Etyka Fragment z klasyka

Peter Singer: Skrajne ubóstwo a obowiązki moralne

Zapisz się do naszego newslettera

Źródło: Życie, które możesz ocal­ić, przeł. Elż­bi­eta de Lazari, Warsza­wa: Wydawnict­wo Czarna Owca 2011, s. 21–24, 35–42.


Tonące dziecko

W drodze do pra­cy mijasz staw. W gorące dni baw­ią się w nim cza­sem dzieci. Woda w staw­ie się­ga zaled­wie do kolan. Dziś jed­nak jest chłod­no i pora jest wczes­na, dzi­wisz się więc, widząc pluska­jące się tam dziecko. Pod­chodzisz bliżej i dostrze­gasz, że to bard­zo małe dziecko, po pros­tu wymachu­ją­cy rączka­mi brzdąc, niemogą­cy utrzy­mać równowa­gi i wydostać się z wody. Rozglą­dasz się za rodzi­ca­mi lub opiekunką malucha, ale w pobliżu niko­go nie ma. Dziecko nie może utrzy­mać głowy nad powierzch­nią wody dłużej niż kil­ka sekund. Jeśli nie wejdziesz do stawu i go nie wyciąg­niesz – może utonąć. Niczym nie ryzyku­jesz, ale zniszczysz kupi­one parę dni temu buty, zamoczysz i ubło­cisz ubranie. I na pewno spóźnisz się do pra­cy, bo prze­cież będziesz musi­ał przekazać dziecko oso­bie za nie odpowiedzial­nej i prze­brać się. Co robić? […] [W]edług UNICEF‑u każdego roku praw­ie 10 mil­ionów dzieci poniżej piątego roku życia umiera z przy­czyn mają­cych związek z ubóst­wem. Oto przy­padek opowiedziany anal­i­tykowi z Banku Świa­towego przez pewnego mężczyznę z Ghany:

Dziś rano zmarł na odrę mały chło­piec. Wszyscy wiemy, że w szpi­talu mógł zostać wylec­zony, ale jego rodz­ice nie mieli pieniędzy. Chło­piec dłu­go cier­pi­ał, zan­im umarł – nie z powodu odry, ale wskutek biedy”.

Pomyśl, że takie rzeczy dzieją się 27 tysię­cy razy każdego dnia. Niek­tóre dzieci umier­a­ją, gdyż nie mają co jeść, więk­szość jed­nak umiera, tak jak ten malec z Ghany, z powodu odry, malarii, biegun­ki, zapale­nia płuc czy dolegli­woś­ci, które w kra­jach rozwinię­tych nie wys­tępu­ją, a jeśli wys­tępu­ją, to niemal nigdy nie są śmiertelne. Dzieci biedne są podatne na te choro­by, gdyż piją wodę, która nie jest bez­piecz­na, mieszka­ją w złych warunk­ach san­i­tarnych, a jeśli zacho­ru­ją, ich rodz­iców nie stać na jakąkol­wiek opiekę medy­czną. UNICEF, Oxfam i wiele innych orga­ni­za­cji dokłada­ją starań, aby zmniejszyć ogrom biedy, zapewnić potrze­bu­ją­cym czys­tą wodę i pod­sta­wową opiekę zdrowot­ną. Ich wysił­ki przynoszą dobre rezul­taty. Gdy­by jed­nak te insty­tuc­je dys­ponowały znaczniejszy­mi środ­ka­mi finan­sowy­mi, uczyniły­by jeszcze więcej – i wiele ist­nień ludz­kich udało­by się ocal­ić.

Ter­az pomyśl o sytu­acji, w jakiej się zna­j­du­jesz. Ofi­arowu­jąc sto­sunkowo niewiele pieniędzy, mógłbyś ura­tować życie dziec­ka. Możli­we, że była­by to kwo­ta więk­sza niż koszt pary butów, lecz policz, ile wyda­je­my pieniędzy na rzeczy, które nie są nam niezbędne – na napo­je, jedze­nie w restau­rac­jach, ubra­nia, kino, kon­cer­ty, wakac­je, nowe samo­chody czy remont domu. Czy zas­tanaw­iałeś się kiedyś, że wyda­jąc w taki sposób pieniądze, zami­ast przekazać je orga­ni­za­cjom zaj­mu­ją­cym się pomocą, skazu­je­my na śmierć dzieci, które moglibyśmy ura­tować? […]

Bob i jego bugatti

Bob jest już praw­ie na emery­turze. Więk­szą część swoich oszczęd­noś­ci zain­west­ował w bard­zo rzad­ki i cen­ny stary samochód bugat­ti, jed­nak nie jest w stanie go ubez­pieczyć. Bugat­ti to jego duma i radość. Bob jeździ nim i o niego dba, ale cieszy go coś jeszcze. Wie, że ros­ną­ca wartość rynkowa samo­chodu oznacza, że będzie mógł go dobrze sprzedać i dzię­ki temu dostat­nio żyć po prze­jś­ciu na emery­turę.

Pewnego dnia Bob parku­je samochód na końcu boczni­cy i idzie na przechadzkę wzdłuż torów. Nagle widzi, że po szy­nach toczy się nien­ad­zorowany przez niko­go wag­on. Spoglą­da dalej i zauważa na torach maleńką postać dziec­ka pochłoniętego zabawą. Dziecku zagraża wielkie niebez­pieczeńst­wo. Bob nie ma możli­woś­ci zatrzy­ma­nia wag­onu, a dziecko jest zbyt daleko, by usłyszeć jego ostrze­gaw­cze krzy­ki. Bob może jed­nak przełożyć zwrot­nicę i skierować wag­on na bocznicę, gdzie stoi jego bugat­ti. Jeśli to zro­bi, nikt nie zginie, ale wag­on roztrza­s­ka próch­niejącą bari­erę na końcu boczni­cy i staranu­je jego samochód. Mając na uwadze włas­ną satys­fakcję z posi­ada­nia tego auta i finan­sowe zabez­piecze­nie, jakie ono stanowi, Bob decy­du­je się nie przekładać zwrot­ni­cy.

His­to­ria z toną­cym dzieck­iem posłużyła filo­zo­fowi Peterowi Ungerowi do przed­staw­ienia powyższej opowieś­ci o Bobie. Unger chci­ał w ten sposób zachę­cić swych odbior­ców do zas­tanowienia się, ile powin­niśmy poświę­cić, by ocal­ić życie dziec­ka. Bob nie ma pewnoś­ci, że dziecko zginie, jeżeli on nic nie zro­bi i uratu­je swój samochód. Być może w ostat­nim momen­cie malec usłyszy pociąg i uskoczy w bez­pieczne miejsce? Podob­nie wielu z nas może mieć wąt­pli­woś­ci, czy pieniądze, które przekazu­je­my na cele dobroczynne, rzeczy­wiś­cie poma­ga­ją tym ludziom, którym miały pomóc.

W moich bada­ni­ach ludzie praw­ie zawsze mówią, że Bob postąpił źle, nie przekłada­jąc zwrot­ni­cy i ratu­jąc naj­cen­niejszą rzecz, jaką posi­adał, a wraz z nią nadzieję na bez­pieczny finan­sowo czas emery­tu­ry. Powiada­ją, że gdy w grę wchodzi życie dziec­ka, nie wol­no ryzykować tylko po to, by ura­tować samochód, choć­by był najrzad­szy i naj­cen­niejszy. Według tej logi­ki powin­niśmy także sądz­ić, że poprzez zwykłe odd­anie pieniędzy na czas emery­tu­ry postępu­je­my równie źle jak Bob, gdyż oszczędza­jąc na gorsze cza­sy, nie daje­my szans na wyko­rzys­tanie tych środ­ków dla ratowa­nia ludzi. Sta­je­my przed bard­zo trud­ną kwest­ią. Trud­no bowiem pojąć, co może być złego w odkłada­niu na spoko­jną starość.

Kole­j­na sytu­ac­ja przy­wołana przez Ungera jest testem na stopień poświęce­nia, na jaki, według nas, ludzie powin­ni być gotowi, by złagodz­ić cier­pi­e­nie innych w sytu­ac­jach, gdy stawką nie jest życie.

Jedziesz sobie drogą za miastem swoim zabytkowym autem. Zatrzy­mu­je cię turys­ta. Ma bard­zo poważnie zran­ioną nogę i prosi, by zaw­ieźć go do najbliższego szpi­ta­la. Jeśli mu odmówisz – możli­we, że straci nogę. Z drugiej strony, jeśli się zgodzisz wziąć go do samo­chodu, to najpraw­dopodob­niej zakr­wawi ci siedze­nie, które właśnie odnow­iłeś i pokryłeś kosz­towną, miękką, białą skórą”.

Więk­szość osób zapy­tanych o to, co robić w takiej sytu­acji uważa, że należy zaw­ieść turys­tę do szpi­ta­la. To sugeru­je, że jeśli myślimy o konkret­nych ludzi­ach, to dla wielu z nas niesie­nie im ulgi w poważnym cier­pi­e­niu jest obow­iązkiem, nawet za cenę ponie­sionych przez nas wyso­kich kosztów.

Podstawowy argument

Powyższe przykłady pokazu­ją nasze intu­icyjne przeko­nanie o tym, że powin­niśmy poma­gać ludziom zna­j­du­ją­cym się w potrze­bie, przy­na­jm­niej wtedy, gdy ich widz­imy i gdy tylko my w danej chwili jesteśmy w stanie ich ratować. Nie zawsze jed­nak może­my pole­gać na moral­nych intu­ic­jach – w różnych miejs­cach i epokach podob­ne zachowa­nia były niekiedy intu­icyjnie akcep­towalne, kiedy indziej zaś budz­iły sprze­ciw. Dowód prze­maw­ia­ją­cy za niesie­niem pomo­cy osobom zna­j­du­ją­cym się w skra­jnej biedzie zys­ka na sile, jeśli nie będzie opar­ty wyłącznie na naszych intu­ic­jach.

Poniżej przed­staw­iam log­iczną argu­men­tację prowadzącą od wiary­god­nych przesłanek do takiego samego wniosku:

Przesłan­ka pier­wsza: Cier­pi­e­nie i śmierć spowodowane brakiem jedzenia, mieszka­nia i opie­ki medy­cznej są złem.

Dru­ga przesłan­ka: Jeżeli jesteś w stanie zapo­biec złu, nie ryzyku­jąc, że takie samo bądź praw­ie takie samo zło przy­darzy się tobie, niesłusznie jest tego nie uczynić.

Trze­cia przesłan­ka: Wspier­a­jąc orga­ni­za­c­je dobroczynne, możesz zapo­biec złu – cier­pi­e­niu i śmier­ci spowodowanym brakiem jedzenia, mieszka­nia i opie­ki zdrowot­nej – bez ryzy­ka, że takie samo bądź praw­ie takie samo zło dosięg­nie ciebie.

Wniosek: Jeśli nie wspierasz orga­ni­za­cji dobroczyn­nych, postępu­jesz niesłusznie.

His­to­ria tonącego dziec­ka jest racją za niesie­niem pomo­cy, gdyż zniszc­zone buty lub spóźnie­nie do pra­cy nie są tak ważne jak życie dziec­ka. Podob­nie, obi­cie na nowo siedzeń samo­chodu nie stanowi tak poważnego prob­le­mu jak utra­ta nogi. Nawet w przy­pad­ku Boba i jego zabytkowego auta nikt nie będzie dowodz­ił, że stra­ta samo­chodu dorówny­wała­by śmier­ci niewin­nej isto­ty.

Zapy­taj siebie, czy możesz pod­ważyć przesłan­ki argu­men­tacji. Jak cier­pi­e­nie i śmierć z niedoży­wienia, braku mieszka­nia i opie­ki medy­cznej mogą nie być złem? Pomyśl o małym chłopcu z Ghany, który umarł na odrę, i o tym, jak byś się czuł, gdy­byś jako rodz­ic bezrad­nie patrzył, jak two­je dziecko cier­pi i słab­nie. Masz świado­mość, że dzieci w takim stanie częs­to umier­a­ją. Wiesz także, że chorobę udało­by się pokon­ać, gdy­by tylko było cię stać na umieszcze­nie dziec­ka w szpi­talu. W takich okolicznoś­ci­ach na pewno zrezyg­nowałbyś ze wszys­tkiego za jakąkol­wiek możli­wość ratowa­nia życia swego dziec­ka.


Pobierz tekst w PDF.


Najnowszy numer można nabyć od 3 stycznia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Ubogich wspomóz­cie.” ST/NT Bib­lia, KKK, Bre­viar­i­um Fidei, Ojcowie Koś­cioła Wschodu i Zachodu, Dante…

Sklep

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy