspirowaną myślą Leibniza, filozoficzną hipotezą, że dla sztucznego uzyskania niektórych własności ludzkiej inteligencji, np. świadomości, niezbędne jest wykorzystanie obliczeń ciągłych.
Warto doczytać:
- W. Marciszewski, Sztuczna inteligencja, Wydawnictwo ZNAK, 1998.
- W. Marciszewski, P. Stacewicz, Umysł – Komputer – Świat. O zagadce umysłu z informatycznego punktu widzenia, Wydawnictwo EXIT, Warszawa 2011.
- K. Trzęsicki, Leibnizjańskie inspiracje informatyki, „Filozofia Nauki” 2006, 14, nr 3, s. 23–48,
- P. Stacewicz, Monady jako programy (czyli byty informatyczne), blog Cafe Aleph, https://marciszewski.eu/?p=1731 (dostęp: 25.03.2025).
Tekst powstał w ramach grantu finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki (program Chist-Era IV, nr grantu 2022/04/Y/ST6/00001).
Paweł Stacewicz – filozof, informatyk, popularyzator nauki, bloger (Cafe Aleph); wykłada na Politechnice Warszawskiej. Autor i redaktor kilku książek z zakresu filozofii informatyki. Organizator cyklu konferencyjnego pt. „Filozofia w informatyce”. Miłośnik Bałkanów, gór i Mazur Garbatych.
Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0.
W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.
< Powrót do spisu treści numeru.
Ilustracja: Natalia Biesiada-Myszak
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.















[…] Kilka tygodni temu nasz blog rozpoczął współpracę z arcyciekawym czasopismem Filozofuj! Zaszczytną dla mnie okazją po temu stała się seria O sztucznej inteligencji z filozofią w tle, do której napisania zostałem zaproszony przez Redakcję. Jej pierwszy artykuł pt. Filozoficzna prehistoria sztucznej inteligencji. Wkład i znaczenie myśli Leibniza można przeczytać (i obejrzeć :)) tutaj. […]