Artykuł

Piotr Bartula: „My” i „Nic”

Znana jest opinia Arystotelesa sprowadzającego tajemnicę istnienia człowieka do jego natury społecznej: „Taki zaś, który z natury, a nie przez przypadek żyje poza państwem, jest albo nędznikiem, albo nadludzką istotą”. Oczywiście Arystoteles nie był naiwny: wiedział, że ludzie łamią prawo zarówno naturalne, jak i pozytywne, bywają nieufni, niegodziwi i nieobyczajni. Niemniej państwo jest losem, przeznaczeniem człowieka – „człowiek jest istotą stworzoną do życia w państwie więcej niż pszczoła lub jakiekolwiek zwierzę żyjące w stadzie, to jasną jest rzeczą”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2017 nr 3 (15), s. 36–37.  W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Opinia Arystotelesa wydaje się na pierwszy rzut oka oczywista, jednakowoż taka nie jest; świadczą o tym liczne przykłady odludków, autsajderów, apatrydów, anarchistów, którzy przynależność do państwa lekceważą, mają za nic. Czują się tam obserwowani, szpiegowani, szacowani, cenzurowani, sterowani, otaksowani, wyceniani, stemplowani, pouczani, spętani, łupieni, represjonowani, upodlani, egzaminowani, zaszczuci, wyszydzani, uciskani, grabieni, wyzyskiwani, sądzeni, manipulowani, sprzedawani, wcielani, poprawiani, socjalizowani, karani, bezdomni.

W galerii aspołecznych figur woskowych najdalej chyba oddalona od świata społecznego i politycznego jest znajda, „który w Zielone Świątki roku 1828 / do Norymbergi przybył biedaczysko / Trzymał list, a w nim stało / Że chciał zostać szwoleżerem”. Kaspar Hauser – bo o nim mowa – nie miał pojęcia o otaczającym go środowisku, nie umiał mówić, nie umiał się modlić, potrafił się tylko podpisać. Był przybyszem znikąd – Nikim. Władze miejskie zajęły się jego wychowaniem, a po kilku latach edukacyjnego eksperymentu został zabity przez nieznanych sprawców. Pisano o nim książki, kręcono filmy. Najbardziej znany to „Zagadka Kaspara Hausera”, kamery – godnej filozoficznego Oscara – Wernera Herzoga. Polski filozof, Bronisław Trentowski, podtrzymywał legendę, że Hauser urodził się następcą tronu i przeznaczony był do rządów i do panowania. Wychowany został celowo na zwierzę, a kiedy zaczął odzyskiwać człowieczeństwo, został zgładzony, gdyż obawiano się jego zeznań. Postać Hausera służyła również do snucia analogii między jego losem a losem trzymanego w ciemnocie ludu, który sięgnie jednak w końcu po należną mu władzę. I – zdaje się – w naszych czasach sięgnął!

Z uwagi na dosyć nędzny poziom intelektualny ten mityczny naturszczyk byłby potwierdzeniem tezy Arystotelesa, z drugiej jednak strony jego przyrodzona łagodność jest jej zaprzeczeniem. Zagadka przybysza znikąd wyznacza zasadniczy faktor kontrowersji wokół dylematu społecznej i aspołecznej natury człowieka. Kaspar Hauser urodził się poza społeczeństwem, przeszedł fazę socjalizacji, ale i tak najlepiej wspominał życie w odosobnieniu. Jako człowiek aspołeczny nie przejawiał agresji, złości czy ambicji, świat rywalizacji był mu całkiem obcy: na widok żołnierza z rapierem nie podejmuje walki, nie ucieka, bo grzeszy wielką ufnością wobec świata. Nie był bestią, a do Boga było mu równie daleko jak do bestii, tym bardziej że w swym prostym umyśle nie znalazł idei Najwyższego, doprowadzając tym samym do rozpaczy uczonego teologa. Nie dysponował również wrodzoną logiką formalną, miał jednak na tyle zdrowego rozsądku, żeby rozwiązać paradoks kłamcy, zadając mu proste pytanie: czy jesteś czerwoną żabką? Po kolei zdemaskował idee Boga, logiki, czasu i przestrzeni, imperatywy etyczne jako sztuczne produkty społeczne i wierzenia oparte na przemocy i/lub zaufaniu do instytucji szkoły, Kościoła i państwa.

Filozoficzny morał historii Hausera jest prosty w swojej egzystencjalnej wymowie: człowiek rodzi się jako społeczne NIC, a wszędzie widzimy go w społecznych okowach i rolach. Okrutne społeczeństwo wtłacza nas w mundury z pagonami, wciska w ręce rapiery, ubiera w togi, w komże, w nauczycielskie surduty. Pod społeczną maską każdy z nas pozostaje jednak nadal mistycznym Nikim, który gwoli przetrwania musi praktykować sztukę politycznego ketmana lub zginąć pozbawiony posady, dźgnięty nożem lub poczęstowany cykutą.

Społeczeństwo wgaduje niejako w każdego z nas system „My”, którym nas pęta i niewoli; za fasadą sennego miasteczka (Norymbergi czy Krakowa) tkwi system kontroli społecznej niszczący przybysza z nory pierwotnego „Nic” – egzystencjalnego apatrydy sprzed konwencjonalnego dobra i zła, piękna i szpetoty, prawdy i fałszu, wiary i ateizmu.

Ot, i cała tajemnica istnienia: nie dać się zabić przez ludzi, którym wmówiono, że są kimś więcej niż NIC.


Piotr Bartula – doktor habilitowany, pracownik naukowy Zakładu Filozofii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, eseista. Zajmuje się polską i zachodnią filozofią polityki, twórca tzw. testamentowej teorii sprawiedliwości. Autor książek: Kara śmierci – powracający dylemat, August Cieszkowski redivivus, Liberalizm u kresu historii.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Fot.: Some rights reserved by George Hodan, CC0

Najnowszy numer można nabyć od 4 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować