Artykuł Satyra

Piotr Bartula: Horror Infinitum

Stenogram wystąpienia z okazji n-tej rocznicy śmierci Zenona z Elei (ur. ok. 490 p.n.e., zm. ok. 430 p.n.e.). Konferencja organizowana przez Katedrę Filozofii Skończonej. Moderator: Achilles Czasomierski. Referent: Piotr Żółw, Prof. Skończony.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2021 nr 3 (39), s. 38–39. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Mode­ra­tor: Uczcij­my śmierć nasze­go Patro­na minu­tą ciszy. […] Popro­szę teraz Pro­fe­so­ra Skoń­czo­ne­go o wygło­sze­nie refe­ra­tu pt. Hor­ror Infi­ni­tum. Czas start: 15 minut.

Prof. Sk. PŻ: Spo­tka­nie dzi­siej­sze skła­nia do reflek­sji nad względ­no­ścią prze­mi­ja­ją­ce­go cza­su. O ile w 430 roku p.n.e. wyobra­że­nie przy­szłych lat ist­nie­nia nasze­go Insty­tu­tu zda­wa­ło się nie­skoń­czo­no­ścią, te same lata prze­szło­ści zda­ją się mgnie­niem oka. Muszę też wska­zać na trud­ność w reali­za­cji pod­ję­te­go tema­tu. Mam led­wie 15 minut, by odnieść się swo­im wątpiącym/słabym umy­słem do idei nie­skoń­czo­no­ści (któ­ra może być zresz­tą zwy­kłym złu­dze­niem). Sądzę, że sto minut to było­by za mało, a i tysiąc lat nie­wie­le zmie­ni. Rów­nie trud­no na kart­ce papie­ru A4 pisać o nie­skoń­czo­no­ści, jak ogra­ni­czo­nym umy­słem uchwy­cić Boga. Rów­nie trud­no w cza­so­wym kró­le­stwie ziem­skim pomie­ścić wiecz­no­tr­wa­łe Kró­le­stwo Boże, jak w nie­trwa­łych płu­cach, ser­cu i mózgu zdy­bać nie­skoń­czo­ną duszę.

W tytu­le naszej kon­fe­ren­cji tkwi pew­na sprzecz­ność, albo­wiem nasz Patron – owoc bez­cza­so­wej strza­ły Amo­ra z 490 p.n.e. – powi­nien żyć. Aby umrzeć, musiał­by wszak prze­być całą dro­gę życia, a to wła­śnie – na mocy jego ożyw­czych para­dok­sów – jest nie­moż­li­we. Śmierć jest za duża, aby zmie­ścić się w życiu.

Mode­ra­tor: Pro­szę zakoń­czyć przy­dłu­gi wstęp. Każ­dy ze zgro­ma­dzo­nych chce mieć swo­je 15 minut sła­wy. Już św. Anzelm z Can­ter­bu­ry nie­skoń­czo­ny umysł Boga spo­strzegł w swo­im skoń­czo­nym rozu­mie. Jeże­li Pro­fe­sor Skoń­czo­ny swój tekst dopie­ści, to się w nim nie­skoń­czo­ność zmieści.

Prof. Sk. PŻ: Czy­ta­łem oczy­wi­ście, że mała nie­skoń­czo­ność ludz­kie­go umy­słu może pomie­ścić dużą nie­skoń­czo­ność ist­nie­nia jako koniecz­ną cechę Boga. Są jed­nak licz­ne wąt­pli­wo­ści na temat takie­go związ­ku logicz­ne­go. Wolę raczej mówić o auto­bio­gra­fii: mia­łem mat­kę i ojca, a mat­ka moja mia­ła ojca i mat­kę itd. ad infi­ni­tum; ojciec mój też miał ojca oraz mat­kę, a jego ojciec miał… itd. ad infi­ni­tum. Twier­dzę tedy, że każ­dy z nas ma nie­po­li­czal­ną licz­bę przod­ków. Choć każdo­czasowa popu­la­cja jest ogra­ni­czo­na, to retro­spek­tyw­na ludz­kość zmie­rza ku nieskończoności.

Mode­ra­tor: Przy tak oso­bli­wej „logi­ce” nie dzi­wi brak awan­su na sto­pień Pro­fe­so­ra Nie­skoń­czo­ne­go. Była­by to może praw­da, gdy pomi­nąć mono­ga­micz­ną parę zero, przed któ­rą była tyl­ko Nicość.

Prof. Sk. PŻ: W dzie­dzi­nie racjo­nal­nej epi­ste­mo­lo­gii nie­skoń­czo­no­ści rze­czy­wi­ście jestem igno­ran­tem. Zawsze chcia­łem być misty­kiem, wycze­ki­wa­łem na znak, na wizję, na cud. Nie było mi to jed­nak dane, prze­ciw­nie niż Simo­ne Weil, któ­rą podzi­wiam za życie tak skie­ro­wa­ne ku nie­skoń­czo­no­ści, jak u innych usta są skie­ro­wa­ne ku szklan­ce piwa: „Nie­skoń­czo­na bło­gość jest sta­nem, w któ­rym patrzeć to jeść”. Trzy­dzie­stocz­te­ro­let­nia ano­rek­tycz­ka trans­cen­den­tal­na odnio­sła wiel­ki suk­ces: sie­dem osób obec­nych na pogrze­bie jej nie­śmier­tel­no­ści w Ash­ford. Wezwa­ny ksiądz spóź­nił się na pociąg i nie przy­był. Dwie nie­skoń­czo­no­ści się roz­mi­nę­ły, dzie­ła pozostały.

Mode­ra­tor: Pro­szę nie zba­czać w dygre­sje, bo pozo­sta­ło nie­wie­le cza­su. Szer­szą wer­sję przed­sta­wi Pan w tek­ście arty­ku­łu, ale nie dłuż­szym niż 6 tys. zna­ków. Prze­wi­dy­wa­ny ter­min dru­ku: rocz­ni­ca uro­dzin nasze­go Patrona.

Prof. Sk. PŻ: Mam spo­ro wąt­pli­wo­ści, czy arty­kuł dostar­czę na czas. Musi się on prze­cież skła­dać ze wstę­pu, roz­wi­nię­cia i zakoń­cze­nia. Wstęp zaś ze wstę­pu do wstę­pu, roz­wi­nię­cia wstę­pu do wstę­pu i zakoń­cze­nia wstę­pu do wstę­pu. I tak dalej – ad infi­ni­tum. Nie będę mógł zatem nigdy ruszyć z kopy­ta. Z tych samych powo­dów nie może się ruszyć koń, bie­gacz, żółw, cza­pla… „Sze­reg ale­fów w nie­skoń­czo­ność pełznie./ I nie­skoń­czo­ność, unieskończoniona/ Zamie­ra w sobie, przez sie­bie zdradzona…/ Punkt się roz­przę­żył w n‑wymiarów przestrzeń/ I prze­strzeń klapła/ Jak prze­kłu­ty balon./ Dech wyszedł cały. Tak nicość dyszy/ Sama wła­sną pustką/ I każ­de coś gnę­bi w cza­sie, któ­ry stanął./ Hop! Szklan­kę piwa!”

Mode­ra­tor: Radził­bym opa­trzyć przy­to­cze­nie przy­pi­sem, bo gro­zi Panu strza­ła pla­gia­to­we­go sys­te­mu Zenon! I awans na Pro­fe­so­ra Nie­skoń­czo­ne­go zno­wu prze­le­ci przed nosem.

Prof. Sk. PŻ: Hop! Szklan­ka piwa! Poda­ję przy­pis: Sta­ni­sław Igna­cy Wit­kie­wicz, Tumor Mózgo­wicz (patrz/słuchaj tak­że: Marek Gre­chu­ta, musi­cal Sza­lo­na Loko­mo­ty­wa). Aby unik­nąć pla­gia­tu, musiał­bym śle­dzić nie­po­li­czal­ne tek­sty-epi­ta­fia ludz­ko­ści. Wszyst­ko, co tu mówi­my, było już kie­dyś powie­dzia­ne. „Pew­ność, że wszyst­ko jest napi­sa­ne, uni­ce­stwia nas lub czy­ni wid­ma­mi. Znam oko­li­ce, w któ­rych mło­dzi ludzie pada­ją na kola­na przed księ­ga­mi i po bar­ba­rzyń­sku cału­ją stro­ni­ce, ale nie potra­fią odcy­fro­wać ani jed­nej lite­ry” (J.L. Bor­ges, Fik­cje). Gdy­by jed­nak tekst (mój!) jakimś cudem powstał, to zosta­nie jesz­cze para­doks czy­tel­ni­ka, któ­ry musi prze­czy­tać poło­wę moje­go tek­stu, a wcze­śniej poło­wę poło­wy tek­stu itd. ad infi­ni­tum. Tak więc i on nie ruszy z kopy­ta. Komizm tej sytu­acji wyja­śnia zanik czy­ta­nia ksią­żek w cza­sach obec­nych. A nie­prze­czy­ta­na książ­ka jest niczym karm­nik bez pta­ków, pły­ta bez słu­cha­cza, nie­skoń­czo­ność bez skończoności.

Dok­tor Lei Pecz, filo­zof­ka haiku: Muszę się wtrą­cić. Pana wypo­wiedź poka­zu­je, że cza­pla nie tyl­ko jest ofia­rą nie­skoń­czo­no­ści – wszak nigdy nie może ruszyć „z kopy­ta” – ale tak­że smu­ci ją skoń­czo­ność karm­ni­ka. Gdy­by karm­nik był nie­skoń­cze­nie wiel­ki, pomie­ścił­by tak­że cza­ple, a nie tyl­ko wró­bel­ki. Prze­pra­szam za rym. Sztu­ka haiku przy­ła­pu­je nie­skoń­czo­ność w mniej niż momen­cie: „Bły­ska­wi­ca-/ Krzyk czapli/ Dźgnął ciem­ność” (Basho).

Mode­ra­tor: Pani Dok­tor, będzie czas na pyta­nia z sali. Co do upad­ku czy­tel­nic­twa, obra­ża Pan Pro­fe­sor stu­den­tów, któ­rych jest tutaj wie­lu. Lepiej niech sam powie, ile ksią­żek prze­czy­tał, a ile trwa dzie­wi­czo na rega­łach. Chy­ba nie wię­cej niż w Biblio­te­ce Babel Bor­ge­sa.

Prof. Sk. PŻ: Pamię­tam jego opo­wia­da­nie pt. Pamię­tli­wy Fuenes. Boha­ter wsku­tek upad­ku nabył zdol­ność zapa­mię­ty­wa­nia wszyst­kie­go: żyłek, zała­mań i pla­mek liścia, ad infi­ni­tum. Ile zyskał na nie­skoń­czo­nej pamię­ci, tyle stra­cił na zdol­no­ści widze­nia cało­ści liścia. Tekst Fuene­sa nie mógł­by się nigdy skoń­czyć, bo nie może się zacząć.

Mode­ra­tor: Zaczy­nam się bać. Do puen­ty proszę.

Prof. Sk. PŻ: Spo­koj­nie, nie jestem pamię­tli­wy. Tyl­ko wsku­tek umie­jęt­no­ści zapo­mi­na­nia czło­wiek może się roz­wi­jać. Dzię­ki temu uda­ło się zmie­ścić w krót­kim wystą­pie­niu tyle szki­ców do nie­skoń­czo­no­ści. Zre­ali­zo­wa­ła się łaska zstę­po­wa­nia sen­su z nie­ba idei na stro­ny maszy­no­pi­su. Zaist­niał cud kre­acji wcie­lo­nej w 6 tys. zna­ków bez spa­cji. Od tego wysił­ku wypa­dło mi spo­ro wło­sów z filo­zo­ficz­nej gło­wy. Czy jestem już łysy?

Mode­ra­tor: Para­doks łyse­go roz­wa­ża sek­cja Eubu­li­de­sa z Mile­tu o nie­zna­nej dacie uro­dzin. Tam wystę­pu­ją tyl­ko Pro­fe­so­ro­wie Nie­skoń­cze­ni. Ale widzi­my już, że skoń­czo­ność bez nie­skoń­czo­no­ści ist­nieć nie może – omnis deter­mi­na­tio est nega­tio. Uczcij­my zakoń­czo­ne wystą­pie­nie nie­koń­czą­cy­mi się oklaskami!


Piotr Bar­tu­la – dok­tor habi­li­to­wa­ny, pra­cow­nik nauko­wy Zakła­du Filo­zo­fii Pol­skiej Uni­wer­sy­te­tu Jagiel­loń­skie­go, ese­ista. Zaj­mu­je się pol­ską i zachod­nią filo­zo­fią poli­ty­ki, twór­ca tzw. testa­men­to­wej teo­rii spra­wie­dli­wo­ści. Autor ksią­żek: Kara śmier­ci – powra­ca­ją­cy dyle­mat, August Ciesz­kow­ski redi­vi­vus, Libe­ra­lizm u kre­su histo­rii.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

< Powrót do spi­su tre­ści numeru.

Ilu­stra­cja: Zuzan­na Bołtryk

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy